Szkic do Monografii Siar

KSIĘGA GROMADZKA WSI SIARY

Księga gromadzka  wsi  SIARY |
Regestr spraw gromady Siary |
Siarski sąd wójtowski ławniczy.

 

[…] Jednym, z nielicznych źródeł, rejestrujących życie wsi polskiej w okresie przedrozbiorowym są Wiejskie Księgi Sądowe.

Są to właściwie jedyne zapisy z tej epoki, które można –  przynajmniej częściowo – uważać za wytwór działalności intelektualnej chłopów.

Wprawdzie pisarzami (a zarazem redaktorami tekstu), byli na ogół przedstawiciele innych grup społecznych, a głos decydujący w prawie wiejskim i tak należał do właściciela wsi, to jednak, spośród chłopów wybierano ławę sądową oraz wiejskich urzędników – ławników, podsądnymi zaś, również byli chłopi.

Zatem, to ich zeznania stanowiły podstawę dla późniejszych decyzji oraz ostatecznych zapisów.

Dlatego też wiejskie księgi sądowe są nieocenionym źródłem, zarówno dla historyków prawa, jak i badaczy społeczeństwa, kultury i mentalności wsi polskiej…

(Vetulani 1959-99-114; Zasowski 2013).

[…] Niezbędnym warunkiem powstania (powołania), Ksiąg Sądowych, było istnienie Samorządu Wiejskiego …Są te Księgi owocem kolonizacji na prawie niemieckim …Pojawiają się one zazwyczaj, dopiero kilkadziesiąt lat po lokacji (relokacji), wsi… (Grodziński 1960:113-114).

KSW to: rejestry czynności prawnych, które miały miejsce przed ławniczym sądem wiejskim.

Zawartość informacyjna Ksiąg sądowych wiejskich jest bardzo różnorodna.

Dominują w nich sprawy majątkowe; sporne i niesporne dotyczące sprzedaży ziemi, podziału ojcowizny i innych spraw spadkowych.

Rejestrowane są też transakcje bydłem, ugody rodzinne, darowizny i pożyczki pod zastaw.

Od czasu do czasu, pojawiają się testamenty i sporządzane przy tej okazji inwentarze ruchomości.

Powstanie KSW to dosyć długi proces, na który największy wpływ miała praktyka stosowana w sądach miejskich i szlacheckich.

Wpływ na zachowanie (przetrwanie), KSW miały także wszelkie klęski elementarne; pożary i wojny oraz brak troski ze strony ich użytkowników, gdy nie były już potrzebne…

Źródło; Wikipedia. org. Wiki /księgi -sądowe-wiejskie.

Według B. Ulanowskiego, w opracowaniu autora Szkicu…  Szczepana Mikruty.

Organizowane na zasadach prawa teutońskiego, czyli niemieckiego, zwanego (od miejsca opracowania i pierwotnego zastosowania  Magdeburga), magdeburskim, prawo magdeburskie; nowoczesne i postępowe, w stosunku do istniejących praw lokalnych – zwyczajowych, wprowadzane i stosowane w Polsce południowo-wschodniej czyli w Małopolsce, szczególnie przez króla Kazimierza Wielkiego, a później, przez kolejnych władców Polski…

Wsi,  którym nadawano sołectwa, a osobiście sołtysi – zasadźcy tych wsi, byli obowiązani do sprawowania funkcji – urzędu, przewodniczących sądów wiejskichławniczych – gromadzkich, w imieniu właściciela wsi; księcia lub króla.

Król Kazimierz Wielki i jego następcy,  w wydawanych patentach na zakładanie nowych wsi lub relokacje (ponowne zakładanie), w dokumentach przenoszących istniejące wsi, z prawa polskiego czy średzkiego na magdeburskie, nakazywali wyłaniać, spośród wyróżniających się pożądanymi walorami, kmieci oraz zagrodników,  i wespół z nimi tworzyć wiejską – gromadzką ławę sądową.

Rozsądzanie  spraw spornych wynikłych w gromadzie, wydawanie wyroków za wykroczenia wobec prawa…, odbywało się na podstawie i w oparciu o zbiór dekretów prawa magdeburskiego wydanego drukiem dla poszczególnych  sądów grodzkich – ziemskich.

Funkcjonujące w danej wsi – gromadzie Sądy ławnicze, za pośrednictwem sołtysa tej wsi, zapoznawały się ze zbiorem tych praw – dekretów dla poszczególnych, rozsądzanych najczęściej przypadków  i na tej podstawie wydawano wyroki; w KSW zapisywano: prawo wynalazło dekret taki…

W Gromadzie Siary, posługiwano się zapewne, wypożyczanym w mieście Gorlice, zbiorem prawa magdeburskiego, z którego to zbioru, korzystano jeszcze na początku lat, po I rozbiorze Polski.

Księga tego prawa, zachowała się do współczesności i znajduje się w Muzeum PTTK w Gorlicach.

Autor Szkicu… oraz niniejszego opracowania, sfotografował  w Muzeum PTTK w Gorlicach, przechowywaną tam, w oszklonej gablocie,  Księgę prawa magdeburskiego, którą prezentuje się poniżej. Niestety, nie udało się uniknąć refleksów świetlnych powstałych z flesza aparatu.

  

Napis na fiszce u dołu; Księga prawa magdeburskiego używana w Dominium gorlickim do końca jego istnienia mimo, że zaborca wprowadził nowoczesne kodyfikacje prawa.

Z czasem, sołtysi, z nadania króla (dla swej wygody), tworzyli i powoływali urząd – funkję  viceadvocatusa, czyli zmienianego  w czasie, przewodniczącego wójtowskiego sądu ławniczego, nadając i powierzając tę funkcję, wyróżniającemu się, jednemu z ławników. Tegoż viceadwokatusa – zastępcę, nazywano czasem, z niemiecka, land wójtem, czyli wójtem wsi.

Na tworzonej ławie sądowej zasiadało, obok przewodniczącego ławy, wójta viceadwocatusa, zazwyczaj, od dwóch, do siedmiu, przysięgłych ławników, dobieranych spośród kmieci lub posiadających role (ziemię), zagrodników.

Wójt – landwójt – Viceadwocatus, skrótowo letwójt, zastępował sołtysa właściciela, z nadania króla osadźcę wsi, w sprawach całej gromady wiejskiej. Jego rola była podwójna i funkcjonowała w obydwie strony; od pana – sołtysa, z nadania, a nawet właściciela wsi, czyli księcia lub króla, w dół  i,  od mieszkańców wsi, do sołtysa i księcia – króla, w górę.

Wójtowie,  mianowani byli przez sołtysów, bądź wyłaniani w formie wyborów (?), przez całą gromadę wiejską. Z czasem jednak wójtostwa, były przez sołtysów sprzedawane. Na pełnieniu funkcji wójta, można było nieźle zarobić.

Wójtem, zostawał zazwyczaj kmieć, czyli bogaty, wolny chłop,  posiadający tak zwaną rolę kmiecą (w Polsce, około 24ha ziemi). Musiał on, wyróżniać się sporą wiedzą, niewątpliwie swoistą inteligencją, znajomością zasad prawa magdeburskiego; przynajmniej w części, dotyczącej zagadnień wiejskich.

Powinien cieszyć się szacunkiem i posłuchem gromady wiejskiej. Jego rola, jako przewodniczącego wiejskiego sądu ławniczego, była  trudna,  odpowiedzialna i wielce obciążająca, absorbująca czas osobisty.

Sołtys, a działający w jego imieniu wójt (landwójt – viceadwokatus),  posiadał spore uprawnienia; od zawiadywania wsią w imieniu pana – sołtysa, organizowania poboru podatków, rozsądzanie wiejskich  częstych sporów, ścigania dłużników i przestępców pospolitych, po egzekwowanie należności, prowadzenie śledztwa, osądzanie i zasądzanie, a nawet egzekucje.

Zakres uprawnień ławy sądowej, obejmował mieszkańców danej wsi, od wyrobników, komorników, jałmużników, ogrodników, rzemieślników, po zagrodników i kmieci. Z tym, że ci ostatni, mogli się odwoływać do sądów grodzkich ziemskich.

Sołtysi wsi natomiast, mogli być sądzeni,  tylko przez króla lub w jego imieniu, przez sądy królewskie.

Gdzieś, od końca XV w., do urzędu wójta-ławy, przybierano większą liczbę ławników; zazwyczaj w liczbie siedmiu. Ławnikami mogli być kmiecie lub zagrodnicy posiadający role.

Zmieniali się oni nader często, w zależności od wagi sprawy, możliwości czasowych, doboru przez wójta lub sugestii i polecenia pana-sołtysa, a nawet księdza plebana.

Posiedzenia wójtowskiego sądu ławniczego odbywały się zazwyczaj, w czasie wolnym od pracy, a więc tylko w niedzielę lub w święta.

Nie było też  stałego miejsca, stałej siedziby, gdzie odbywały się posiedzenia sądu ławniczego. W zależności od możliwości, wagi sprawy,lub potrzeby, posiedzenia te, odbywały się w karczmie wiejskiej, gospodarczych pomieszczeniach dworskich-sołtysów, gdzieś na placu pod gołym niebem, nanawisu (w środku wsi), w przypadku, gdy potrzebny był udział całej gromady, a nawet przed kościołem, gdy wykonywano karę chłosty lub zakuwano w dyby.

Na podstawie zachowanych  nielicznych dokumentów przypuszczać można, że również, gdzieś na początku XV w., wprowadzono obowiązekzapisów posiedzeń sądu ławniczego. Były to, tak zwane Rejestry spraw gromadzkich.  

Należy wspomnieć, że nie znano wówczas jeszcze, żadnych reguł pisowni polskiej.

Wszystkie zapisy, czynione były  po łacinie,  bądź, mieszaniną łaciny i języka fonetycznego polskiego.

Gromada wiejska,  zatrudniać więc musiała, znającego pisownię łacińską, skrybę – pisarczyka. Bogatsze sołectwa, zatrudniały tych pisarczyków dwóch lub trzech.

Sprawowali oni swoje funkcje, zasadniczo przy dworach sołtysich, przy kościołach, a w potrzebie, przy ławach sądowych. Byli to zazwyczaj, uczeni bakałarze szkół grodzkich lub (w Małopolsce), krakowskich.

Wójtowie, a raczej sądy ławnicze danego sołectwa, posiadały swoje insygnia, w postaci pieczęci  do odciskania w wosku. Również, niektóre sądy ławnicze w gromadach wiejskich, posiadały swoje godła .

We wsi królewskiej Siary, w sołectwie, sąd wójtowski ławniczy,używał godła; Zielona Rózga. Była również pieczęć. Ale, autor Szkicu…, nie odnalazł jej w źródłach…

Godło.  Była to zapewne, autentyczna rózga,  z łóz wierzbowych (chłopski symbol) lub brzozowych, wycinanych każdorazowo, na posiedzenie sądu ławniczego i umieszczanych nad głowami członków ławy przysięgłych. Symbolizowało karność, dyscyplinę, poszanowanie prawa. Zatem rózga, przypominała  zapewne, o konieczności  przestrzegania prawa i o nieuchronnej karze,  za łamanie tego prawa.

Kto, wprowadził we  wsi Siary ten zwyczaj  i  kiedy?, nie wiadomo. Był to zapewne, zwyczaj prastary pamiętający czasy wsi, sprzed nowej (ponownej), lokacji, a wywodził się, z prawa polskiego – zwyczajowego,sięgającego pamięcią wspólnot rodowych.

W  zapisach, z posiedzeń  wójtowskiegosądu  siarskiego, godło  zielona rózga,  pojawia się od momentu, gdy  sołectwo w Siarach, objął  Piotr  Gładzysz  z Szymbarku.

Innym, obcym zwyczajem, był rytuał odprawowania litkupu na koszt podsądnego.

Litkup, to z niemiecka, – popiwek lub popitek. Stosowany był na zakończenie przewodu sądowego.

O litkupie,  przeczytać można w rozprawie prof. Marcelego Handelsmana, który korzystał z rękopisu wójtowskiego sądu ławniczego w Siarach. Rozprawa ta, zamieszczona była w Przeglądzie Prawa i Administracji z roku 1906.

W zachowanych również, zapisach posiedzeń sądu ławniczego, we wsi Zagórzany k/Gorlic (wieś należąca do klasztoru w Tyńcu),  godła,– w postaci zielonej rózgi, ani zwyczajowego litkupu,  nie odnotowano. (Kopia Księgi gromadzkiej wsi Zagórzany, w posiadaniu autora Szkicu…).

Jakimś szczęśliwym, nieomal cudownym trafem, zachowały się spore fragmenty Księgi Sądowej wsi Siary,  czyli  Rejestr Spraw Gromady Siary.

Rękopis tej Księgi sądowej, rozpoczyna się dosyć późno od daty, relokacji wsi królewskiej Siary

(1388), bo dopiero w roku 1581,  a zatem, 193 lata później. Możliwe więc, że spore jej fragmenty, nie dotrwały do współczesności. A, może zachowały się gdzieś ale dotychczas nie ujawnione…

Przetrwała ta Księga – rękopis w poszanowaniu,  zapewne  gdzieś ukryta, mimo okrutnych wojen i najazdów, które nader często dotykały naszą wieś rodzinną  Siary.

Księga gromadzka wsi Siary, cudownie ocalała, najpierw, za sprawą Ewarysta Kuropatnickiego, który, zakupił od zaborowych władz austriackich, starostwo niegrodowe  w Lipinkach, w powiecie gorlickim, w skład którego, oprócz samych Lipinek, wchodziły wsi; Siary, Sękowa i Sokół.

O Rodzie Kuropatnickich, posiadaczach wsi królewskiej Siary, znajdzie się wzmianka w podrozdziale; Sołtysi i właściciele wsi Siary, w Rozdziale; Dwory w Siarach. 

Księga gromadzka wsi Siary, razem z dokumentami Kuropatnickich, trafiła do Biblioteki uniwersyteckiej, – Uniwersytetu Warszawskiego. Tam, wyszperał tę księgę i ocalił od zapomnienia,  Sekretarz Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie, prof. Bolesław Ulanowski.

Krótki rys życia Bolesława Ulanowskiego, według Stanisława Kutrzeby…

Urodził się 1. VIII. 1860 r.,w Brześciu litewskim. (Nawiasem, rówieśnik dziadka,  autora Szkicu…)

Gimnazjum w Lublinie rozpoczął w roku 1872. Ukończył w Krakowie, w roku 1877 w Gimnazjum św. Anny.

Studia  na Wydziale prawa i administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego, w latach 1877 – 1881. Stopień dr filozofii w 1881 i praw 1884 r. Habilitacja, jako docent prawa polskiego, w roku 1886 i od października tego roku rozpoczyna wykłady.

W 1888 roku został nadzwyczajnym, a w 1890 zwyczajnym profesorem prawa kanonicznego i polskiego.

W 1888 r., został wybrany członkiem korespondentem, a w roku 1894 członkiem zwyczajnym Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie. Od roku 1903 był sekretarzem generalnym tej Akademii. Zmarł w Krakowie, 27 września 1919 roku.

Wydał między innymi. Najdawniejsza Księga sądowa miasta Biecza, Kraków 1897 r.

Księgi Sądowe Wiejskie; Starodawne prawa polskiego pomniki tom XI, stron 766 i tom XII, stron 694, Kraków 1920 r.

Starodawne Prawa Polskiego Pomniki Tom XII wydano staraniem Komisji Prawniczej Akademii Umiejętności w Krakowie. 

O powstaniu dzieła Starodawne Prawa Polskiego Pomniki, wspomina prof. Stanisław Kutrzeba… 

[…] W roku 1893, w sprawozdaniu Sekretarza generalnego Akademii Umiejętności znajduje się wiadomość, że ukończono druk tomu X Starodawnego Prawa Polskiego Pomników,  który zawiera Księgi Sądowe Wiejskie.

…Według Bolesława Ulanowskiego, tom ten będzie puszczony z tomem XII. Druk tomu XII trwał lat kilka.

Opracowania Indeksów do obu tomów, podjął się, w 1903 r., śp. Prof. Franciszek Piekosiński;  który indeksy sporządził i prawie do końca doprowadził, jednak, pod koniec tej pracy, zaskoczyła go śmierć.

Na prośbę B. Ulanowskiego, dokończył tę pracę prof. Stanisław Kutrzeba. […] Przed śmiercią, powierzył mi B. Ulanowski dokończenie tej prac, a zatwierdziła to Uchwałą Komisja Prawnicza.

Według prof. St. Kutrzeby; […] B. Ulanowski, nikomu dotychczas nieznane Księgi Sądowe Wiejskie,ukryte były w kuferkach sołtysów, w prywatnych zbiorach i bibliotekach, skąd, je po prostu wyszarpnął…

[…]  B. Ulanowski, był niezrównanym znawcą starego pisma. Nie było przypadku, aby jakiegokolwiek tekstu najtrudniejszego; zamazanego i wyblakłego, nie potrafił odczytać.

Wielokrotnie przepisywał te teksty, gdyż nie dowierzał  ówczesnym kopistom…

W Opisie rękopisów;pozycja 11.Księga Gromadzka wsi Siary 1581 – 1714 (str. 257-288)

[…] Rękopis formatu małego 4-to, liczy kart 265, oprawa z końca XVII lub początku XVIII w.

Zamieszczone strony rękopisu pochodzą z elektronicznej kopii pozyskanej (zakupionej),  przez autora Szkicu…, w Bibliotece UW w Warszawie.

Na karcie pierwszej zapis z 4 września 1607 r. później zamieszczony na karcie drugiej, –

Wiersz, stanowiący wstęp do Księgi:

In nomine Domini Amen. Anno Domini 1583. Die sancti Lukae ad maiorem…

Dei gloriam Beataeque Mariae virginis honorem et Omnium Sanctorum laudem.

  

 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Do Czytelnika. […]

 

Weyzry tu Cytelniku, a iak ludzi wiele

Poznas tu psecytawszy, lecz iak oni w ciele

Mieskali skazitelnym, iusz dług wypłacili

Smierci srogiey, dobze im iest, dobze zyli,

A weyzrawsy pamietay y uwaz to sobie,

Iż co się onym stało, tos tes bedzie tobie (…).

 

Quidam ad iudicas […]  (Do wójta – landwójta i ławy przysięgłych).

 

Pamietaycie sedziowie, gdy kogo sadzicie

Biada wam, iezeli w cymkolwiek  pobłedzicie

Sam Pan Jezus powiedział, ze z sprawiedliwości

Swiat wsystek sądzić bede. A naz (s), co ze złości

Jaki was sadzić bedzie, pzeto pamietaycie,

Chcecieli sada unisc, prawdy się tzymaicie

Co ona kaze cynic, kogo karac kaze,

Tego macie tak sadzic, jak ona pokaze. (…).

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Księga gromadzka wsi Siary, prowadzona była przez wójtów Siar, rękoma skrybów – pisarczyków. Zapisywali oni zaszłości prawne gromady siarskiej, pod dyktando wójtów, – landwójtów, mieszaniną wyrażeń łacińsko – polskich.

Daje się wyodrębnić,  i rozróżnić zarówno styl, pismo, jak też kompetencje każdego, kolejnego wójta oraz skryby pisarczyka. Zawarta w tej księdze pisownia polska  oparta, przede wszystkim, na fonetyce wyrażeń, to prapoczątki piśmiennictwa polskiego, tuż, po zakończeniu działalności pisarskiej Mikołaja Reja z Nagłowic (?)

Był on, notabene, dziadkiem Andrzeja Reja, z Nagłowic, starosty libuskiego, od roku 1634), zapamiętanego szczególnie z jego utworu: Krótka rozprawa między trzema osobami – Panem, Wójtem, a Plebanem (1543 r.), zakończonego mądrą, wymowną pointą…Wójt Pana wini, Pan Księdza , a nam (chłopom, przytaczam,  z pamięci, Sz. M.),   zewsząd nędza.

Sądzę, że przyjęta przeze mnie (autora Szkicu…), forma publikacji w moim Blogu, zachowanych zapisów Księgi gromadzkiej wsi Siary, a mianowicie: –  naprzemiennie; u góry, kursywą, w wersji oryginalnej,  odczytanej  z rękopisui wydrukowanej przez B. Ulanowskiego, a pod tą zapiską, w wersji uwspółcześnionej  i dostosowanej,  (przeze mnie), dla łatwiejszej percepcji językowej, również,  z osobistym tłumaczeniem wstawek łacińskich,  będzie zaakceptowana  i  uznana przez  Szanownego  Czytelnika..

Mam  prawo,  w tym miejscu,  poinformować,  że moje  prace,  związane z  przekładem średniowiecznych  tekstów, – Regestru  spraw  Gromady  Siary, z  uwspółcześnieniem  języka tych  tekstów,  aby stał się  czytelny  i zrozumiały,   zajęły mi,  co  najmniej, – pięć  lat. 

Autor Szkicu…,korzystając z przywileju autorskiego, wyróżnia, zarówno  w oryginalnych tekstach oraz  w  swojego autorstwa transwersacjach tych tekstów, rodowe nazwisko swoich Antenatów  w  Siarach, powiększając i wyróżniając;  –  wytłuszczając to nazwisko. Proszę, o wybaczenie mi,  tego wybryku. 

Oryginalne teksty  rękopisu, (kopie), będą  zamieszczone, jeżeli czas pozwoli, w rozdziale; Źródłahistoryczne. Sz. M.

W zamieszczonych zapiskach K S W…, zawarta jest ogromna wiedza o naszej dawnej wsi Siary; jej sołtysach, wójtach i mieszkańcach. Informacje te, postaram się dokładnie wyłuskać z tekstów i przekazać Czytelnikom w innym rozdziale tego Szkicu…

I jeszcze kilka informacji: współczesne datowanie, czyli dzień, miesiąc, określane były według świąt kościelnych lub niedziel  następujących przed, albo po, danym święcie.

Autor dzieła  B. Ulanowski, odnosi te określenia do konkretnych dni i miesięcy kalendarza i zapisuje w łacinie, w nawiasie.

Również, wersja B. Ulanowskiego, jest sygnowana podwójną, a nawet potrójną,  liczbą porządkową, a mianowicie.

Liczba większa – wyróżniona, to kolejna liczba porządkowa zapisów w dziele B. Ulanowskiego, a w przypadku Księgi gromadzkiej  wsi Siary, będą to zapisy o niskim nominale, – kursywą, w nawiasach,  poczynając od cyfry (1). Również kursywą w nawiasach, z literą (f.3°) zaznaczał B. Ulanowski zapiski, odczytane w rękopisie, nadające się do publikacji. Niektórych, nie publikowano.

Wersja  autora Szkicu…,  będzie  miała nieco  inny  układ. Uwzględnione  jedak będą numery zapisów. Dołożony  będzie również  nr strony, z dzieła B. Ulanowskiego.

Autor  Szkicu…, zastosował  też, oddzielanie  tekstów; oryginalnego,  od  współczesnej wersji,  poziomymi  liniami falistymi:

w  kolorze zielonym – wersja  oryginalna, w  czarnym,  autora Szkicu.

Z zapiski nr 7152 tomu XII, a nr 89 Księgi gromadzkiej wsi Siary wynika, że każdorazowo, nowi wójtowie, składali jurament czyli przysięgę przed panem sołtysem – osadczą (osadzającym, zasiedlającym wieś). Zapewne taką przysięgę, składali również przysięgli ławnicy, co wynika, z przymiotnika przysięgły.

Oto treść tej przysięgi w wersji oryginalnej […].

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Ia,  woyt, (ia, przysiężnik), obrany z woli Boskiey, y woli panskiey, y cały gromady woytem wsi Siar, przysięgam Panu Bogu w Troycy Swiety Iedynemu, y panu I. Mci panu… oysaycy  na ten cas wsi Siar, iż wiernie, zycliwie  woytowac Obom stronom bende  y  porządek czynic   y sprawiedliwie sądzic, nikomu nie faworowac, ani  tesz  grosza  cały  gromady pragnąc nie bende, tak mi Panie Boze  dopomosz y  wszyscy swienci.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

[...]    Tymczasem, przenoś moją duszę wytęsknioną, do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych …, do tych zboczy stromych, licznie  nad potokiem Siara  rozmieszczonych…, że sparafrazuję nieco, naszego wieszcza Adama Mickiewicza.

W dawnych, XVI/XVII wiecznych Siarach, wśród mieszkańców tej wsi, naszych zacnych i  pracowitych Przodków,  przebywać nam będzie dane, przez lat 133.

Będziemy autentycznie, przeżywać ich troski i zmartwienia, gdyż radości mieli niewiele, które są nieomal takie same jak nasze – współczesne.

Pójdźmy zatem, do wójta siarskiego, w Roku Pańskim 1581nazajutrz, po pannie Maryi Nawiedzeniu (zwiastowaniu).

Jest nim (wójtem), z woli imć pana, szlachetnego Bartosza Siemirzowskiego,-sołtysa i osadczy wsi królewskiej Siary, miłościwie nam panującego króla, Stefana Batorego (urodzonego w Somalio na Węgrzech), …niejaki, – Dupka Oleksy (nie  ma  pewności, co  jest  imieniem, lub przezwiskiem, a  co nazwiskiem); może też pochodzenia węgierskiego.

Właśnie, w obrębie dworu  szlachetnego Bartosza Siemirzowskiego we wsi królewskiej Siary, odbywa się posiedzenie siarskiego Sądu ławniczego.

Przewodniczy, wybrany na ten czas wójt, Dupka  Oliexy. Obok niego, na ławie sądowej  siedzą ławnicy przysięgli oraz, sądowy skryba – pisarczyk.

Podejdźmy cicho, aby nie przeszkadzać sądowi, i zajrzyjmy dyskretnie przez  ramię pisarczykowi, który, pieczołowicie zapisuje gęsim piórem (co raz to, maczanym w inkauście), w Rejestrze spraw  gromady  Siary, przebieg  procesu i wyrok sądu.

Ale, aby odczytać te zapiski, zamaszyste zawiłości i ozdobniki, trzeba się nieźle natrudzić i  namozolić. Zapewne tyle samo, ile wkłada pracy w to zapisywanie, skryba gromadzki.
Ale,  popróbujmy …

Księga Gromadzka wsi Siary.  Autor i wydawca: Bolesław Ulanowski Starodawne Prawa Polskiego Pomniki tom XII. Księgi Sądowe Wiejskie.Tom 2  Księga Gromadzka wsi Siary, z lat 1581 do 1714.   

W  tłumaczeniu wstawek  treści łacińskich oraz  uwspółcześnieniu języka  pisowni,  przez autora Szkicu…, Szczepana Mikrutę.

UWAGA autora Szkicu. Współczesne programy komputerowe nie posiadają słowników wyrażeń Średniowiecznych. Stąd, pomimo każdoczesnego zapisywania tekstów oryginalnych, komputer, uparcie wrzuca własną pisownię niektórych wyrazów…

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna Zapiska 7064 (1) Anno Domini 1581.
(str. 259).                              (f. 3°).

Sprawa  Woiczecha Siegla  z  Iadwigą Siegliną  nazajutrz  po pannie  Maryei  Naviedzeniu,    przed ktorem tho sządem zagaionem na imie voitem, Dupką Oliexem, y siedmią przisiesznikow, na imie  Iozof  Glista, Tokarz Valenti  etc. (d. 3 Iulii ).  

Stanąvsi  Oblicznie Iadviga  Sieglina  przed pravem  kupnem  zeznała, yze  po  swem męzu nieboscziku  Sieglu,  na  imie  Pavle, od  przerzeczonego  Voiciecha Siegla,  dzievierza  swego,

z  roliei, która  liezy  z iedne  strone  cwierczy mlinarskiei,  a  drugą stronę Tokarza  Simka, z  Ktorei roliei  tha  przerzeczona Iadviga  od  Voiciecha Siegla,  vzieła  pieniedzy pultori

grzivni, ialovicze  y  krove, troie  szwini,  cwiertnie ofsa, zita  korzec, pul korca ieczmienia,  bobu maczę,  siemienia  macze, psenicze  macze,  przedze zgrzebnei  sztuke  y łokczy   steri  plotna konopnego,  miar  pietnasczie  siania ozimego  na  tei roli  steri  zagony.

A  tha przerzeczona  Iadviga,  przystąpivsy  przed  prawo,  viznała y  virzekła   sie ze  sie  iei

dosicz  stało s  tei  trzeciei czesczy  niebosczika  męza swego  od  Voiciecha  Siegla,  dzievierza swego,  nie maiącz  tam  nicz, a  ten  przerzeczony Voiciech  Siegło,  sliszącz  tho,  dal  swem grosem  zapisacz,  przi  ktorei ugodzie  bil  strik  vlasny,  na  imye Tomasz   Czachor . 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska 1.  (Do  nr  7064)  Roku Pańskiego 1581.
(Str. 259).                                      (f. 3). 

Sprawa Wojciecha Siegła, z Jadwigą Siegliną, nazajutrz po Pannie Marii Nawiedzeniu, przed którym

to sądem, przewodzonym przez wójta, Oleksego Dupkę i siedmiu ławników przysięgłych, między innymi: Józef Glista, Walenty Tokarz,  itd.,  wyżej wymieni,  osobiście stanęli.,  (dnia  3 lipca)… 

Stanąwszy osobiście, Jadwiga Sieglina, przed całym sądem (w majestacie prawa) zeznała, że po swym zmarłym mężu, nieboszczyku Pawle Sieglu, od obecnego tutaj Szwagra (brat męża), z roli,  która jest położona, z jednej strony przy ćwierć roli młynarskiej, a  z drugiej strony, przy roli Tokarza Szymona, z której to roli pozostałej po swym mężu, ta wymieniona  Jadwiga, od Wojciecha Siegły (szwagra),

otrzymała spłat w formie;  pieniędzy półtorej grzywny, jałówkę i krowę, trzy świnie, ćwierć owsa, korzec żyta, pół korca jęczmienia, miarę bobu, miarę sięmienia (nasienie lnu), miarę ziarna przenicy, przędzy zgrzebnej (lnianej), sztukę i cztery łokcie płótna konopnego, piętnaście miar zboża ozimego (obsianego przed zimą), na czterech zagonach, na tej roli (zapewne do zebrania w roku przyszłym).

A ta wymieniona Jadwiga, wystąpiwszy przed sąd , oświadczyła, że otrzymała zadośćuczynienie,

z tej, należnej jej po mężu, trzeciej części od Wojciecha szwagra swego i nie ma już żadnych innych pretensji.  A ten wymieniony Wojciech Siegło słysząc te słowa, dał jeden grosz, za zapisanie tej ugody w księdze. Przy  ugodzie tej, był obecny świadek, stryjek własny jednej ze stron, -Tomasz Czachor.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna zapiska 7065  (2) Anno Domini 1581
(str. 259).                     (f. 3).

Regestr  spraw gromadi  Sziarskiey,  kthore szie  zaczeli   dzieni S. Pawla  Nawroczenia ,

na szoltisthwie  w dworze slachethnego  Barthossa   Siemirzowskiego,  latha  od  narodzenia Kristhosowego   tissiącznego   pieczszethnego  oszmdziessiathnego   czwarthego. 

(d. 25  Ianuarii  1584).

Sand sthal  ssie  kupni  zagayony   przi   uczcziwich  ludziach,  lenthwoyczie  Olexim Dupcze,  Woitek  Glistha, Walenti  Tokarz,  Barnuss Macziocha, Woithek  Zemla, Ian  Soczawa,  Macziek Laskosch,  Iozef Glista.

Sthanąwszy  oblicznie Woicziech  Mathiszowicz  s Tarnowa  wiznał,  yze przedal  mlin  dobrowolnie Siarsky  panu  Piotrhrowi Gladischowy  za  dwanasczie grziwien  monetki  i liczbi  polskiey,  przi kthorim  mlinie  pusczil dwie  oskardi,  pilnik,  klamer piencz,  pul korczu  y  iuz

wyrzeka  tham nicz  nie  miecz,  czo iesth  prawu  swiadomo.  

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska 2   (Do nr 7065).     Roku Pańskiego 1584.          (Str. 259).                         (f. 3).

Rejestr spraw  gromady  Siarskiej,  które się  rozpoczęły  w dzień św. Pawła nawrócenia, w sołectwie,  we  dworze szlachcica,  Bartosza  Siemirzowskiego,  roku od narodzenia Chrystusa,  tysięcznego  pięćsetnego osiemdziesiątego  czwartego.

(dnia  25  stycznia 1584 r.).

Zebrał  się  sąd w  pełnym  składzie, rozpoczęty i prowadzony  przez landwójta,  Aleksego Dupkę,  w obecności uczciwych  ławników: Wojciecha Glisty, Walentego Tokarza, Barnaby Macziochy, Wojciecha Zemły, Jana Soczewy, Macieja Laskosia, Józefa  Glisty.

Stanąwszy  osobiście przed  kompletną  ławą przysięgłych, Wojciech   Matiszowicz, z  Tarnowa, wyznał,  iż sprzedał, dobrowolnie,  młyn  Siarski (swój  młyn, p. a.), panu  Piotrowi Gładyszowi  (z  Szymbarku  p. a.), za dwanaście grzywien (jednostka masy i pieniądza p. a.),  w  przeliczeniu na pieniądze polskie, przy którym to młynie, przekazuje (sprzedaje), następujące oprzyrządowanie:

dwa oskardy,  pilnik, pięć klamer,  półkorzec (miara na zboże i mąkę  p. a.). Oświadcza,  że wyrzeka się  jakichkolwiek roszczeń  i pretensji do tego młyna, a  sąd siarski,  przyjmuje to oświadczenie do wiadomości, co zostało w rejestrze spraw zapisane.  

