SIARY W ŚWIETLE ZACHOWANYCH DOKUMENTÓW

Historia wsi Siary, dokumentami zapisana

 

W siedem lat po lokacji, sąsiedniej Siarom wsi, Sankowy Las, w roku 1370, umiera ostatni król, z dynastii Piastów, w Polsce, syn Władysława Łokietka i Jadwigi, córki Bolesława Pobożnego, – Kazimierz III, zwany Wielkim.

W kasztelani bieckiej, pozostawia po sobie zagospodarowane i zasiedlone (białe plamy i obłazy).

…W panteonie polskich monarchów, Kazimierz Wielki zajmuje szczególne miejsce. Gdy zaczynał samodzielne rządy jako skromny królik krakowski, niewielu wróżyło mu karierę na skalę europejską. A przecież stał się równoprawnym partnerem politycznym najznakomitszych monarchów, z cesarzem włącznie. Występował jako rozjemca sporów międzynarodowych. Spisał się też świetnie jako gospodarz kraju. Król z właściciela państwa stal się pierwszym urzędnikiem Korony Polskiej.

Miał też słabości, największą do kobiet. Warto tu przypomnieć węgierską przygodę z Klarą Zach. W 1356 r. zawarcie przymierza z Karolem IV umilała mu praska mieszczka Krystyna Rokiczana. Powrócił z nią do Krakowa i narażając się na zarzut bigamii, poślubił. Gdy kilka lat później oddalił Adelajdę i poślubił Jadwigę – został poligamistą.

Do wystawienia przywileju dla Żydów w Polsce nakłonić go miała Estera. Romans króla z piękną Żydówką przeszedł do legendy…

W tym miejscu, aż się prosi, aby zastanowić się nad imieniem, nadanym przez Kazimierza Wielkiego, żywiołowemu, górskiemu, malowniczemu potokowi, w dokumencie lokacyjnym wsi Sankowy las, które to imię, brzmi: …Sara właśnie (?), a dotyczy ono potoku, płynącego do dzisiaj, przez wieś Siary. Nie można wykluczyć, że Król, w ten sposób upamiętnił imię, innej, znajomej Żydówki.

…O ile sprawy sercowe Kazimierza, mogą mu zjednywać sympatię potomnych, o tyle trudno okazać wyrozumiałość dla przejawów okrucieństwa. Kazał utopić w Wiśle niesłusznie oskarżonego wikariusza katedry krakowskiej księdza Mikołaja Baryczke. Ponadto na okrutną śmierć – głodową – skazał wojewodę poznańskiego Maćka Borkowica.

Te ciemne plamy bledną w zestawieniu z tradycją jego wielkości. W pamięci potomnych zapisał się jako wzór władcy prowadzącego pokojową politykę, mecenasa kultury i oświaty, autor sukcesów gospodarczych, opiekun wszystkich poddanych (król chłopów). Podziw budzą rozmach jego przedsięwzięć budowlanych i szerokość akcji osadniczej. W jego czasach Polska otworzyła granice przybyszom z całej Europy i stała się – po włączeniu Rusi państwem wielowyznaniowym. W tej atmosferze rodziła się i dojrzewała idea tolerancji. Ostatnia karta panowania piastowskiego w Polsce została zapisana złotymi zgłoskami. [Stanisław Rosik (Zeszyty historyczne), dwutygodnik: Poczet Polskich Królów i Książąt)].

Piętnaście lat później, dnia 14 sierpnia 1385 roku, dochodzi do podpisania w Krewie, unii polsko – litewskiej. Na tronie Litwy, siedzi Wielki książę – Władysław Jagiełło, syn Giedymina, Wielkiego księcia Litwy.

Tu następują wydarzenia, które zmieniają układ sił w Europie.

Władysław Jagiełło, urodzony w latach, pomiędzy1348, a 1352 (dokładna data nie jest znana), mając wybór, podejmuje decyzję przyłączenia Litwy, do rodzin, narodów chrześcijańskich. Dnia 15 lutego, 1386 r., przyjmuje chrzest, a wraz nim imię – Władysław. Na trzeci dzień po tym wydarzeniu, żeni się z Jadwigą Adegaweńską, młodą Królową Polski.

Jadwiga Jagiełło

Plakat wydany z okazji 0bchodów 500lecia bitwy pod Grunwaldem.

(Źródło: tygodnik „Przyjaciel Ludu”).

W 16 dni później, dnia 4 marca 1386 r., Władysław Jagiełło koronuje się na Króla Polski i Litwy i zasiada na tronie wawelskim w Krakowie.

W dniu 27 czerwca, 1388 r., Król Polski i Litwy Władysław Jagiełło, przebywa w Bieczu… Może, dokonuje lustracji swoich nowych terytoriów. Może jest na polowaniu, w puszczy podkarpackiej. Polowanie, było jego namiętną pasją. Może, zatrzymał się w Bieczu, podczas jakiejś podróży państwowej na Ruś lub przez Ruś na Litwę. A może, przybył do Biecza celowo, aby sprawować jakieś sądy ziemskie i przypatrzyć się kwestii osadniczej lub pogranicznej.

Dla nas, urodzonych we wsi Siary lub związanych z Siarami sentymentalnie, jest to bardzo ważna data, którą należałoby zapamiętać (!).

Bowiem, w dwa lata, po koronacji na Króla Polski, ponawia lokację, zniszczonej, spustoszonej przez wrogów wsi, o zagubionej, w przysłowiowej pomroce dziejów, nazwie…? i nadaje jej sołectwo (!).

Zacznijmy zatem zdaniem, zapożyczonym od króla, Władysława Jagiełły, zaczerpniętym z aktu, ponownej lokacji wsi:

… In nomine Domini amen. Ad perpetuam rei memoriam…

… W imię Pana amen. Na wieczną rzeczy pamiątkę…

Tłumaczenie osobiste Autora Szkicu…, z dokumentu nr 1542 Zbiór Dokumentów Małopolskich, t. 6, St. Kuraś (tekst łaciński), oraz, odczytanie i tłumaczenie, z dokumentu zawartego w CB 270.

Biecz, 27 czerwca, 1388.

Król, powierza Dobiesławowi Sosze (Socha) osadzenie wsi na prawie magdeburskim, nad potokiem Siara, w ziemi bieckiej.

Oryginał nieznany.

Kopia w Krakowie, Archiwum Państwowe Oddział I. (Archiwum Królewskie na Wawelu).

(Castrensia Biecensia, t. 270 s. 437 do 44o).

Wpis w dniu 11 lipca 1761 r. według oryginału, przedłożonego przez (szlachetnie) urodzonego, Leonarda Rzuchowskiego.

Tytuł: Erectionis litterarum SRM tis…

Villa Siary oblata

Wielkoduszny (wspaniałomyślny) akt, dokument…

Do zapamiętania

W imię Pana amen. Na wieczną rzeczy pamiątkę.

Władysław, Bogu dzięki (z Bożej łaski) Król Polski i Litwy, Najwyższy książę i ciemiężca Rusi, etc…

Oznajmiamy wszystkim powszechnie, jakimkolwiek obecnym i przyszłym, którzy się zaznajomią i zapoznają z niniejszym (aktem), wszystkim mieszkańcom i posiadaczom, co następuje.

Wykazującemu (okazującemu) wielkie do Nas przywiązanie, gorliwemu, sumiennemu, gospodarnemu, niestrudzonemu na co dzień, naszemu cenionemu słudze i przyjacielowi, Dobiesławowi Sosze (Socha).

Przypatrzywszy się jego nieocenionym wyczynom i zaletom, które dla Nas uczynił, ale mając również na względzie i uwadze poszerzenie, scalenie, zjednoczenie, utrzymanie w bezpieczeństwie, Naszych ziem i terytoriów kresowych, przygranicznych lasów i pustkowi, wspaniałomyślnie i wielkodusznie postanawiamy, w obecności szacownego i kompetentnego grona, pomnożyć i poszerzyć Nasze królewskie dobra i posiadłości, aby jeszcze większe przynosiły zyski i pożytki.

Przeto wielkodusznie i wspaniałomyślnie, zapis ten czynimy i zgodę Naszą i przyzwolenie dajemy, na ponowną lokację wsi, (założenie na nowo) (de novo locandi), na nowych zasadach prawa niemieckiego, zwanego Magdeburskim, na należących do Nas, terenach w ziemi bieckiej, na wydzielonym i odmierzonym obszarze, dwudziestu czterech (24) łanów niemieckich, (Frankońskich) nad rzeką (potokiem) Siara.

Miejsca i punkty (słupy) graniczne tej wsi, określają następujące cechy:

Początek wsi, (na wysokości), sokolski młyn (molendinum sokoliense), (i dalej), wzdłuż i po obydwu stronach rzeki Siara, aż do… miejsca kultu bożego. (Borzanis nuncupatum, – tak w oryginale).

(Przy czym, prawdopodobnie nie chodzi tu o kościół katolicki, gdyż wówczas, użyto by, wyrazu ecclesia, co ma miejsce w dalszej części tekstu. Sz. M.).

Temuż, Dobiesławowi Sosze, w lokowanej na nowych zasadach wsi, ustanawiamy, dajemy i nadajemy prawnie, sołectwo, na obszarze, dwóch (2) odmierzonych łanów niemieckich, a samego Dobiesława Sochę, i jego przyszłych i prawowitych spadkobierców, wynosimy na urząd sołtysa w tej wsi.

Rzeczony Dobiesław Socha – sołtys ma prawo posiadać w tej wsi (założyć, urządzić): karczmę, młyn, dwór – siedzibę, warsztaty rzemieślnicze; kuźnię – kowala, szewski – szewca, krawiecki – krawca, tkacki – tkacza, koło garncarskie – garncarza, kołodzieja – wytwórcę kół, piekarnie – piekarza. Ponadto stawy – sadzawki rybne i rybaka, oraz… b a r c i e – bartników (pszczelarzy!). Również, stoły i ławy (kantor do wymiany pieniędzy, stragany handlowe, ławę wójtowską – sąd wiejski, miejsce do spożywania posiłków, itp.), ile tylko zechce i zdoła, w określonych granicach i na określonej powierzchni, zorganizować i utrzymać.

Oprócz tego co powyżej określono, pamiętając i mając na względzie jego dla Nas zasługi, dajemy i przekazujemy Dobiesławowi, jako sołtysowi, i jego przyszłym prawowitym następcom, pełną naszą władzę, potęgę i moc prawną; do sprawowania tej władzy królewskiej, na tym terenie, w naszym imieniu, za pośrednictwem, (za pomocą), ławy sądowej (sąd ławniczy wójtowski).

Tak więc dajemy prawo: do zasiedlania tej wsi (ludność według swego wyboru, również swoimi krewnymi i przyjaciółmi), budowania (dworu – swojej siedziby), zagród (sadyby, ogrody), wymienione powyżej; młyn, stępy, kuźnie, itp.

Ma prawo, ten wysłużony rycerz, do rozporządzania tymi posiadłościami i wszelaką dowolność gospodarowania, według tego, jak sobie i swoim prawowitym spadkobiercom to obmyśli, zorganizuje, i dobrze używał będzie. Ze swej strony, zapewniamy i obiecujemy, pomoc wszelaką i ochronę.

Nadto, niniejszym aktem nowej, (ponownej), lokacji wsi i utworzenia sołectwa, oznajmiamy wszystkim kmieciom i zagrodnikom, których ilości nie limitujemy, oraz pozostałym mieszkańcom tej wsi, że: przekazujemy sołtysom (kolejnym) tej wsi, pełną władzę i moc prawną, do sprawowania w naszym imieniu, wszelkich sądów; pozywania, ścigania, pojmowania i więzienia, osądzania i zasądzania, konfiskowania (mienia), z rugowaniem włącznie. Nakładania kar wszelakich, egzekwowania i egzekucji w stosunku do wszystkich mieszkańców tej wsi, do kmiecia włącznie, według zasad, zgodnych z nowym prawem magdeburskim.