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 

Oryginalna zapiska 7066  (3). Anno Domini  1585.
Str. 259.                               (f. 5°).

Pravo  zagaione   29  dnia  sticznia   przez voita y 7 przysiecznikow  na   imie Olexi  Dupka, Voiciech  Glista,  Valenti Tokarz  etc .

Stanąvsy oblicznie  Ianowa  Halizowa s  prokuratorem   swoiem,  na  imie Ianem  Zeliaskiem    z Gorlicz,   przecziwko  Kunskiemu, ze  pravo  dekret dało,   ze   Kunski skarzil   na Iana  Haliza  zone,   ze  mu dziewke  Halizowa    ochromila,   pravo dalo  dekret,  ze Kunski  przemieskal   skargi o  rani  dziewky swei,  ze  minelo, iako  statut  spieva,  rok  y 6  dni . 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~   

Zapiska 3  (Do Nr 7066).   Roku Pańskiego 1585.     Str. 259.                                     (f. 5°). 

Posiedzenie  sądu rozpoczęte  dnia  29 stycznia  przez  wójta Oleksego  Dupkę i  7 przysięgłych  ławników, między  innymi:  Wojciecha Glistę, Walentego  Tokarza,  itd.

Stanąwszy  osobiście przed  sądem,  Janowa Halizowa, z  prokuratorem swoim  (ze swym  adwokatem), Janem  Zeliazkiem,  z Gorlic,  przeciwko  Kunskiemu, który  zaskarżył  Halizową o  okaleczenie  jego dziewczyny  (córki  lub służącej, może pracującej u Halizowej)  

Adwokat Halizowej, znający  dobrze  prawo (magdeburskie),  znalazł  taki dekret,  mówiący o  przedawnieniu,  następującym po  jednym  roku od zdarzenia.  Ponieważ  Kunski, wnosząc sprawę przeciwko Halizowej,  przegapił  termin przedawnienia  i  wniósł sprawę     o 6  dni  za późno,  sprawę,   z mocy  prawa,  – przegrał…

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna zapiska  nr 7067  (4).   Anno Domini 1585.       Str. 260.     (f. 9°).

Pravo  kupne,

w  I . M.  dworze Pana  Gładisa  Piotra w  poniedziałek   biały przez  voita,  Oliexego Dupky,    y  przez  przisiezniky na  imie:  Voiciech Glista,  Iozof  Glista,  Matis  Liaskos, etc. (d. 8  Aprilis).

Iz pąn przerzeczoni  Gladis  Piotr, przipatrzivsy  się,  iż  nie  slusny zapis  uczinil  Lapeta Marcin  Domienikovy  Karpiowy,  tho jest,   iż   prava  na tem  mlinie  ani zapiszu  zadnego  nie miał  ten  przerzeczoni Marczin  Lapeta,   a   przez  voliei panskiei  zapis  czynil Karpiovy, tedi,  aby   nie   bil ublizon  ten  przerzeczoni Karp  Dominik  w tem  spuszczeniu  dobrovolnem mlina  Sitarskiego  od Marcina  Lapety:

Tedy  viznał dobrowolnie  przed  tem pravem,  visei  namienionem,  przerzeczony pan  Piotr  Gladis,  ize  przedal mlin   w Sziarach  Domienikovy  Karpiowy za  grzivien  polsternasty, licząc  w kazdą  grzivne  po  48  gr. ,  które zaraz  zaplacził,   przi ktorem  mlinie  puscza mu  pan  dva ogrody  około  mlina  y  cwiercz  rolei, począwsi  odewszy  az do  granicz,   która liezy  z  iednę stronne  Mikolaia  Sczeciny, a  z  drugą strone  Voiciecha  Siegła,

 gdzie mu  thez    puscząm przi  tym   młinie osievek  ozimy  na   thih   ogrodziech    vsędzie,  gdzie  się godzilo  siacz  y na  cvierczy  na dvoich  staiąnkach  ozime siąnie  odewsy.  Czo tho  siąnie  zawdy bicz  ma  przi thim   mlinie   y stem   osiewkiem   zawdy ma  bicz   przedavani do  tego  mlina tracz  ze  wistkiemy potrzebami  do  niego naliezączemy,   także,   y  do mlina  wsistky  potrzebi naliezącze , y  z  novemi  kamienmy ma  bicz  przedavane. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska 4  (Do nr 7067).   Roku Pańskiego  1585.                 Str. 260.                             (f. 9°).

Prawo kompletne (sąd  w  pełnym składzie),  zebrał się we dworze,  jego  mości pana  Piotra  Gładysza, w poniedziałek  biały, dnia  8  kwietnia. Posiedzenie sądu  rozpoczęte przez  wójta  Oleksego (Aleksandra ?)  Dupkę,  z udziałem  przysięgłych: Wojciecha  Glisty,  Mieczysława Laskosia, itd…   

Zorientowawszy  się w  zapisach  w Księdze sądowej, wymieniony  pan Piotr  Gładszy (nowy  sołtys  wsi Siary),  oraz  w  zaszłościach  prawnych wsi  Siary;  jako, że uzurpujący  sobie  prawo do  młyna  siarskiego, Lapeta  Marcin,  młyn ten  bezprawnie  zapisał (a, co  za  tym idzie,  zapewne  też sprzedał  i  wziął zapłatę),  Dominikowi  Karpiowi, bez  wiedzy i  pozwolenia pańskiego,   tedy,   ten bezprawny  zapis  unieważnia. 

Jednocześnie,  pan Piotr  Gładszy (z Szymbarku),  przed Sądem  siarskim  oświadcza, iż  sprzedał młyn  siarski,  Dominikowi Karpiowi,  za  trzynaście i  pół  grzywny,  co w  przeliczeniu na  obowiązującą  monetę polską,  wynosi  48 groszy,  za jedną  grzywnę (młyn siarski zatem,  wart  jest 648  groszy). Kwotę  tę, Dominik  Karp,  zapłacił od razu w całości.  Do  młyna, przynależna  była,  tak zwana,   ćwierć rola,  czyli  ¼ polskiej roli  kmiecej,  wynoszącej zazwyczaj  24ha.  W Siarach, przynależały  do młyna,  jeszcze  dwa ogrody,  położone  tuż obok.  

Ćwierć rola  młynarska,  położona była  pomiędzy rolami:  Mikołaja Szczeciny  i Wojciecha  Siegła (Siegły,  którego  już znamy), począwszy  od wsi,  aż do  granic (czyli tam, gdzie również współcześnie,  znajduje  się przysiółek  Granice ).

Ziemie należące  do  młyna są  obsiane  w następujący  sposób:  dwa  ogrody,  są  obsiane  zbożem ozimym  wszędzie, gdzie  można było  zasiać.  Natomiast ćwierć  rola,  obsiana jest  na dwóch  stajaniach (działkach),   od strony  wsi, zbożem ozimym. Pan  Piotr  Gładsz, postanawia  jednocześnie,  że taki  sposób  siania ma  być  utrzymany i  w  takim stanie,  przynależne  młynowi ziemie,  mają  być wraz  z  młynem, sprzedawane.  Jednocześnie  ustala,  że wraz z młynem  i  tartakiem przy  tym  młynie,  ma być  sprzedawane i   przekazywane  stosowne  oprzyrządowanie  i nowe  kamienie  młyńskie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna  zapiska nr 7068  (5).  Anno Domini 1586.
Str. 
260.                         (f. 17°).

Actum   In  willa   Siari   feria  sekunda   post   festum Sancte  Vite (s).

(d. 16  Iunii .

Dnia  tego działo  się  pravo  potrzebne   przez  voita  Iana  Bełdę  s  przysiezniky  przi nyem  siedzącze:  Voiciech Zemla, Ian  Haliz,  Iozef Glista,  Vavrziniecz  Haliuch,  Ian Soczeva.

Sthanąwszy  oblicznie przed  pravo  Piotr Michalkow  s  Komłoszey,  ządał  Marcina  Kuczka, sząsiada   naszego,  abi  mu  dobrowolnie zeznał,  iesli  ze tho  nąń   kiedy mienil,  czo  sąsiad tego  Piotra  mienil nań,  tho  iest,  zeby  ten Piotr  miał  przerzeczonemu  Marczinovi Kuczkovy  bracz  sliedzie,  nie kupiwszy  ich,  nieprzistoinem obyczayem,

y  żeby mu  ye  yavnie zanadrz  vibierał,   znaliawszy  u niego  tenze  Kuczek;   tedi ten  przerzeczony  Marcin Kuczek  pod  przisiegą przed  pravem  viznał,  nierskącz,  zeby  mu je  miał  bracz,  alie  o tem  nigdy  nie słychał,   czo  ten Piotr,   usłyszawszy viznanie  Kuczka  Marcina, groszem  swem  dał zapiszacz,   czo  dlia liepsego  swiadecztwa  pieczęcz   swą przikładąmy.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska nr 5  (Do nr 7068).   Roku Pańskiego  1586.       Str. 260.                               (f. 17°). 

Działo się  we  wsi Siary,  w drugą  niedzielę po  święcie  św. Wita 

(dnia 16  czerwca).

Dnia tego, zebrał  się  sąd  w pełnym składzie,  z  potrzeby wniesionej  sprawy.  Posiedzeniu przewodniczył  wójt  Jan Bełda. (Nowy  sołtys, nowy wójt, p. a.).  Przy  wójcie,  na ławie  przysięgłych,  zasiedli : Wojciech  Glista, Wojciech  Zemła, Jan  Haliz, Józef  Glista, Wawrzyniec  Haluch,  Jan Soczewa.  

Stanąwszy  osobiście przed  sadem  Piotr Michałkow,  z  Komłoszy (?), wezwał  Marcina  Kuczka, sąsiada  naszego,  mieszkańca Siar,  aby mu  dobrowolnie  zaprzeczył pomówieniu,  co  tenże Michałkow  usłyszał  od swego  sąsiada,  jakoby Kuczek  oskarżał  go (Michałkowa)  o  kradzież  ryb – śledzi,  za które  nie  zapłacił i,  że  rzekomo, ryby  te,  Marcin Kuczek  miał   wyciągnąć   Michałkowowi, z  zanadrza.

Stanąwszy  osobiście przed  sądem,  Marcin Kuczek,  z Siar,   pod przysięgą  zeznał, że skądże,   nie  tylko  tych, rzekomo skradzionych ryb,   Michałkowowi  z zanadrza  nie  wyciągał,  ale o  całej  tej sprawie  nic  nie słyszał! 

Tak  więc,   oczyszczony z  zarzutu  Piotr  Michałkow, za  zapisanie  w Księdze gromadzkiej, wyroku  sądu  zapłacił zwyczajowego grosza,  na okoliczność  czego,  i  dla  lepszego świadectwa,  sąd  pieczęć swą  przyłożył.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna zapiska  nr  7069 (6).  Anno Domini  1586.
Str. 260.                            (f. 18).

Actum  In willa  Siari  feria tertia  post  festum Sancte  Vite (s)   (d. 17 Iunii) . 

Dnia  tego pravo  zagaione  przez  voita Iana  Bełda  y przez  siedm  przisieznikow przi  niem  siedzączemy: Voiciech  Glista,  Matis Liaskos, Voiciech  Zemła ,  Iąn Haliz ,   Iozef Glista , Vavrziniecz  Haliuch,  Iąn Soczeva,   etc .

Stanąwszy  oblicznie przed  pravo  gaine Voiciech  Zemła  y Bartos  Zemła,  viznaly y  vyrzekly  się za  brata  swego,  nyebosczika  Walentego  Zemle,  ze czy  przerzeczeni  Zemłowie  viznaly przed  pravem  gainem,  ze dobrowolnie  przedaly  zagrodzę na  konczu  wszy Siar,   od  gruntu Goriczkiego,  Iego  Mci panu  Piotrovy  Gladiszovy za  pułpiety  grzywny lidzby  Polskiey,  które pieniądze  Iego  Mc.   pąn   Gladisz  połoził  zaraz przerzeczonem  opiekunom, 

 na ymie  Voiciechovi  Zemle y  Bartoszowy  Zemle, pulpiety  grzivny  lidzby polskiey, za   czo  czy   przerzeczeny  opiekunowie,   visei namienien ,   virzekly  się za  brata  swego y  ręczily  o  wsistko y  zvolyly  dobrowolnie Iego  Mci  panu Piotrovy  Gladiszovi,   czo litkupem  popily   y  pod zielioną rozgą  zdaly .

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  6   (Do nr 7069).   Roku Pańskiego  1586.     Str. 260.                                 (f. 18).

Działo się  we  wsi Siary,  w  trzecią niedzielę  po  święcie św.  Wita   (dnia 17  czerwca).

Dnia tego, obok  wójta  Jana Bełdy,   który  przewodniczył posiedzeniu  sądu,  na ławie przysięgłych  zasiedli: Wojciech  Glista,  Mieczysław Laskoś,   Wojciech  Zemła, Jan Haliz, Józef  Glista, Wawrzyniec  Haluch,   Jan Soczewa.

Stanąwszy  osobiście przed  sądem  kompletnym ziemskim,  na posiedzeniu,  z zakresu prawa własności,  bracia Wojciech  i  Bartosz Zemłowie, występujący  jako  pełnomocnicy prawni  (w imieniu) zmarłego  ich brata,  Walentego  Zemły,  oświadczyli, że  dobrowolnie sprzedali  zagrodę  (pozostałą po bracie  swoim), położoną  na końcu  wsi Siary,  przy  granicy z  Gorlicami,  jegomości panu,  Piotrowi  Gładyszowi,  (sołtysowi wsi Siary),  za cztery  i  pół grzywny,  w  przeliczniku polskim  ( 48 gr.,  jedna grzywna).

Wyliczone pieniądze,  w określonej  wysokości,   jegomość Piotr  Gładysz,  położył zaraz  na  stole opiekunom (zagrody, rodziny),  braciom  Zemłom, którzy  natychmiast  wyrzekli się,  za  zmarłego brata  swego,  wszelkich pretensji  i praw,  do  sprzedanej  zagrody, którą, dobrowolnie przekazali.  Tu, nastąpił  zwyczajowy  litkup czyli,  poczęstunek  trunkiem na koszt  kotrahentów.  Cała  transakcja przebiegała  pod  Godłem  Siarskiego sądu,  w Siarach, czyli  pod  zieloną rózgą.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 Zapiska  nr  7070. (7).
Str.  261.                                                                     (f.19).

Actum  In willa  Siari  feria quanta  post  festum Sancti  Petri  et Pauli  1586. (d. 2 Iulii). 

Dnia  tego działo  się  pravo potrzebne,  zagaione  przez voita  Iąna  Bełda s  przisiezniky  przi niem  siedzączemy:  Voiciech Glista,  Matis  Liaskos, Iąn  Haliz,  Iozef Glista,  Haliuch  Vavrziniecz,  Iąn Soczewa  etc .

Sprava  mlinarza Domienika  Karpia  szinem szwoiem  Voiciechem . –

Stanąwszy  oblicznie przed  pravo  gaine Domienik  Karp,  mlinarz Siarsky,  vespołek  zoną szwą  Dorotą,  nieprzimuszony alie  dobrowolnie  zeznał przed  pravem,  ze przedal  mlin  w Siarach  pod  Iego M.  panem  Piotrem Gladiszem,  sinowy  swemu, na  ymie  Voiciechowy, za  grzyvien pulsternasti,  licząc  po 48  gr.  v kazdą grzivne,   które pieniądze  wiszey  namienione zaraz  połozeł  y zapłacził. 

Przy  ktorem mlinie  szą  dwa ogrody  około  mlina y  czwierczi  roliey,  począwszy odąwszy  az  do granicz,  która  cwiercz   liezy z  iednę  stronę Mikołaya  Sczecziny,   a  z  drugą  stronę Voicziecha  Siegła,   gdzie mu  tez  puscził przi  tim  młinie osievek  ozimi  na tich  ogrodziech  wszędzie,  gdzie szie  godziło  siacz,  y na  czwierczy  na dwoych  sthayąnkach,  gdzie się  godziło  siacz ,

czo  tho siąnie  zavdy  bicz ma  przi  tim młinie,  y  s  tem   osiewkiem  zavdy bicz  ma  przedavany do  thego  młina tracz  ze  wszistkiemy potrzebamy  do  niego naliezączemy, także y  do  młina wszistky  potrzeby  naliezącze y  z  novemy kamienmy  ma  bicz przedane; czo  ten  Voicziech przerzeczony  na  tho litkup  vistavił  y groszem  swem  dał zapisacz ,  czo  przerzeczony Karp  virzekł  się y  zona  y  pod  zieloną rozgą  zdał .

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska 7  (Do nr  7070).   Roku Pańskiego 1586.        Str. 261.                               (f. 19). 

Działo się  we  wsi Siary,  w  czwartą niedzielę po  święcie  św. Piotra  i  Pawła 1586 r., dnia  2 lipca.

Dnia tego,  zebrał  się  sąd z  potrzeby, mianowicie:  kupna – sprzedaży  młyna siarskiego  i  tartaku,  wraz z  przypisaną  do tego  młyna  ziemią, oraz  wyposażeniem.

Na ławie  przysięgłych,  obok wójta, Jana  Bełdy,  zasiedli ławnicy: Wojciech  Glista, Mieczysław  Laskoś,  Jan Haliz,  Józef  Glista,  Wawrzyniec  Haluch,  Jan Soczewa,  itd.

Sprawa: Dominika  Karpia – młynarza  siarskiego, z  synem  jego Wojciechem.

Przed sądem siarskim,  stawili  się osobiście;  Dominik  Karp wraz  ze  swą żoną  Dorotą  oraz ich  syn  Wojciech.

Obydwoje małżonkowie,  przed  Siarskim sądem  oświadczyli dobrowolnie  i bez  żadnego  przymusu,  że sprzedali  (niedawno  nabyty), młyn  w  Siarach, w  sołectwie  jegomości pana  Piotra  Gładysza;  synowi swojemu, Wojciechowi,  za 13, 5  grzywny,  z przelicznikiem  wynoszącym  48 groszy za  każdą  grzywnę.

Wyliczone pieniądze,  nabywca  młyna Wojciech,  zapłacił  natychmiast.

Razem  z  młynem, nabył  tartak,  ćwierć role gruntu  i  dwa ogrody,  obsiane  według polecenia  sołtysa,  przy poprzedniej  transakcji,  oraz wyposażenie.  Nowy młynarz, Wojciech  Karp,  opłacił groszem  uczyniony zapis,  oraz   zafundował zwyczajowy  litkup,  czyli popiwek.  

Jego  rodzice,  dotychczasowi właściciele,  przed  sądem i  pod  Siarskim godłem, – zieloną  rózgą,  (wprowadzonym, być  może,  przez Piotra  Gładysza),  wyrzekli się  swej  własności i  przekazali  synowi Wojciechowi.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna Zapiska  nr  7071. (8).     Str. 261.                                                           (f. 28).

Anno  Domini 1590  we  Szrodę po  Szrodoposnei  niedziely (d. 4  Aprilis)  stało się  iest  pr vo   gaine przes  woita,  na ymie  Macieia  Laskosza,  a przez  siedm  przysieznikow:  przez Wojciecha  Glistę,  Walentego Tokarza , Lienarta  Kołodzieia,  Błazeia  Koszibę,  Iąna Haliza, Wawrzincza  Halucha, Iozofa  Gliste.

(Jedna sprawa, dwa  podteksty – zmiana wójta przewodniczącego ławy p. a. Sz. M.);

Nr 7072 (9) .

Przed  timze sządem  wissei  namienionem stanawszy  oblicznie  Iąn Iaroszowicz,  kaczmarz  Siarsky, y  zoną  szwą,  na ymie  Barbarą  Timowczanką, z  Białey,  w dobrem   zdrowiu y  umisle,  nie przimuszeni,  ale  dobrowolnie wiznały  przed  prawem Siarskiem  gainem, yz darowaly  zięczia  szwego,  Woiciecha Kwiatoniowskiego,  karczmą  Siarską ze  wszistkiemy  rolamy do  niey  nalezącemy, tak,  iako szamy  dzierzeli,  ani szobie,  ani  potomstwu szwemu  nicz  nie zostawuiąc,  dał  y darował  z  zoną szwą  na  wieczne czaszy;

czo  tenze kaczmarz  y  z zoną  szwą  tez karczmę  Siarską  zaraz puscza  y  poprawia tego  dla  pewnosci lepszey,  ze  tę karczmę  zdaią  pod zieloną  rozgą  y litkupem  tego  popili,

także  zagrodę wisną, do  tei  karczmy  nalezączą,  daruią temusz  Wojciechowi  przerzeczonemu, telko  szobie karczmarz  Iąn  Iaroszowicz,  y z  zoną  szwą Barbarą  Timowcząnka,   wimawiaią do  smierczi  pul zagrody  własnei,  tak ornego  y  wsistkich rzeczi . 

Czo  się tknie  łąk,  tedy wsistki  maią  spolnie bracz  y  uziwacz.  Item takze  szobie  wimawiaią oboie  społem  piwa warzenie  y  sinkowanie,  kiedikolwiek będą  miecz  albo dostacz  zboza, tedy  iem wolno  warzicz  y sinkowacz  az  do smierczi,

także  mieskanie w  teize  karczmie y  wolnoscz  do smierczi  tak  kaczmarzowi,  iako y  kaczmarcze,  wisei namienionem,  przez  zadnich płatow  y  robot panskich,  czo  ych ma  Wojciech  Kwiatoniowsky od  tego  zastępowacz; 

 item tho  tez  szobie zachowuią,  iako  karczmarz y  zoną  szwą wiszei  namienioną,  ktoreby snich  pierwei  umarło, tedy,  czokolwiek  społecznie maią,  to  iedno na  drugie  odumiera,  a  po ich  smierczy  tedy na  wnęczęta  szwe,  ktore szą  od  Iadwigi niebosczckiy  Kwiatoniowskiei,  dziewki Iąna  Iaroszowicza  y matki  Barbari  Timowcząnky.  

Ittem ieslibi  ten  Kwiatoniowsky pirwei  umarl,  nizli karczmarz,  tedi  blissi karczmarz  zasz  karczmę  otrzimacz y  opatrzicz,  a wnęczętom   dochowacz,  temze wnuczętom,  czo  szą od  kaczmarskiei  dziewky na  ymie  Jadwigi.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska nr 8  (Do nr  7071). (8).  Roku Pańskiego  1590.
Str. 261.                 (f. 28).

Roku Pańskiego  1590,  we środę, po  środo postnej  niedzieli, dnia  4 kwietnia, zebrał  się  w  Siarach, Sąd gainy.  

(Określenie gainy, może pochodzić od …zagajony- rozpoczęty, ale też, od …umajonyzieloną rózgą, –przyjętym symbolem-Godłem tego sądu. Sz. M.) 

Przewodniczy,  nowy wójt, powołany  spośród  dotychczasowych  ławników,  Maciej (Matis)Laskoś.  Przy nim, na  ławie  przysięgłych, zasiedli  ławnicy: Wojciech  Glista, Walenty  Tokarz, Lienart  Kołodziej (Leonard lub Leon),  Błażej Kosziba (Kosiba – dobrany),  Jan Haliz, Wawrzyniec  Haluch,  Józef Glista.

Zebrany sąd, w  tym  samym dniu, rozpatruje  dwie  sprawy; zapis 7071 (8) zapewne przysięga nowego wójta oraz, przybranego ławnika, i sprawa  zasadnicza karczmy Siarskiej…

Zapiska 9   (Do nr 7072)  

Przed tymże  sądem, wyżej  opisanym, stanęli  osobiście: Jan  Jaroszowicz, – karczmarz  siarski i  jego  żona Barbara, o panieńskim nazwisku  Timowczanka, rodem  (pochodząca), ze  wsi  Biała.

Obydwoje w dobrym  zdrowiu  i przy  zdrowym  umyśle, nie przymuszeni  przez  nikogo,  ale całkowicie  dobrowolnie,  czyli z  własnej  i nieprzymuszonej woli.

Obydwoje, złożyli  przed sądem  siarskim, na ten  czas ziemskim,  oświadczenie  woli,  iż  obdarowali zięcia  swego,  Wojciecha Kwiatoniowskiego  (wdowca  po ich  córce  Jadwidze),  karczmą  siarską  (dziedziczną),  ze wszystkimi  przyległymi  i należącymi  do tej  karczmy, rolami, tak  jak  sami ten  dziedziczny  majątek objęli  i utrzymali.

Nie oderwali  od  tego majątku  i  nie pozostawili  dla  siebie ani  dla  ewentualnego, kolejnego  swojego potomstwa (gdyby  się  im  jeszcze  przydarzyć mogło)  niczego, lecz w całości  przekazują,  na wieczne czasy.  

Oświadczenie  to, dla  lepszej  pewności i  mocy  prawnej, powtarzają  i  pod  zieloną rózgą  zdają ( i przekazują).

 Cały ten  zapis, dla  lepszego utrwalenia, tęgo  (jak na  karczmarzy  przystało), zwyczajowym  litkupem popili, zapewne na koszt starych, i nowego karczmarza. 

Także, darują  zięciowi  Wojciechowi, zagrodę  wyżną (położoną  zapewne oddzielnie, gdzieś  powyżej  zagrody głównej) do  tej  karczmy należącą.  Obydwoje  jednak, czynią  tak  zwany zchowek i wymowę  (aktualnie  nie funkcjonuje),  a  mianowicie.  

Wymawiają  sobie,  do swej  śmierci, używanie  połowy zagrody  własnej; tak  gruntu ornego,  jako  też wszystkich  rzeczy, zapewne  sprzętu i  siły  pociągowej. Co  się zaś  tyczy  łąk (i pastwisk), tedy  wszyscy  (cała rodzina)  mają  z nich  zbierać siano  i używać do  wypasu bydła….   

Również  sobie,  obydwoje wymawiają,    aż  do  ich śmierci,  możliwość  warzenia i  wyszynku piwa,  kiedykolwiek  będą mieć  lub  otrzymywać, na tę  okoliczność  zboże. Również,  wymawiają  sobie, aż do  śmierci,  możliwość zamieszkiwania  w  budynkach karczmy  i  całkowitą wolność  osobistą,  oraz zwolnienie  ich,  z wszelakich  powinności  wobec pana  (sołtysa),  a gdyby,  takowe  były wymagane,  to  te powinności, ma  przejąć i świadczyć, Wojciech  Kwiatoniowski – zięć.

Również,  i  to  sobie zachowują  i  wymawiają, że cokolwiek  jest  ich wspólną  i osobistą  własnością, to  w  przypadku śmierci  jednego  ze współmałżonków, dobra  te  i rzeczy,  przechodzą  na  pozostałego  przy życiu  małżonka,  a  po  śmierci obydwojga,  mają  przejść na  ich  wnuki, które  pozostały  po ich  zmarłej  córce, Jadwidze  Kwiatoniowskiej,  z  domu  Jaroszowiczównie. 

Gdyby  jednak, przypadek  sprawił, że  ich zięć, Wojciech  Kwiatoniowski, umrze  przed  nimi pierwszy, (obdarowującymi karczmarzami), tedy  prawo  do karczmy i  całego  majątku, przejść  ma,   na najbliższych  krewnych  karczmarza Jaroszowicza, którzy  mają  karczmę w dobrym  stanie  utrzymać i przekazać  wnukom    karczmarzy, po  uzyskaniu  przez nich  pełnoletności.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna  Zapiska 7073. (10).      Str.  261/262.     Anno Domini 1590.                (f. 28).

(d. 4 Aprilis).

Siarski sąd  ławniczy  w składzie  jak w zapisce  7072 (9), wyżej  zapisanym.  

Stanąwszy  oblicznie przed  prawem  Siarskiem Zophia, zona  Stanisława  Stawownika,  będącz zdrowa  na  ciele y  na  umisle, nie  będącz  przimuszona, iedno  dobrowolnie  zeznała, y  porządek  ucziniła  miedzi  sinmy szwemy,  aby  napotem do  nieprziyazni  y  do  niemiłosczy braterskiei  nie  przisło,  tedy starszemu  szinowi,  Wojciechowi Kwiatoniowskiemu,  ktorego  miała s  pierszem  męzem, Iąnem Kwiatoniowskiem, względem oiczizni  iego,  

 ktorą s  posledniem  męzem miała  y  strawiła s  przerzeczonem  Stanisławem Stawownikiem,  oiczimem  tego Woiciecha  Kwiatoniowskiego,  tedi boiącz  się  Pana Boga,  tedi  themu Woiciechowi  Kwiatoniowskiemu  z wisługi  szwei  zapiszuie y  daruie  wiecznemy czaszy  po smierczi  szwei wszistkie rzeczi  szwe  ruchome  y  nieruchome,  wsistko zgola,  czo  po iei  smierczi  zostanie,  ze żaden  inszi  szin do  tego  po iey  smierczi  bracz,  ani prawa  zadnego  miecz nie  moze  do tego,  iedno  ten Wojciech  Kwiatoniowsky. 

A tamtem  tez  szinom,  które miała  s  przerzeczonem Stanisławem  Sthawownikiem, Walentemu  y  Kasprowy,  dała ym  z  wisługi szwey  złotich  dwadziesczia y  stery,  ktore thi  pieniądze  oddała ym  u  I.  Mć. pana  Piotra  Szreniawy,  pothstholego K.  I.  Mci,  yz  po ych  oiczu   nicz nie  zostało,  y  kiedy ząn sła,  tedi  tez nicz  nie  miał,  ale  ia,  iako matka,  miłuiącz  szini szwe,  tedi  z wisługi  szwei  ym dała  thę  szumę,  wiszei namienioną.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 

Zapiska 10.   (Do nr 7073).  Siarski sąd  wójtowski  w składzie  jak  w zapisce 7072 (9).

Rok 1590,  dnia 4  kwietnia.                                                                                                (f. 28).

Stanąwszy  osobiście przed  sądem  siarskim Zofia, żona  Stanisława  Stawownika, zdrowa  fizycznie  i umysłowo, z  własnej  i nie  przymuszonej  woli, chcąc uregulować  sprawy  majątkowe, pomiędzy  nią, a  sowimi dziećmi – synami, które miała z pierwszego swojego małżeństwa,  aby w przyszłości,  nie  doszło pomiędzy  nimi, do  żadnych  nieporozumień, złożyła  następujące oświadczenie  woli:

Starszemu  synowi swemu, Wojciechowi Kwiatoniowskiemu  (którego  już poznaliśmy), zrodzonemu  z  pierwszym mężem  Janem  Kwiatoniowskim, zapisuje  i daruje  na  wieczne czasy,  po  śmierci swojej, wszystkie  ruchomości  i nieruchomości,  jakie  po niej  pozostaną. Przy  tym zapisie  czyni  wszak zastrzeżenie, że  to oświadczenie  woli, dotyczy  tylko  syna  pierworodnego,  po pierwszym mężu, gdyż  ojcowiznę  która po Janie,   na  niego przejść  miała (zużyła), utraciła, po  wtórnym  zamążpójściu,   za Stanisława  Stawownika.

Wszak Zofia  Stawownikowa, nie  zapomina o  pozostałych  dwu synach; Walentym  i  Kasprze Stawownikach.   Ich  także obdarowała  już,  sporą kwotą  pieniężną;  w wysokości 24 złote (zapewne  po połowie), z  zapłaty,  jaką otrzymała  za  pracę, w  służbie  u pana  jegomości  Piotra Szreniawy – podstolego  króla  jegomości. (Zygmunta III Wazy, p. a. Sz.M.)

Wszystkie te  darowizny, Zofia  Stawownikowa, primo voto  Kwiatoniowska,  czyni, z zarobków  uzyskanych  z pracy  własnej, gdyż  jak oświadcza,  po  drugim mężu  też  nic  nie  zostało,  gdyż jak  za  niego wychodziła,  niczego  nie posiadał. Wszystkie  te  zapisy czyni  z  potrzeby serca  i  miłości matczynej  do  swych synów  oraz  ze swoich oszczędności pochodzących ze swej pracy.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna Zapiska  nr 7074. (11).
Str. 262.                                                             (f. 32).

Anno  Domini 1591. –  W  pyątek przed  Swiętą  Iagnieską (d. 18  Ianuarii). 

Sąd   stal sie   kupny  w dworze  na  soltisthwie sliahethnego  Piotra  Gladissa,  przi uczciwych  lyudziech:  lenthwoiczie Matisie Liaskossu, Woicziesse Glisczcie,  Ianie  Ssoczawie, Lienarczie  Kolodzieiu,  Stanisławie Macziosse,  Ianie  Halizu, Woicziechu  Liaskossu,  Blazeiu Kosibie.