Natomiast sołtysów, osądzać i rozliczać będzie sam Król, lub sprawowane w jego imieniu sądy generalne.

Z tą chwilą (nadania) nowego prawa magdeburskiego, tracą moc i wszelkie znaczenie dotychczasowe prawa, w tym – lokalne – zwyczajowe.

Ogłaszamy i obwieszczamy, że uwalniamy, (czynimy wolniznę), od podatków na rzecz króla, (czynszu dzierżawnego), wszystkich kmieci, zagrodników, pozostałych mieszkańców i wykonujących profesje, (rzemieślników), w tej wsi, na okres dwunastu (12) lat od ogłoszenia…

Po upływie okresu wolnizny, każdy bogaty (?) kmieć i każdy posiadacz wymierzonego łanu, mają płacić osiem (8) skojców – groszy, od jednego posiadanego łanu rocznie, (poborcy podatkowemu), za pośrednictwem sołtysa.

Na rzecz kościoła zaś, (pro ecclesia), jedną dobrą (obiegową) polską monetą, (zdaje się, jeden grosz), wyliczoną w gotówce, (tak zwany wiardunek), zapłacić jeden raz w roku, na świętego Marcina, przy (konfesjonale?), wyznaniu wiary, bezwzględnie i bezzwłocznie.

Od kwot podatku (czynszów dzierżawnych) wyliczonych według spisów ludności i stanów posiadania, biorąc za podstawę osiem (8) skojców – groszy od łanu, sołtys tej wsi i jego prawowici spadkobiercy, otrzymywać mają, szóstą część (1/ 6) dla siebie.

Również dla siebie, zatrzymują trzecią część (1/3) z opłat sądowych (z ław sądowych), od każdej wnoszonej i rozpatrywanej sprawy. (Skądinąd wiadomo, że od każdej sprawy sądu ławniczego – wójtowskiego, pobierano od stron, jeden (1) grosz, a dodatkowo, zasądzone kary pieniężne – grzywny, lub dań wosku pszczelego, na rzecz kościoła, oraz zwyczajowo, obowiązywał tak zwany litkup – popiwek, na koszt wszczynającego sprawę Sz. M.).

Dla zapewnienia bezpieczeństwa państwa, jak również ze względu na to, że tuż obok, w górze, (w pobliskich górach), czai się niebezpieczeństwo – zagrożenie, zarówno bezpośrednie dla mieszkańców wsi, jako też dla kraju, wyniesiony, na sołectwo, Dobiesław, (Socha), oraz jego prawowici następcy, mają obowiązek, stawać osobiście konno (bronić) dobrze uzbrojeni, jako też, wystawiać – dobrą, sprawną balistę, (do miotania kul), oraz kuszników – łuczników, etc.

Mają bronić swojego terytorium jak również mają być gotowi do natychmiastowego wyruszenia i przetransportowania ludzi i uzbrojenia w określone miejsce, na każde wezwanie króla (!).

Przewiesza się i odciska pieczęć naszą królewską, gdyby ktoś odważył się, podważać oryginalność – prawdziwość, niniejszego dokumentu – świadectwa.

Działo się w Bieczu, w sobotę, przed oktawą świętego Jana Baptysty, Roku Pańskiego, tysiąc trzysta osiemdziesiątego ósmego (1388), w obecności: (świadkowie):

Spytka (Spytkomira) z Krakowa.

Sędziwoja (Sandec) z Kalisza.

Jaśko Ligęzy z Łęczycy.

Mikołaja (?) z Wiślicy.

Krzysztofa de Koziegłowy (z Sącza).

Spytka (?), (Zapewne Piotra, lub Pawła), Gładysza, (de Szymbark), – kasztelan biecki, urzędnik, (i pełniący), wiele licznych innych funkcji, wierny nam i wiarygodny. (Dzisiaj wiadomo: – Pawła).

Dano (wykonano, napisano – sporządzono), przez ręce, czcigodnego pana Zaclicae, (Zakliczyńskiego lub Zaklikiewicza), wyższego urzędnika sandomierskiego, w auli Naszej kancelarii, (w Bieczu).

To tyle, zachowana kopia – dokument (z braku oryginału, pierwsza kopia staje się oryginałem).

Tak więc, istniejącej wsi lub pozostałościom po dawnej wsi, spustoszonej i spalonej, przez liczne najazdy nieprzyjaciół, nowy król, nadaje sołectwo, poszerza granice, o nowe, pozyskane z nieużytków tereny, wprowadza nowe, modne wówczas w Polsce, prawo Teutońskie (niemieckie – europejskie), zwane Magdeburskim.

…Dobieslao Socha ex certa nostra scientia damus et conferimus plenam et omnimodam potentatem villam de novo locandi in iure Theutonico Maideburgiensi in et iuxta fluvium Siara…

Sekretarz Zadzik, (Zaklicae), zapewne Zakliczyński lub Zaklikiewicz, z kancelarii królewskiej w Bieczu, własnoręcznie wolę królewską, do ksiąg Castrensia Biecensia wpisał.

Odrębny patent ozdobny, zawierający ten sam tekst, z przywieszoną pieczęcią lakową królewską i podpisem, w sposób ozdobny uczynił, dołączając zapewne – przywieszając, pieczęć kancelarii w Bieczu oraz pieczęcie, obecnych, wiarygodnych świadków, który to patent – przywilej, na sołectwo, w ponownie lokowanej wsi, bez nazwy, (widocznie nazwa poprzedniej wsi była wówczas znana), nad potokiem Siara, został własnoręcznie, obecnemu tam Dobiesławowi Sosze, w obecności wiarygodnych świadków, przez króla Władysława Jagiełłę, wręczony…

Patent ten, będzie chroniony, niczym świętość i przekazywany kolejnym, prawowitym sołtysom tej wsi, którzy, każdorazowo, po objęciu sołectwa – przy oblatowaniu, czyli dokonywaniu umocowań prawnych, w Księgach bieckich, (Castrensia Biecensia), będą się, na ów patent, królewski przywilej dla Dobiesława Sochy, powoływać.

Dzięki temu właśnie, mimo, iż oryginalny dokument – patent, gdzieś zaginął, możemy odtworzyć jego treść, z zapisów – oblatów, w Księgach bieckich, szczęśliwie zachowanych, w Archiwum Królewskim w Krakowie, Odział I na Wawelu.

Pomimo, iż patent ów, był dla kolejnych sołtysów wsi królewskiej Siary, świętością, relikwią nieomal, którą należy chronić i przechowywać, a może właśnie dlatego, była podjęta próba, (wszystko wskazuje na to, że w jakimś stopniu udana), sfałszowania tego dokumentu, i przejęcia tej wsi królewskiej, wraz z sołectwem, na rzecz… Kościoła, jako instytucji. Ale o tym fakcie, przeczyta czytelnik w rozdziale (lub tomie): Cmentarze, kościoły, parafia.

Przywilej Władysława II, Jagiełły, na sołectwo, we wsi położonej nad potokiem Siara, nie określa nazwy tej wsi (!). W całym dokumencie ani razu, nazwy tej nie wymieniono. Być może, że król Władysław II, Jagiełło, w przeciwieństwie do swego poprzednika, K. Wielkiego, nie chciał narzucać nazwy wsi, lecz pozostawił dowolność wyboru tej nazwy, Dobiesławowi Sosze.

Wszakże, inny dokument lokacyjny, wydany przez Władysława II, Jagiełłę, Dobiesławowi Sosze, również w Bieczu, w dniu, 11 listopada, 1406 r., wyraźnie określa już nazwę wsi; mianowicie, w punkcie pierwszym tego przywileju czytamy: villa dicta Blizne in districtu Sanocensi ex utraque parte fluvi Stobnica locanda… (W punkcie 2) Ibidem scultetia Dobeslao de Syari Socha donatur…

W tłumaczeniu na j. polski, brzmi to następująco: …wieś, o nazwie Blizne, w powiecie Sanockim (współcześnie Brzozów), częściami po obydwu stronach rzeki Stobnica wyznaczamy… I tamże, sołtysowi, Dobiesławowi z Siar, Sosze dajemy…

 (Autor Szkicu…, odwiedził wieś Blizne nad rz. Stobnicą. Informacje- reportarz oraz fotografie, zamierza się opublikować w innym miejscu.).

Tak więc, w osiemnaście (18), lat po wznowionej lokacji wsi, bez określenia jej nazwy, wsi, lokowanej wzdłuż potoku S i a r a, posiada ona już nazwę: – S i a r y.

Czy jest to nowa nazwa, nadana wsi, przez Dobiesława Sochę, czy też, odnowiona nazwa już istniejąca, sprzed relokacji, niesposób dzisiaj jednoznacznie dowieść.

Autor Szkicu…, osobiście przypuszcza, że jest to nazwa nowa, powstała i utworzona, tak jak, również nazwa potoku Siara, na motywach legendy – prawdy, o zapadłym, zapadłych kościołach, po łacinie: EccleSiarum ruinae, możliwe, że również, od nowo pozyskanych terenów; Siary Nadole (Dolne) zwane również w niektórych dokumentach: obSzary (Gwarowo obSiary). 

 

Granice relokowanej wsi Siary

Dokument lokacyjny wsi bez nazwy (S i a r y), wystawiony przez W. II, Jagiełłę w Bieczu, nie określa i nie opisuje dokładnie granic tej wsi. Aby te granice określić i opisać, sięgnąć i posiłkować się musimy dokumentami lokacyjnymi, bądź oblatami, wsi i miejscowości sąsiednich, które opisy granic, zawierają.

Rozpocznijmy jednak, od dokumentu lokacyjnego, W. Jagiełły, określającego rozległość i zasięg terytorium, ponownie lokowanej wsi, Dobiesława Sochy.

…Cuius metas et granicies fore decrevimus inter molendinum Sokoliense et fluvium S i a r a, Borzanis nuncupatum …

Ten fragment tekstu, można przetłumaczyć następująco: …jakie punkty wyjścia- początek, z podpowiedzi, (czyjejś), ze słyszenia, pomiędzy sokolskim młynem (na wysokości sokolskiego młyna począwszy), postępując dalej, wzdłuż rzeki Siara, (aż do, na wysokość miejsca) kultu Bożego…

Z tego fragmentu Patentu, ustalić można następujące, bezsporne fakty.

Wschodnią granicę wsi S i a r y, stanowiła, na sporym, około 1,5km, odcinku, rzeka Ropica parva, późniejsza Sękówka, która, wprawdzie nie została wymieniona w dokumencie lokacyjnym wsi Siar, ale, dowiadujemy się o tym, z dokumentu Kazimierza Wielkiego, lokacji sąsiedniej wsi, Sankowy las, w roku 1363. (rz.), Sękówka, w czasie relokacji wsi S i a r y, płynęła oddzielnym korytem, aniżeli rzeka S i a r a, która, w roku 1363, wpadała do Sękówki, pod współczesną posiadłością – Apolówką, (poniżej, współczesnego budynku dawnego czworaka), na wysokości granicy: Sękowsko -Dominikowickiej.

Od tego miejsca, połączone już rzeki, zataczały łuk, w kierunku na północny – zachód, aby po około 1km (odcinku jednego km), skierować się ku wschodowi, i wywinąć kolejna woltę, za sprawą, tzw. jazu, (sztucznej przeszkody), (…hoc est addecursum…) na powrót, ku północnemu – zachodowi i ku Gorlicom.

Ów jaz, znajdował się na prawym brzegu rzeki Sękówki, po sokolskiej stronie (wieś Sokół), i stanowił zabezpieczenie młynówki oraz samego sokolskiego młyna, przed niszczycielską działalnością połączonych rzek.

W roku 1388 (jak zresztą do współczesności, do pożaru młyna i tartaku wodnego, czyli do 22.11.1949 r), sokolski młyn, znajdował się po prawej stronie rzeki Sękówki, na terenach, stanowiących enklawę wsi Sokół, u podwzgórza wzniesienia, zwanego później Magierka, w dzielnicy Blich (blech), na enklawie sokolskiej.