Stanąwszy  oblicznie przed  themze  prawem, wyssey  mianowanem,  urodzony Piotr  Gladyss, bendancz  zdrowy na  umislye  y na  zdrowyu,  wyznal dobrowolnye,  isz  przedal rolyą  Iendrzeiowi  Pacincze  s Sekowey  za  dwie grziwnye,  którą  byl kupil  u  Stanisława Zgraiki     z Libussey,  ktora  liczy miedzi  czwierczią  mlinarską z  iedney  strony,

 a  z  drugą strony  podle  pustki,  ze wsystkyem  prawem  y prziliegloscziamy  y  ze wssistkyem  wypusthem , iako  to rolyą  kupil  ten Stanislaw  Zgraika  u  Szczeciny  Urbana,  ktoram the  rolyą,  wyssey mynowaną,  pusczilem  zaras temu  przerzeczonemu   Iendrzeiowi Paczince  za  dwie grziwnye,  ktorem  zaras  wzial  y podniosl,  

 ze mi  sie  dosyc stalo  w  zaplaczenyu za  te  rolyą od  tego  przerzeczonego  Iendrzeia Paczinki,  gdzie  nan  prawo  swe  wlewam temu  tho  Iendrzeiowi,  gdzie iesth  themu  prawu wyssey  mianowanemu  swiadomo,  a then  Iendrzei  Paczinka postawil  rekomye,  aby roliey  nie  spusthossil,  ani pustki  nie  czinil y  aby  z gromadą  we  wssitkiem się  zgadzal,  any iey  odstepował:  Ssimek Wrzeczik,  Barnadi  Mathiskowicz zan  reczyły.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska nr  11 (Do Nr 7074).  Roku Pańskiego 1591.
Str. 262.                         (f. 32).

W piątek, w  przededniu  św. Agnieszki  (dnia  18 stycznia).

We dworze,  w  sołectwie szlachetnego  pana  Piotra Gładysza  w  Siarach,  zebrał się  sąd  Siarski ławniczy  w  pełnym składzie. Na  wokandzie,  sprawa  kupna – sprzedaży  ziemi.

Na ławie  przysięgłych  zasiedli, uczciwi  mieszkańcy  wsi: landwójt   Mikołaj (Mieczysław) Laskoś  – przewodniczący  sądu,  ławnicy; -Wojciech  Glista, Jan  Soczawa, Lenart  Kołodziej, Stanisław  Macocha,  Jan Haliz, Wojciech  Laskoś,  Błażej Kosiba. 

Stanąwszy osobiście  przed  siarskim  sądem, w powyżej  podanym  składzie, szlachetnie urodzony Piotr Gładysz, będąc  zdrowym  fizycznie i  umysłowo, złożył  dobrowolne zeznanie – oświadczenie  woli, że  sprzedał  rolę (ziemię uprawną),  Jędrzejowi  Paczince z  Sękowej,  za kwotę, w ekwiwalencie  dwu  grzywien.

Uprzednio, rolę  tę  odkupił od  Stanisława  Zgrajki z  Libuszy,  a której,  poprzednim  właścicielem, był  Urban Szczecina.  Rola  ta,  jest  położona pomiędzy  ćwierć rolą młynarską,  z  jednej strony, a  wakującą  – pustą rolą,  z  drugiej strony. 

Wraz  ze  sprzedaną rolą,  przekazuje  wypust, czyli  wyposażenie  (być może jakąś  zagrodę,  skoro była  już  zagospodarowana i używana). Po  odebraniu należności,  pan  Piotr Gładysz, w obecności  sądu, przekazał  wszelkie  prawa do  tej  roli (zapewne też  powinności),  nowemu nabywcy.

Sołtys  Siar, (i właściciel), pan  Piotr  Gładysz, wprowadza  również nowy  obyczaj, mianowicie  instytucję rękojmi – poręczenia  przez  sąsiadów,  za uczciwość  kontrahenta;  aby  nabytej  roli nie  zaprzepaścił, nie  zaniedbał, aby  jej nie  porzucił, aby  utrzymywał dobre  stosunki z  całą gromadą  wiejską.

Aby, przestrzegał zastane  prawa, zwyczaje  i obyczaje i  aby,  z Gromadą siarską  żył w zgodzie i  solidaryzował się,  z jej  mieszkańcami. Osobistą  rękojmię – poręczenie,  za  Jędrzeja Paczinkę (Pacynkę) złożyli sąsiedzi: Szymon Wrzeczik  i Bernard Matiskowicz.   

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna Zapiska  nr 7075. (12).  Anno Domini 1593
str. 
262/263       (f. 42).

Aktum  feria sekunda  post  festum Sancte  Marie  Visitationis Anno  Domini  1593. (d. 5 Iulii).  

Stało się prawo   potrzebne  we dworze  Iego  Miłosczi,  pana Piotra Gładisza,  przez  mie lethwoita,  Matisza  Laskosza,  y przez  siedm   przisięznikow   przi nim  siedzączich,  na ymie: 

Woiciech  Glista,  Marczin Kuczek,  Stanisław  Maciocha,  Woiciech Grochola,  Woiciech  Laskos,  Lenart Kołodziei. 

A tho  dlatego,  iz niebosczik  Walenti  Adaszik   testamentem In  agone  mortis oddał  maietnoscz   szwą   pieniezną,  ktorych pieniedzi  oddali  panu Piotrowi  Gladiszowi  złotich trzidziesczi  y  ieden y  pul  grosza,  ktore ti  pieniądze  pąn Gładzisz  połoził  przed prawo  Siarskie,  mathcze Hadasiowey  y  dziewkom iei,   s ktorich  pieniędzi   naprzod  szamei paniei  Szczęsnei  Hadasiowei dostało  się  według testamentu  niebosczika  Walentego szescz  grziwien,

ktore  skutecznie dzwigneła  y  wziela  te  szescz  grziwien przez  dwanasczie  groszi.   

Jakub  Subtelni, woit  s  Kobiląnki, zeznawa,  ze  wziął po  nieboscziku  Walentem Adasziu, szwagrze  szwem  steri złotich  bez  dwu groszy,  ktore  pieniądze nalezą  szinowi  tego przerzeczonego  Iakuba  Subtelnego,  ktoremu  ymie  Maciey,  a  ti  pieniądze  maią  sie  rozumiecz  za  macierziste,  ktore te  steri  złotich  bez dwu  gr.  ia Iakub  Subtelni,  woit Kobilski,  temu  Macieiowi, sinowi  szemu,  ktoregom mial   Zofiyą   Adasiąnką,  zapiszuie       na  wsistkiey maietnosczi  szwei  wprzod przed  insemi  dzieczmi , ze Boze  uchowai  smierczi    na  mie, tedi ten  przerzeczoni  Maciei,  syn  moi, wprzod te  sume  podniescz ma  steri  złotich bez  dwu  gr., a wsistkiemy  rzeczamy  po mei  szmierczi , czokolwiek   zostanie,  tak  ruchomych  y nieruchomich  rzeczi,  tho się  spolnie  dzielicz z  inszemi  dzieczmy powinni  bedą.

Dorota  Hadasiąnka zeznawa  z  męzem szwem  Macieiem  Tokarczikiem,  ze wzieła  steri  złotich przez  dwu  groszu po  nieboscziku  Walentem  Hadasziku,  bracie  szwem.

Halska  Hadasiąnką wiznała  przed  prawem przez  opiekuna  szwego,  Iąna Tkaczika, ze  wzięła steri  złote  bez dwu  groszu  po  nieboscziku  Walentem Hadasziku,  bracie  szwem.

Bernardi  Matiskowicz,  przezwiskiem Drozd  wziął  stery złote  przez  2 gr.  po  nieboscziku Walentem  Hadasziku,  jako własny  strik  dzieczi niebosczika  Iąna  Matiskowycza, od  Sczesnei Adasiąnki  zrodzonei,  ktorem dzieciom  ymie:  iednei  Katarzina,  drugiei Dorota,

ktori  przerzeczoni Barnusz  zapisuie  tem dzieciom  na  swei zagrodzie,  y  plat ma  dawacz    na kazdi  rok  po pułdwanastu  gr.   y od  krowi  po dwanasszcie  gr. ,   ktore zaraz  dał do  skrzinki   y  na kazdi  rok  ma  dawacz, az dorostą  dzieczi,  czo ti  steri  złote przez  2  gr.  zapisuie na  szwei  zagrodzie , a gdziebi  płatu  nie dawał  na  ten czas,  tedi  przepada puł  grziwni.

 Marczin Kuczek  bierze  steri złote  przez  dwu groszy  Hannie  Adasiąncze nalezącze  po  bracie iei,   Walentem  Adasziku,  ktore pieniądze  zapissuie  na  roli  szwei tei  przerzeczonei  Annie Adasiąncze,  a   gdziebi  ią Pan  Bog  do stanu  małzenskiego  powołał , tedi  ti pieniedzi  powinien  zaraz oddacz , od  ktorich  pieniędzi powinien  dawacz  po puldwanastu  groszy.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska nr  12  (Do  Nr 7075).  Roku Pańskiego 1593  (d. 5 lipca).   Str. 262/263.   (f. 42).

Działo się , w  drugą  niedzielę po  święcie  Nawiedzenie Najświętszej  Marii  Panny, Roku Pańskiego  1593. (dnia  5 lipca). 

We dworze  jego  miłości, pana Piotra  Gładysza,  zebrał się  sąd  z  potrzeby.

Kompletnej  ławie przysięgłych, przewodniczy landwójt,  Maciej   (Mieczysław?) Laskoś.

Obok niego,  zasiedli  ławnicy: Wojciech  Glista,  Marcin Kuczek,  Stanisław  Macocha, Wojciech  Grochola, Wojciech  Laskoś,  Lenart Kołodziej.

Zebrali się  dlatego,  aby wykonać rozporządzenie  – Akt; wolę przedśmiertną,  Walentego  Adasika. (Niewątpliwie,   byłego mieszkańca gromady Siary).

Na  wykonawcę swojego  testamentu,  wybrał Walenty  Adasik,  sołtysa wsi,  jego mości  pana, Piotra  Gładysza.

Przed swoją śmiercią, Walenty  Adasik,  (człowiek bezżenny?),  powierzył  panu Piotrowi  Gładyszowi  swój zgromadzony  majątek  pieniężny i  przekazał swoją ostatnią testamentową wolę;  rozdysponowania  tymi pieniędzmi  pomiędzy  najbliższymi i dalszymi  członkami  jego rodzin. 

Wykonawca testamentu Walentego Adasika,  pan  Piotr Gładysz, położył na stole, przed  sądem  siarskim,   kwotę złotych  trzydzieści  jeden i  pół  grosza, którą  to  kwotę, zgodnie  z  testamentem przeznaczoną dla swej matki i jej córek, a sióstr  zmarłego, sąd siarski, podzielił  proporcjonalnie następująco:

Matce Walentego,  Szczęsnej  Adasiowej,  przeznaczył  kwote 6  grzywien  bez 12  groszy. Szczęsna  Adasiowa, pieniądze  jej należne,  przed  sądem odebrała.

Siostrze swojej,  Zofii (zapewne  wcześniej zmarłej), zamężnej  Jakubowi  Subtelnemu – wójtowi  z  Kobylanki,  zapisał kwotę 4 złote, bez  dwu  groszy. Pieniądze  te, otrzymał  szwagier  zmarłego Walentego, tenże  Jakub  Subtelny,  który, złożył  następujące  oświadczenie:  pieniądze te,  należą  się mojemu  synowi  Maciejowi,  który jest  po  żonie  mojej, Zofii Adasiance,  więc  przypisuję je,  do  mojego majątku.  Po  mojej śmierci, ma on – Maciej,  otrzymać tę samą  kwotę, a  pozostałym majątkiem  podzielić  się  ma, z  pozostałymi moimi  dziećmi  (zapewne, z  kolejnego  swojego małżeństwa).

Siostrze swej,  Dorocie, zamężnej  Maciejowi Tokarczykowi,  przeznacza  kwotę 4  złote,  bez  dwu  groszy,  które to  pieniądze,  przed sądem  odebrała.

Siostrze swej  małoletniej  – Halszce, przeznacza  również  kwotę 4  złote, bez  dwu groszy.  Kwotę  tę, odebrał  w  jej imieniu, opiekun  prawny,  Jan Tkaczyk.

Zda się,  przyrodnim  swym siostrom: Katarzynie  i  Dorocie,  – córkom Szczęsnej  Adasianki  i  Jana  Matyskowicza,  przeznacza również  4  złote,  bez dwu  groszy. Kwote  tę odbiera  opiekun,  brat Jana, Bernard  Matyskowicz,  a stryj,  Katarzyny i  Doroty.

Kwotę  tę, zapisuje  na  swojej zagrodzie,  od  której to kwoty,  ma  każdego roku, płacić   do  kasy gromadzkiej,  po  11 i  pół  grosza. Również  ma przekazywać  do  kasy  pieniądze, dochód,  od otrzymanej  krowy,  przeznaczonej dla  drugiej małoletniej,  ekwiwalent  w wysokości,  12  groszy,  aż  do  czasu,  osiągnięcia pełnoletniości,  przez  podopieczne.

Sąd czyni  zastrzeżenie:  gdyby zaniechał  dokonywania  spłat,  przepada mu  pół  grzywny.

Wreszcie,  ostatniej siostrze  swej,  również małoletniej, Annie  Adasiance,  przekazuje kwotę  4  złote, bez dwu  groszy.  W jej imieniu, występuje  Marcin  Kuczek, który, odebrane  pieniądze  zapisuje na swej  roli  (kmiecej), z obowiązkiem,  corocznego  dokonywania spłat, w  kwocie  11, 5 groszy,  do  kasy gromadzkiej,  aż do  czasu, osiągnięcia  pełnoletniości  przez Annę.

Gdyby jednak,  Anna  wyszła wcześniej  za  mąż,  tedy,  ma wypłacić  jej,  od razu  całą  kwotę. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna   Zapiska  nr 7076. (13).
str. 263                 (f. 45)

Actum  feria quarta  post  festum S.  Bartholomei  Anno Domini  1593. (d. 25 Augusti).

Stał  sie sząd   potrzebni   w Sziarach  przez  mię  lethwoita, Matisza Laskosa,  y  przez siedm  przisieznikow  przi niem  siedzączich,  na  ymie:  Woiciech Glista,  Stanisław  Maciocha, Woiciech  Laskos, Blazei  Kosziba,  Lenart Kołodziei  etc. ,  

przi  ktorem prawie,  wyssei  namienionem,  biło prawo  Przislopskie  na ymie:  Iwąn  Hoiszak, Hantos  Abram, Łukasz  Kowalow,  Lewko Pasczath,  Ricz  Milanczik.

Stanąwszi  oblicznie przed  prawo  potrzebne Ywan  Kopieniak,  przesli soltis  Przisłopsky, będącz  zdrowi na  umisle  y na  ciele, zeznał  dobrowolnie,  nieprzimuszoni ani  prziniewolony, yz  zupełną zapłatę  wziął  za sołtistwo  Przisłopskie  złotych polskich  stheri  stha,  licząc w kazdi  złoti  po  gr.  30,  oth Maczieia  Lisczaka ,  nowo przislgo  soltisza   Przislopskiego,

gdzie się  then  Ywąn Kopieniak  zeznal   y  wirzekl sie   ze  wsisthkiem   potomstwem,  yz  on, ani  iego własni  potomkowie  nie maią  iuz  tam nicz  do  soltistwa Przislopskiego,  gdzie  zaraz  tegoz Ywana  Kopieniaka  szin,  Iurko, y  z  oiczem się  wirzekł,  iż ocziecz  y  synem szem, Iurkiem,  za  sini szwe  się  wirzeka,  za Stephana   y  za Damiana,

ze się  wyecznemi  czasi upominasz  nie  maią,  czo  dla lepszego  swiadecztwa  groszem szwem  dal  zapisacz,  a gdziebi  then  Maciei Lisczak  miał   przenagabanie iakie  od  Iwana Kopieniaka   albo  od potomstwa  iego,  tedi przepada  telą  szume steri  stha   złotih wiszei   namienioną;   a  tho soltistwo,   wiszei  namienione,  ma bycz  samo  w szobie,  iako  jest na  prziwileiu.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska nr  13 (Do nr 7076).
Str. 263.                                                         (f. 45).

Działo się  w  czwartą niedzielę  po  święcie Sw.  Bartłomieja  Roku Pańskiego  1593,  dnia  25 sierpnia.

W gromadzie  Siary, (zapewne  za sprawą  sołtysa, Piotra Gładysza;  a jest  wiadomym że Gładyszowie  byli  zasadźcami większości  wsi  podgórskich w kasztelani bieckiej  Sz. M.). 

Zebrały się   dwa,   połączone na  ten  czas, w jeden   sąd   potrzebny,  sądy ławnicze,  dwu,  sporo  odległych   od siebie  wsi,  odmiennych kulturowo  i  o odmiennych  ustrojach, a mianowicie:  działający  na zasadach  prawa  magdeburskiego,  Siarski sąd  ławniczy, oraz,  działający na  zasadach  prawa wołoskiego,  przysłupski  (wsi Przysłup)  sąd ławniczy.

Połączonym  sądom przewodniczy,  siarski  wójt, Matis  Laskoś.  Ławnicy siarscy:  Wojciech Glista,  Stanisław  Maciocha,  Wojciech Laskoś,  Błażej  Kosiba,  Lenart Kołodziej   itd. 

Ławnicy z  Przygłupia (zapewne zebrani doraźnie):  Iwan  Hoiszak,  Hantos Abrąm,   Łukasz  Kowalow,  Lewko Pasczath,  Ricz  Milanczik.  

Stanąwszy osobiście  przed  połączonym sądem  ławniczym,  Iwan Kopieniak,  ustępujący  sołtys przysłupski,  będąc  zdrowym na  ciele  i umyśle,  oświadczył  dobrowolnie i  nieprzymuszenie,   ani nie  zniewolony,   że sprzedał  swoje  sołectwo w Przysłupiu, za  kwotę złotych  polskich  czterysta, według  przelicznika:  30 groszy  za  1 złoty,  Maciejowi  Lisczakowi,   który, ma  objąć  to sołectwo,  jako  nowy sołtys  Przysłupia.  

Jednocześnie,   ustępujący sołtys  Iwan  Kopieniak,   występujący przed  połączonym  sądem wraz  ze  swym synem, zwanym  Jurko,   wyrzeka  się jakichkolwiek  roszczeń  i pretensji  do  opuszczanego sołectwa,  również  w imieniu  nieobecnych   przed sądem,   dwu  pozostałych synów,  mianowicie  Stefana  i Damiana,  że  nie będą  się  wszyscy oni  upominać,   o cokolwiek,   po wieczne  czasy. 

Gdyby  jednak,  miały miejsce,  jakieś  nagabywania i  wypominki,  w stosunku  do  nowego sołtysa,  lub  do jego  potomnych,  tedy poprzedni  sołtys,  Iwan  Kopieniak,  będzie skazany  na  przepadek całej  otrzymanej   sumy  czterystu złotych.  Sołectwo  Przysłupskie zaś,  ma być  zachowane  i chronione  w  całości,  jak jest  to  określone i  zapisane  w dokumencie  stanowiącym  przywilej na  to  sołectwo.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 Oryginalna Zapiska  nr 7077.(14).)    A.D. 1593 (d. 5 Octobris.)
Str. 263             (f. 46)  

Actum  feria tertia  post  festum S. Francisci.-  Stal  sie  sząd  potrzebni   we  dworze  I. M.  pana  Piotra Gladisza  ,przez  mie woita,  Matisza  Laskosza  y przez  siedm  przisieznikow,  na ymie:  Woiciech  Glista,  Marczin Kucek,  Lenart  Kołodziei etc.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna  Zapiska 7078.(15).     (Przy tym samym składzie Sądu…).

Sprawa  I. M. pana Gladisa  z  Domienikiem Zemłą . –

Ia  Piotr Gladisz  zeznawąm  przed prawem,  zem  przedal zagrodę  na  konczu wszi  Domienikowi  Zemle za  steri  grziwni lidzbi  Polskiei,   które pieniądze  dał  zarazem, s ktorich  go  czinie wolnem   y zapłacił .

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna  Zapiska 7o79.(16).      (Przy tym samym składzie Sądu).

Sprawa pana  Gladisza  s Wicentem  Kusnierzem . –   

Ia Piotr  Gładisz  zeznawąm przed  prawem,  zem przedal  zagrodę  na konczu  wszi  Wieczkowi Kusnierzowi  za  steri grziwni  lidzbi  polskiei, ktore  dał  zarazem, s  ktorych  go czynie  wolnem,  ze mi  zapłacził,  która zagroda  idzie  od wygona  az  do granicze  Goriczkiei, która zagroda  połowicza  Marczinowskie , a  połowicza po  ploti  panskie. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska nr 14  (Do  nr 7077).
Str. 263.                                                      (f. 46).

Działo się  w  trzecią niedzielę  po  święcie Św.  Franciszka,  w dniu 5  października  1593 roku. 

W Siarskim  dworze  jego  mości pana  Piotra  Gładysza, zebrał  się  Sąd siarski   ławniczy, z  potrzeby, przeprowadzenia  transakcji  kupna – sprzedaży. 

Na ławie  przysięgłych, obok  wójta, Matisza  (Mateusza?) Laskosia,  zasiedli ławnicy: Wojciech  Glista,  Marcin Kuczek,  Lenart  Kołodziej,  itd. 

Sąd, rozpatrzył  i  zapisał dwie  sprawy – transakcje:

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska nr  15  (Do nr 7078).           (Przed Sądem  w tym samym składzie).

Sprawa jegomości   pana  Gładysza, z  Dominikiem  Zemłą.

Ja, Piotr  Gładysz, przed  Sądem oświadczam,  że  sprzedałem zagrodę  na  końcu wsi  (zapewne  od strony  Gorlic),  Dominikowi Zemle,  za  cztery grzywny,  z  przelicznikiem  polskim.  Pieniądze,  od nabywcy  zagrody,  otrzymałem, zatem,  uwalniam go od  długu  oraz,  przekazuję wszelkie  prawa do  tej  zagrody.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska 16   (Do nr  7079).               (Przed Sądem w tym samym składzie).

Sprawa pana  Gładysza  z Wincentym  Kuśnierzem.

Ja,  Piotr  Gładysz, przed  Sądem oświadczam,  że  sprzedałem zagrodę, na  końcu  wsi, Wieczkowi  Kuśnierzowi,  za cztery  grzywny  w przeliczniku  polskim.

Pieniądze,  od nabywcy  zagrody,  otrzymałem, czynię  go  wolnym od  zadłużenia i  przekazuję  prawa do  tej  zagrody.  Zagroda  ta,  położona jest  obok  wygonu, aż  do  granicy  z terenami  należącymi  do miasta  Gorlic, z  jednej strony, a  pomiędzy  zagrodą Marcinowską  i  płotami pańskimi,  z  drugiej  strony.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna Zapiska  nr  7080.(17).
(Str. 264).  Roku Bożego 1593 (d. 15 Novembris). (f. 47).

Stało  się  prawo  zagaione (podkreślenie moje Sz.. M.),  we wsi  w   Siarach,  przez woita  Macieia  Liaskosza y  przez  siedmi przisieznikow:  Wojciecha  Gliste,  Marcina Kuczka, Stanisława  Macioche,  Wojciecha Grocholie,  Lienarta  Kolodzieia, Woicziecha  Liaskosza, Blazeia  Kosiby,  we  wthorek  pierwsi  po  S.  Marczynye roku  Bozego  1593 (d. 15 Novembris).

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska 17  (Do nr  7080).  Roku Bożego 1593. (W dniu 15 listopada). Str. 264   (f. 47°).

Zebrał się  sąd   ziemski   we wsi  w Siarach, pod  przewodnictwem  wójta, Macieja  Laskosia w  składzie;  Wojciech Glista, Marcin  Kuczek,  Stanisław Maciocha,  Wojciech  Grochola, Lenart  Kołodziej, Wojciech  Laskoś , Błażej  Kosiba , w pierwszy  wtorek  po sw.  Marcinie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna Zapiska  nr 7081. (18).    (Przed powyższym Sądem, datą i znamieniem (f. 47).

Sprawa  Iana Haliza. – 

Pod  themze actem  stanąwszy  oblicznie urodzony  pan  Piotr Gładysz  s  Symbarku zeznał  dobrowolnye  bendącz zdrowy  na  cielye y  na  umyslye,  ysz   przedal Ianowy  Halizowy  ogrod z  domem  y stodolą  y  ze wssitkyem   budowanyem,  ogrod  yako  iest   oznaczony sam  w  sbie plotmy,  y  i sadem  za   grzywien dziesiecz,  ktorą  zaras wziął  przerzeczony  pan Piotr  Gladis  y kwytuye  go  zupelne zaplathy;

do  ktorey zagrody  przerzeczony  pan Gladyss  wssistek  wypust wypuscza,  który  byl  do they  rolyey  Halyzowskiey, iako  go  pan Gladyss  skupil,   thilko  od siania  go  wolnem czyny, ze  bez osianya  być  ma ta  zagroda,   

tylko  stem wypustem  wyszej   myanowanem,  czo the  przerzeczona  zagroda themuz   Ianowi  Halizowy y  pothomkom  iego pan  Piotr  Gladysz wiecznemy  czasy  puscza,  nyc  sobie any  pothomkom  szwem nye  zostawuie,  s ktorey  zagrody  Ian Halisz  bendzie  powynyen trzi  dny  w tidzien  rabiac  y strasz  y  oprawe    y przaszcz  lokci cztery.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska 18  (Do  nr 7081).  Przed tym samym Sądem i pod tą samą datą. 

Sprawa pierwsza,  jego mości  pana Piotra Gładysza, z Janem  Halizem; kupno – sprzedaż.

Stanąwszy  osobiście przed  sądem  siarskim, szlachetnie  urodzony pan  Piotr  Gładysz, z  Szymbarku, będąc  zdrowym  na ciele  i  umyśle,   złożył dobrowolnie  następujące  oświadczenie woli,  a mianowicie,  iż  sprzedał  Janowi Halizowi  ogród,  wraz z  domem i sadem, za  grzywien  dziesięć,  którą to  sumę  pieniędzy, podjął  niezwłocznie od  nabywcy.  

Wraz z  zagrodą, przekazuje,  pan Gładysz,  wszelakie  wyposażenie do  tej  zagrody należące,   jak również,  prawo własności,  nie  pozostawiając sobie, ani  swym  potomkom, żadnych  praw  na tej  zagrodzie.   

Jednocześnie,  ustanawia na  tej  zagrodzie, taki  obyczaj, że wchodząca  w  jej skład  ziemia  uprawna, ma  nie  być obsiewana.  Również,  zamienia czynsz  dzierżawny  na następujące  powinności  wobec dworu  sołtysa:

będzie odrabiał  trzy  dni w  tygodniu  (na pańskim, czyli  wprowadza pańszczyznę),

będzie trzymał  straż – jako stróż, zapewne, oraz porządkowy?,  (zapewne  we dworze),

rodzina (zapewne  żona i dzieci)  mają  prząść, może też tkać, płótno, – cztery  łokcie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna  zapiska nr 7082. (19).  (Przed tym samym, powyższym Sądem i datą).  (f. 48°).

(Zapewne również, w obecności sołtysa wsi Siary, Piotra Gładysza  z Szymbarku).

Stanąwszi  przed prawo  gaine  Iąn Haliz  podał  plenipotencyą Marczinowi  Guterchowi z Libusei,  że  ma iego  sprawi  sprawowacz wedle  prawa  Maideburskiego.  Woit na  ymie  Matis Laskos  y  s  prawem  wsistkiem dali  dekretem,  ze dziewka  Haliza  Iąna na  ymie  Regina,  która iest  obwiniona  od Iozefa  Glisti,  ze  iego zonie  pieniądze  wzieła,  a tak  się  ma wiwiescz  nizniem  i wisniem   sząsiadem  w  przisły  piątek.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska 19  (Do nr  7082.  Przed tym samym Sądem, i pod tą samą datą.             (f. 48°).

Sprawa druga;  Jan  Haliz, udziela przed Sądem pełnomocnictwa do prowadzenia sprawy o pomówienie swej pasierbicy Reginy, swojemu adwokatowi.

Stanąwszy  przed sądem  (gainym– może gminnym), w  sprawie  o pomówienie, Jan  Haliz, przekazał  pełnomocnictwo  w swojej sprawie, wynajętemu  adwokatowi,  Marcinowi Guterchowi  z  Libuszy, znawcy  prawa  magdeburskiego.

Pasierbica Jana Haliza, Regina, została obwiniona przez Józefa Glistę, jakoby wzięła jego żonie jakąś sumą pieniędzy.

Sąd siarski,  pod przewodnictwem Matisa Laskosia,  sprawę  tę „odroczył” do  przyszłego piątku, aby  miał  możliwość,  zasięgnąć opinii  najbliższych  sąsiadów obwinionej.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna zapiska nr 7083. (20).  (Również, przed tym samym Sądem  i,  z datą)   (f. 49°).

Stanąwszi oblicznie  przed  prawo  gaine  Marcin Guterch,  prokurator  Iąna Haliza  dziewki, (zeznał)  ze Regina  dziewka  Halizowa  przysięgła  przeciwko Iozefowi  Glisczie,  ze iei  dał  wine, ze  mu  wzięła pieniądze: 

prawo skazało  przisiegę  tei dziewcze  wisei  namienionei,  ktora przisiegła  y  z  oiczimem  szwem Iąnem  Halizem,  czo sobie  dała  dziewka Halizowa  na  ymie Regina  zapisacz,  iesli  bi  miała  od Iozofa  Glisti  albo od  iego  zoni albo  od  przyiacioł iego  iakie  wimawiania,  tedy  Iozof  Glista ma  odbiwacz,  iako prawo  naidzie  albo iako  iest  w statucie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska 20  (Do nr 7083).   Sąd w tym samym składzie, tegoż 1593 r. , w listopadzie, zapewne, w ten zapowiedziany piątek…
(Str. 264.).                                                      (f. 49°).

Sprawa Jana  Haliza – pomówienie  jego pasierbicy  Reginy.

Przed sądem  siarskim rozpoczętym i przewodzonym przez wójta,  Matisa Laskosia,  staje  adwokat – plenipotent  Jana Haliza, Marcin  Guterch  z Libuszy, znawca prawa magdeb.

Oświadcza  on, w imieniu obwinionej, Reginy,  pasierbicy  i jej ojczyma  Jana  Haliza, że  obwiniona, przysięgała, że  jest  niewinna,  że Józef Glista  złożył fałszywe świadectwo przeciwko niej.

Sąd siarski, po wysłuchaniu obrońcy, nakazał obwinionej  Reginie,  oraz jej ojczymowi Janowi  Halizowi, złożenie przysięgi  w obliczu Sądu, na  okoliczność, że  nie dopuściła  się  żadnej kradzieży  pieniędzy, lecz  została niesłusznie  o ten czyn, – obwiniona.

Sąd siarski  przyjął  przysięgę Reginy  oraz  jej ojczyma  Jana  Haliza i  wydał  wyrok … uniewinniający.

Po wniesieniu  przez Reginę, obowiązującej opłaty sądowej, decyzja Sądu, została zapisana. 

Jednocześnie,  rodzina Józefa  Glisty, została  ostrzeżona przed  konsekwencjami  prawnymi ewentualnych  dalszych  pomówień, gdyby  takowe  miały miejsce  w  przyszłości; tak  ze strony rodziny  Glistów,  jak  też,  ze  strony  sąsiadów i  przyjaciół.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 

Oryginalna  Zapiska nr  7084.(21).    Anno Domini 1594.      Str. 264.       (f. 50°)

Actum  feria tertia  post  festum S.  Agnetis Anno  Domini  1594 (d. 25  Ianuarii).

Stał  sie  sząd   zagaioni   wielki  z  roskazania   I. M.  pana  Piotra Gładysza  y  przez mie  lęthwoita  Matisza Laskosza  y  przez siedm  przisieznikow  przi nim  siedzączich,  na ymie  Woiciech   Glistha,  Marcin  Kuczek,   Sthanisław Macziocha,   Woiciech  Grochola,  Lenarth Kolodziei,  Simek (Szymon) Mikruta, Błazei  Kosziba  etc.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska nr  21  (Do nr 7084).
Str. 264.                                                             (f. 50°).

Działo się  w  trzecią niedzielę  po  święcie Św.  Agnieszki,  Roku Pańskiego  1594  (d. 25  Stycznia).

Z rozkazu  sołtysa  Siar,  jego mości pana,  Piotra  Gładysza,  zebrał się sąd  kompletny,   aby  rozpatrzyć  sprawę karną.

W składzie  sądu  odnotowano: przewodniczący –  landwójt,  Mikołaj Laskoś.  Przysięgli  ławnicy; Wojciech  Glista,  Marcin Kuczek,  Stanisław  Macocha,  Wojciech Grochola, Lenart  Kołodziej,   Szymon Mikruta, (zastąpił Wojciecha Laskosia),  Błażej Kosiba.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna Zapiska  7085.(22). Anno Domini 1594, dn. 25 stycznia.  Str. 264.    (f. 50°).