Za takim usytuowaniem, sokolskiego młyna, przemawia również opis zawarty w opracowaniu mgr inż. Zbigniewa Macieja Pawłoskiego, aktualnie z Krakowa: Zwięzła historia młyna i tartaku wodnego w Sokole, (zamieszczona w zbiorze dokumentów Szkicu…). Warto przytoczyć jeden z fragmentów: …Być może, że obiekt ten, (młyn), powstał jeszcze w XVIII w., na co, wskazywałyby ślady, bardzo starego jazu, usytuowanego nieco poniżej, później wybudowanego i eksploatowanego do czasów współczesnych… (O sokolskim młynie, przeczytać będzie można, w rozdziale Sąsiedzi.

Pan Zbigniew Maciej (binom.) Pawłoski, jeszcze, zapewne nie wie, jak stary był ten młyn.

Pomylił się w jego datowaniu tylko, bagatela, o ponad …400 lat.

Początek wsi, Siary Nadole (dolne), na wysokości sokolskiego młyna, to współcześnie posesja, zmarłego już, mieszkańca Siar, Juliana Tokarza – nauczyciela z zawodu, granicząca z posesją rodziny Kordylów, którzy, (przed przyłączeniem Siar Nadole do miasta Gorlic), mieszkali już, na terenie miejskim.

Jednak, gwoli ścisłości, przyjąć należy, że współczesna Tokarzówka (terytorium)., ciągnąca się odcinkiem około 0,4km, z południa na północ, w roku 1388, należała do wsi Sokół, gdyż, tenże wspomniany jaz, odrzucał – kierował, rzekę Sękówkę, na północny zachód, przez Wygon i Łęg, (współcześnie pozostały tylko nazwy), szerokim łukiem ku Gorlicom.

Dobrze zaznaczone i utrzymane do współczesności, wyraźne nadbrzeża, lewego skraju posesji J. Tokarza i rodziny Kordylów, nasuwają przypuszczenie, że na skraju wsi, Siary Nadole, mogło być w przeszłości, na dzikiej i kapryśnej rzece Sękówce, kilka takich jazów, umacniających brzegi tej rzeki.

Od początku – skraju, Siar – Dobiesława Sochy, (rok 1388), czyli od miejsca lokalizacji sokolskiego młyna, podążamy korytem Sękówki, a pod starym kościołem, wchodzimy (współcześnie), w koryto potoku Siary, i podążamy na południe, czyli ku źródłom (potoku Siary)…

W odległości około 700 mb, ciągnącego się, po sokolskiej stronie, pasma wzgórza Magierki, znajduje się, czynne do chwili obecnej, ujście potoku: Stróżnika większego, płynącego przełomami, przez Sikorówkę i Tenerowiczówkę.

Dalej, po około 25o – 300 mb, następującej po sokolskiej, zachodniej enklawy wsi Dominikowice, tuż przed posesją Apolówka, (nr 1 wsi Sękowa), uchodzi do Sękówki, (współcześnie ledwo się sączy), jedna z odnóg potoku Stróżnik mniejszy. (Druga odnoga tego potoku, płynie fosą obok cmentarza parafialnego w Sękowej). Za Strażnikiem mniejszym, zaczyna się wieś Sękowa.

Gdzieś, na wysokości, współczesnego czworaka, należącego do dworu W. Długosza, obydwie rzeki: Sękówka i Siara, rozdzielają się i odchylają od siebie, dosyć znacznie, na południowy wschód i zachód, a granica wsi; Siar i Sękowej, przebiega już lądem, mniej, więcej pośrodku odległości pomiędzy nimi. Czyli, granica przebiega przez enklawę, gdzie współcześnie, stoi stary, drewniany kościół, z prawej jego strony.

W tym miejscu, kończą się doliny rzek, a zaczynają, sękowsko – siarskie wzniesienia, idące pod szczyt Rychwałdzkiej góry (Obocza). Tu, granica wznosi się wraz z terenem, poprzez przysiółki: Koźleniec (dawniej kościeniec), i Puste pole, i przechodzi w przysiółek wsi Siary, zwany Dziadówką, którą poprzedza, idące od Pustego pola w kierunku północno – zachodnim, głębokie i rozległe zapadlisko.

Znajduje się owo zapadlisko, na wysokości, przeciwległej (po przeciwnej stronie potoku Siary), najstarszej dzielnicy Siar, zwanej Rzemieszka.

Południową granicę wsi Siary, z sąsiednią wsią Rychwałd dolny, stanowi (w połowie), kamienny wał usypany (?), zbudowany z grubego kamienia rzecznego lub polnego, schodzący zboczem Obocza w dół aż na prawy brzeg potoku Siary.

Po przekroczeniu potoku, płynącego, w tym miejscy w znacznej głębokości parowie, wejdziemy na drogę (współcześnie asfaltowaną), biegnącą od nawsia Siar, czyli od Szlabanu, równolegle z potokiem Siara, do wsi Rychwałd dolny.

Z lewej strony drogi, prostopadłym przepustem pod nią, uchodzi do potoku Siary, pierwszy od strony południowej wsi Siary, inny potok, zwany Obłazec, schodzący głębokim parowem z góry zwanej Bartnia, prostopadle do drogi i potoku Siary. Potok ten, stanowi drugą część południowej granicy Siar z Rychwałem dolnym. Ogranicza ten potok, z lewej strony (wchodu na Bartnicę), część lesistego przysiółka Rzemieszka, zwanego także Obłażec.

Cała południowa granica Siar, obfituje w owo (owe), wielce tajemnicze miejsce (miejsca), określające koniec zasięgu, sołectwa Dobiesława Sochy, nazwane w dokumencie W. Jagiełły, w roku 1388, jako Borzanis nuncupatum – miejsce (miejsca) …kultu Bożego. Tutaj, nasuwa się pytanie, jaki rodzaj kultu Bożego miał na uwadze Władysław II, Jagiełło? Autor Szkicu…, postara się na pytanie to – odpowiedzieć, w innym rozdziale tej publikacji.

Tak więc, przeszliśmy i opisaliśmy wschodnią i południową granicę wsi królewskiej Siary sołtysa – Dobiesława Sochy.

Powróćmy teraz do punktu wyjścia, czyli do sokolskiego młyna. Z tego miejsca, udamy się teraz, w kierunku na południowy zachód, korytem potoku Słopny… (Kto, z tubylców zgadnie, jaki to potok, płynący sobie do dzisiaj?)…, aby wyznaczyć tę oto, granicę wsi Siary.

Że jest to granica, z powstającym dopiero oppidum – miastem Gorlice, utwierdza nas dokument, nadający prawa miejskie, osadzie Karwacjanów Gorlickich. (Dokument lokacyjny osady, poprzedzającej miasto, nie jest znany.).

Jest to dokument, wydany przez Władysława Jagiełłę, w Sączu, dnia 2 sierpnia, 1417 r., dla (na prośby) Dziersława Karwacjana, civitatem Gorlice… – obywatela, mieszczanina z Gorlic, właściciela – posiadacza wsi: Gruszów, Ropicza (polska), Stróżówka, Glinik i… Rychwałdy; Rychwald et aliud Rychwald. Rychwałd i inny (drugi) Rychwałd.

Odpowiada to określenie, Rychwałdowi dolnemu, który, jak już pisaliśmy, mógł być częścią dawnej wsi, o zagubionej nazwie, poprzedzającej relokowane S i a r y Dobiesława Sochy.

Drugi Rychwałd – górny, graniczy ze wsią Bielanka, mógł pierwotnie, być częścią Państwa Ropae- Gładyszów.

W dokumencie, o którym wspomniano wyżej, Władysław II, Jagiełło, nie wyznacza granic miasta Gorlic, lecz używa określenia: prout in suis metis et limitibus longe, late et circum ferencia liter…, co można przetłumaczyć jako: …z dawna są wzdłuż i wszerz i dookoła wymierzone i określone.

Aby więc określić północno – zachodnią granicę S i a r królewskich Sochy, sięgnąć musimy posiłkowo, do przywileju, wydanego przez Jana Karwacjana, dziedzica Gorlic, potwierdzającego miastu, przywilej swego dziadka Dziersława, nadanego w Gorlicach, dnia 14 października, 1446 roku. (Oryginalny patent, tekst łaciński, w Muzeum Regionalnym PTTK w Gorlicach).

Będą przytaczane i komentowane fragmenty, dotyczące granic z Siarami, w oparciu, o przekłady, na j. polski, zaczerpnięte z dostępnych publikacji książkowych, a mianowicie:

  • W pierwszym, nie datowanym, wydaniu opracowania Józefa Batuta, GorliceNotaty z historii budownictwa Małego gdańska,
  • Adama Wójcika, Gładysze Pionierzy osadnictwa na Pogórzu, Gorlice 1948 r.
  • Gabrieli i Tadeusza Ślawskich, Materiały do historii miasta Gorlice, Biecz 2005 r.

Wszystkie przytaczane tutaj, tłumaczenia akapitu dotyczącego granicy ze wsią Siary, wyjętego z przywileju Jana Karwacjana dla Gorlic, różnią się nieco interpretacją, pewnych fragmentów tekstu. Wymagane więc będą komentarze.

A oto, przytaczany fragment, w pisowni łacińskiej, zaczerpnięty u G. i T. Ślawskich: Et primo damus praedicte civitati nostrae In subsisdium omnes hortos sub eadem civitate contentos et loca pascuarum, vulgariter Pasternniki, ab antiquo obstaculo eundo In Ropica uscue ad infra, hoc est ad decursum fluminis dieti Stroszowka, uscue ad lokum dictum U s c z e, ubi defluit, vel Candit In majorem fluvium dictum Ropa…

  • Ten sam fragment przetłumaczonego tekstu, zaczerpnięty u J. Baruta: Po pierwsze dajemy na wspomożenie rzeczonemu miastu naszemu wszystkie ogrody pod tymże miastem znajdujące się, i miejsca na pastwiska zwane pospolicie pasterniki, od dawnego jazu idąc Ropicą (rzeka), niżej, to jest do spadku (ujścia) rzeczki zwanej Stróżówka aż do miejsca, gdzie wpływa, względnie wpada do większej rzeki zwanej Ropa, celem płacenia ..
  • Ten sam fragment, według A. Wójcika: Otóż, dajemy pomienionemu miastu jako wsparcie wszystkie ogrody leżące pod tymże miastem i pastwiska zwane powszechnie pasterniki od starego potoku ciągnącego się z Ropicy do zlewu Stróżówki to jest do ujścia jej do większej rzeki Ropy, a to wszystko za opłatą..
  • Ten sam fragment według G. i T. Ślawskich, w tłumaczeniu o. dr Stanisława Stańczyka (seniora) CSsR: Po pierwsze dajemyogrody pod tymże miastem się znajdujące i miejsca na pastwiska zwane pospolicie pasterniki od dawnego j a z u idąc Ropicą niżej tj, do ujścia rzeczki zwanej Stróżówka aż do miejsca zwanego U j ś c i e, gdzie wpływa, względnie wpada do większej rzeki zwanej Ropa…

Komentarz autora Szkicu… Zapożyczam stare porzekadło: Bądź mądry i pisz wiersze!

Najpierw, skoro u trojga tłumaczy, występuje określenie rzeczka, zwana Stróżówka, w okresie którego teksty te dotyczą, taka rzeczka, a raczej spory potok, istnieć musiały realnie. Są na ten temat wzmianki pisane. (znaleźć je można w dokumentach; Józefińskim i Franciszkańskim, zwanych Metryki.)

W odróżnieniu od Stróżowianki, – potoku, płynącego od wsi Stróżówka poprzez środek miasta Gorlice, wpadającego do rz. Ropy, był to spory potok, dzisiaj już w zaniku (chociaż są jeszcze jakieś nikłe ślady), spływający ze wzgórka, zwanego współcześnie Musiałówka, (gdzie ongiś mogła być Stróża), w miejscu dzisiejszej ulicy W. Łokietka. Potok ten, istotnie wpadał do rzeki Ropy, gdzieś w okolicach kapliczki – dzbana na Zawodziu, w miejscu, gdzie wówczas rzeka Ropa zbliżała się i płynęła innym niż współcześnie, korytem.