Przed  temze prawem  wissei  namienionem shala  się  ugoda miedzi  Haluchem  Wawrzinczem y  miedzy  Iozophem Glisthą  stroni  Iąna Haluchowicza,  także  stroni Tomasza , Glistowego  wichowancza,  umarzaiącz wszisthko  miedzi  szobą wiecznemy  czaszi  pod zakładem  trzidziesczi   grziwien,  gdziebi go  przeszwiatsził  na biesiedze  dzwiema,  a na  polu  iednem, panu Piotrowi  Gladiszowi  piethnaszcie grzywien  a  stronie drugie  piethnaszcie,

ktoribi  stich stron  iedne  strone  naganial albo  wspomnial  albo znawial  te  ugode,  która się  stala,   czo tę  ugodę  rekomienstwem utwierdzaią:  Wawrziniecz  Haluch postawił  rekomie  Barnusia Drozda  i  Iedrzeia Paczinka,  Iozeph  Glista postawil  Lenarta  Kołodzieia,  Simona  Mikrutę,   także i  thi  młodzienczi wisei  namienione.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska nr  22  (Do nr  7085).  Pod tą samą datą  i w tym samym składzie.

Posiedzenie  pierwsze – ugoda  stron. 

Przed wyżej  określonym  sądem siarskim, za  wiedzą  i  przyzwoleniem  sołtysa, pana Piotra  Gładysza, dokonała  się; –  przeprowadzono  ugodę i   wyciszenie  sprawy  zabójstwa Stanisława  Kuczkowicza  (młodzieńca, syna  Marcina i  Połonki  Kuczków).

Ugoda, nastąpiła pomiędzy  rodzicami  i opiekunami  współsprawców  morderstwa, mianowicie;  Haluchem Wawrzyńcem  i  jego synem  Janem oraz  Józefem  Glistą i  jego  wychowankiem Tomaszem,  a  małżonkami Kuczkami,  rodzicami zamordowanego Stanisława Kuczkowicza.  

Owi młodzieńcy,  Jan  Haluch  i Tomasz  Glista,  brali udział  w  jakiejś biesiadzie  (balandze).  Z nieokreślonego – w  zapiskach –  powodu,  jeden z  uczestników  biesiady; Jan Haluchowicz  syn  Wawrzyńca Halucha,   ugodził   (przeszwiatsił ?)  trzykrotnie  Stanisława Kuczkowicza,  syna  Marcina Kuczka,  ze  skutkiem śmiertelnym.   

Widocznie Tomasz,  wychowanek Józefa  Glisty,  był tylko   świadkiem  całego zajścia, i nie   brał  bezpośredniego   udziału w  zabójstwie,  gdyż ugoda  nastąpiła  tylko pomiędzy bezpośrednimi  stronami; sprawcą  czynu  oraz poszkodowanymi…

Jako gwarancję  wyciszenia  i  nie wznawiania  nigdy żadnych  roszczeń wzajemnych, uczestniczących w  zajściu  stron, Sąd  ustanowił  pręgierz (swoisty  miecz   Damoklesa,     Sz. M.),   w kwocie  30  grzywien, którą  musiałaby uiścić  strona,  łamiąca ugodę.

Bezpośrednią  i jedyną  karą,  za dokonany  czyn  kryminalny,  jest kara  pieniężna  w wysokości  30  grzywien,  którą to  kwotę,  miałaby uiścić strona, łamiąca ugodę, po połowie  panu Piotrowi Gładyszowi, oraz stronie drugiej  nieokreślonej.

Jednocześnie, strony – sprawcy  czynu,   obowiązane były  do  pozyskania rękojmi – gwarancji,  sąsiadów.  Za Wawrzyńca  Halucha  i jego syna Jana,  ręczyli: Bernard  Matiskowicz (zwany  Drozdem) i  Jędrzej  Pacynka. 

Za Józefa  Glistę  i  jego wychowanka Tomasza, ręczyli: Lenart Kołodziej  i  nowy ławnik Szymon  Mikruta

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna Zapiska  7086.(23).  Ten sam Sąd.   Pod tą samą datą.
Str.264.           (f. 51°).
 

Za pozwoleniem  I. M. pana  Piotra Gladisza  kwitują  y wolnem  czynią  o zamordowanie  Stanisława  Kuczkowicza przez  Iąna  Haluchowicza,  Wawrzincza Halucha,  tedi  Marcin Kuczek  społem  y  z  małzonką swą  na  ymie  Połonką   y s  prziyaciołmi  szwemi,  także s potomstwem  szwem,  które są  y  będą wiecznemi  czaszi  kwituią,  yz  się iem  dosicz  stało za  szina  wisiei mianowanego  thak   przez  pokore  iako y  przez  nagrode.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska 23  (Do  nr  7086).  Przed tym samym Sądem i pod tą samą datą.               (f. 51°).

Posiedzenie  drugie – zamknięcie  sprawy morderstwa.

Za pozwoleniem  jego  mości pana,  Piotra  Gładysza, Sąd siarski,   uwalnia  obciążonego winą,  za syna Jana, – sprawcy zabójstwa  Stanisława Kuczkowicza; – jego ojca, – Wawrzyńca  Halucha.  

Małżeństwo  Kuczków – Marcin  i jego żona Połonka,  wraz ze  swym  potomstwem i  swymi  przyjaciółmi oświadczają,  że  im się  zadość  stało, ze strony Wawrzyńca Halucha, który wykazał  skruchę  i uczynił pokorne przeprosiny, za  niecny czyn swego syna  Jana. 

Również wypłacił  (zapewne), stosowną rekompensatę pieniężną, określoną jako nagrodę.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna  Zapiska nr  7087. (24).
Str. 264/265                                                    (f. 58°)

Actum  feria tertia  post  S. Martini  anno  Domini 1595  (d.  15 Novembris).

Stał  sie   sząd   potrzebni   przez mie  lethwoita  Matisza Laskosza  y  przez siedm  przisieznikow  przi nim  siedzącem,  na ymie:  Woiciech  Glista, Stanisław  Maciocha,  Błazei Kosziba,  Lenart  Kołodziei etc .

Stanąwszi  oblicznie przed  prawo  Siarskie wiszei  namienione  Adąm Czadrzik  y  zeznał y  szwiathsził  się ze  dał  długu steri  grziwni  lidzbi polskiei  nagrod  panu Wielopolskiemu  Kasprowi,  pothstaroscziemu  Bieczkiemu,  za Stanka  Laskosza  stei roli,  ktorą  kupił u  tegoz tho  Stanka,

ktorich tho  pieniedzi  wiszei namienionich  nie  bił  winien  połozicz aze  na  rati,  do ktorich  pieniedzi  y  rat  szą stroni,  ale  ze pierwszi  iest  dług grodzki,  thedy  thi stroni,  ktorzi  maią na  tei  roli tho  dłustwo,  tedi szobie  maią  szukacz Stanka,  czo  iest szwiadomo  I. M. panu  Piotrowi Gładiszowi  y  prawu wszistkiemu  Siarskiemu,  czo  szwem  groszem dał  zapisacz .

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr 24. (Do nr 7087).  Roku Pańskiego 1595.
Str. 264/265.                            (f. 58).

W  trzecią  niedzielę po  święcie  Św.  Marcina, dnia  15  listopada,

Zebrał się  sąd,   z potrzeby,  przewodzony  przezez landwójta,  Matisza  (może Mateusza), Laskosia, przy  którym, zasiadło   siedmiu przysiężnych  ławników, a  mianowicie. Wojciech Glista,  Stanisław Maciocha,  Błażeja  Kosiba, Lenart  Kołodziej,   itd.

Przed sądem  siarskim   staje osobiście, Adam  Czader  i zeznaje  oraz  oświadcza, co  następuje; zakupił, u  Stanisława  Laskosia, rolę.  Okazało  się jednak,  że  na  tej roli    St.  Laskosia, ciąży  dług grodzki  (może  nie zapłacony podatek).

Z przyczyny  tego  zadłużenia, zapewne,  Stanisław Laskoś  zniknął,  po  prostu zbiegł (może  do  Beskidników co  często  się wówczas  zdarzało).  

Dlatego,  nabywca  tej roli,  pomimo,  iż nie miał takiego obowiązku, udaje się do grodu bieckiego,  i uiszcza dług   Stanisława Laskosia,  w wysokości czterech grzywien, w przeliczniku   polskim. W Bieczu,   podstarostą,   jest  w owym  czasie,  pan Kacper  Wielopolski.

Postąpił tak,  za  sugestią i  wiedzą  pana Piotra  Gladysza,  gdyż ważniejszy  jest  dług wobec  grodu,  aniżeli wobec  zbiegłego  sprzedawcy roli.  Rola ta, była obciążona długiem   jeszcze   ze strony innych  sąsiadów.  

Ale, wszyscy pozostali  poszkodowani, niech  szukają zbiega na własną rękę  i egzekwują swoje prawa  do tej roli.

Czyn  Adama  Czadera,  zostaje przez  sąd  siarski  uznany i uprawomocniony,  a  po opłaceniu  zwyczajowej  stawki – jeden  grosz,  w Rejestrze  spraw  gromady  siarskiej,  – zapisany.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna Zapiska  nr 7088. (25).
Str. 265                                                                 (f. 70°).

Actum  feria tertia  post Trium  Regum anno  Domini  1599  (d. 12 Ianuarii).

Stał  sie  sząd  gainy z  rozkazania  I .M. pana Piotra  Gładsza,  przez  mie  lethwoita Matisa  Laskosza,  y przez  7  przisieznikow przi  nim  siedzączich, na  ymie:  Wojciech Glista,  Marcin  Kuczek,  Stańsław Maciocha,  Błazei  Kosziba, Lenart  Kołodziei,  Wawrzyniec Haluch, Simon  Mikruta   etc .

Sprawa  I . M. pana  Gladisza,  z Matuszem  Wietrzikiem. – Ia  Piotr Gladisz  Szimbarku,

sędzia  groczki Bieczki,  

wiznawam , izem  przedał  Matuszowi Wietrzikowi  zagrodę  nową  przed  Tokarską z  ogrodmi  okolicznemi ydączem,  iako  iesth teraz  ogrodzoni,  za zlotich  steri,  w kazdi  złoti  liczącz po  30  gr. ,

ktoremi  zaraz zapłaczil  skuteczną  zapłatą,  s ktorei  zagrodi  powinien my  robisz  dni dwanaszczie  y  oprawę prząscz  z  drugiemi zagrodnikami,  a  yzbi pustki  nie  uczynił,  tedi za  to  ręczył woit  Matis  Laskos,  co dla  lepszego  szwiadecztwa lithkupem  popili  y pod  zieloną  rozgą zdali.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska nr  25  (Do nr  7088).                                                                                       (f. 70°).

Działo się,  w  trzecią niedzielę  po  święcie Trzech  Króli,  roku Pańskiego  1599, dnia  (około)  23 stycznia.

Z rozkazu  imci  pana Piotra  Gładysza,  zebrał się  sąd  siarski  ziemski. 

Na ławie  sądowej,  obok landwójta  Mikołaja (Mateusza?)  Laskosia,   zasiadło siedmiu przysięgłych  ławników,  mianowicie: Wojciech  Glista,  Marcin Kuczek,  Stanisław  Maciocha,  Błażej Kosiba,  Lenart  Kołodziej,  Wawrzyniec Haluch,  Szymon  Mikruta.

Na  wokandzie  Sądu  siarskiego, sprawa  jego  mości pana,  Piotra  Gładysza, z  Mateuszem  Wietrzykiem.

Staje Piotr  Gładysz, z  Szymbarku,  sędzia grodzki  biecki,   i oświadcza,   iż  sprzedał Mateuszowi  Wietrzykowi, zagrodę  nową,  położoną  przed zagrodą  Tokarzową,  z  okolicznymi (przyległymi)   ogrodami,   które zostały  niedawno  wykonane,   za złotych  cztery,  licząc po 30  groszy  za każdy  złoty.

Wyliczoną  kwotę,   od   kupującego,  sprzedający, Piotr  Gładysz,  zaraz   otrzymał.

Jednocześnie, określił, dla  nabywcy zagrody,   następujące  powinności wobec  siebie: powinien pracować  we dworze  12 dni  (nie  określa czy  w  roku czy w  miesiącu).

Powinien prząść (może  również  tkać płótna)  we dworze,  razem z  innymi  zagrodnikami. 

Dla zabezpieczenia  się  i pewności,  że  zagrodnik,  Mateusz Wietrzyk,  nie  opuści zagrody i  wsi,  zobowiązuje wójta  siarskiego  Matisa Laskosia,  który,  daje swoją rękojmię.

Tu, sołtys  siarski  Piotr Gładysz,  stawia  zwyczajowy litkup i  każe  zapisać transakcję w Rejestrze spraw Gromady Siary.  

A działo  się  to  pod  godłem  Gromady Siary,  – zieloną  rózgą .

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna Zapiska  nr 7089. (26).         Str. 265                                                                 (f.74°)

Actum  feria tertia  post  S. Dorote anno  Domini  1599 (d. 9 Februari).

Stał  sie  sząd  potrzebni  z roskazania  I . M.  pana Piotra  Gladisza,  pana szędziego  grodu  Bieczkiego,   y przez  mie  lethwoita Mathisza  Laskosza  y przez  7  przisieznikow przi  niem  siedzączich,  na  ymie: Woiciech Glista,  Marcin  Kuczek, Simon   Mikruta,  Wawrziniecz Haluch, Stanisław  Maciocha  etc.

Stanąwsi   oblicznie przed  prawo  potrzebne nasze  siarskie  Iąn Tkaczik,  plenipotent  Walentego Glisti,  wespołek  y zoną  szwą  na ymie   Sczęsną,  będącz ten  przerzczony  Walenti Glista  chori,  tedy przez  Iana  Tkaczika wiznał  dobrowolnie,  ze  przedał zagrodę  y  z rolamy, ktore  szą  stara dawna,  za  szescz grzywien  lidzbi   polskiei  Mikołaiowi Glisczykowi,  szinowi  szwemu,  

ktori  ten przerzeczoni  Mikołai  dał  na  zadatek trzi  grziwni  liczbi polskiei  oiczu  swemu na  ymie  Walentemu Glisczie,  a  ostatek po  grzywnie  na  rok, az do  zupełnei  zapłati,  która  zagroda  lezi za  rzeką  przecziwko Iozephowi   Glisczie,  

 ktori ten  przerzeczoni  Mikolai,  szin Glisti  Walentego,  obieczał chowacz  oicza  y matkę     do smierczi  y  komorę mu  puscził  podle yzbi,  ogrodek  za okni,  w  ktorem iesth  szadek,   tedy sobie  oboie  wimowili do  smierczi  uziwacz, y  jabłoń  w ogrotku  za  oborą,  ktorą zową  ziemiankę,   czo dla  lepsego  szwiadecztwa litkupem  popili  y pod  zieloną  rozgą zdali.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska nr  26.  (Do nr  7089).
Str. 265.                                                              (f. 71°).

Działo się  w  trzecią niedzielę,   po  świętowaniu Św. Doroty, roku  Pańskiego  1599,  (dnia   9  lutego).

Z polecenia  imci  pana Piotra  Gładysza, sędziego grodu  bieckiego (sołtysa  wsi Siary), zwołano  Sąd  siarski, z  potrzeby  sprawy.

Na ławie  sądowej,  obok landwójta   Mateusza Laskosia,  zasiedło  siedmiu  ławników  przysięgłych,  a  to: Wojciech  Glista, Marcin  Kuczek,  Simon  Mikruta  (Szymon Mikruta), Wawrzyniec  Haluch, Stanisław  Maciocha,  itd.

Przed sądem  siarskim  staje plenipotent  Walentego  Glisty i  jego  żony o  imieniu  Szczęsna, – Jan Tkaczyk  (może sąsiad małżonków  Glistów?).

Walenty Glista, będąc  złożony  chorobą, przez  wynajętego  plenipotenta  swojego, Jana Tkaczyka   oświadcza,  że dobrowolnie  sprzedał  zagrodę swoją,  z  przyległymi rolami, które posiada dziedzicznie,  za  sześć  grzywien,  z  przelicznikiem  polskim,  synowi swojemu  Mikołajowi.

Spłatę należności,  za  ten majątek,  ustalono  w następujący  sposób:  Mikołaj, dał  swemu  ojcu zadatek,  w  wysokości 3  grzywny,  a pozostałą  należność  rozłożono na  trzy roczne  raty. Zagroda,  z przyległościami,  położona jest  za  rzeką (zapewne  potokiem  Siara), naprzeciwko  zagrody  Józefa Glisty (rodzinnej  posiadłości, – roli kmiecej Glistów).  

Nowy gospodarz,  Mikołaj  Glista,  zobowiązuje się  utrzymywać  swoich rodziców, aż do  ich  śmierci.  Udostępnił im  na zamieszkanie,  komorę obok  izby,  a do  użytku, ogródek  za oknem,  w  którym jest  sadek.  Staruszkowie Glistowie,  wymawiają  sobie również,  możliwość  korzystania z  jabłoni,  która rośnie  w  ogródku za  oborą,  urządzoną w  ziemiance.

Całą transakcję,  (oczywiście po opłaceniu groszem),  po  tradycyjnym poczęstunku   okowitą  lub piwem,  pod  zieloną  rózgą uprawomocniono   i  w rejestrze spraw Gromady  siarskiej  zapisano.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna  Zapiska nr 7090.(27).
Str . 265/266                                                 (f.75°)

Actum  feria 3-a  post  Octavas Epifaniarum  Anno  Domini 1600  (d. 11  Januarii).

Stał  sie  sząd  gainy  z  rozkazania  I. M.   pana  Piotra Gladisza, szędziego Bieczkiego  grodzkiego,  przez mie  lęthwoita  Matisza Laskosza  y  przez 7  przisieznikow  na ymie:  Woicziech  Glistha,  Błazei  Kosziba,  Stanisław  Macziocha, Marczin  Kuczek,  Haluch Wawrziniec,  Szimon  Mikruta   etc.  

Połozenia  rathi Hadąm   Czader  dziewkąm Iantoniowem .-  Przed  ktorem tho  sządem  gainem wiszei  opiszanem  stanąwszi  oblicznie  przed  prawo nasze  Hadąm  Czader połoził  ostatek  raty z  imienia,  ktore lezi  miedzi  rolą Lenarta  Kołodzieia   a   z   drugą strone  Piotra  Bełda,  dwie grzywnie  lidzbie  polskiei dziewkąm  Iantoniowem  na ymie  Zophya, Katarzina,  Barbara, które  się  wirzekli przez  opiekuna  na  ymie  Krzistopha Zemli, ze  się iem  doszicz  stało z  imienia  wiszei opisanego,  czo  dla lepsego  szwiadecztwa dali sobie  zapisacz.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska nr  27   (Do zapiski  7090).
Str. 265/266                               (f. 76°).

Działo się  w  trzecią niedzielę,   po  oktawie święta  Trzech  Króli,  roku Pańskiego  1600 – nego,  dnia  11  stycznia.

Z polecenia,  jego  mości  pana,  Piotra Gładysza,  (sołtysa – posiadacza wsi  Siary), Sędziego  grodzkiego bieckiego,  zebrał  się Sąd  siarski   wójtowski  (ziemski),  pod przewodnictwem  landwójta  Mateusza Laskosia,   z  udziałem siedmiu  przysięgłych  ławników; Wojciecha  Glisty,  Błażeja Kosiby,  Stanisława  Maciochy, Marcina  Kuczka, Wawrzyńca  Halucha, Szymona  Mikruty, itd.

Sprawa dotyczy  spłaty,  ostatniej raty  długu,  za nabyte  mienie   (po zbiegłym  Stanisławie  Laskosiu, z  przyczyny  zadłużenia się  tegoż, zapiska  nr 7087, -24).  Nabyta  i spłacona  przez  Adama Czadera w  całości,  rola , położona  jest pomiędzy  rolami  Lenarta Kołodzieja  i  Piotra Bełdy.

Ostatnia rata  wynosiła  dwie grzywny,  którą  to kwotę,  w  imieniu córek (prawdopod.  Antoniny-matki): Zofii, Katarzyny i Barbary, podejmuje i  odbiera,  ich opiekun  społeczny, Krzysztof  Zemła. 

Rodzina zbiegłego  Stanisława  Laskosia, przez  swojego  opiekuna prawnego  oświadcza, że stało  się im zadość,  za sprzedane  mienie,  co, za  zwyczajową  opłatą, zostało w  rejestrze spraw  gromady Siary, zapisane . 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna Zapiska 7091. (28). (Sąd  w tym samym składzie  i pod  tą samą datą)(f.77) 

Zrozumiawszy  I.M. pan Piotr  Gładis   Adama Czadra  bicz  dobrem gospodarzem  na  ymieniu krolewskiem  wiszei  opisanym,  tedi kazał  przipiszacz  dwie grzywnie  lidzbi  Polskiei,  które pienyądze  wisei  opiszane tenze  Adąm  Czader dał  iedne  grziwne Iuzephowi  Glisczie  długu Stankowego,   

także  drugą grzywnę  kosczielnego  długu,  czo dla  lepsego  szwiadecztwa dał  szobie  groszem zapisacz .

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska nr  28  (Do nr  7091).  (Dotyczy tej  samej  sprawy, sądu, datowania).   (f. 77).

Jegomość,  pan piotr  Gładysz,  oceniwszy i  doceniwszy  solidność i gospodarność,  na  mieniu królewskim,  kmiecia ?,  Adama Czadera,  polecił  sądowi siarskiemu, zapisać  na dobro Czadera (zapewne,  z  kasy gromadzkiej), dwie  grzywny,  w przeliczniku  polskim.  

Otrzymane  pieniądze, Adam  Czader,  rozdysponował następująco.  Mianowicie,   zwrócił za  zbiegłego  Stanisława Laskosia  ciążący  na nim  dłyg   Józefowi Gliście  jedną  grzywnę,  a  drugą grzywnę długu,  zwrócił   księdzu   plebanowi.

Wszystkie  te zaszłości,  za  opłatą 1  grosza,  zostały w  rejestrze  spraw sądu, zapisane.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna   Zapiska nr  7092.(29). (We wtorek po Trzech Królach 1601).
Str. 266   (f. 81°).     

Stał  sie    sząd  gainy z  rozkazania  I. M. pana Piotra  Gładisza  przez mie  lęthwoita 

Simona  Mykrute  y przez  siedm  przisieznikow przi  nim  siedzącich na  ymie:  Wojciech Glista,  Błazei  Kosiba,  Błazei Dupka,  Hadam Czader,  Marcin  Kuczek, Paweł  Grochola,  Stańsław Giemzik  etc.  we  wtorek  po Trzech  Krolach  1601 (d. 9 Ianuarii).   

Z  roskazania I . M.  pana  Piotra Gładysza , sędziego groczkiego  Bieczkiego,  który przypatrzywsy  się  nakładom na  poprawę  starego budowania  do  tego y  nowego  przybudowanego do  tey karczmy  w  Siarach,  wokoło przybudowanego,  to  jest przez  Woycziecha  Kwiatoniowskiego  na  ten  czas kaczmarza  Siarskiego,

 tedy wsytkie  sumy  i nakłady,  które  beły po  kielku  grzywien na  tei  karczmie zapisane,   tedy w  iedno  komputuiąc tenze  przerzeczony  pąn Piotr  Gładysz  zapisuie na  teyze  karczmie Siarskiei  przerzeczonemu  Woycziechowi  Kwiatoniowskiemu   y własnem  potomkom  iego grzywien  szescdziesiąd  y sescz  monety  y  liczby  Polskiei,

w  kazdą grzywnę  z  osobna rachuiącz  po  grossy sterdziescy  osm,  tak na  tey  karczmie wyssey  opysaney  yako y  na  roliach do  tey  karczmy nalezączych  z  ogrody y sadmy  po  obudwu stronach  rzeky  Siarki przynalezących,  czo  dla lepszy  pewnosczy  y wiary  tę  sumę wyssei  namienioną

wiecznęmi  czassy ztwierdząm  i  umaczniom temu  Woycziechowi  Kwiatoniowskiemu  także y potomkom  iego,  czo dla  lepsey pewnosczy  y wiary  ręką  swą własną  podpisuię  się: Piotr  Gladyss Szymbarku  sędzia  grodzki Biecki  ręką  swą .

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska nr  29  (Do nr  7092).   Rok 1601.
Str. 266.                                         (f. 81°).

(W zapisce  tej,  żegnamy się  z  długoletnim landwójtem  wsi  Siary,  Mikołajem Laskosiem  z  powodu jego  śmierci.

Żegnamy się  również, z dotychczasowym  sołtysem wsi  Siary,  panem Piotrem  Gładyszem, rodem z Szymbarku.  W  innym Rozdziale  Szkicu…poszukamy  przyczyny).

Z polecenia  jegomości  pana Piotra  Gładysza,  we wtorek,  po  święcie Trzech  Króli,  (dnia 9  stycznia),  16o1 roku,  zebrał  się Sąd  wójtowski   ziemski  siarski. 

Sądowi przewodniczy (nowy), landwójt  Szymon  Mikruta  (dotychczasowy  ławnik), obok   którego, na  ławie  przysięgłych,  zasiedli: Wojciech  Glista,  Błażej Kosiba, Błażej  Dupka,  Adam Czader,  Marcin  Kuczek, Paweł  Grochola,  Stanisław Giemzik.

Obecny przed  Siarskim   sądem jegomość  pan  Piotr Gładysz,  sołtys  siarski,  sędzia grodzki  biecki,  po zapoznaniu  się  z nakładami  finansowymi,  zakresem i rozległością  wykonanych  prac; będącymi  dziełem aktualnego  karczmarza  siarskiego,  Wojciecha Kwiatoniowskiego,   

a w  szczególności:  naprawa starych  budynków,  dobudowa nowych  budynków,  wokół starej  zabudowy, – wszystkie  te nakłady  odnotowane  dotychczas w  rozproszonych  zapisach,  podsumowuje i  kompensuje w  jedną kwotę.  

Zatem, suma  nakładów,  poniesionych przez  Wojciecha  Kwiatoniowskiego – karczmarza  Siarskiego, czyni  kwotę  66 grzywien,  z  przelicznikiem  po  48  groszy za  każdą   grzywnę.

W uznaniu  zasług  karczmarza siarskiego,  jego  gospodarności,  pan Piotr  Gładysz,  postanawia i  Sądowi  siarskiemu nakazuje,  zapisać  tę kwotę  w  dobro tej   karczmy siarskiej i  na  przynależnych do  tej  karczmy rolach,  ogrodach  i sadach,  rozlokowanych  po obydwu  stronach  (na obydwu  brzegach),  rzeki Siarki.  

Zapis ten, uczyniony   tak  dla  samego  Wojciecha Kwiatoniowskiego,  jako  i jego  potomnym.  

To, swoje postanowienie, uprawomocnia  własnoręcznym  podpisem: Piotr  Gladyss (łacinskie  miecz),  de Szymbark,  sędzia  grodzki biecki . 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 Oryginalna   Zapiska nr  7093. (30).
Str.  266.                                                     (f. 84)

Stał  się  sząd   wielki  rugowy  gainy   z roskazania   I. M.  pana pothstharoscziego  pana Iąna  Cieklinskiego, którego  I.  M.  pąn pothstharosczi  przisłał   pana Wawrzincza  Fernula  miesczanina Gorliczkiego,  y   przez  mie lethwoita  Szimona  Mikruta (Mikrutę), 

 y przez 7 przisieznikow  przi  nim siedzączich  na  ymie:

Marczin  Kuczek, Błazei  Dupka,   Paweł Grochola,  Adąm  Czader,   Iozef Glista,  Domienik  Zemła,  Stańsław  Giemzik  etc.  1601,  Aprilis  3.

Na  ten czasz  będącz  prawo wielkie  groczkie  z rozkazania  I. M.  pana Iąna  Cieklińskiego, przez  pana Fernula  Wawrzincza  mieszczanina Gorliczkiego,   tedi Szimon  Mikruta  woit Siarsky,  takze  Wawrziniecz Haluch,  będącz  opiekunmy niebosczika  Matisza  Laskosa iego  ymienia,  tedy uczinili  lidzbe  s tego  ymienia  wissei opiszanego  przed  panem  Fernulem burgrabią  groczkiem   y przed  prawem  Siarskiem y  przed  wszisthką gromadą, 

ze  wziąthku biło  tak  z imienia  przedanego,  iako i  z  bidła y  zboz  wselakich y  ze  wszistkich rzeczi  tak  ruchomich jako  lezączich,   ze  tego biło pieczdziesiąth  złotich   y ieden,   nad tho  widali  tak na  długi  iako y  na  wszelakie rzeczi  na  osep pieczdziesiąth  y  dwa złote  y  dwa  grosza, 

 s którego  opiekunstwa  wiszey opiszanego  pąn  Fernul burgrabia  groczki   y  prawo i gromada  czinią  wolnemi  tich męzow  wissei  opisanich,  ktorzi  dłuzniczi  wszisczi, ktorem bił  niebosczik  Laskos winien,  tedi  go wszisczi  kwitowali  y wolnem  uczynili, ze  się iem  sthala  zapłata,  a  czis  opiekunowie prziwołowali  przyacioł  na kilku  prawiech, zaden  się nie  ozwał .      

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska nr  30  (Do  nr 7093)   Str.  266.                                                            (f. 84).

W  dniu 3  kwietnia  1601 roku,  z  rozkazu jegomości  pana  Jana Cieklińskiego,  -podstarościego  bieckiego,  zebrał  się   sąd   wielki   rugowy  ziemski.

Pana podstarościego  bieckiego,  reprezentował  mieszkaniec Gorlic,  pan  Jan Fernul, – burgrabia  biecki  (zastępca starosty).  Siarskiemu  sądowi przewodniczy  landwójt, Szymon   Mikruta,  obok którego,  na  ławie przysięgłych  zasiedli  ławnicy;

Marcin Kuczek,  Błażej  Dupka, Paweł  Grochola,  Adam Czader,  Józef  Glista, Dominik  Zemła, Stanisław  Giemzik  (działo się,  w  obecności całej  gromady  siarskiej).

Dotychczasowy wójt  siarski,  Mikołaj Laskoś, przeczuwając  zapewne,  że nadchodzi  kres  jego życia, powierzył,  dwom  swoim sąsiadom  i  ławnikom sądu  zarazem,  któremu  wiele lat przewodniczył, wszelkie  pełnomocnictwa  do  wykonania  jego ostatniej  woli; rozdysponowania  jego doczesnego  majątku, – dorobku  życiowego i  uregulowania  wszelkich zobowiązań  oraz  zadłużeń. (Zapewne podatki  i powinności  oraz inne zobowiąz.).

Na swoich  opiekunów  społecznych i  prawnych,  zapewne za  zgodą  i sugestią imci  pana  Piotra Gładysza,  wybrał  nowego już  wójta,  – Szymona Mikrutę  oraz  długoletniego ławnika, Wawrzyńca  Halucha. 

Opiekunowie  prawni Mateusza  Laskosia  (można  by ich  nazwać  likwidatorami, syndykami  jego pozostawionego  majątku),  dokonali szczegółowego  rozliczenia pozostałości  po zmarłym;  po sprzedaży  ziemi  uprawnej,  bydła, zapewne zabudowań  gospodarskich,  domu mieszkalnego,  zebranych  zbóż wszelakich,  oraz sprzętów.

Po podliczeniu,  uzyskanych  ze sprzedaży  majątku,  pieniędzy, uzyskano  kwotę  51 złotych. Okazało się,  że  znaleźli się  wierzyciele  zmarłego,  którym opiekunowie  prawni, zwrócili ich  należności.  Do tego  doszły  wszelkie koszty  związane  zapewne, z pochówkiem  zmarłego  wójta, z  uregulowaniem  wszelkich zobowiązań  urzędowych – podatkowych.

Po podsumowaniu wszystkich uregulowanych zobowiązań zmarłego,  kwota  wydatków: 52 złote i  dwa  grosze, przekroczyła  sumę  wziątku. (Różnicę,  pokryto  zapewne, z  kasy  gromadzkiej.).

Po dokonaniu  szczegółowego  rozliczenia wpływów  i  wydatków, syndykowie   M. Laskosia, wezwali  kilkakrotnie  obecnych tam  mieszkańców  Siar, zapewne bliższych  i  dalszych sąsiadów (przyjaciół) , aby zgłaszali  ewentualne  swoje pretensje  wobec  zmarłego, ale takich  nikt nie zgłosił.

Tak zatem,  obecni  przed sądem, zarówno  burgrabia  biecki, ławnicy  sądu  siarskiego, jako też  cała gromada  siarska,  udziela opiekunom  prawnym  zmarłego M.  Laskosia,  absolutorium,  z powierzonego  im,  zadania. (Przypuszczać  można, że  zmarły, był  człowiekiem samotnym   i  nie posiadał żadnej rodziny).

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna  Zapiska nr  7094.(31).
Str. 266/267                                                          (f. 92)

Anno Domini 1602.   Indicium   bannitum celebratum est  anno,  ut supra,  die  vero  feria  quinta post  Cinerum  (d. 21 Februarii)  per  generosum dnum  Iohannem  Cieklinsky vicecapitaneatum (s) Biecensem  et  per Laurentium  Fernul  servum proprium  gen. dni 

Iohannis  Cieklinsky Vicecapitaneatum  castri  Biecensis et  per  me Simonem  Mykrutha   viceadvocatum In  Siari,  atque per  septem  scabinos, videlicet:  Albertum  Glista, Blazium  Dupka,  Paulum Grochola,  Adamum  Czader,   Stanislaum Rotifex,  Dominikum  Zemła, Martinum  Kuczek .                                                                              

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska nr  31.  (Do nr  7094).
Str. 266/267. (Charakter uroczysty).                   (f. 92).