Od początku ulicy W. Łokietka, po około 400mb, odchodzi w lewo-skos, ulica Pocieszka. Jest to dawna droga miejska przegonu bydła na pastwiska, ale również, początek drogi miejskiej Karwacjanów Gorlickich, do swojej enklawy – Rychwałdu, na południu, za wsią Siary…

Zatem, przyjmujemy tożsame tłumaczenia, zaczerpnięte u J. Batuta oraz u G. i T. Ślawskich.

Inny fragment Przywileju Jana Karwacjana, dotyczący północnej granicy wsi Siary, z odczytanego oryginału, zamieszczony w zbiorze dokumentów, u G. i T. Ślawskich: Item etiam damus praedictae civitati nostrae In sibsidium lokum, sive via pro expulsione pecorum et pecudum ad campum, vulgo wygon. Primum lokum damus incipiendo a Stopne uscue ad metas gadum cum willa dicta Szary.

  • Tłumaczenie tego fragmentu, u G. i T. Ślawskich, oraz u J. Batuta, dokonane przez o dr St. Stańczyka (seniora), jest identyczne, a mianowicie: Następnie także dajemy rzeczonemu miastu naszemu na wspomożenie miejsce względnie drogę na wypędzanie bydła i trzody na pole, pospolicie zwane wygon. Pierwsze miejsce dajemy zaczynając od (miejsca) Słopna aż do krańców granic ze wsią Siary.
  • Ten sam fragment, u A. Wójcika: …także dajemy wspomnianemu miastu naszemu jako wsparcie miejsce zwane wygon dla wypędzenia bydła i trzody. Pierwsze miejsce dajemy począwszy od S ł o p n e j (?) aż do granic G u d ó w (?) wraz ze wsią Siary

Tłumaczenie dokonane przez A. Wójcika, zmienia całkowicie sens i znaczenie tego akapitu, a nawet wprowadza chaos i utrudnia ustalenie rzeczywistych granic miasta Gorlic, ze wsią Siary. Mianowicie, tłumaczenie to, wprowadza jakby, dwie nowe miejscowości: Słopną i Gudy (?), a wieś królewską Siary, zamienia na pastwisko, dane przez Karwacjanów, swym, poddanym mieszczanom.

Natomiast, w tłumaczeniu, u J. Batuta i u G. i T. Ślawskich, Tłumacz, pomija całkowicie, niewygodny; gdyż trudny zapewne do odczytania oraz interpretacji wyraz, odczytywany przez jednych jako: g a d u m, a u innych, jako: g u d y.

Zarówno u jednych, jak też u drugich, wyraz ten jest nieprzetłumaczalny. Nie występuje w żadnym, dostępnym słowniku. Autor Szkicu, zasięgał, w tej kwestii, porady u Naukowców, w Pracowni Onomastycznej Języka Polskiego PAN w Krakowie. Jedynie, wyraz gudy, znalazł odniesienie w staropolszczyźnie, a mianowicie: świnie. W tym przypadku, użycie tego wyrazu, określałoby jakieś miejsce wypasu trzody chlewnej, czego nie można całkowicie wykluczyć.

Autor Szkicu…, uważa, że należy przeczytać ponownie i dokładnie rękopis przywileju J. Karwacjana! Czy, aby na pewno, użyto tam nazwy miejsca (?), odczytanej przez o. dr St. Stańczyka (seniora), jako: …inter gadum…, (wyraz wstawiony?), co w tłumaczeniu, zostało całkowicie pominięte, natomiast, przez A. Wójcika, jako: …granic Gudów… Może jednak, w zapisie oryginalnym, wyraz ten oznaczał guttur, czyli gardło lub szyja, co w odniesieniu do potoku Słopny, dawałoby w tym miejscu jego przepływu, jakieś głębokie przewężenie i skręt, co odpowiada w pełni, współczesnej rzeczywistości.

Natomiast, odczytany wyraz gadum, może należało odczytać jako gradus, czyli krok, …do wsi Siary. Można było również odczytać ten wyraz jako gaudium, czyli radość – pocieszenie, od miejsca lokalizacji dawnej karczmy, w pobliżu prostopadłego przepływu potoku Słopny, przez drogę dolną, później trakt węgierski, (współcześnie, ul. Węgierska), Od tejże karczmy – pocieszki, wzięła się nazwa przysiółka Siarskiego, Pocieszka oraz ulicy – rozgałęzienia -od ul. W Łokietka. (?).

Ale, droga wypasu – wygonu bydła i trzody mieszczan gorlickich, stykała się z dolną drogą do Siar i Rychwałdu, która to droga na sporym odcinku, wiodła u podwzgórzy szeregu kopulastych wzniesień, o dobrej jakościowo glebie, a należących do Sołtysów wsi Siary. Na którymś, z tych, stykających się ze sobą pagórów, tworzących u szczytów rozległe płaskowyże, posadowione były dwory pierwszych sołtysów wsi Siary. W dokumencie; Księga gromadzka wsi Siary, tereny te, opisywane są jako; ogrody pańskie. A jeszcze współcześnie, starsi ludzie Nowejwsi, Siar i Pocieszki, określają je, jako pańskie pola.

Czy zatem, określenie granice Gudów, nie należało odczytać jako…granice ogrodów (pańskich)?

Wreszcie, trzeci fragment przywileju Karwacjanów, określający północną granicę wsi Siary. Według J. Baruta: … Następnie dajemy na wieczne czasy rzeczonemu miastu naszemu na wspomożenie las zwany Łąg, który leży pod górą między pierwszą drogą wypędzania i między rzeczką zwaną Sękowa , ze wszystkimi polami z tegoż lasu wykarczowanymi zwanymi pospolicie obszary , które były , są i będą uprawiane między dwoma stronami: najpierw między granicą ze wsią zwaną Siary i między polami miejskimi.