Notka bardzo  enigmatyczna,  trudna do  jednoznacznej  interpretacji.

Jednakowoż, w  tłumaczeniu,  w kontekście  innych  zapisek, wyłaniać  się  zaczyna, jakaś,  w miarę  logiczna,  informacja. (Na tronie Polski, siedzi król Zygmunt III Waza,  którego panowanie, lat 45, … to jedno pasmo wojen, zarówno zewnętrznych, jak też domowych).  

Roku Pańskiego  16o2  zebrał się siarski  sąd  wójtowski ławniczy,  z  udziałem, szlachetnego  pana  podstarościego  grodu bieckiego, Jana  Cieklińskiego  którego to,  reprezentuje  osobiście,  jego sługa   (wysłannik),  mieszkaniec Gorlic (burgrabia  biecki), pan  Wawrzyniec  Fernul.

Posiedzenie  sądu Siarskiego,  ma  charakter uroczysty.  Nie  jest to  wszak,  uroczystość radosna.  Sąd  siarski bowiem,  zebrał  się w  rok  i pięć  tygodni,  po  jakichś  tragicznych wydarzeniach,  które  miały miejsce  w  Siarach.

Sam temat  posiedzenia: …  Indicium  bannitum… czyli  jakieś doniesienie,  zawiadomienie, wygnanie,  skazanie,  itp.,   niesie  już w  sobie,  duży ładunek  emocjonalny.

Jest to  rocznica  jakichś wydarzeń?  …  Anno  ut supra , …post  Cinerum.  Nawiązuje do  notki  nr  7093 (30), z  3  kwietnia 16o1 roku,  kiedy  to  siarski  sąd wójtowski – ławniczy, z  udziałem  pana Wawrzyńca  Fernula,  udziela absolutorium,  opiekunom  prawnym, niedawno  zmarłego (?),  dotychczasowego  wójta  w Siarach,   M. Laskosia.  

Enigmatyczne  jest to,   że  wójt,  M. Laskoś  oraz  ówczesny sołtys  Siar,  Piotr Gładysz… odchodzą  jednocześnie,  tak, jak  prawie  jednocześnie, pojawili  się  w Siarach.

(Gwoli  ścisłości,  Piotr Gładysz,  o  6 lat  wcześniej,   ale M. Laskosia,  przywiódł  zapewne i  osadził  w Siarach, właśnie  z  Szymbarku).

Dalej, … Post  Cineram,  oznaczać może,  po  jakiejś nobilitacji,  ale  również zamknięcie  czegoś,  a nade  wszystko,  całopalenie i  pochówek  (w urnie ?) (!). 

O śmierci  wójta, M.  Laskosia, wiemy  na pewno.                                                                           Co,  stało się  z  sołtysem, Piotrem  Gładyszem,  który pełnił  ostatnio funkcję  (sprawował urząd),  sędziego  grodzkiego, bieckiego (?).                                                                                          Czy  poległ on  na  jakiejś wyprawie  wojennej  przy królu,  do  udziału  w której,              był przecież, obligatoryjnie, zobowiązany?                                                                 

Czy, został  skazany,  lub …zamordowany,  za jakiś  niesprawiedliwy  wyrok w  sądzie  grodzkim, lub  za  inne przewiny.  Czy,  został w  siarskim  dworze, przez  kogoś, spalony,  a przy  nim  wójt M.  Laskoś,  co, często  się  w owych  czasach  zdarzało?

Na jakieś  tragiczne  wydarzenia w  Siarach  i w  Sękowej,  wskazuje notka nr 7096 (f. 33),   z dnia  16  grudnia 1603 roku.

[W opracowaniu Adama Wójcika  – Gladysze,  jest wzmianka, że  posiadłości  Piotra Gładysza  …za  nie wystawienie zbrojnych do  jakiejś  akcji króla (obligatoryjne), zostały  mu  (one), skonfiskowane ].  A. Wójcik, nie  podaje  jednak źródeł,  a  wzmiankowana konfiskata, dotyczy  zupełnie  kogoś innego  oraz  innego czasokresu.  Nadzieja  w  tym, że  jakieś  wiarygodne źródła zostaną  odkryte.

Powracając  do uroczystego   posiedzenia  Sądu siarskiego,  któremu na on czas,  przewodniczy, pełniący  funkcję wójta  Siar,  – Szymon Mikruta.

Nadto,  obok niego,  na  ławie przysięgłych  zasiadło,  siedmiu przysięgłych  ławników, mianowicie.

Wojciech Glista,  Błażej  Dupka (dawny, wieloletni landwójt),  Paweł Grochola,  Adam  Czader,  Stanisław Kołodziej, Dominik  Zemła, Marcin  Kuczek.

Na tym, kończy się ta  enigmatyczna  krótka notka, która wymagała tak obszernego wyjaśnienia.  Sz. M.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna  Zapiska nr  7095.   (32).   Str. 267.    Anno Domini 1602.                   (f. 92)

We srodę  Szuchą  (d. 27 Februarii)  stal sie  Sząd   potrzebny  gaini  przes  mię  Symona  Mykruthę,  lethwoyta w  Siarach,  y przes siedm  przisięznikow:  Woicziech Glistha , Błazei  Dupka,  Pawel  Grochola,  Adąm  Czader,  Stanislaw Kolodziei,  Dominik  Zemła, Marczin  Kuczek.

Sprawa  Domienika Karpia  y  Woycziecha Zegadłowycza,  młynarzow  w Siarach. – 

Przed  timze prawem  gainem,  wissei opysanim,   y przy  obecznosczi  I . M. pana Mykołaia  Kamienskiego  stanąwssi oblicznie  Domienik  Karp,  Młynarz  w  Siarach, 

społecznie  y z  Dorothą,   zoną swoią  wlasną,   wyznal  dobrowolnie sąm  przes  sie,  nie  będącz  zadnim blędem  zwiedziony,  ale się  na  to dobrze  naradziwssi  y namisliwssi,  wyznal  yze przedal  mlyn  swoy wlasni  Woicziechowy  Zegadlikowy s  Proszowicz, ze  wsitkiem prawęm  y  przilegloscziamy  do mlyna,  to  iest:

ze  dwiema ogrody  y  s czwierczią,  która  czwiercz  liezy podle  roley  Piegłowskiey (Siegłowskiey? Sz. M.),  odewssi  począwssi,  aż  do  granicz,  z ossiąniem  na  dwu staianiach  odewssi  y z  wypustem  takowem,                         

tho  iest do  tracza  pyła y  pylnik  do niey,  klamerek  sescz   y wsitkie  potrzeby  do piły  nalezącze,  stępy dwie  okowane,  trzecia bosa,   dobrze  naprawne,  koła dobre  pod  kamienmy, dwa waly  dobre,   na  tich waliech osm  obręczy  dobrych,  a na  kręgoch  dwoch czteri  obręczi;

oleiarnia,  nowo zbudowana,  ze  wsitkiemy potrzebamy  do  niey  nalezącze,  trzi  oskardi,    dwa pytla.

I  wyznał iest  tenze  Domienik Karp  przed  namy,  ze  przedal temuz  Woicziechowy,  wisey mianowanemu  za  pulpiethnasti grzywny  monethy  y liczbi  polskiey,   liczącz  w kazdą  grziwne  po  gr. 48,  ktorą to  zupełną  summę y  zaplathę  wziąl zupełnie  Domienik   Karp od Woicziecha  Zegadlika,

ktori  tho Domienik  Karp  wyrzeka  szie wiecznie  s  tego młyna,  nicz  tam szobie  nie  zostawuiącz,   ani swim  własnim  potomkom, telko  swe  prawo  wsitko  puscza Woicziechowi   Zegadlikowy   y iego  potomkom,  na  czo szobie  litkupem  podpili,  y prawu  naszemu  to iest  wsitko  dobrze wiadomo,  y  pod rozgą  zieloną  zdal Dominik  Karp  Woicziechowy Zegadlikowy;

rękomie  za Woicziecha  Zegadlika, mlynarza  siarskiego,  iako ma  bicz  dobrim gospodarzem  we  mlynie y  iako  ma ludziom  dobrze  dogadzacz we  mliwie  y nie  ma  tez pustosicz,   także tez  iako  ma z  gromadą   trzimacz tho,  czo  przinalezi;  rękomie: Marcin  Kuczek  y Blazey  Dupka.

Przed  temze tez  prawem   y przy  obecznosczi I . M. pana  Mykolaia Kamieńskiego  prawo  Siarskie y  gromada  Siarska I . M.   pana  proszili zaraz  przi  tim,   aby  Woicziech Zegadlik, mlynarz  Siarsky,  wissey nie  podbiral,   any  wibieral  z gromady  Siarskiey,   a  tho  strony trąmow  rzezania,  gdibi komu  była  potrzeba nad  zwiczai  starodawny y  za  insich przeslich  mlinarzow,

 iako bylo  starodawna  od iednego  rzazu  po pulgrosku,  czo  szie Woicziech  Mlynarz  obligował  przi prawie  naszym  niczego więczi  nad  starodawni zwiczai  wybieracz, a  to  iest wiadomo  prawu  naszemu.   

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska nr   32  (Do nr  7095)
Str. 267.                                                     (f. 92).

Roku Pańskiego  1602,  we środę  postną,  dnia 27  lutego,  zebrał się   sąd   z  potrzeby ziemski. 

Sądowi, przewodniczy   Szymon   Mikruta –  landwójt   w Siarach,   przy  którym, na  ławie przysięgłych  zasiedli  ławnicy: Wojciech  Glista,  Błażej Dupka,  Paweł  Grochola, Adam  Czader, Stanisław  Kołodziej,  Dominik Zemła,   Marcin Kuczek.

Na wokandzie,  sprawa  Dominika Karpia  i  Wojciecha Zegadłowicza,  młynarzy  w Siarach (dotychczasowego – sprzedającego  młyn   i aktualnego – nabywającego). 

Przed tymże  sądem  ziemskim,  w powyżej  podanym  składzie,  i  przy  obecności jegomości  pana  Mikołaja Kamieńskiego  (nowy  sołtys Siar),  stanęli  osobiście: Dominik  Karp,  dotychczasowy  młynarz w  Siarach,  oraz jego  żona, Dorota.

Dominik Karp,  po  dokładnym rozważeniu sprawy,  nie  będąc przez  nikogo  przymuszonym, ani  pod  wpływem chwilowego  nastroju,  lecz całkowicie  dobrowolnie, oświadczył  przed siarskim  sądem,  że sprzedał  młyn  swój własny  w  Siarach, Wojciechowi  Zegadłowiczowi  z Proszowic.

Razem z  młynem,  sprzedaje wszystkie  swoje  nabyte prawa  oraz  przyległości i wyposażenie,  a  mianowicie. 

Dwa ogrody,  ćwierćrolę  młynarską,  położoną obok  roli  W . Siegły,  położoną, od  wsi  poczynając, aż  do  granic, obsianą  na  dwu stajaniach  od  strony wsi.

Do wyposażenie  tartaku  przynależy:   piła i  pilnik  do niej  (do ostrzenia),  sześć klamerek,  trzy  oskardy i  pozostałe  oprzyrządowanie  tartaczne.

Wyposażenie  młyna, to  koła  w dobrym  stanie  pod kamienie  młyńskie,  dwa wały (kute), w  dobrym  stanie,  na tych wałach  osiem  obręczy, na  dwóch  kręgach (kołach),  cztery  obręcze, dwa  pytla  (sita do  mąki  pytlowanej),  dwie stępy  okute,  a jedna  bez  okucia      (do  śrutowania – rozdrabniania  zboża,  zapewne również  dwa  kamienie młyńskie).

Nowo zbudowana  olejarnia  z  całym  niezbędnym wyposażeniem. (Do wytłaczania oleju zapewne lnianego).

Dominik Karp  oświadcza,  że za  swój  młyn siarski,  wraz  z  przyległościami  i wyposażeniem,  otrzymał  od nowego  młynarza –  Wojciecha Zegadłowicza,   czternaście i pół  grzywny, w  monecie i  przeliczniku  polskim, licząc za  każdą grzywnę,  po  48 groszy.

Z tą  chwilą,  Dominik Karp,  przed  sądem siarskim  przekazuje  nowemu młynarzowi  siarskiemu, Wojciechowi  Zegadłowiczowi,  wszystkie swoje  prawa  do młyna,  przyległości  i wyposażenia  do tego młyna należące,  nie  czyniąc sobie  żadnej  wymowy, ani  swoim  potomnym. Tu, następuje  zwyczajowy  poczęstunek – litkup,  jakimś trunkiem. 

Sąd siarski,  przyjmuje  tę  zaszłość  do wiadomości,  odnotowuje  w  Rejestrze  spraw gromadzkich  i  uprawomocnia, pod  siarskim  Godłem  –  zieloną  rózgą.

Nowemu, siarskiemu  młynarzowi,  Wojciechowi Zegadłowiczowi,  z  ramienia gromady  siarskiej,  udzielili rękojmi – poręczenia:  Marcin  Kuczek i  Błażej  Dupka.

Dopilnują  oni, aby nowy  młynarz  był dobrym  gospodarzem  w młynie,  solidnie  wykonywał   swój zawód,  aby  był dla  klientów  uprzejmym i  wyrozumiałym,  dbał o nabyte  mienie,  dokonywaćł  bieżących  napraw,  a nade  wszystko,  powinien utrzymywać  z  gromadą siarską  dobre  stosunki sąsiedzkie  i  stosować się  do  lokalnych praw  i  obyczajów.

Sąd siarski,  wraz  z całą  zebraną  Gromadą  siarską,  prosili nowego  pana  sołtysa, Mikołaja  Kamieńskiego,  (co następowało  zawsze  przy zmianie  sołtysów),   o zachowanie, utrzymanie  i  honorowanie, starodawnego  siarskiego prawa  zwyczajowego(sięgającego  zapewne wspólnoty grodowej).  

Było bowiem,  w  dobrym siarskim  zwyczaju  przyjęte, że  mieszkańcy  Siar, w  nagłej  potrzebie;  spalenie domów,  wykonanie  trumny,  itp. , korzystali  z  ulgi, udzielanej  przez dotychczasowych  młynarzy,  olejarzy  i  tartaczników,  w opłacie  za  usługi i  płacili  tylko  pół  grosza za  wyrzynanie   tramów (belek i desek),  od jednego  rzazu  (cięcia).

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna Zapiska  nr 7096. (33).
Str. 267                                           (f. 216)

Anno  Domini 1603, 16  die  Decembris.

Stala  szie ugoda  y  porownanie miedzi  gromadą  Sziarską y  Szękowską,   a  z drugiey  strony  z uczcziwym   Xiędzem   Mykolaiem  Czapliczym,   plebąnem własznem  w  Ssekowey,

to  iest tem  sposobem,   yz iako  uczcziwy   Xziądz Mykolay  Czaplicz,  będącz własznem  plebąnem  y pasterzem  owieczkom  szwim,  iako  w  Sękowey  y w  Sziarach,

tedi  uczcziwy Xziądz  Mykolay  Czaplicz   postepuie  szwim własnim  owieczkom, iako  mianowiczie Szękowianom  y  Sziarzanom   na   pomocz czaszu  tego,   gdi będzie  pobor  po  gr . 24  oddawacz,   tak  do  Sękowey, iako  y  do Sziar,   a  to w  tim  roku mianowiczie,     gdi  będzie pobor.

A  to postanowienie  uccziwe,  aby tak  stalo,   poky  tych gromad  obudwu  staie,  przi  ktorim iednaniu  był  uccziwy pąn  Wawrziniecz  Fernul z  Gorlicz,  miesczanin,  także Blazey  Kamyk,   general Gorliczky,  y  gromada Sękowska  y  Sziarska,  na  czo  się  y  X.   plebąn

Sękowsky  ręką swą  własną   podpyszał. 

Ego  etiam  fui,   Stanislaus  Zablowicz,  rector  Sękoviensis.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Czyn i zobowiązanie ks. Czapliczego,  aż się  prosi  o komentarz.

„Boni pastoris  est  tondere pecus  non  deglubere “ 

!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Zapiska nr  33  (Do nr  7096).  Roku Pańskiego  1603, 16  dzień grudnia. Str.  267. (f. 216).

(Szkoda, że w notatce nie wymienia się składów obydwu ław sądowych  oraz, który landwójt, przewodniczył połączonym skłaom sądowym).

Wydarzyła   się, nastąpiła, ugoda  i  porozumienie pomiędzy  gromadami; siarską  i sękowską,  z  jednej strony,  a  uczciwym księdzem,  Mikołajem  Czapliczym,  – niekwestionowanym proboszczem  w  parafii sękowskiej,  z  drugiej strony.

W tym miejscu,  niezbędny komentarz.  W  akcie lokacyjnym  wsi  Sękowa wydanym przez   króla Kazimierza  Wielkiego, dla  rectora ecclesia  (dla  kierownictwa kościoła, a później parafii tamże),  przydzielono grunty o  obszarze 1  łanu  niemieckiego.  

Posiadacze  ziemscy,  zarówno w Siarach, jak też w Sąkowej, – wsi wchodzących w skład parafii  Sękowskiej, (również innych wsi),  obowiązani  byli płacić do  skarbca  królewskiego, stosowne  podatki – czynsze dzierżawne.  Należności, od sołtysów wsi, egzekwował królewski poborca podatkowy, przybuwający do danej wsi, co 4 lata, wraz ze swoją świtą (ochraniarze).

Wszelakie  płatności były  dla  biedoty wiejskiej, olbrzymim  obciążeniem. Nie  jest wiadomym,  czy  proboszcz parafii  Sękowa,  kierował się  szczególnym  altruizmem,  czy też, jego szlachetny  czyn,  był w  jakiś  sposób  przez obydwie  gromady  wymuszony. (Chłopi, obowiązani byli składać pewne daniny również  kościołowi.

Może, było  to  podyktowane potrzebą  chwili,  po jakimś  kataklizmie lokalnym;  klęsce żywiołowej,  napaści  zbrojnej, itp. 

W każdym  bądź  razie, do tej,  historycznej ugody  doszło.

Przedmiotem  ugody –  porozumienia  stron, było,   zwracanie  do kas  gromadzkich  Siar i Sękowej,   przez  proboszcza parafii  sękowskiej,  w latach  poborowych  (podatku), kwot, po  24  grosze dla  każdej  gromady, jaką to łączną kwotę,  winni płacić sołtysi wsi,  poborcy podatkowemu,  gdy do tych wsi zawita. 

Czyn ten,  jest  określony, jako  pomoc  obydwu gromadom  w  roku poborowym. ( Nie  jest  wiadomym,  czy nie  była   to,  po  prostu zwrotna  pożyczka). W  tekście, znajdujemy  stwierdzenie,  że jest  to  postanowienie uczciwe  i  powinno obowiązywać  dopóty,  dopóki istnieją  te dwie  gromady.

Że, było  to  wydarzenie bardzo  ważne,  świadczy fakt,   obecności  przy tej  ugodzie,  całych gromad;  siarskiej  i sękowskiej,  a  także, znanego  nam już,  burgrabiego bieckiego, gorliczanina – Wawrzyńca  Fernula oraz  generała  (prałata)  gorlickiego, ks.  Błażeja  Kamyka.   

Pod porozumieniem,  podpisał  się, ksiądz  proboszcz  sękowski – Mikołaj  Czapliczy,  ręką swą  własną,  a zapisał – notatkę  zaszłości sporządził,  lub podyktował,  pełniący czasowo  obowiązki  rektora parafii  sękowskiej (kierownika,  pisarczyka?), Stanisław  Zabłowicz.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

(Tłumacząc wtrącenie autora Szkicu…, w notatce oryginalnej; obowiązkiem dobrego pasterza, jest strzyc owieczki swoje, a nie obdzierać je ze skóry).

!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Oryginalna  Zapiska  nr 7097.(34). Anno Domini  1604.    Str.  268                       (f. 98°) Feria  quanta  ante festum  Purificationis   B. V. Mariae.  (d. 28  Ianuarii). –       

Iudicium   magnum  bannitum   burgrabiale   celebratum est  a  mandato gnosi  dni  Iohannis  Czieklinski, vicecapitaneatum  Becensem,  atque per  eius  servum, videlicet:   viceadvocatum , nomine  Simon  (Shymeonus)  Mykrutha,  et  per septem  scabinos  iuratos,  nomine et cognomine  in  actis scriptos,  videlicet :  Blazius Dupka,  Stanislaus  Lenarczik, Adąm (Adamus)  Czader,  Martinus  Kuczek,   Iohannes Haliz ,   Szimon (Shymeonus)  Faber, Szimon (Shymeonus)   Tokarz.   

Przi timze  tedi  prawie burgrabskim,  wissei  opisanim, gromada  uczciwa Sziarska   odprawyla się  według  prawa swego  y  rugu  I. Mci  panu  podstaroscziemu  Bieczkiemu,  slachetnemu            p . Ianowy  Czieklinskiemu,  s czego  tez  uccziwą gromadę  Sziarską  z uccziwego   zachowania  quituie sławny  pąn  Wawrziniecz Fernul,   burgrabia  nasz,  miesczanin  Gorliczki,   sługa na  tęn  czasz I. M.  pana  Iąna Czieklinskiego,   podstaroscziego  Bieczkiego.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  34 (Do  nr  7097).
Str. 268.                                                              (f. 98°).

Roku Pańskiego  1604.  Piąta niedziela  przed  świętem,  Błogosławionej Dziewicy  Marii (Matki Boskiej  Gromnicznej, w  Gorlicach – Maryjki),  dnia (około) 28  stycznia.

Posiedzenie sądu  wielkiego  burgrabskiego, z  powodu  odebrania przywileju,  (zmiany   sołtysa wsi  Siary).

Uroczyste,  ważne posiedzenie  Sądu siarskiego  odbywa się,  z  rozkazu szlachetnego  pana  Jana Cieklińskiego, podstarościego  bieckiego,  którego reprezentuje,  znany  nam  już, burgrabia biecki,  mieszkaniec  Gorlic, pan  Wawrzyniec  Fernul.

Uroczystemu posiedzeniu  Sądu  siarskiego,  przewodniczy usłużnie,  pełniący  obowiązki  wójta,  pracowity mężczyzna,  Szymon  Mikruta.

W  skład  ławy przysięgłych,  wchodzi  siedmiu mieszkańców  Siar,  wymienionych z imienia  i  nazwiska w  aktach  sprawy,  a mianowicie ;

Błażej  Dupka,  Stanisław Lenarcik (Lenart),   Adam  Czader,   Marcin Kuczek,  Jan  Haliz, Szymon Faber (zawód),  Szymon  Tokarz (zwód).   

Na  tym,  uroczystym i  ważnym  posiedzeniu sądu,   gromada  siarska rozliczyła  się,  przed wysłannikiem  pana podstarościego  bieckiego – Jana Cieklińskiego,  panem  burgrabią bieckim, –  Wawrzyńcem  Fernulem,  ze swych  powinności  (pieniężnych i  pańszczyzny), oraz  działalności Sądu  siarskiego.   

Uczciwe zachowanie  się  całej gromady  i  rozliczenie  finansowe,   kwituje burgrabia,  sławny pan  Wawrzyniec Fernul,  w  imieniu podstarosty  bieckiego – Jana Cieklińskiego. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna Zapiska  nr  7098.(35).         Str  268.                                                   (f. 99).

Anno  Domini 1604,  ipso  die  S. Gregorii  pape (d. 12  Martii). – 

Indicium    necessario  emptum.   ex  decreto   gnosi  dni   Nikolai   Kamieński, dni  propri   hereditarii  In   Sziary,  per laboriosos   viros,  videlicet: Szimonem    Mykrutha,  viceadvocatum   In Sziary,  et  per  septem  skabinos supra  notatos.  

Causa  Alberti Zegadlik,  molitoris  de  Sziary, cum Toma  Serafinek,  molitoris de  Sękowa. –

Przed tymze  tedi   prawem stanąwssi  praczowyty  Woycziech  Zegadlik   s  Prossowycz,  wyznal  iest  przed namy,   yze przedal  mlyn  swoy wlasny  w  Ssiarach Tomassowy  Serafinkowy s Kobilanky,  Mlynarzowy  Sękowskiemu,  przedal tedi  iest  Woycziech Zegadlik   Tomassowy   Serafinkowy ten  mlyn   za summę  pulpietanasti  grziwny y  s  tęm  prawęm,  iako  on prziiąl,  

y s  tem  wypustem,  iako  czo  przynalezi do  tego  mlyna:  naprzod do  tego  mlyna iest  roleiy  pulczwierczy,  na teize  roley  iest osiewku  ozimego  na dwu  staianiach,  która to  czwiercz  roley liezy  z  iedney strony  Urbanowskiey  roley, a z  drugą  stronę podlia  roley  Sieglowskiey, ode  wssy poczawssi  az  do granycz .

Do tracza  tedi  powinien oddacz  sescz  klamerek y  wsitkie  inse potrzeby  nalezącze,  czo potrzeba,  stępy  trzy dobrze  zakowane  y dobrze  oprawne,  kola dobre  pod  kamienmy, dwa waly,  na  tych waliech  dwoch  iest obręczy  8  dobrych,  a do  tracza  pilnyk nalezączy  dobry,  a na  kręgoch  na czewiach  osm  obręczy,  

 oleiarnia dobrze  pobudowana,  ze wsitkiemi  potrzebami  do niey  nalezączemy,  trzy oskardi, dwa  pytla  ku  mlynie  nalezączemy,  

ku  temu mlynowy  są  dwa ogrody,  ieden  za przekopą  przi  mlinie, a  drugy  za drogą  przeciw  oknom  mlynskim  z ogrodzenym  dobrym;  

wyznal tedi  iest  Woicziech Zegadlik  przed  namy,  yze wziąl  zupelną  zaplate , to iest  grziwien  pulpiethanasti  monethy y  liczby  polskiey,  liczącz w  kozdą  grziwnę po  gr.  48, y wyrzeka  szie  Woicziech Zegadlik  s  tego mlyna   Sziarskiiego nicz  tam  ssobie iuz y potomkom  swim  nie zostawuiącz  czassy  wiecznemy,  telko Tomaszowy  Serafinkowy  zdaie  y podaie  pod  rozgą zieloną,  czego  ssobie litkupem  podpili.

A tęn  tedy  przerzeczoni Tomasz  Serafinek  obligowal szie  iest  przed namy,  iako  przed prawem:  yze  ma postępki  wselakie  wedlia gromadi  postępowacz   y  ma bicz  dobrim  gospodarzem we  mlinie,  takze tez  ma  poprawiacz mlyna  tak,  iako nalezi,  czoby  nie bela     w  niwczem skoda  panu.   

 Stroni tedy  rzezania  na traczu Siarzanom  wsitkiem  obligowal szie  od  iednego rzazu  tak  drzewa,  iako y  tarczicz  po pulgrosku,  a  to,  czoby  nalezało mianowyczie   do  poprawy Sziarzanom,  a  tho  wedlug zwiczaiu  starodawnego,  obligowal szie  tedi  Tomasz Serafinek  tak,  iako ma  dogadzacz  we mliwie  Szarzanom  wsitkiem,  na czo  po  sobie zastawyl  rękomią  Marcina Kuczka  z  dołu y  Maczieia  Tokarza.  To jest  wiadomo  prawu nasemu.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  35 (Do  nr  7098).  Str. 268.                                                                 (f. 99°)

Roku Pańskiego  1604,  w sam  dzień  Świętego Grzegorza  papierza (zapewne  tego, od kalendarza),  dnia 12  marca.

Posiedzenie sądu  niezbędne  (z potrzeby),  sprawa kupna – sprzedaży  młyna siarskiego.  

Wskutek  postanowienia  szlachetnego pana, Mikołaja  Kamieńskiego,  włościanina – (nowego  posiadacza), – dziedzica  wsi Siary,  zebrał się Sąd siarski  ławniczy w pełnym składzie. 

Sądowi wójtowskiemu  przewodniczy,  pracowity mąż,   mianowicie:  Szymon Mikruta   sprawujący  urząd wójta  wsi  Siary.

Przy  nim,  na ławie  przysięgłych,  zasiadło siedmiu  przysięgłych  ławników, powyżej (tekst  nr 34 do zapiski nr  7097),  zapisanych.  

Sprawa Wojciecha  Zegadłowicza,  młynarza z  Siar,  z Tomaszem  Serafinkiem (Serafinem)  młynarzem z  Sękowej. 

Przed tymże  tedy  Sądem  stanąwszy, pracowity  Wojciech Zegadłowicz,  z  Proszowic, oświadczył,  iż  sprzedał młyn  swój  własny, który  posiadał  w Siarach, Tomaszowi Serafinowi  z  Kobylanki,  młynarzowi sękowskiemu  (we  wsi Sękowa).  

Za  młyn  ten,  sprzedający  W. Zegadłowicz,  uzyskał kwotę  14, 5  grzywny, z  przelicznikiem  polskim  wynoszącym 48  gr.,  za każdą  grzywnę.

Sprzedając  ten młyn, przekazuje go, wraz z przyległościami i  zrzeka się jednocześnie  wszystkich praw  do  tego młyna (jak to  było  przez  poprzedniego  sołtysa ustalone).

Wraz  z  młynem, nowemu nabywcy  przekazuje;  szystkie  przynależne do  młyna  tereny, a więc,  ćwierćrolę  młynarską,  z obsianymi (zbożem),  dwoma  stajaniami (stadiami), położoną pomiędzy  rolami  Urbana (z południa),  i  W. Siegły (z  północy),  ode wsi  począwszy (czyli od wschodu), aż  do granic wsi Siary (Granice z Ropicą polską na zachodniej stronie).

Również, przekazuje dwa  ogrody; jeden za  przekopą   przy  młynie, a  drugi, za  drogą, naprzeciw  okien w  zabudowaniach  młyna,  z  ogrodzeniem w  dobrym  stanie.  

Ponadto, przekazuje  kompletne wyposażenia;  a  więc, do  tartaku,  powinien przekazać między  innymi:   sześć klamerek,  pilnik  do piły  tracznej,  a na  kręgach  wewnętrznych, osiem  obręczy,  oraz trzy  oskardy. 

Do  młyna  zaś, stępy  trzy, dobrze  okute i  dobrze  oprawione, dwa  koła  pod kamienie (i zapewne  dwa kamienie  młyńskie), dwa  wały,  a  na nich  osiem  obręczy w  dobrym  stanie, dwa sita  do  pytlowania mąki, oraz  nową,  dobrze zbudowaną  i  wyposażoną olejarnię (do  wytłaczania oleju  lnianego p. a.).   

Dotychczasowy  młynarz, po odebraniu  należnej zapłaty,  wyrzekł  się wszystkich  praw  do siarskiego  młyna  i przekazał    te  prawa,  w obecności  Sądu  siarskiego,  pod  zieloną  rózgą – godłem  Gromady  siarskiej,  nowemu młynarzowi  z Sękowej,  co utwierdzono zwyczajowym  litkupem (popiwkiem).  

Nowy młynarz  siarski, Tomasz  Serafin,  złożył przed  Sądem  ławniczym, następujące  zobowiązanie: będzie  służył Gromadzie,  będzie  dobrym gospodarzem  w  młynie, zarówno  w  kwestii utrzymania  sprawności  urządzeń, jak  też  właściwego przemiału powierzonego  mu  zboża, oraz   tłoczenia  oleju.

Również, powinien baczyć, aby nie wyrządzać szkody nowemu panu Sołtysowi. 

W  kwestii  przetarcia kłód,  zobowiązał  się podtrzymać  starodawny  zwyczaj  siarski; pomocy  mieszkańcom  Siar, gdy  dotknięci  będą skutkami  nieprzewidzianych  klęsk żywiołowych  i nie  pobierać  wyższej opłaty,  za  przetarcie tramów  i  tarcicy, aniżeli pół grosza, od jednego  rzazu. 

Nie  może  też wyróżniać, nowy  młynarz, nikogo  z  gromady, lecz  traktować  wszystkich jednakowo,  w  ustalonych cenach  i jakości  świadczonych usług.

Jako  rękojmię  uczciwego i  dobrego  wykonywania swojego  zawodu  młynarskiego, zaproponował  opiekę prawną  i poręczenie  dwóch ławników,  mieszkańców  i sąsiadów, z  Siar:  Marcina Kuczka,  z  dołu i  Macieja  Tokarza (z  góry wsi ).

Wszystkie te  zaszłości,  Sąd siarski  przyjmuje  do wiadomości   i   utrwala dla  potomnych  w  Rejestrze spraw  gromady  Siary. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 Oryginalna   Zapiska nr  7099.  (36).   Str.  268/269                                            (f.103°).

 Anno Domini  1606,  feria tertia  ante  festum Conversionis  S.  Pauli (d. 14  Ianuarii)

Iudicium   magnum  scultetiale  ex  decreto  gnosi  dni Nicolai  Kamieński,  domini   propri  hereditari  In  Sziari . – 

Iudicium bannitum  celebratum  est per  laboriosum  viceadvocatum In  Siary, Simonem  Mykrutha,  et  per septem  scabinos  iuratos, videlicet:  Blazius  Dupka,  Adam Czader,  Stanislaw  Lenarczik,  Marczin  Kuczek,  Szimon Wrzesch,  Lukasz  Glista, Szymon Kowal. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  36 (Do  nr  7099).      Str.  268/269                                                   (f.103°).

Roku Pańskiego  1606,  trzecia niedziela  przed  świętem  nawrócenia   świętego  Pawła,  (dnia  9  stycznia).  

Posiedzenie Sądu  wielkiego (w pełnym składzie),  sołtysiego,  z polecenia   szlachetnego  pana Mikołaja  Kamieńskiego,  włościanina, posiadacza  dziedzicznego  wsi Siary.

Posiedzeniu sądu,  z  doniesienia, przewodniczy  pełniący  urząd wójta, pracowity Szymon   Mikruta, a  obok  niego,  na ławie  przysięgłych,  zasiadło siedmiu  przysięgłych  ławników,  a mianowicie:  Błażej  Dupka,  Adam Czader,  Stanisław  Lenart,  Marcin Kuczek,  Szymon  Wrzeszcz, Łukasz  Glista,  Szymon Kowal…

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna zapiska  7100  (37).     Str. 269. (Pod powyższą datą i Sądem, ta sama sprawa).

Sub eodem  iudicio  uccziwy a praczowythy  Adąm  Czader, brath  nasz  wlasni,  laweczni przisięgli,  chczącz  się dowiedziecz,  czo  ma w  tichze  xsięgach zapiszu  na  swei rolei  kupnei, ządal  nasz na  tho,  iako brat,  y  pisarza, aby  sukal,  

a iż  nie  w iednim roku  iest  zapisz,  na kilku  mieisczu  po grziwnie,  po  dwu,  awo  tego  wsitkiego się  nalazło,  czo ma  Adąm  Czader zapiszu  na  swoiei roley  grziwien  dwanasczie, acz  czi byl  telko  kupil za  grziwien  sescz,  ale  dlgow  insich za  rozkazaniem  I. M. pana  Piotra  Gladisza y  I. M.  pana Kaspra  Wielopolskiego, podstaroscziego  groczkiego Bieczkiego,  

musial placzicz  grzywien  sescz dlugow  iego  antecessora, które  sescz  grziwien z  rozkazania  I . M. Panów,  wyssei  mianuiączich,  do iegos  roley  kazali mu  przypisacz ,   a tho  iest  wiadomo  prawu  naszemu.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  37 (Do nr  7100).  Pod tą  samą  datą, przed  tym  samym składem  Sądu  siarskiego. (Dotyczy tej samej sprawy). 

Uczciwy  i  pracowity Adam  Czader,  brat  nasz  (sąsiad i kolega),  z  ławy przysięgłych, chcąc  się  dowiedzieć co  też  ma zapisane  w  księgach gromadzkich  hipotecznych, zażądał sprawdzenia, przez  pisarczyka  prowadzacego rejestr,  jaką  kwotą jest  obciążona  jego posiadłość  w  Siarach,  którą nabył  ongiś,  od  poprzedniego  sołtysa – osajczy, pana  Piotra  Gładysza  z Szymbarku.       

Okazało się  mianowicie,  że zamiast  jednego  zapisu na  kwotę  6 grzywien,  za  którą to  kwotę,  nabył gospodarstwo,  w  księgach gromadzkich,  widnieje kilka  zapisów;  po 1 grzywnie  i  po dwie,  co w  sumie,  daje kwotę  12  grzywien.  

W  kwocie  tej, mieści  się  dług,  poprzedniego właściciela  roli  i gospodarstwa,  wynoszący również  6  grzywien, który  to  dług, z  polecenia  panów; Kaspra  Wielopolskiego – podstarościego  bieckiego  oraz Piotra  Gładysza – soltysa  i osajczy  wsi  Siary,  przypisano do  spłaty,  nowemu nabywcy  roli  i gospodarstwa – Adamowi Czaderowi.      

Fakt  ten,  został przez  Sąd  siarski  uznany  i   w  księgach utrwalony .

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna Zapiska 7101.   (38). (Dotyczy tej samej sprawy).  Str. 269.

Sub  eodem indicio,  ut  supra . –  

Stanąwszi  praczowythi a  uccziwy  Adąm Czader,  będącz  on iako  ubogi  człowiek a  wdowiecz  , nie  chczącz  y przeglądaiącz  tego,  aby  w  domu iego  rząd  dobri byl,  azebi  nie bylo  zadnego  zamieskania tak  we  wsselkich sprawach  wedlug  gromady y  s  strony pansczizni,  wyznal  tedy iest,  iako  Adąm Czader,  

 

yze przedal  iest  pul  rolei  swei wlasnei  Szimonowy,  szinowy szwemu,  za  grzywien sescz  monety  y liczbi  polskiei  s timze  wypustem,  czo Adąm  do  tei  rolei  ma opisani  w  roku 1595,  tam  sukai,

a Szymon  Czadrzik  oyczu swemu  dal  pod rozgą  zieloną  grziwnę,  czego sobie  y   litkupem popili;

ostatek tedi  tenze  Szimon powinien  placzicz  oyczu swemu  na  rathy, az  do  zupelney zaplathy,   drugiey  rathy sukay  in  anno  1607  nizey w  czarni  wtorek. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  38 (Do nr  7101). Pod  tą samą  datą,  przed tym  samym  sądem, jak  powyżej.  

Staje pracowity  i  uczciwy, (wieloletni ławnik Sądu siarskiego), acz ubogi  człowiek,   z  zrządzenia losu – wdowiec,  Adam  Czader.   

Chce  on  uporządkować swoje  i  swojej rodziny  życie;  aby nie  doszło  do żadnego  zamieszania  i zaniedbania,  tak  wobec  Gromady  siarskiej, jako  i  względem powinności  pańszczyźnianych  wobec pana  dziedzica.

Oświadcza  tedy, że sprzedał  półrolę  swoją własną   gruntu,  synowi  swojemu,   -Szymonowi,  za  kwotę  sześć  grzywien,  w  monecie i  przeliczniku  polskim, z  przyległościami   i wyposażeniem,   jakie ma zapisane  w  księgach (hipotecznych), w  roku  1595.  (Rok  nabycia  półroli gruntu  oraz zabudowań).   

Zaraz  też,  Szymon Czadrzik,  (młody  Czader  s. Adama),  zapłacił  swemu ojcu,  pierwszą  ratę należności,  w  kwocie jednej  grzywny,  a pozostałą  należność,  zobowiązał się  pod  zieloną rózgą  (godłem  gromady siarskiej  i Sądu  ławniczego),  płacić  w ratach, aż do  całkowitej  spłaty należności. 

Kolejna  rata,  ostatnia, będzie  przypadała  na rok  1607,  na czarny  (może żałobny?),  wtorek.

Posiedzenie sądu i  transakcja,  zakończyły się  tradycyjnym  litkupem (popiwkiem).

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 Oryginalna  Zapiska nr 7102.(39).    Str.  269.                                                          (f.106).

 Anno Domini  1606  feria tertia  post  festum Conversionis   S. Pauli. (d. 31  Ianuarii). –       

Indicium   bannitum. extitit   celebratum   est (s) per  laboriosum  Simonem Mykrutha  et  per septem  scabinos  iuratos, in  actis  supra notatos .   

Stanąwszi  tedi przed  prawo  nasze praczowythi  a  uczciwy Woycziech  Grochola,  będącz zdrowym  na  cziele,  y na  umislie  nie będącz  zadnim  blędem zwiedzioni,  ale  szie na  tho  dobrze namisliwszy  y  naradziwssi,  wyznal  jest przed  namy  dobrowolnie,  yze  zapysuie  Annie, malzoncze  swoiei,  ktorą wziol  z  dwora Siarskiego,  

zapisuie iey  naprzod  krowę, oprocz  wsitkiego  dzialu,  zapisuie iey  tez  częscz trzeczią na  ymieniu szwim  własnim  tak  ruchomych y lezączich  rzeczi,  a potem  po  smierczi iego  dziatki  iego tak  piersei  zoni,

iako y  tey  wtorei zoni,  maią  szie dzielicz  w  rowni dzial  maiętnosczią,  pozostala po  iego  smierczi,  tak ruchomemi,  iako  y lezączemy  rzeczamy.  

A tho  iest  dobrze wiadomo  prawu  nasemu,  a tho  grossem  swim dal  Woicziech  Grochola zapisacz.                

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  39 (Do  nr  7102).    Str. 269.                                                              (f.106).

Roku Pańskiego  1606,  trzecia niedziela  po  święcie nawrócenia  św.  Pawła, (dnia  31 stycznia).

Posiedzenie sądu  z  potrzeby (na wniosek),  prowadzonego uroczyście,  przez  pracowitego Szymona  Mikrutę,  z udziałem  siedmiu  przysięgłych ławników,  w  powyższych (powyżej w niniejszych), aktach  zapisanych.   

Przed siarskim  Sądem  wójtowskim ławniczym,  staje  pracowity  i uczciwy  Wojciech  Grochola. Będąc  zdrowym  na ciele  i  umyśle, nie  pod  wpływem jakiegoś  błędu,  lecz po  rozważnym  namyśle i  po zasięgnięciu  porady;   oświadczył dobrowolnie,   iż  zapisuje; (rodzaj jakby intercyzy przedślubnej),  swojej  drugiej małżonce  Annie,  którą  wziął z  siarskiego dworu  (zapewne tam pracowała),   część swego  majątku.  

Na rzecz drugiej żony  zapisane   zostaje;  oprócz korzystania ze wspólnego dobra,  trzecia część  wszystkich  jego nieruchomości   i ruchomości  oraz  krowa.  

Natomiast po  jego  śmierci,  wszystko, co  pozostanie  tak z  ruchomych,  jako  i  nieruchomych rzeczy,  ma  być podzielone,  do  równej części,  pomiędzy  jego dziećmi,  pozostałymi  tak, z  pierwszego,  jak też,  z  drugiego małżeństwa.  

Siarski  Sąd,  uznaje oświadczenie  woli  i dokonuje  wpisu  do  Rejestru spraw  gromady siarskiej, a  Wojciech Grochola   dokonuje ustalonej  opłaty,  w wysokości  jednego  grosza. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna  Zapiska  nr 7103.(40).                Str. 269/270.                                            (f. 108)

Testament  wlasni Wojciecha  Sziegla . – 

Roku 1606   w  sobotę wstępną  (d. 11  Februarii) praczowythy  a ucczciwy  Woycziech Szieglo, chczącz  porządek  slusni uczinicz,  iako  własni dziedzicz  roley  y majętnosczi  wsitkiei,  na ktorey  mieskal,  naprzod tedy  poslal  szobie po  Xiędza  plebana,  chczącz się  naprzod  Panu Bogu  usprawiedlywycz   y przyąl  naswiętszi  sacrament,  prziczim tez  y  częscz prawa  było,  iako naprzod:   

Blazei Dupka,  Szimon  Kowal, y  Szimon  Myrutha, lenthwoyth   Siarsky,  z gromadi  zasz  beli, iako: Woicziech  Sliwka  y  Valanthi  Tokarzowycz y  Krzistow  Sliwka,  ktory byl  na  ten czas  gromaczkim.   

Przy obecznosczi  tedi  nasei taki  porzadek  y postanowienie  takie uczinyl:   iako Woycziech  Sieglo  naprzod iako  Szimona   Mykruthę,  zięczia  swego y  Hannę,  malzonkę iego,  y  iego wlasne  potomki  zostawyl w  maietnosczi  y na  rolei,   tak,   iako byl   zaplaczyl Szimon  Mykrutha   polowicze teyze  roley  i maietnosczi,  a  trzeczią czescz  wlasna iemu  przipadla     po  zenie iego  y  iego potomkom,   

 a czobi  tez   zostalo po  iego  smierczi,  tedi na  poly  wsitko puscza  Szimonowi  Mykruczie, ziecziowi swemu,   y  Grzegorzowy,  szinowczowy swemu,  ktory  tez na  teize  maiętnosczi  y  roley ma  czwarthą  czscz.  

A iz  tez  iescze iest  dziewka  Barbara,  szinowicza iego,  ktorei  matka bela  odprawiona s tei  maiętnosczi,   tedi wzdi  rozkazal,  abi  iei grziwnę telko  oddali  y  tho,  czo z  długu  wezmą,  więcey  nicz.   A  tho  iest wiadomo  prawu  naszemu.   

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  40 (Do  nr  7103).    Str. 269/270.                                                               (f. 108). 

Testament  własny   Wojciecha   Siegły.

Roku   1606,  w sobotę  wstępną, (poprzedzającą  św. Grzegorza),  (d. 11  lutego).  

Pracowity i  uczciwy  Wojciech Siegło, (lub  Siegła,  znany nam już, z  Zapiski nr 1/7064,  jeden, z  rzeczywistych  czterech kmieci  siarskich),  chcąc uregulować  prawnie  swój stan  posiadania,  obecnie  i w  przyszłości,  jako wolny  i  niezależny posiadacz  i  dziedzic roli  (kmiecej)  i majętności  swojej, na  której żył  i  mieszkał…  

Jako  prawy katolik,  posłał  (zapewne konie  z  wozem),  po księdza   Proboszcza,  chcąc się  najpierw  Panu  Bogu usprawiedliwić (wyspowiadać),  a następnie,  przyjął najświętszy  Sakrament.

Siarskim zwyczajem  (i  nie tylko),  zazwyczaj,  przy  ostatnim namaszczeniu,  zbierają  się najbliżsi   i   sąsiedzi, tak  zapewne  było i  tym  razem.   

Z  ramienia Sądu  ławniczego siarskiego  w obrządku tym  uczestniczyli:  Błażej Dupka i  Szymon  Kowal – ławnicy  przysięgli (jako  świadkowie),  oraz Szymon  Mikruta  – landwójt  siarski;  czasowo wyłączony – zwolniony  z tej funkcji.  (Nie można być sędzią  we własnej sprawie).

Przedstawicielami Gromady  zaś,  byli: Wojciech  Śliwka (późniejszy Śliwa)  i  Walenty Tokarzowicz  (młody,  Tokarz).

Urząd  wójta,  czasowo sprawował,  na ten czas,  Krzysztof Śliwka (Śliwa).

Wojciech  Siegło,  w obecności  przedstawicieli  Sądu siarskiego,  dyktuje – oznajmia  oto, następujące  oświadczenie swej  woli. 

Szymonowi  Mikrucie, – zięciowi  swemu,  oraz Hannie  (Sieglównie),  małżonce Szymona   Mikruty,  a córce  swojej  oraz ich  potomkom,  zapisuje połowę  swej  roli  i  majątku wszelakiego,  tak,   jak Szymon Mikruta,  za  tę połowę  roli  zapłacił.  

Natomiast, trzecia część  roli i majętności,  którą wniosła jako wiano,  żona  jego – (Wojciecha Siegły),  pozostawia sobie, oraz  pozostałym  potomkom  swoim.

Ponadto,  gdyby  jeszcze coś  pozostało  po jego  śmierci,  to, po  połowie,  mają się  tym spadkiem  podzielić,  zięć – Szymon  Mikruta,  z synem  Wojciecha  Siegły – Grzegorzem, który  otrzymuje jednocześnie  czwartą  część roli  Siegłoskiej.   

Natomiast jego  córka,  Barbara Sieglówna,  otrzymała  już  po  swej matce  jakąś  część majątku,  więc zapisuje  jej,  tylko jedną  grzywnę  oraz te  pieniądze,  które odzyskają  od  dłużników Wojciecha  Siegły,  – więcej nic.

Przedśmiertna wola  Wojciecha  Siegły,  została spisana  i  utrwalona dla  potomnych  w formie niniejszego  testamentu,  za wiedzą  i  w obecności,  przedstawicieli  Sądu siarskiego   oraz   przedstawicieli  Gromady siarskiej. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Autor  Szkicu… , w  362 lata  później, uzyskuje (post  mortem), od  swego  dziadka – Jakuba Mikruty (za pośrednictwem i zgodą), Ojca  Karola  Mikruty, – 0,25ha,  tej roli kmiecej: (zapisanej w testamencie w Roku  1606), – Szymonowi  Mikrucie.  Na tym skrawku, tej roli kmiecej, buduje  4-ro lokalowy dom,  dla czworga swoich dzieci,  a,  jak przystało, z tradycji,- sadzi jabłoń,  opracowuje Szkic  dziejów  rodzinnej wsi  Siary,  oraz swego  zacnego  Rodu.

!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Oryginalna  Zapiska  nr 7104. (41).     Str 270/271                                           (f.122) .

Anno Domini  1609 , 19  Ianuarii, tho  iest  w poniedzialek,   wigilią  S.  Sebastiana. –

Z roskazania  I . M.  pana Mykolaia  Kamienskiego,  pana wlasnego  y  osaycze wssi     w  Siarach,  litkup  y zapis  byl  odprawowani przes  ucczciwego  y praczowitego  Szimona Mykruthę  y  przes siedm przisieznikow,  w  lawiczi siedzączich   wedla  niego, iako:              

Blazei Dupka,  Szimon  Wrzesch, Pawel  Grochola,  Marczin Kuczek,  Stanislaw  Macziocha, Lukasz  Glista, Szimon  Kowal.

Przed timze  tedi  prawem slachethni  pan  Mykolay Kamiensky  wyznal  iest sąmze  ossobą  swą,  yze  iako Pawel  Noska  kupyl byl mlyn  w  Sziarach,  z  dozwolenim  I.  Mci, u Tomasza  Serafinka  za grziwien  pulpietnasti  a do  teize  summi,  to  iest, czo tenze  Pawel  Noska  dal  za  ten  młyn Serafinkowy,  

ozwal się  iest  ucczciwy Iacub  Matiskowicz,  lenthwoyt Sękowsky,  yze  tho bely  iego  wlasne pieniądze,  ktorich  byl poziczyl   temuz tho  Pawlowy  Noscze,  iako zięcziowy  swemu  wlasnemu, a  tenze  tho tedi,  iako  Iacub Matiskowicz  ręczyl,  iako za  tego  Pawla Noskę, mlynarza  Siarskiego,  I. M.  panu Mykolayowy  Kamienskiemu,  tak,   iako mial  bicz  dobrim gospodarzem  we  mlinie Siarskym.

A iż  iako  Pawel Noska,  ziecz  wlasni Iacuba  Matiskowicza  s Sękowey,  zadluziwssi  się tak  za  arendę,  iako y  za  zboze wimierne  mlinskie  I. M.  panu Mykolaiowy  Kamienskiemu  wissei czterdziesczi  zlotich,  wtim posedl  precz,  I . M. panu  nicz  nie uplaciwszi, a  bez  zadnei prziczini  dania  ku  tey  uczieczcze Pawlowy  Noscze,  bo iescze  nie  mial  zadnei  krziwdy od I. M.  pana  Mykolaia Kamieńskiego, 

posedl precz,  pustkę  z mlina  I.  Mci wlasną  ucziniwszi,  I.  M.  pąn Mykolay  Kamiensky, iako  Pąn młyn  szamze  trzimal do  kilku  niedziel,  a ze  się  mu kupiecz  na  ten mlyn  natrafyl  y natrafil  szie  kupiecz,  iako ucczciwy  Jacub  Orlik, y  za  tę tedi  summę  stargowal, tho  iest za  pulpietnasti  grziwni,   

a ize  tho  zawdy iest,  ze  odbiezane na  pana,  a tho  tedi  iako slachetni  pąn  Mykolay Kamienski  nie  chczącz uczinicz  krziwdi,  iako Iacubowy  Matiskowyczowy  uczynil defalcatią  za  dlug zięczia  iego  wlasnego,  ktori tho  byl  ręczyl  za  zieczia  swego  na te  pulpietnasti   grzywni, ze  the  pulpietnasti  grziwni  musialy   yscz na  dlug   wlasny I.  M.   panu Mykolaiowy  Kamienskiemu,  czo szie  byl  zadluzyl  tęnze  zięcz  Iacuba Matiskowicza. 

Wyznal  tedi  iest  iako slachethni  pąn  Mykolay Kamienski,  yze  przedal iest  mlyn  swoi wlasny  w  Siarach Iacubowy  Orlikowy  za grziwien  pulpietnasti  monetki y  liczby  polskiey,  ze wsitkiemi  przilegloscziamy  do mlyna,   to iest  ze  dwiema ogrodama  y  s czwierczią  roley, ktora  czwiercz roley  liezi  podlia roley  Sieglowskiey,  odewssi począwssi  az  do granicz,               

z osiąniem  na  dwu staianiach  ozimini.

A do  tegoz  tez mlina  wypust  takowy: dwa  kamienia  biezącze dobre,  pod  temiz kamienmy  dwa  waly dobre,  kola  dobre,  a na  tich  waliech osm  obręczi  dobrich,  na  czewiach  czteri obręczi  dobre,  stępi dwie  zakowane,   trzeczia bossa,  tracz  z pilą  nową,  do tego  tracza   pilnik,  klamerek czteri  y  inse potrzebi  wsitkie  nalezącze ku  pile,  oskardow do  kamieni  trzi,  dwa  pytla, oleiarnia  ze  wsitkiemy potrzebami  do  oleiarnie  nalezączemi.   

A thenze  tho  Iacub Orlik  pod  tenze litkup  zupelna  summe polozyl  grzywien  pulpiethnasti, a  I. M.  pąn Mykolay  Kamiensky  wziąl tę  summe  s prawa  nasego  y zdal  iest  tenze mlyn  swoi  wlasni, iako  Pąn,  pod  rozgą  zielona Iacubowi  Orlikowy,  czo  to iest  nąm  dobrze wiadomo,  a  tho bylo  s  przizwolenim tich  wsitkich  rękomi,  ktorzy  beli  ręczili za  Pawla  Noskę,  ktorzi są  wissey  na trzecziei  karczie  opisani.   

Tęn tedi  przerzeczoni  Iacub Orlik  przyąl   tęnze mlyn  prima  die  Ianuarii  In anno  1609 i obligowal   się  przed prawem  nasim,  iako Iacub  Orlik,  iako ma  bicz  dobrim gospodarzem  w  timze mlinie  y  nie ma  pustosicz,  a iako  ma  z gromadą  wsitko  dobre trzimacz  y  tho, gdibi tego  bela  potrzeba Siarzanom  na  poprawę domową,  tedi  od rzazu  po  pulgrosku,  a  tho  wedlug dawnego  zwiczaiu,

na czo  po  sobie zastawył  rękomię:  naprzod ręczyl  ząn  I. M.  panu Mykolaiowy  Kamieńskiemu  Marczyn Karpyk,   Mlynarz  Gorliczki, a  przi  prawie naszim,  Lukasz  Glista   y  Stanislaw Macziocha.  

Tenze tedi  mlyn   przi timze  prawie  naszym,  iako ucczciwy  a  praczowithi Szimon  Mykrutha,  lenthwoit  w  Siarach,  raz, drugi y  trzczi,  czwarti nimo  prawo  opowiedal,  iako  w  rzezniczi  panskiey przi  naszym  prawie,  ize iesli  zebi  kto  miał iescze iaką  bliskosez  ku temu  prawu  y mlinowy,  abi  szie teraz  oziwal  ku prawu,  a  ize sie  żaden  nie  ozwal  nąm  prawu,  iako ucczciwi  pąn  Simon  Mikrutha   lenthwoyth  nasz  Siarsky  nąm prawu   to  oswiadsil.

A tenze  tez  to przerzeczoni  Pawel  Noska mlynarz  przesly  Siarsky nie  oddal  nicz do  oleiarnie  Iacubowy Orlikowy,  bo  spustosziwszi wsitko  ucziekl,   tedi wsitkie  instrumenta  sprawyl Iacub  Orlyk  y  I. M.  pąn Kamiensky,  a  te instrumenta  iusz  zawsze maią  trwacz  we mlinie  Siarskym  y s  temiz  instrumenthi czalemi  zawsze  oddawacz młyn  Siarsky,  a  osobliwie do  oleiarnie:  korytha,  szitha, rzesota ,  nieczky,  plachty etc .   i  to wsitko  czo  potrzeba .       

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  41 (Do  nr  7104).   Str. 270/271                                                                (f.122).

Roku Pańskiego  1609, dnia  19 stycznia, to  jest  w poniedziałek, w  wigilię  św. Sebastiana.  

Z polecenia  jegomości  pana,  Mikołaja Kamieńskiego,  (nowego), sołtysa  dziedzicznego  i  osadczy, wsi  królewskiej  Siary,  zebrał się  siarski  Sąd wójtowski – ławniczy.  

Na  ławie  przysięgłych, obok  przewodniczącego  sądu,  – Szymona  Mikruty, zasiadło  siedmiu przysięgłych  ławników,  a mianowicie:  Błażej  Dupka,  Szymon Wrzeszcz,  Paweł  Grochola,  Marcin Kuczek,  Stanisław  Maciocha, Łukasz  Glista,  Szymon Kowal.

Posiedzenie  Sądu  siarskiego, odbywało  się  w rzeźnicy (w  rzeźni),  przy dworze  imci  pana  Mikołaja  Kamieńskiego w  Siarach.

Przed siarskim  Sądem,  oprócz sołtysa – osadczy, – M. Kamieńskiego,  stanęli:  Jakub Matiskowicz  (Matysek?),  landwójt  wsi  Sękowa,  Jakub Orlik (niewiadomego  pochodzenia), – potencjalny  nabywca młyna  siarskiego,  Marcin Karpik  (Karp),  młynarz z  Gorlic. 

Sprawa dotyczyła byłego,  zbiegłego  gdzieś (?), dotychczasowego  młynarza siarskiego,  i obsadzenia  na  pustym młynie w Siarach,  nowego  młynarza.   

Przed siarskim  Sądem  ławniczym, staje  osobiście  imci pan,  Mikołaj  Kamieński i  składa  następujące oświadczenie:  za  Jego  (pana),  wiedzą i  zezwoleniem,  dotychczasowy młynarz  siarski,  Tomasz Serafinek (Serafin), sprzedaje  nabyty,  wraz z  przyległościami i wyposażeniem,  młyn  w Siarach.

Nabywcą młyna,  jest  zięć Jakuba  Matiskowicza –  landwójta z  Sękowej,  Pawł Noska.  Za  młyn, wraz z wyposażeniem  i przyległościami,  zapłacił określoną  z  dawna kwotę, wynoszącą  czternaście  i pół  grzywny.  

Tenże  nowy  młynarz siarski,  Paweł  Noska, za  którego  zwyczajowo ręczył  jego teść,  że będzie  dobrym  gospodarzem, zapożyczył  się  na kupno  tego  młyna, u  tegoż   teścia, – Jakuba  Matiskowicza,  a ponadto,  zadłużył się,  i  zalegał  ze spłatą, za  dzierżawę  i zboże  wymienne,  u sołtysa  wsi  i  osadczy,  imci pana  Mikołaja  Kamieńskiego,  na kwotę  czterdziestu  złotych.  Na domiar  złego,  spustoszył (wyprzedał), wyposażenie tego  młyna  i  sprzeniewierzył  nową olejarnię.

Pogrążywszy się  w  długach,  mimo, iż nie  był  jeszcze, przez  imci  pana  Kamieńskiego ani  napominany,  ani karany,  porzuciwszy  młyn (i  zapewne  swoją rodzinę w Sękowej),  zbiegł   w  niewiadomym kierunku  (być  może do  Beskidników  co często  się  zdarzało).              

Z  braku  młynarza, imci  pan Kamieński,  własnym staraniem,  młyn  przez kilka  tygodni  utrzymywał w  ruchu (prawdopodobnie,  przy pomocy  młynarza  gorlickiego, Marcina  Karpia).  

Wreszcie,  gdy  pojawił się  nowy  chętny nabywca  młyna  (zapewne  z odpowiednim  przygotowaniem),  niejaki uczciwy  Jakub  Orlik, imci  pan  Mikołaj Kamieński,  postanawia  młyn siarski ,  temuż  młynarzowi sprzedać.

Wcześniej jednak, oczyszcza (defaecatio) Jakuba  Matiskowicza  z długów  swego  zięcia, nie  chcąc mu  krzywdy czynić,  jako,  że był  ręczył  za swego  zięcia  przy kupnie  młyna,  ale też postanawia,  że  Jakub Matiskowicz  nie  otrzyma zwrotu  wyłożonej  na młyn  kwoty  czternastu i  pół  grzywny,  gdyż kwota  ta,  będzie przejęta  przez  imci pana,  jako  zwrot poniesionych  nakładów.

Szlachetnie  urodzony  pan Mikołaj  Kamieński,  dziedziczny sołtys  wsi  Siary,   przed siarskim  Sądem  wójtowskim oświadcza,   że  sprzedał  młyn swój  własny  w Siarach, Jakubowi  Orlikowi,  za czternaście  i pół  grzywny,  w monecie i  z  przelicznikiem  polskim.  

Siarski młyn,  został sprzedany  wraz ze  wszystkimi  przyległościami  do tego młyna,  a  mianowicie: ćwierćrolą  młynarską,  przyległą do  roli  Siegłowskiej (Wojciecha  Siegły), od  początku  wsi (zapewne od rzeki  lub drogi ),  aż do  granic (dzisiejsza  dzielnica  Siar – Granice),  wraz  z osiewkiem  ozimym,  na dwu  stajaniach  i  z dwoma  ogrodami  przy młynie.

Również,  z  wyposażeniem młyna:  dwa  kamienie (młyńskie) bieżne (obrotowe)  w dobrym  stanie  (niestarte),  dwa wały  (do  tych kamieni),  w  dobrym stanie,  a  na tych wałach (zapewne  drewniane)  osiem obręczy w  dobrym  stanie, dwa  koła (młyńskie  łopatowe lub korytkowe),  w dobrym  stanie,  na wewnętrznych  (wałach)  cztery obręcze  w  dobrym stanie,   

dwie  stępy  (do rozdrabniania,  śrutowania zboża)   okute, a  jedna  nie okuta,  dwa  pytla (sita, z  odpowiedniego  rzadko tkanego  płótna  do  przesiewania  mąki na  pytel ),  trzy oskardy  do  zakuwania  i obróbki  kamieni  młyńskich.  

Przekazuje  trak – tracz  (konstrukcja),  z  piłą tartaczną  nową,  pilnik do  ostrzenia  piły, klamerek  cztery (do mocowania  kłody)  i inne  potrzebne  wyposażenie do  traku .  

Ponadto, przekazuje  olejarnię  spustoszoną przez  Pawła  Noskę, którą  odbudowują  i wyposażają wespół;  imci  pan Kamieński  i  nowy młynarz,  Jakub  Orik.

Nowe wyposażenie,  w szczególności:  koryta, sita, rzeszota (rzadkie  sita), niecki (drewniane miary pojemności  materiałów  sypkich), różne płótna,  itp.,  i  wszystko, co  jest  potrzebne przy młynie,  mają być,  każdorazowo  przy sprzedaży  młyna,  przekazywane  nowemu nabywcy.  

Określoną przez  pana  Kamieńskiego cenę  młyna,  kwotę czternaście  i  pół  grzywny,  nowy młynarz siarski,  Jakub  Orlik,  przed Sądem  siarskim   na stole  położył,  a imci  pan  Mikołaj Kamieński,  od  Sądu, tę  kwotę  podjął.  

Z  tą  chwilą,  pod  zieloną rózgą  w  Siarach,  nastąpiło symboliczne  przekazanie  młyna siarskiego  nowemu młynarzowi  oraz  faktyczne i  obligatoryjne  przekazanie  wszelkich praw  i  obowiązków, co  zwyczajowym  litkupem potwierdzono.   

Wójt  siarski,  Szymon  Mikruta,  zgodnie z  wymogami  prawa magdeburskiego,  zwrócił  się trzykrotnie do  zebranych  kontrahentów oraz  osób  towarzyszących,  że gdyby  ktoś  miał jakieś  zastrzeżenia,   niech teraz wystąpi.  Wezwanie  ponowił, mimo  potrzeby,  po raz  czwarty.  Ale,  nikt  nie zgłosił  zastrzeżeń  ani sprzeciwu.  

Zatem,  z  datą 2  stycznia  roku 1609,   zaszłość  tę,    na trzeciej  karcie  Rejestru  spraw gromadzkich  zapisano;  nowy młynarz  siarski,  Jakub Orlik  rozpoczyna  swoją działalność.   

Jednocześnie, nowy  młynarz,  w  obecności  wszystkich obecnych,  składa  zwyczajowe przyrzeczenie: ma  być  dobrym gospodarzem  w  tym młynie,  nie  ma pustoszyć,  powinien  z całą  gromadą  utrzymywać dobre  stosunki,  a  gdyby  zaszła taka  potrzeba (jakieś  klęski żywiołowe),  to,  na poprawę  (naprawę)  domów, (na  wykonanie  trumny)  pobierać tylko  pół   grosza,  od   jednego  rzazu,  tak,   jak  to starodawny  zwyczaj  siarski nakazuje.  (honorowany dotychczas,  przez  kolejnych sołtysów  wsi Siary).