Według A. Wójcika: …Dalej na wieczne czasy dajemy las zwany Łęg leżący pod górą między pierwszą drogą Wygonu, a rzeką Sękowa ze wszystkim drzewem karczowanym z tego lasu zwanym pospolicie obszary które uprawiano, i uprawia się będzie, między dwoma częściami: pierwszy między Gudami czyli za wsią Siary i między polami miastowymi, z których czynsz płacą.

Teksty te tłumaczone są podobnie, z tym, że bardzo rzeczowy inż. J. Barut, pomija w ogóle wyraz Gudy co świadczyć może, że miał również wątpliwości co do prawidłowego odczytania tekstów

Natomiast humanista A. Wójcik, wyraz ten , chociaż z pytajnikiem, zamieszcza.

Jest również różnica w tłumaczeniu nazwy rzeki.

  1. Barut, tłumaczy: …między rzeczką zwaną Sękowa…, a dotyczy to, jak przypuszczam, rzeczki – potoku Siara, płynęła oddzielnie, natomiast A. Wójcik, tłumaczy: …a rzeką Sękowa … czyli Ropicza parva, też płynącej oddzielnie.

We fragmencie tym, wspomniano o lesie w dzielnicy Gorlic zwanej współcześnie Łęgi.

Wyraz ten tłumaczony, przez obydwu prezentowanych autorów – inaczej, mianowicie: Łąg i Łęg, to ten sam wyraz starosłowiański Ług czyli łąka.

Istniejący tam las, otaczały pastwiska miejskie. Las schodził od górnej drogi z Gorlic, do Rychwałdu (dzisiejsza ulica W. Łokietka) po północno-wschodnim stoku podgórza współczesnej Musiałówki, na obszary Łęgu, aż po współczesne, acz już nie istniejące (istniały do 1939 r.), drugą i trzecią w Gorlicach, rafinerię ropy naftowej posadowione w dzielnicy Łęgi. Ślady owego lasu, pozostały w zabudowanej już dzielnicy po prawej, ul. Węgierskiej, w bardzo szczątkowej formie.

Posiłkując się opisem granicy południowej terytorium miasta Gorlice możemy, w przybliżeniu, ustalić północną granicę wsi królewskiej S i a r y Dobiesława Sochy.

Tak więc, powracając po raz kolejny, na wysokość sokolskiego młyna, a uściślone przez Jana Karwacjana (tłumaczenie J. Baruta) …od dawnego jazu, idąc Ropicą (rzeką Ropiczą parvą)… czyli od miejsca na rzece Sękówce gdzie był wówczas jaz sokolskiego młyna…

Na wysokości tego jazu, wpadał do potoku Siara, a razem z nim, na wysokości sokolskiego młyna, do rzeki Sękówki – potok, a w czasach D. Sochy, jeszcze nawet spora rzeczka, zwana Słopną.

Północna granica Siar z Gorlicami, przebiegała wzdłuż tego potoku, po skosie na południowy – zachód, aż do jego źródeł, u zbiegu granic Siar – Gudów (?) – Ogrodów pańskich, Granicami, współcześnie Nowejwsi (taka pisownia), i Ropicy polskiej, aż do kopców granicznych (trzy), istniejących do współczesności w śladowej postaci.

Aktualnie, wąwóz wyżłobiony przez tę rzekę, zwaną przez właścicieli dolnosiarskich ról, doń przyległych, potokiem, kończy się i otwiera na dolinę dzielnicy Łęgi i ulicę J. Kochanowskiego, tuż, za okazałą willą znanego lekarza.

Płynie ten potoczek (współcześnie) – skromnie, tak zwaną fosą, okalając od północy pierwsze domy Siar Nadole, aby wpadać pod mostkiem, gdzie straszy, tuż pod starym domem rodziny; nomen – omen Słopnickich. Kolejne (na przestrzeni dziejów), domy tej rodziny siarskiej, od I rozbioru Polski, nosiły zawsze numer 1 w S i a r a c h (dolnych).

No więc, jakoś przebrnęliśmy, mimo, że pod prąd, tą rzeczką Słopną (graniczną), czasami bardzo groźną. Potok Słopny współcześnie, a w zasadzie już tylko pozostałe po nim koryto, przecina pod kątem prostym, siarski gościniec węgierski, czyli, współczesną ulicę Węgierską, za którą, po stronie prawej, czyli zachodniej, znajduje się dzielnica Siar zwana Pocieszką.

Nazwa tego przysiółka, powstała od nazwy karczmy siarskiej, która tam ongiś stała. Współcześnie, nie ma po niej ani śladu.

Opis granic wsi Siary Dobiesława Sochy, kontynuować będziemy, od pasma wzniesień zwanych Wierzchowina. Na początku tego sporego wzniesienia, znajdują się, wspomniane już, trzy kopce graniczne (mało się już wyróżniające), trzech graniczących ze sobą miejscowości; Siar, Ropicy polskiej i Gorlic. Z tego miejsca obok kopców granicznych, wychodzą również trzy drogi do tych miejscowości.

Droga (górna droga do Siar i Rychwałdu), idąca Wierzchowiną na południe, jest zachodnią granicą wsi Siary. Zbliżając się, po około 2-3km, do podwzgórza Bartniej góry, przechodzi w granicę ze wsią Szymbark. Dalej, od początku przełęczy Zdżar, na pograniczu Siar, Rychwałdu i Szymbarku – Bielanki, kieruje się nieomal pod kontem prostym na wschód, aby opisanym już potokiem Obłazec, płynącym w głębokim lesistym parowie, dotrzeć do potoku Siary, i zasilić jego wody…

W taki oto sposób, obeszliśmy dookoła i opisaliśmy granice wsi królewskiej Siary – sołtysa tej wsi – wiernego rycerza króla Władysława Jagiełły – Dobiesława Sochy.

Jako z dawna (starodawna) wzdłuż i wszerz wymierzono.

 

Temat Rozdziału wsi królewskiej Siary, dokumentami zapisanej, będzie kontynuowany…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s