Dla  lepszej  pewności dotrzymania  zawartych  umów, zastosowano  poręczenie  społeczne; za nowego  młynarza  – Jakuba Orlika,  poręczyli:  sołtys Siar – pan  Mikołaj  Kamieński  i  młynarz gorlicki,  – Marcin  Karp,  a  z  ramienia Sądu  siarskiego,  opiekę społeczną  przyjęli  Łukasz Glista  i  Stanisław Maciocha.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna  Zapiska  nr 7105. (42).  Str. 271   Anno 1609,  die  19 Maii. –               (f. 215)                                          

Hieronim Przyłęcki  s  Przyłęka, poborcza   woyewodztwa  Crak.

odebrałem  pobor podług  uchwały  sejmu Warssawskyego  anni pressentis  ze  wsi Syar           

od 3  łanow  kmiecych cum  decima  per  gr. 30,   od 8  zagrod  bez rol  per  gr. 8,                      od  2  komornykow  z bydlem   per  gr . 8,  od  4  komornykow  bez bydla  per  gr.  2,                   od  2 rzemyesnikow  per  gr.  4, od 2  kol  zakupnych per  gr.  24, od  piely  traczkiey gr.  15. –   Quittatur: summa  zło.7 gr. 7. Od  garcza gorzalczanego  y  od szynku  karczmarz  gr. 18 solvit.   

                                                                                                                       F . Stradomski*    

 

W  przypisie,  u dołu  strony  271: */ Zapiska ta  znajduje  się na  osobnej  kartce opatrzonej  pieczęcią  sygnetową wyciśniętą  na  opłatku i  dolepionej  do księgi  sądowej  Siarskiej z  liczbą  porządkową 215.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  42 (Do  nr 7105).        Str. 271.                                                                (f. 215).

Rok  1609, dzień  19 maja.   Rok   poborowy (pobór  podatku  zazwyczaj, co  4  lata).

Do  wsi  królewskiej Siary,  w  której sołectwo,  posiada  aktualnie, szlachetnie  urodzony pan,  Mikołaj  Kamieński, przybywa  poborca  podatkowy województwa  krakowskiego,  Hieronim Przyłęcki,   z  Przyłęka.  

Dokonuje on  poboru  podatku, według  uchwały  Sejmu Warszawskiego.

Odebrałem  podatek w  roku  uciskowym (poborowym)  we  wsi Siary,  według  następującego zestawienia:

– od 3  łanów  kmiecych, po  10 (gr.),  wziąłem gr. 30,

– od 8 zagród  bez  ról,  po 1 gr., wziąłem  gr. 8,

– od 2 komorników, z bydłem, po 4 gr.,  wz-m gr. 8,

– od 4  komorników, bez  bydła, po 0,5 gr., wz-m  gr. 2,

– od 2 rzemieślników, po  2 gr.,  wziąłem  gr.  4,

– od 2  kół (młyńskich) zakupnych (nowych), wz-m  gr. 24,

– od 1  piły  tartacznej, wziąłem gr. 15,

– od 1 gara  gorzelnianego i  szynku w  karczmie,  wziąłem gr. 18.                                                        

Kwituję (potwierdzam) sumę:   zł . 7  gr. 7

(Uwaga autora Szkicu…  Suma kwot poboru, zapisanych powyżej, wynosi (de fakto), 79 gr. 

Dzieląc tę kwotę przez 10, jak to uczynił poborca podatkowy,   to powinien kwitować kwotę:  7 zł. 9 gr.. Wyciągamy stąd wniosek, że: 1) ówczesny złotydzielił się na 10 gr., 2) Poborca podatkowy   nie był uczciwy.).

Od  poborcy  podatkowego, – Hieronima  Przyłęckiego, z  Przyłęka,  łączny podatek  przyjmuje,  ze stwierdzeniem:  rozwiązuję – uwalniam,  – urzędnik królewski  lub  skarbnik, –  F.  Stradomski…

W przypisach, znajdujemy  informację;  … i potwierdza  pieczęcią  sygnetową wyciśniętą  na opłatku,  doklejonym  do zestawienia podatkowego,  sporządzonego  na oddzielnej  kartce.   

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 Oryginalna Zapiska nr 7106. (43).   Str 271.                                                  (f. 264).

 Anno Domini  1609,    9 die  mensis  Octobris. –

 Isz  sie belo  zaslo w  klopot z  woitem  i  s  prawem  Siarskym die  7  Decembris,  stroni  ięzika swawolnego  y  uięczia  woita za  garlo  y za  brode. 

Rekomia za  Michala  Grocholczika tak,   iako tego  nie  ma nicz  a  nicz zeznawacz  y  nikomu nicz  odpowiadacz  ani grozicz  w  niwczem pod  winą  a osobliwie  pod  garlem, kto  go  przeświadczy,  komu by  czo  namniei przegrazal,  bądz  kurzicz albo  bicz.

Rekomia Grocholia  Wojtek  za szina  swego  o pokoy  tim  wsitkiem, sktoremy  bel  zasidl,  za Grochole  Woycziecha:  Iacub Matiskowicz,  stari  woyt  Sękowsky, y  Grzegorz  Borun, za  tichze ludzi  zasz  z naszei  lawicze  Siarskiey:  Pawel  Grochola y  Stanislw  Kolodziei.        I  cisz o  panską  winę ręczyli  do  trzeciego dnia   

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  43 (Do  nr  7106).    Str. 271.                                                                    (f. 264).

Roku Pańskiego  1609,   9  dzień miesiąca  października.  (Była to zapewne, data wydarzenia). 

Michał Grochola,  syn  Wojciecha,  (prawdopodobnie mieszkaniec Sękowej),  wchodzi w  jakiś ostry  konflikt,  z wójtem  siarskim (domyślnie,  Szymonem Mikrutą).                 

Podczas tego  konfliktu,  obwiniony – Michał  Grochola, dopuścił  się  czynu karygodnego,  za  który, według  prawa  magdeburskiego,  mógł być  nawet  ukarany gardłem.

Z niewiadomego  powodu (nie  podano w  zapisce),  Michał Grochola  nastawał  na życie  wójta  siarskiego; ujął  go  za i  gardło i za  brodę,  obrzucał wyzwiskami, wygrażał. Groził biciem, a  nawet   podpaleniem   (…kurzicz !,   domu, zabudowań).

W  dniu  7 grudnia  1609  roku. (zapewne data posiedzenia Sądu siarskiego), po  wcześniejszym zażegnaniu  konfliktu,  jak to  można  wywnioskować z  zapiski, Sąd siarski  sprawę  zawiesza,  pod pręgierzem;  kary  grzywny i  gardła,  ustanawiając  i określając warunki  zawieszenia  kary, a  mianowicie.

Nie  ma  on prawa  (Michał  Grochola) niczego  zeznawać –świadczyć  i  nikomu  nie wolno mu nic  rozpowiadać, wygrażać,  odgrażać  się,  podpalać albo bić.  

Rękojmię, za  syna  swego, Wojciecha;   zapewnienie  wójtowi Siarskiemu  i ławnikom  spokoju,  składa Wojciech  Grochola,  a  za  Wojciecha,  jako podwójna  rękojmia,  występują:  Jakub Matiskowicz,  dawny  wójt  Sękowej oraz  Grzegorz  Borun.  (Zapewne  też z Sękowej).

Za  tychże  rękojmiodawców,  ze strony  Siarskiej  ławy  przysięgłych,  gwarantują, Paweł  Grochola  i Stanisław Kołodziej  (ale, tylko do trzech  dni?).  Zabezpieczenie  przed karą  grzywny  i powiadomienia  pana  soltysa, sięga  tylko  trzech dni. (?). 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna   Zapiska  nr 7107.(44).          Str.  271.                                                   (f. 425).

Anno  Domini 1609,  feria  tertia post  dominicam  primam Adventus  (d. 1  Decembris).

 Iudicium  magnum   burgrabiale   celebratum est  authoritate  et  In  presentia generosi  dni  Iohannis Wielopolsky   vicecapitanei  Becensis et  in  praesentia generosi  dni  Nicolai Kamienski,  dni  proprii hereditarii  in  Sziari,

et  per me  Simonem  Mykrutha  viceadvocatum   in Sziari  et  per 7  scabinos  iuratos, videlicet:  Blazius Dupka,  Paulus  Grochola,  Martinus Kuczek,  Szimon  Czadrzik,  Stanislaus Rotifex,  Lukas  Glista,  Simon Faber,  Simon  Wrzeszcz.   

Coram  eodem indicio  et  in praesentia  generosi  dni Iohannis  Wielopolski,  vicecapitanei Becensis,  et  in praesentia  generosi  dni Nikolai  Kamiensky,  dni  propri hereditari  in  Sziari, gromada  Siarska wsitka  I. M.  Panom  thim usprawiedliwiła  sie  z rugu  pienięzną  winą,  iako mogli  y  kwitowali ich  iako  gromadę I. M.  Panowie   gr.  24.       

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  44. (Do  nr  7107).      Str.  271.                                                                 (f. 425).

Roku  Pańskiego  1609, trzecia  niedziela  po pierwszym  dniu  oczekiwania na  przybycie  Pana (dnia  1  grudnia).

Sąd  wielki   burgrabski.

Uroczyste posiedzenie  Sądu  siarskiego, z  woli  i powinności  wobec  szlachetnie  urodzonego pana,  Jana  Wielopolskiego,  podstarościego  bieckiego, z  udziałem  szlachetnego pana,  Mikołaja  Kamieńskiego, łaskawego  pana  dziedzica wsi  Siary.  

Posiedzenie  sądu  i  zgromadzenie prowadzi,  Szymon   Mikruta, wójt  wsi  Siary, z  udziałem siedmiu  przysięgłych  ławników, a  mianowicie:  Błażeja Dupki, Pawła  Grocholi,  Marcina Kuczka,  Szymona  Czadra,  Stanisława Kołodzieja,  Łukasza  Glisty, Szymona  Kowala,   Szymona Wrzeszcza.  

W obecności  i  z udziałem  całej  gromady siarskiej,  przed  i wobec  wyżej  wymienionych szlachetnych  panów …,   gromada siarska,  reprezentowana  przez wójta,  rozliczyła  się   ze swych  powinności  pieniężnych  na rzecz  starosty  bieckiego, kwoty  24  groszy,  z  której  to powinności,  zostali  rozliczeni i  uwolnieni,  oraz  otrzymali  pokwitowanie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna  Zapiska  nr 7108.(45).    Str.  271.                                                           (f. 426).

Anno Domini  1610,   feria tertia  ante  dominicam laetare  (d. 16.   Martii), –

 

Iudicium  necessario   emptum    celebratum est  per  me viceadvocatum  Szimonem   Mykruta  de Sziari  et  per 7  scabinos  iuratos in  actis  notatos, ut  supra.

Przed thimze  thedi  prawem stanąwszi  iako  brat nasz  laweczni  Szimon Kowal  w  Sziarach zeznal  iest przed  namy,   yze iako  uccziwa Dorota  Cziurląnka będącz  pierwej  u  woita Siarskiego  Szimona   Mykruthy,  Simon będącz  iako  woit na  ten  czas zatrudnioni  rozkazal  ych do  brata  lawecznego  y tęnze  brat  nasz laweczni,  iako  Simon wiznal  iest  przed nami,

ize iako  Dorota  Cierląnka wiznala  przed nasem  bratem Szimonem  Kowalem,   yze wiwziela  grziwnę  zupelną od  uccziwego  Iąna  Halusika spadku niebosczika  Hadaszika,  kwituie go  czassi   wiecznemy,  ize  iuz  tam nicz  nie  ma,  telko  Iąn  Halusik.                

Zapiska  nr  45.   (Do  nr 7108).     Str. 271.                                                                  (f. 426).

Roku  Pańskiego  1610,  trzecia  niedziela przed radosnym  powrotem  Pana  – Niedzielą  Palmową  (dzień 16  marca). 

Z  doniesienia – zawiadomienia,  zebrał  się sąd  potrzebny,  kompletny.

Sąd, prowadzony  przeze  mnie, Szymona  Mikrutę   z Siar,  z  udziałem 7 przysięgłych  ławników,  w aktach,   jak  wyżej  (w poprzedniej notatce),  zapisanych.

Do  wójta  siarskiego, Szymona  Mikruty,  udaje się  Dorota  Cierlanka i  powiadamia,  że odebrała,  od  Jana Halucha,  należną  jej, po  swoim  zmarłym krewnym,  spłatę  spadku, w  wysokości  1 grzywny.  

Wójt, zgodnie  z  prawem, wyznacza  pełnomocnika  z urzędu,  jednego  z ławników, –  Szymona  Kowala, który po  zapoznaniu  się ze  sprawą,  staje przed  siarskim  Sądem  przedkłada  i relacjonuje  sprawę  Doroty Cierlanki.

Sprawa  Doroty,  ma związek,  z  zapiską nr 7075. (12),  z  roku 1593,  a  dotyczy konsekwencji  prawnych testamentu  In  agone  mortis Walentego  Adasika.    

Dorota jest  córką  Szczęsnej Adasianki  i  Jana Matiskowicza,  a  ostatek spłaty, przyjmuje  zapewne,  od swego  szwagra (ma  za żonę,  siostrę Doroty,  Katarzynę),  – Jana Halucha,  do którego,  nie ma już  żądnych  pretensji,  co  też,   zostało w  aktach  odnotowane. (Wyszukiwanie i wyjaśnienie – Autor Szkicu… Sz. M. ).

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna  Zapiska nr  7109. (46).    Str. 272.                                                   (f. 264).

Anno Domini  1610  w piątek  srodopostni (d. 19  Martii, – 

na pomowienie  stroni czarostwa, 

 a to  iako  Szczesna Szczepąnka  pomowila  wieczną zonę  Stanislawa  Kolodzieia,  tedich szie  przisięgą  Stanislawowa Kolodzieika  odwodzi  w piątek  srodoposthni  przi gromadzie  Siarskiey  y  przy  prawie sziedzączim  Siarskim.  

Rękomie za  Szczęsną  Szczepąnkę,  gdzieby po  thim  miala czokolwiek  znawiacz ,  to  iest,     abi miala  mowicz:  winnacz  byla a  przeczie  przisiegala;  takze  tez y  Stanislawowa  nawet      y ktokolwiek  z  gromady mialbi  iei  to czokolwiek  na  oczi wimiatacz  tą  przisięgą trząscz       a to  pod  winą panskiei   wini  dziesięcz grziwien,

prawu dwa  achtela  piwa,  gromadzie achtel,  na  ktorąby stronę  iakie  swiadecztwo wyslo; rękomie  za  Sczepąnkę: Iąn  Haluch,  Stanislaw Klymyk,  Bartosz  Giemza,  Kasper Tokarczik, a  czi  ludzie za  Szczepana  ręczyli;  za Stanisława  Kolodzieia:  Szimon Adamik  y  Marcin Kuczeks  Siar  dolny. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  46 (Do  nr  7109).    Str. 272.                                                                 (f. 264).

Roku Pańskiego  1610  w piątek   środopostny  (dnia  19  marca ).

Zebrał  się  Sąd siarski  wójtowski  (dobrze,  że nie  inkwizycyjny Sz. M.),   w sprawie:          pomówienia   o    czarostwo.

Ślubna żona  Stanisława  Kołodzieja, zwana  w zapisce  Stanisławową Kołodziejką,  została  pomówiona, przez  Szczęsną Szczepankę  (żonę  jakiegoś,  nie wymienionego  z  nazwiska mieszkańca  Siar, – Szczepana),   o  … czarostwo.  

Tedy więc,  w pierwszy  piątek  po  popielcu,  przed Sądem  siarskim,  który zasiadł  na  ławie przysięgłych,  i  przed całą  gromadą  siarską  do tej sprawy zebraną, staje  Stanisławowa Kołodziejowa  i  składa przysięgę  (zapewne  na św.  Krzyż), że  żadnych czarów  nie  odprawia i  nie  czyni.  

Siarski Sąd,  przysięgę  przyjmuje,  Kołodziejową  żonę uniewinnia,  ale,  stawia następujące warunki;  gdyby,  cokolwiek było przez  nią  wznawiane,  gdyby szukała  jakiegoś  odwetu, w  stosunku  do Szczęsnej  Szczepanki;  również,  gdyby  pomawiająca, – Szczęsna  Szczepanka,   

kiedykolwiek do  tych  pomówień powracała,  lub,  gdyby czyniła  uwagi  w rodzaju:  czarowała,  a  przysięgała,  tedy,  obydwie  strony konfliktu,  oraz  inni, z  gromady  siarskiej, gdyby  tę sprawę wznawiali,  obciążeni  będą  karą;  

panu  sołtysowi  wsi Siary, 10 grzywien,  (jednostka płatnicza),   Sądowi  siarskiemu,  –   2 achtele (beczka  niewielkich rozmiarów), piwa,  a  całej gromadzie, – 1  achtel  piwa.

Ustanowiono  też rękojmię za obydwie strony konfliktu:  i tak,  za Szczęsną Szczepankę  oraz za jej męża  Szczepana … ,  ręczyli: Jan  Haluch,  Stanisław Kłymyk,  Bartosz  Giemza, Kacper  Tokarczyk.

Za  Stanisława Kołodzieja  i za jego  ślubną żonę  ręczyli:  Szymon Adamik  i  Marcin Kuczek, – ławnik  przysięgły,  z  Siar  dolnych.

 (W  zapisce tej,  po raz pierwszy w  historii, użyte zostało określenie  części  wsi Siary;  – Siary dolne.  Określenie to,  używane było do lat  siedemdziesiątych XX w. Tam też, w tej części Siar,  przyszedł na świat,  332 lata i dwa miesiące  później, autor niniejszego  Szkicu…, – Szczepan  Mikruta, nazywany  przez kolegów, w  miejscu  pierwszej  swojej  pracy,- Szymek. Zatem,  jakby … pętla czasowa.).

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna Zapiska  nr 7110. (47).         Str . 272/273.                                            (f. 430).

Anno  Domini 1611   feria  tertia post  festum  S. Martini (d . 15  Novembris).

Iudicium   necessario  emptum   per  me viceadvocatum  Simonem  Mykrutha et  per septem  scabinos  iuratos in  actis  supra notatos.

Przed timze  tedi  prawem naszem  y  acti nasemy  ninieiszemy  uccziwy  a  slawni  pąn Woiciech  Kwiatoniowski  będącz zdrowia  dobrego  y umislu  zupełnego,  nie będacz zadnym  błędem  zwiedzioni, ani  na  to namowiony,  ieno  zupelnego  swego umislu   y baczenia  dobrego  sząm przes  sie   wyznal iest  przed  naszim prawem  i  wiznawa,  

ze przedal  iest  karczmę swoię  wlasną, ktorą  mial legowaną  testamentem  od  niebosczika Iąna  Iarosowycza,  oycza własnego  nieboziczki  zoni swei  pierwsey  Iadwigi, wiznal  tedi  iest przed  namy,   yze  przedal iest  tęz  karczmę Pawlowy  szinowi  swemu wlasnemu  y  Iadwidze zenie  iego,   a  pasierbiczi swoiey,  za  summę,  to  iest za  grziwien  sesczdziesiąt y  sescz 

moneti y  liczbi  polskiei,  liczącz w  kazdą  grziwnę po  gr. 48;  

polozyl tedy  iako  Pawel  Kwiatoniowsky  oyczu  swemu wlasnemu  pod  rozgę y  pod  litkup grzywien  trzydziesczi  y  trzy  a drugą  polowicze  zostawuie na  dzieczi  swoie własne,   które mial  z  Iaroszowną Kaczmarzanką,  telko  to sobie  wymawia,  czo uchowai  Boże  nąń iakiei  sietnosczi  y dlugiei  choroby,  a nie  mialbi  szie czim  ziwicz,  tedi mu  powinien  Pawel tei  drugiei  polowicze dawacz  na  iego wlasną  potrzebę  y zywnoscz , a  czobi  po iego  smierczi  zostalo tey  summy,  tembi szie  dzieczi  dzielily,  czoby zostalo.

Tęz tedi  karczmę  porządnie pobudowaną  uczciwi  Wojciech Kwiatoniowsky  przedal  iest  ze wsitkiemy  przilegloscziamy  iei ze  dwiema  zagrodoma, wisnią  y  niznią, tak,  iako  slachetny I. M.  pąn Piotr  Gladisz  zapis uczynil  Woiciechowy  Kwiatoniowskiemu, tak  s sadamy,  rolamy,   ląkamy y wsitkiemy  przilegloscziamy,  telko to  sobie  uccziwy Woiciech  Kwiatoniowsky  wymawia,

iako u  Pawla  szina swego  sobie  wolne mieszkanie  az  do zupelnei  swei  szmierczy  y  Agnieszczce  zonie swoiei  wlasnei,  a to  iest  mianowiczie we  swietniczcze  y w  komnatcze, na  ogrodzie dolnim  ornego,  począwsy od  rogu  szopy ponizey  od  rzeki orne  wlasne, począwsi  od grusky  aze  do iabloniey,  zass  ku rzece  Gorlicy  samą,  a czo  tam  są drzewa  sliwowe,  tedy ie  puscza  szinowy,

albos gospodarzowy  tei  karczmy a  sobie  wymawia za  ssopą  sliwky y  zonie  swei te  mlode  y winnnik  nad  sloczwiną,  y powinien  Pawel  tego wsitkiego  dotrzimacz  panu oyczu  swemu  y Agniescze  maczosse  swey  do ich  zupelnei  smierczi.

A Woicziech  Kwiatoniowski  pusczył szinowi  swemu  Pawlowy  ku tei  karczmie  stołów dwa, sedzin  na  siedm achteli,  konewek  10,  kadzi dwie,  ktore  szą na  gorze,  ze ich  nie  uziwal, sobie musial  kupicz,  a czokolwiek  iest  i zostaie,   to wsitko  Pawlowy  sinowy swemu  puszcza  y daruie,  iako  swemu dziecziecziu,

sprzet  wszelaky,  to  telko,  ze iako  Pawel  powinien oyczu  swemu  zasiacz zaoracz  i  sprawicz na  tim  ogrodzie oyczowym  tilko  naszienim y  do  stodoli wsitko  a  mianowicize do  tego  przyczolku dolnego,  ktori  sobie wymowyl,  na  to mu  swoie  konie darowal.  

Pusczyl tez  iako  Pawel oyczu swemu,  ze  do każdego  waru  ma przisypacz  po  maczi dla  iego  pochowania,  gorzalki tez  w  Pawlowym garczu  wolno  będzie sobie  spalicz  na swą  potrzebę  oyczu; po  smierczi  oyczowey y  matcziney  zas te  wsitkie  wymowy przipadaią  na  Pawla,  albos gospodarza  tei  karczmy.  

A gdziebicz  nie  mogl otrzimacz  teize  karczmy Pawel  Kwiatoniowsky  alboż go  chczialy  insze dzieczy  spieracz,  powinne mu  naprzod  to wszitko  oddacz,  czoby nalozyl  na  budynek albos  inszą  wszelaką poprawę  a  prawem dowiedzioną,  toz  po tim  tę  summę grziwien  66,          

a tho  wiznal,  iako Woycziech  Kwiatoniowsky,  yze wziol  od  Pawla sina  swego  grzywien trzydziesczi   y  trzy  y  zdal iest  pod  rozgą Pawlowy  szinowy  swemu.  

Rekomia za  Pawla,  iako ma  bicz  dobrim gospodarzem  y  z gromadą  wsitko  ma trzimacz: Casper  Tokarczik  y Czadrzik  Szymon.

Przi timze  tedi  prawie y  litkupie  iako uccziwy  Szymon  Mykrutha   będącz  lenthwoitem na  ten  czasz raz,  drugi,  trzeci y  czwarti  opowiedal to  i  obwoliwal, ktoribi  bliskoscz,  iaką kto  mial  ku tei  karczmie,  a żaden  się  nie ozwal.  

Pan Stanisław  Zebraczka  przisluchal szie  dobrze  temu,  pozwolyl .  

A tho  wsitko  pod zieloną  rozgą  y  litkupem  tho się  wsitko  dzialo,  czo zdal  iest  uccziwy pąn  Woycziech  Kwiathoniowsky  Pawlowy szinowy  swemu.                  

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  47 (Do  nr  7110).    Str. 272/273.                                                           (f. 430).

Roku Pańskiego  1611,  trzecia niedziela  po  świętowaniu  Św. Marcina, dnia   15  listopada.

N a  wniosek  i   z  potrzeby   zebrał    się  sąd   kompletny    sprawowany przeze  mnie,  pełniącego urząd  wójta,  Szymona Mikrutę   i  przez siedmiu  przysięgłych  ławników, powyżej  w  aktach zapisanych.

Przed tymże  tedy  sądem naszym  i  aktami naszymi,  z  datą dnia  dzisiejszego,  uczciwy i sławny  pan  Wojciech Kwiatoniowski,  karczmarz  siarski, przy  dobrym  zdrowiu i sprawnym  umyśle,  z własnej woli  i  bez żadnego nacisku,  oświadcza,  że sprzedał  karczmę  siarską, swoją  własną. 

Karczmę, miał  zapisaną  testamentem,  przez swego  pierwszego  teścia, Jana  Jaroszowicza,  ojca, jego  pierwszej,  zmarłej, żony  Jadwigi.

Karczmę siarską,  własną,  sprzedał swojemu  rodzonemu  synowi, – Pawłowi  i  jego małżonce  Jadwidze,  a pasierbicy  swojej  (córce,  po  drugiej  żonie,  Barbarze Timowczance  z  Białej),   wraz z przyległościami,  tak, jak to określił ongiś,  szlachetny pan, Piotr  Gładysz, z  Szymbarku,  ówczesny sołtys  wsi  Siary, za  kwotę,  sześćdziesiąt sześć   grzywien  w monecie  polskiej,  równowartości 48  groszy, za  1 grzywnę.    

Paweł Kwiatoniowski  (syn  Wojciecha),  położył na  stole  przed sądem  siarskim,  i pod godłem;  pod  rózgą  zieloną,  dla  ojca  swego, grzywien  trzydzieści  trzy,  a  pozostałą, drugą  połowę  należności,  pozostawia Wojciech,  do spłaty, dzieciom  swoim  własnym,  które miał  z  Jaroszowiczówną  karczmarzanką (Jadwigą).             

Po przyjęciu  zapłaty,  następuje prawne  przekazanie nieruchomości  i  ruchomości,              w  skład których  wchodzą:  karczma porządnie  zbudowana wraz  z  przyległościami; rolami  karczmarskimi,  ogrodami w  których,  są sady  różnorakie,  łąkami,  i  dwie  zagrody: wyżną  i  niżną (położone  powyżej drogi  i  karczmy oraz  poniżej,  pomiędzy rzekami  – Siarą,  i Sękówką),  również  winnicę nad potokiem  Słotwina (płynącym wzdłuż roli  karczmarskiej,  prostopadle do  rzek.  Znane Autorowi Szkicu…, z autopsji).

Przekazuje również  inwentaż  żywy, w  tym,  parę koni  i  sprzęty (narzędzia  rolnicze). 

Razem  z  wyposażeniem piwowarni  i  gorzelni, przekazuje  między  innymi: dwa stoły,  siedzeń,  na siedem  achteli (zapewne jakiś  stelaż  na siedem  małych  beczek), dziesięć  konewek,  dwie kadzie,  nie  używane,  zachowane na  jakimś  strychu, (zapewne  teścia Jaroszowicza),  gdyż  Wojciech, kupił  sobie  nowe,  oraz  całe  wewnętrze wyposażenie  karczmy i  sprzęt  wszelaki.  A, gdyby  jeszcze  coś zostało  pominięte,  to  również  należy do  syna  Pawła.    

Wojciech Kwiatoniowski,  sprzedając  swoją karczmę  synowi,  czyni i  ustanawia  sobie, i  małżonce  swojej drugiej,  – Agnieszce,  następującą wymowę – zachowek:  gdyby,  uchowaj  Boże,  spadły na  nich  jakieś nieszczęścia,  jakieś  choroby, lub  nie  mieli się  czym  żywić, wówczas  to,   syn Paweł,  będzie  zobowiązany wypłacać  ojcu,  na  bieżące utrzymanie  i  żywność, kwoty,  z  tej drugiej  połowy  należności, pozostałej  do  spłaty. 

Wymawia sobie  również,  dla siebie  i  drugiej żony  Agnieszki,  możliwość zamieszkania  u syna   Pawła,  aż do  ich  śmierci,  w przybudówce  i  komnatce, zbudowanych  w ogrodzie  dolnym. Wymawia  sobie również  cząstkę  gruntu ornego  do  uprawy, położonego,  od rogu  szopy  począwszy, w  dół,  od rzeki  (Siara),  od gruszki  do  jabłoni, aż  do  rzeki Gorlicy (współcześnie Sękówki),  płynącej do  Gorlic.  (Na nawisu  Siar,  gdzie stała karczma, obydwie  rzeki płynęły  oddzielnie,  znacznie od  siebie  oddalone).

Dalej, wymawia  sobie,  za szopą,  drzewko  śliwowe, a  żonie  swej, te  młode  drzewka i winnik (winnicę)  nad  Słotwiną (potok  płynący do  dzisiaj,  obok  białej bramy,  pozostałość po  ostatnich właścicielach  teranu, – Długoszach).

Paweł, powinien  ojcu  swemu, ten  kawałek  ziemi na  ogrodzie  dolnym,  każdorazowo zaorać, uprawić,  obsiać ziarnem,  zebrać w  żniwa, zwieźć do  stodoły na  tym przyczółku  dolnym.  W tym celu,  synowi  Pawłowi, swoje  konie  darował .            

Na  koniec  wymowy,  pozostawia sobie  Wojciech,  możliwość dosypywania  słodu (jęczmiennego  lub żytniego),  jedną  miarę, zwaną  maczą,  przy każdym  warzeniu (warce) piwa,  aby  uskładać pieniędzy  na  koszty pogrzebu  ich  obojga. Również  zastrzega  sobie możliwość,  upędzenia(destylacji)  gorzałki (wódki)  dla swoich  osobistych potrzeb,  w  destylatorze syna  Pawła. 

Po  śmierci  zaś obojga małżonków; ojca Pawła – Wojciecha  i  jego macochy, – seniorów  karczmarskich,  wszystkie te  wymowy – walory  użytkowe, przypadają  synowi Wojciecha,  lub  innemu gospodarzowi  tej  karczmy siarskiej.

Gdyby  jednak, Paweł  Kwiatoniowski,  nie mógł,  z  jakiegoś powodu,  tej  karczmy utrzymać  i  zabiegał o  pomoc  swego rodzeństwa,  lub gdyby  to rodzeństwo  chciało  mieć swój  udział  w tej  karczmie,  tedy wpierw, powinni  mu  oni zwrócić  wszelkie  poniesione przez  Pawła,  udokumentowane  prawnie,  nakłady, następnie, wyrównać  dług do  pełnej  wartości karczmy, – 66  grzywien,  tak jak  to  kazał zapisać  poprzedni  sołtys, Piotr  Gładysz. 

W tym  miejscu,  po oświadczeniu  Wojciecha,  że wziął  on  należną zapłatę,  następuje  formalno -prawne przekazanie  pod  rózgą zieloną   i  przy  tradycyjnym litkupie  na koszt nabywcy,  siarskiej karczmy,  nowemu  karczmarzowi, – Pawłowi  Kwiatoniowskiemu.

Na  nowego  karczmarza,  Sąd siarski,  nakłada   obowiązek,  dobrego gospodarzenia                  w  karczmie i  obejściu  oraz utrzymywania  dobrych  stosunków, z  całą  gromadą siarską,  co  zostało obwarowane,  poręczeniem  społecznym.  

Tak  więc,  za nowego  karczmarza  siarskiego, poręczyli  mieszkańcy  Siar: Kacper  Tokarczyk i  Szymon  Czader.  

Zgodnie  z  prawem magdeburskim,  przewodniczący  sądu siarskiego,  wójt  gromady Siary,  Szymon  Mikruta,  czterokrotnie  wezwał  obecnych, aby  zgłaszano  wszystkie, jakiekolwiek   zastrzeżenia  w tej  sprawie.  Nikt nie  zgłosił  żadnych zastrzeżeń.  

Również, nie  zgłosił  żadnych zastrzeżeń,  pan  Stanisław Żebraczka,  który  się rozprawie  przysłuchiwał (zapewne, z polecenia  ówczesnego  sołtysa wsi  Siary,  szlachetnego pana  Kamieńskiego).     

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Uwaga autora Szkicu… karczma siarska, w tym samym nieomal  miejscu, przetrwała do 2010r.

!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Oryginalna  Zapiska  nr 7111.   (48).      Str. 273/274.                                              

Anno Domini  1612  we wtorek  pierszi  przed swiętą  Urszulą  albosz iedenasczią  tisiącza  dziewicz (d. 16  Octobrois).  

Byl sząd  y  litkup odprawowani  przes  praczowitego Szimona  Mykrutę  lenthwoyta Siarskiego   y  przes siedm  przysięznikow  w  lawiczy  wedla niego  sziedzączich,  iako na  imie: Blazei  Olkowicz, Pawel  Grochola,  Casper Tokarczik,  Stanislaw  Kołodziei, Lukas  Glista, Simon  Kowal.

Przed timze  tedi  sądem y  acti  niniejszemy stanąwszi  praczowiti  Marcin Kuczek  stary, nie  będącz zadnem  blędem  zwiedzioni,  any na  to  namowiony,  ale szwey  dobrey  wolei y umislu  swoiego  zeznal iest  dobrowolnie  szam przes  sie,  yze przedal  iest  rolą swoię  wlasną  po oyczu  swoim  wlasnym,  

przedal iest  tedi  Marczin Kuczek   Woicziechowy  Kuczkowiczowy,  sinowi swemu  wlasnemu,  tę rolę  swoię  za grzywien  dziesięcz  monety y  liczbi   Poloskiey,  liczącz  w kozdą  grziwnę  po gr.  48,  ktora to  rola  liezi z  iednę  stronę zdolu  iako  od Iana  Boskowicza,  z drugą  stronę   z gori  Mathusza  Wietrzika,  począwszy  od drogi,  która  ydzie przes  wiesz,  aze  do  granicze polskiei  w  Ropicze.

Tenze to  przerzeczoni  Woiciech Kuczkowicz  polozyl  zarazym pod  rozgę  przy litkupie  grziwien  pięcz a  ostatkiem  wsitkiem iuz  darowal  Marczin Kuczek  Woicziecha  szina szwego  y  ktorą to  rolę  zdal iest  szinowi  swoiemu pod  rozga  zielona , iuz tam  szobie  nicz więczei  nie  zostawuiącz,  any zadnemu  swemu  szinowi insemu  oprocz  Woycziecha szina  swego,                

do ktorey  to  roley  iest  tez iescze  dzielnicza  od Szękowskiey  granicze,  a w  koniecz  kaczmarskiei zagrodi  a  to międzi  dzielniczami  insemy, iako  miedzi  Iąna Boskowicza  i  Matusza Wietrzika.

Do tejze  roley  Marcin Kuczek  szinowy  swemu Woicziechowy  pusczyl  kony dwoie,  woz, to iest  pulwozie  kowane a  pulwozie  bosse, plug,  brony,  dwie lopate,  siekiere,  motike, kopacz,  wydly zakowane,

 ozimini do  roley  kop osm,  nadto  iescze iako  Marczin  Kuczek sina  swego  w tim  roku  zastępuie w  panscziznie  az do  god   y strony  zołnierza,  czobi prziszlo  w  tim roku.                

A Woycziech  Kuczkowicz   powinien oycza  swego  miec we  wszelakiei  uczciwosci y  matkę  swą  y  powinien ych  dochowac  aze do śmierci  w  pokoiu dobrim  y  przesiewacz im  tez  tego, czo się  podiol;  Marcin Kuczek  iako  ocziecz obieczal  tez  dachu poprawiacz  nad  tąz komorą  swoią,  gdzie będzie  mial  schowanie swoie  y  z malzonką  swą.  

Przi timze  tedi  zapisie i  litkupie  iako Szymon   Mykruta   lenthwoit raz,  drugi,  trzeczi  y czwarti  (obwoliwal)  nimo prawo,  aby  szie ozwal  takowy,  ktoribi mial  ku  tei roley  iaką  bliskoscz,  zaden szie  nie  ozwal,  y iako  Marcin  Kuczek obligowal  szie  zastąpicz Wojciecha  szina  swego,  iesli by  się  kto chczial ozwacz  i  upominacz  iakiey  bliskosczi  na tei  roley.  

Przed timze  tedi  sądem y  acty   nasemi ninieisemy   stanąwszi  uccziwy Szimon

Kuczkowicz,  szin wlasni  Marcina  Kuczka, będącz  wlasnim  dziedziczem tez  wiznal  iest dobrowolnie  sząm   przes sie,   ize się  mu  zadosicz stalo  z  oiczizni swey  y  wiwziol grziwne, która  nan  przipadala y  zdal  iest iako  Wojciechowi  bratu swemu  nicz  tam iuz  wieczei  szie nie  upominacz.  

Przed timze  tez  sądem naszim  stanąwszi  iako Woicziech  Pieczek  s Strzeszina  i  iako wlasni  opiekun  y malżonek  Iadwigi  Kuczkowny wyrzekl  szie  s tey  roley,   yze się  mu  zadosicz stalo  z  oyczizni iey  wlasney.  

Przed timze  tez  prawem naszim  stanąwszi  uccziwy Bartosz  Kuczkowicz  zeznal iest  sąm  sąm   przes się  dobrowolnie,  yze się  mu  stalo zadosicz  z  oiczizni swey  y  iuz sie  tam  wyrzekl,  ze tam  nicz  niema,  ze wziol  zadosicz,  to iest  grziwnę. 

A iż  tez  byl iako  Marcin  Kuczek pusczil  tę  cząstke,  ktorabi przichodzila  na  Marczina    Kuczka,  szina  iego a  kaczmarza  na ten  czas  w Sękowey,  pogardzyl  tąz cząstką  to  iest grziwną,  ocziecz  tedi baczącz  niewdzięcznoscz  szinowe,  ze nie  chczial  przyącz tey  częsczy z oiczizni  swey,  a to  wziąl  iest sąm  oicziecz  tę grziwnę  s  prawa  nasego szobie  na  wiziwienie, mowiącz,  

ze niechcze  szin  moy  wziącz  tego,  czom  mu dawal  s  swei dobrei  wolei,  to  biorę  y tim  sie  ziwicz będę,  a  po mei  smierczi  iuz sie  tam  nie ma  czego  upominacz,  gdis mi  to  wolno strawicz,  a  czoby tez  kolwiek   zostalo po  Marczinie  Kuczku y  malzocze  iego,  Appoloniey,  to wsitko  puscza  y daruie  Woicziechowy  szinowy szwemu,  czo  mu zdal  pod  rozgą zieloną, czego  litkupem  sobie podpili.  

A toz  tedi  prawo y  litkup  byl odprawowany  dnia  y roku  wissei  opisanego zwiadomosczią I. M.  pana Mykolaia  Kamienskiego  iako pąna  dziedzicznego,  czego ssie  dobrze  przysluchal Gregier  urzędnik  I. M. pana  Kamieńskiego.

Rękomie za  Woicziecha  Kuczka tak,  iako  ma bicz  dobrim  gospodarzem na  tei  roley y  nie  ma pustosicz  nicz   y ma  wsitko  dobrze z  gromadą  trzimacz;  rękomie:  Lukasz Glista  y  Macziey  Tokarzowicz . 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 Zapiska nr  48  (Do nr  7111.    Str.  273/274                                                            (f. 437)

 Roku  Pańskiego 1612,  w  pierwszy wtorek  przed  świętą Urszulą,  albo  jedenastą    tysiąca dziewic,  dnia  16 października.  

Odbyło  się  posiedzenie Sądu  siarskiego,  zakończone tradycyjnym  litkupem  (popiwkiem). Posiedzeniu,  przewodniczył  wójt gromady Siary,  pracowity  Szymon Mikruta,  któremu  towarzyszyło siedmiu  przysięgłych  ławników,  obok niego, na  ławie  przysięgłych, siedzących;  byli  to: Błażej  Olkowicz,  Paweł Grochola,  Kacper  Tokarczyk,  Stanisław Kołodziej, Łukasz  Glista,  Szymon Kowal.  

Przed sądem  w  powyższym składzie,  i  sądowymi aktami,  staje  osobiście, pracowity  Marcin  Kuczek, senior.  ( Jeden  z kmieci  wsi  Siary, długoletni  ławnik Sądu  siarskiego).  

Będąc  w  dobrym zdrowiu,  z  własnej, nie  przymuszonej  woli, po rozważnym  przemyśleniu,  podejmuje decyzję;  rodzaj  testamentu,  którą  przed  Sądem siarskim, w formie  oświadczenia  woli wyznaje,  że sprzedał  rolę swoją  własną  dziedziczną (kmiecą), którą  przejął   po  swym  ojcu, synowi  swojemu  własnemu, – Wojciechowi  Kuczkowiczowi  (Kuczkowi), za  dziesięć  grzywien, w  monecie  i przeliczniku  polskim;  licząc, po  48  groszy za  jedną  grzywnę.       

Rola  kmieca,  Marcina Kuczka,  położona  jest pomiędzy  rolami;  z  dołu (od  Gorlic),  od Jana  Boskowicza, a  z  góry,   od  Mateusza  Wietrzyka. Bierze  początek  od drogi, biegnącej  przez wieś, (współcześnie  ul.  Pocieszka, może  również  Tęczowa),  i sięga, aż  do granicy  z  Ropicą polską.  (Dzielnica ta – Siar, zwie się również  granice).  

Nabywca roli  kmiecej,  – spadkobiorca,  Wojciech Kuczek,  położył  niezwłocznie przed Sądem,  pod   symboliczną rózgą  zieloną, grzywien  pięć,  a pozostałą  kwotę,  ojciec Marcin  jemu  darował (odpuścił).   

Do przekazanej  synowi  Wojciechowi, – roli  (w  Siarach na dole,  na pograniczu                            z Gorlicami  i Ropicą polską),  jest  jeszcze, jakiś  dodatkowy  kawałek gruntu,  zwany  dzielnicą   (z dodatkowego  pozysku i podziału,  na nawisu,  (gdzieś,  w  okolicach współczesnego  Szlabanu),  od  strony Sękowskiej  granicy,  ku końcowi (a  może,  ku początkowi),  karczmarskiej  zagrody Niżnej,  pomiędzy dzielnicami,  tych  samych sąsiadów,  z  Siar dolnych.   

Marcin Kuczek,  przekazał  synowi swojemu, Wojciechowi,  całe,  posiadane gospodarstwo,  nic  sobie, ani  pozostałym  dzieciom, nie  zostawiając.  Razem z  gruntami,  w  tym,  obsianymi zbożem  ozimym;  w ilości  zboża,  z ośmiu  kop,  i budynkami, zabudowaniami, przekazuje  synowi  Wojciechowi, ojciec – Marcin  Kuczek,  parę koni (dwa)  i  wóz,  w którym: pół  wozu (tył), ma  koła z  żelaznymi  obręczami, a  drugie  pół wozu,  na  kołach bez  okucia.

Ponadto, przekazuje  następujący  osprzęt  rolniczy: pług,  brony,  dwie łopaty,  siekierę,  motykę,  kopacz do  nawozu  i widły  metalowe  kute.   

Przewidujący  i doświadczony  Marcin  Kuczek, zobowiązuje  się  zastępować syna  Wojciecha  w odrabianiu  pańszczyzny  aż do  godów(do końca  listopada),  gdyby, przyszło  mu  pełnić powinność  żołnierską  (stawać w ordynku  pana  Kamieńskiego przy  boku  Króla lub  w  obronie terytorium  wsi, jak to nakazywał,  patent króla  W. Jagiełły). 

Co  się  zaś tyczy,  powinności  Wojciecha wobec  rodziców  swoich, to  powinien  on, okazywać  im  szacunek i  staranie  wszelakie, powinien  opiekować  się nimi  aż  do samej  ich  śmierci, zapewniając  im  spokój  i utrzymanie,  oraz  komorę (pomieszczenie),  gdzie będą  mogli,  razem z  małżonką  swoją zamieszkiwać.  

Marcin Kuczek  zaś,  zobowiązuje się,  naprawiać  dach nad  tym  pomieszczeniem,  gdzie będzie,  z  małżonką swą,  mieszkał.  Również Wojciech,  nie  powinien zapominać  o  swym zobowiązaniu  wobec  rodziców, a  to;  każdorazowo obsiewać  im  jakiś kawałek  gruntu,  aby mieli  własne  zboże na  chleb.  

Po  złożonych  oświadczeniach  i zobowiązaniach,  przez  ojca Marcina  i  syna Wojciecha –  Kuczków,  po dokonaniu  zapisu  przez skrybę  pisarczyka  gromadzkiego, wójt  siarski,  Szymon Mikruta, zgodnie  z  prawem magdeburskim,  zwrócił  się do  zebranych,  że  gdyby mieli  do  Marcina Kuczka  jakieś  pretensje (finansowe,  inne),  to niech  teraz, w obecności Sądu,  te  pretensje zgłoszą.  Wezwanie  powtarzał trzykrotnie,  a  nawet po  raz  czwarty, chociaż  prawo  tego nie  wymagało. 

Również Marcin  Kuczek  zwrócił się  do  zebranych, że  gotów  jest wyrównać,  przed  przekazaniem majątku  synowi  Wojciechowi, ewentualne  czyjeś  pretensje; ale,  nikt  się nie  zgłosił.  

Tedy,  pod zieloną  rózgą  w Siarach  i  przy, zwyczajowym  litkupie,  kmiece gospodarstwo  dziedziczne  Marcina Kuczka  (wieloletniego  ławnika sądu  siarskiego),  przechodzi na  jego  syna,  – Wojciecha  Kuczka.

Przed siarskim  Sądem,  podczas tejże  rozprawy,  stają w  kolejności,  pozostałe dzieci  Marcina  Kuczka, które,  są  już wyposażone,  lub  otrzymują spłatę  pieniężną.  

Tak  więc,  staje drugi  syn  Marcina Kuczka,  – Szymon  Kuczek. Jest  on  już samodzielnym  posiadaczem  roli i  gospodarsta.  Sam, dobrowolnie  i  z własnej  woli  oświadcza, że  mu  się zadość  stało  z ojcowizny  swojej,  i wziął  jedną  grzywnę, która  nań  przypadła. Jednocześnie  oświadcza,  że nie  rości  już żadnych  pretensji  do swego  brata  Wojciecha.  

W  imieniu  małoletniej Jadwigi  Kuczkównej, przed  siarskim sądem  staje  jej małżonek  i opiekun  społeczny  zarazem, – Wojciech  Pieczek  ze Strzeszyna. Oświadcza  on,  że nie  zgłasza  pretensji do  ojcowizny  swej żony,  gdyż  już otrzymał  wszystko,  co mu  się  za żonę  należało (wiano  żony zapewne). 

Kolejny  syn  Marcina, – Bartosz  Kuczek,  również oświadcza  dobrowolnie,  że nie  wnosi  pretensji do  schedy  po ojcu  i  odbiera jedną  grzywnę,  która jemu  przypadła. 

Ostatni,  z  żyjących dzieci  Marcina  Kuczka, seniora  i  ławnika, noszący po  ojcu  jego imię,  również  Marcin Kuczek,  który  jest w  tym  czasie, karczmarzem  we  wsi Sękowa,  odmówił  przyjęcia spłaty,  w  wysokości jednej  grzywny,  przez co,  uczynił  wielki afront  swemu  ojcu i  okazał  niewdzięczność.   

Tedy ojciec,  Marcin  Kuczek, zgodnie  z  prawem, sam  bierze  te pieniądze  i  przeznacza je,  na  swoje wyżywienie,  a  jednocześnie oświadcza,  że  jego syn,  Marcin,  karczmarz sękowski,  nie  może mieć  żadnych  pretensji  po śmierci  ojca,   do nowego  dziedzica  kuczkówki.  

Oświadcza również,  że  wszystko cokolwiek  by  zostało po  jego  śmierci i  małżonki  jego, Apoloni,  przypaść ma  synowi  Wojciechowi. 

W  tym  miejscu, następuje  ostateczne  zamknięcie działu  majątku  Marcina Kuczka  – seniora  i ławnika  i  przekazanie, pod  rózgą zieloną   i przy  tradycyjnym  litkupie, nowemu  gospodarzowi,  Wojciechowi Kuczkowi,  za  którego rękojmię;  że  ma być  dobrym  gospodarzem, nie  pustoszyć,  z gromadą  siarską  dobrze żyć,  składają: Łukasz Glista  i  Maciej Tokarzowicz  (młody  Tokarz).

Posiedzenie  Sądu  siarskiego, odbywało  się  za wiedzą,  imci  pana dziedzica   Kamieńskiego,  którego  przedstawiciel,  urzędnik Gregier,  dobrze  się wszystkiemu  przysłuchiwał  (i nie wnosił zapewne zastrzeżeń).         

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna   Zapiska  nr 7112.(49).          Str. 274.                                                 (f. 446).

Anno Domini  1615,  7 Martii,  tho  iest we  wtorek  po Bialey  Niedzieli, –

Sząd  kupny   s   potrzeby   byl   odprawowani przes  ucczciwego  y praczowitego  Szymona   Mykrutę  lenthwoita   Siarskiego   y przesz  sziedm  przisieznikow w  lawiczi  wedla niego  siedzączich,  w acciech  wissey  opisanich.

Iey M.  pani  Kamienska będącz  wlasną  panią y  oszaicziną  we wszy  Sziarach  y baczącz , yze  we  wszi  pustka na  roly  krolewskiey stala  szie,  a to  przesz  Pawla Wietrzika,   ktori posedl precz  z  roley przed  dlugamy,  a na  tey  roley bylo  dlugu   kosczielnego grziwien  cztery,  a  tak  tedy  I . M.  pani  Kamienska iako  pani  wlasna za  pozwoleniem  grodowym  tę rolą  przedala  y osadzila,  a  to takowim  sposobęm,  tak,  iako  byla ta  rola  zapisana w  xiegach  gromaczkich. 

Z wiadomosczią  tedi  prawa naszego  stargowal  te rola  Andrzei  Szwiech ze  Msząnky  za  grzywien siedm.  A  tenze przerzeczony  Andrzey  Swiech za  ozimine  tę, ktorey  Pawel  odszedl, y  za  trzi grziwni  powinien  szobie kupicz  będzie  do roley  dwoie  koni robotnich,a czteri  grziwni  będzie powinien  wyplaczacz  po grziwnie  na  rok kazdi  koscziolowy  aze do  zupelney  zaplaty,

 to iest  naprzod  w tim  roku  ninieiszim na  S.  Marczin  powinien  dacz  i polozicz do  koscziola Sękowskiego,  a  trzy grzywni  zasz  na roky,  telko  powinien będzie  przecię  platowacz, aze  zupelnie   wyplaczy te  czteri   grziwny.

Marcin Kuczek (senior,  Sz. M. ),  który byl  przedal  tę rolą  Wietrzikowy  y ieszcze  był  nie zaplaczyl  nicz  Wietrzik Marczinowy  Kuczkowy,  tedi iuz  odstępuie  wsitkiego tam  dlugu  dla  tego,  aby  tam pustka  nie  byla, y  puscza  dobrowolnie ten  tam  swoi dlug  na  konie rolne.  

Do tegoz  tez  prawa stanąwszi   Jadwiga  zona wlasna  Pawla  Wietrzika, które  mąz  odszedl  y  z  dzieczmi, zeznala  iest  dobrowolnie szama  przes  szie, yze  odstępuie  tey roley  wydzącz   to,  ze temu  dosicz  nie moze  uczinicz   y puscza   dobrowolnie  tę rolą  Andrzeiowy  Swięchowy y  iego  potomstwu czaszi  wietrznemy,  nicz tam  iuz  szobie any  swoim  wlasnym dzieciom  niezostawuiącz,

 y pusczila  wypust  do  tei  roley Andrzeiowy  Swięchowy:  plug, woz,  dwie  bronie, a  czo  ozimina iest,  tha  na konie;  czego  szobie litkupem   podpily  i  pod  rozgą zieloną  zdali  tę  rolą  Andrzeiowy Swięchowy;

rękomia za  Andrzeja  Swięcha tak,  iako  ma bicz  dobrim  gospodarzem i  nie  będzie pustoszyl,  rękomia: Blazei  Dupka y  Woycziech  Kuczek; 

w tim  roku  bilo  ozimini  na  tey  roley kop  16,  a to  na  bydlo  robothne ozimina,  ktorą  wziąl.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  49 (Do  nr  7112).    Str.  274.                                                              (f. 146°).

Roku Pańskiego  1615,   dnia 7  marca,   to jest  we  wtorek po  Białej  Niedzieli.

Zebrał  się  Sąd siarski  kompletny, z  potrzey  aby  uprawomocnić  kupno – sprzedaż   roli.

Sądowi, przewodniczy  uczciwy  i pracowity,  Szymon  Mikruta,  wójt   wsi Siary,  przy  którym, na  ławie  przysięgłych, zasiadło  siedmiu  przysięgłych ławników,  w  Rejestrze  spraw gromadzkich,  powyżej (w notatce  7111,  48), odnotowanych.  

Jej  mość  pani Kamieńska;  (wdowa  po zmarłym  lub  poległym, z jakiegoś  powodu, może  brał udział w  wyprawie  naddunajskiej hetmana  wielkiego, Jana  Zamoyskiego, –  Mikołaju  Kamieńskim), dziedziczka,  posiadaczka – sołtyska   i  osadczymi, we  wsi  Siary, spostrzegła,  że  na jednej  z  ról we  wsi  królewskiej Siary,  nie  ma  gospodarza.   

Dotychczasowy zagrodnik, – Paweł  Wietrzyk,  pozostawiwszy żonę  i  dzieci, zbiegł  ze  wsi nie  wiadomo  gdzie (może do  Beskidników, co  często  się zdarzało),  gdyż  zadłużył się  bardzo  kościołowi, i  nie  był w  stanie,  tego długu  spłacić. 

Dług  Pawła  Wietrzyka  wobec kościoła  w  Sękowej,  wynosił cztery  grzywny (za  tę kwotę,  można  było kupić  małe  gospodarstwo).

Tak  więc,  imci  pani  Kamieńska,  w porozumieniu  i  za  zgodą, starostwa  w Bieczu, (nie  bacząc na  to, że  na tym  gospodarstwie,  jest tam  przecież  Wietrzykowa z  dziećmi ), wyszukała  nowego gospodarza  i  obsadziła na  pustce,  na  warunkach, jak  to  było zapisane  w  księdze gromadzkiej.  

Nowym nabywcą  Wietrzykowej  roli, jest  Andrzej  Święch ze  Mszanki (wieś  w okolicy  Gorlic),  który za  tę  rolę, winien  jest  zapłacić grzywien  siedem.  Za zgodą  imci  pani Kamieńskiej  i  za wiedzą  Sądu  siarskiego,  zostały  ustalone  następujące warunki  płatności: 

za sprzedaż  zbiorów zboża,  według przewidywań  kop  16, które  zasiał  Paweł Wietrzyk i za  trzy  grzywny, Andrzej  Święch,  ma sobie  kupić  dwa konie  robocze  do uprawiania  roli;  natomiast owe  cztery  grzywny długu  kościelnego,  będzie spłacał  następująco:  w roku  bieżącym (1615),  na  św.  Marcina (około  11 listopada),  ma  oddać do  kościoła  w Sękowej (parafia),  jedną  grzywnę, a  pozostałe  trzy, będzie  spłacał  w rocznych  ratach  po jednej  grzywnie, aż  do całkowitej  spłaty  długu.

Marcin  Kuczek (Senior),  który  ongiś był  sprzedał,  tę rolę  Pawłowi  Wietrzykowi, i do  tej  pory nie  otrzymał  swojej należności,  w  trosce, aby  ta  rola nie  była  pusta,  (wykazując  się wielkim  altruizmem  wobec Wietrzykowej,  z  dziećmi), daruje  swoją  należność dobrowolnie,  na  rzecz zakupu  koni  rolnych,  przez  nowego  gospodarza.

Uwalnia tym samym niewątpliwie,  Wietrzykową żonę  i dzieci,  od przymusowej spłaty. 

Przed  Sądem,  staje również,  żona  Pawła Wietrzyka,  razem  z dziećmi,  której  mąż uciekł   przed  długami. Oświadcza  ona,  że nie  będąc  w stanie  podołać  spłaty długów  ciążących  na tej  roli,  pozostawia dobrowolnie  tę  rolę Andrzejowi   Święchowi,  i jego  potomstwu,  nic już  tam  sobie ani  swoim  dzieciom, nie  zostawiając. 

Przekazuje również  sprzęt  rolniczy jaki  pozostał: pług,  wóz, dwie  brony…

(Nie  wiemy  co stało  się  z Wietrzykową i  jej  dziećmi, ale  możemy się domyślić, że stali się komornikami  bez roli  i bydła oraz wyrobnikami  na cudzym).    

Tu, następuje  symboliczne,  tradycyjne: pod  rózgą zieloną   i  przy litkupie,  przekazanie  roli i  gospodarstwa  oraz praw  i  obowiązków.  

Rękojmię za  Andrzeja  Święcha, że  będzie  dobrym gospodarzem  i  nie opuści  tej  roli, złożyli: Błażej  Dupka  i Wojciech  Kuczek (sąsiedzi  nowego gospodarza).

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna  Zapiska  nr  7113.(50).    Str. 274/275                                                        (f.156).

Roku Panskiego   1615,  w  piątek  przed wsemy  Swięthy  (d. 30 Octobris). –

Prawo s   potrzeby   bylo  kupne   przesz uccziwego  y  praczowitego Szimona   Mykruthę,  lenthwoita Sziarskiego,  y  przesz siedm  przisieznikow  w lawiczi  sziedzączich.

Przed timze  to  tedi prawem  naszim  y acti  naszemy  uccziwy  a  praczowithi  Szimon Kowal  stanąwszi,  zalowal sie  iest  przed naszem  urzędem  na Zofią  Pęczaczankę,  niewiastę swoie, ktora  byla  za Iąnem ,  szinem  iego,  ze  posla precz   s  swą wolą,  odbiezawszy  y porzuciwszy  prawie  dwoie dziatek   malusienkich  Szymonowy Kowalowy,  dziadowy  tich dziatek.                        

A iż  ta  przerzeczona Zofia  Pęczacząnka  miala krowe  w  naimie u  Mathusza   Pęczaczka  w  Kobilancze,  brata szego,  dala  tez byla  chowacz  dwoie czieląth  do  Iąna Adamika,  szwagra  szwego, który  ze  wszy uciekl  przed  zlą sprawą  swą  y zabral  s  sobą te  ialowięta,  tęnze tedi  Adamik  zostawyl byl   dwoie  czielątek barzo  lichych,  które ubogy  dziad  ledwie zachwiczyl  dla  ubogich dziatek,  wnucząt  swoich,  a w  cziesky  a  nieznośni  rok  1615,                  

i tichze  czieląt oboiąl  szie ubogy  dziad  dochowiwacz wnęczętom   szwim,  a gdiby  dorosly  te dzieczy,  tedi,  iako dziad,  będzie  powinien oddacz  on  sząm albo  iego  dzieczy dwoie  czielątek   w pultoru  lath;  krowę, ktorą  był  wziol od  Mathusza  Pęczaczka,  te przedal  za  pulczwarta zlotego,  y  tho ubogi  dziad  muszial nalozicz  na  wichowanie thich  ubogich  dziatek. To  nąm  prawu nasemu  iest  dobrze wiadomo.     

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  50 (Do  nr  7113).     Str. 274/275.                                                         (f. 156°).

Roku  Pańskiego  1615, w  piątek,  przed dniem  Wszystkich  Świętych, dnia  30  października.

Zebrał  się  Sąd siarski  kompletny,  z potrzeby.  Przewodniczy,  uczciwy i  pracowity,  Szymon  Mikruta– wójt  siarski.  Przy nim,  na  ławie przysięgłych,  zasiadło  siedmiu przysięgłych  ławników (zapewne,  w  składzie  jak w  jednej,  z powyższych  zapisek  wymieniono  7111/ 48). 

Przed  tymże siarskim  sądem,   i aktami  spraw  gromady Siary,  staje  uczciwy i pracowity,  acz  biedny, Szymon  Kowal,  i żali  się,  przed siarskim  urzędem  wójtowskim, na  swoją  byłą  synową,  Zofię Pęczaczankę (Pęczakównę, współcześnie Pęcakównę)  rodem  z Kobylanki (wieś  w  pow. gorlickim),  która była  żoną  jego syna,  Jana.

(Przy  tym,  nie  wiadomo, co  stało  się z  Janem,  czy zmarł  śmiercią  naturalna, czy  poległ  gdzieś,  w jakiejś akcji  zbrojnej,  przy  sołtysie  Siar, panu  Kamieńskim).

Otóż,  była  synowa Zofia,  z  niewiadomych powodów,  ale  z  własnej  woli, porzuciła  dwoje  swoich małych  dzieci,  które pozostawiła  swemu  staremu teściowi, – Szymonowi  Kowalowi,  a dziadkowi  tychże  małoletnich, i  odeszła,  nie wiadomo  dokąd.   

Siarski wójt,  z  ławnikami, pomogli,  w jakiś  sposób   biednemu sąsiadowi (również  ławnikowi),  w tej  trudnej  sprawie, a  mianowicie:  Zofia Pęczakówna,  miała  swoją krowę,  wynajętą  bratu swemu,  Mateuszowi  Pęczakowi w  Kobylance.  

Krowę  tę,  Szymon Kowal  odebrał  i sprzedał,  za  trzy  i pół  złotego,  a uzyskane pieniądze,  przeznaczył  na  wychowanie  tych biednych  dzieci.

Miała również  Zofia,  dwa cielęta,  które  oddała na  wychowanie (na  wypas) do szwagra  swego (męża  swej siostry),  Jana  Adamika. 

Tenże  Jan  Adamik, popadł  w  jakąś kolizję  z  prawem i  uciekł  ze wsi,  zabierając ze  sobą owe  dorodne  jałowice, a  pozostawił  jakieś liche  cielątka,  które Szymon  Kowal  z trudem  odzyskał  i uratował  dla  swoich małych  wnucząt.   

Zobowiązał się  on, pomimo  bardzo ciężkiego  i nieznośnego  roku  1615  (wojny  domowe za  sprawą  Zebrzydowskich  i Zborowskich,  przemarsze  wojsk hetmańskich  nad  Dunaj i do  Mołdawi; przypis  autora Szkicu…),   hodować  te dwa  cielęta  dla swoich  wnucząt, a gdy  te  dzieci – sieroty  dorosną, wówczas,  on  sam, lub  jego  własne  dzieci, obowiązane  będą,  przekazać wnukom,  dwie  półtoraroczne jałowice.   

Sąd siarski,  przyjmuje  to do  wiadomości,  zapewne dopilnuje  wykonania,   i zapisuje  w  aktach sprawy .   

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna   Zapiska  nr 7114.(51).            Str. 275                                                (f. 175).

Anno Domini  1619,  8 Martii,  to  jest w  piątek  srodopostny, prawo  s  potrzeby kupne                

było odprawowane  przesz  uccziwego Simona  Mykruthę,  lenthwoita Sziarskiego, y  siedm bracziey  lawecznei,  iako: Stanislaw  Lenarczik,  Woycziech  Kuczek,  Adąm  Sliwka, Thomasz   Glista, Pawel  Perkowicz,  Stanisław Chowaniecz,  Lukasz  Glista.

Sprawa Blazeia  Dupky  y  Maczieia Tokarza  y  jednanie.

Przy timze   tedi   actie y  prawie  naszim zupelnim  Macziey  Tokarz, iż  był  obwinioni od  Blazeia  Dupk, abi  miał  popalicz   Blazeia Dupke,  tedisz  przesz wlasni  dekret  prawny dani,  poniewaz  ze gromada  wsitka  stala przi  Maczieiu,  ze nąn  nicz  zlego, iak  ziwu,  nie wiedzą,  a  tak wedlug  dekretu  Macziei Tokarz  dosicz ssiebie  uczinyl,   

ze  przisiągl szamostost  on  sąm, zona  iego,  Sebestiąn sin  iego  namlodszy, do  tego  z  gromadi, iako:  Grigier  Godek, Woycziech  Dobrocziesky,  Iąn Liska   tak,  iako  on tego  uczynku  nie winien,  czo  to iest  wiadomo  prawu nasemu  ta  przysięga.

Ucziniwszi  dosicz tey  przysiędze  Macziey Tokarz,  zaraz  przi prawie  naszim  przeprosili szie  Blazei  z  Maczieiem,  zony ich  wlasne  y dzieczi,  przi  obecznosczi nasey,  po  sobie rękoiemstwo  zastawili  po sesczi  męzow  godnich,  iako za  Blazeia  Dupkę ręczyl:

Tomas Glista,  Adam  Sliwka, Iacub Woynar,  Szymon  Wrzescz, Piotr  Boldo, Lukas  Glista;  

za Maczieia  Tokarza  reczili: Grigier  Godek, Andrzej  Swiech,  Marcin Tokarz,  Pawel  Baldo, Kacper  Tokarz ,  Kimon Kalebka. 

A to  pod  takową summą  y  zakladem, ktoraby  strona  namniei czo  znowyla  tę sprawę  y uczinek ,  tak  ony szamy,  zony  ich wlasne,  dzieci  ich  y  ktorabykolwiek  czelatka ich  domu,  a będzie  to  przeswiadsono,  czobi  mu telko   siedm  lat munęlo,  takowaby  strona przepadala  wynę  panską sto  grziwien,  gromadzie wsitkiey  grziwien   dwadziesczia,  prawu dziesięcz   grziwien. 

A czo  day  Boze, gdibi  się  znalazl wynowaty  tey  sprawie, Bi  w  rok y  we  dwadziesczia, tedicz   iako Blazei  Dupka  y Macziey  Tokarz  na takowim  utratek  swoich nakladow   wselakich  swoich maią  upatrowacz  y dochodzicz,  ktorą  to sprawę  sswą  witkę obie  stronie  pozwolili do  act  nasich dotąd,  poku  rekomia tego  stawacz  będzie y  na  potomne insze  czassi,  gdis  zlemu  nigdi koncza  nie  masz.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  51 (Do  nr  7114).     Str. 275.                                                                    (f. 175).

Roku Pańskiego  1619, dnia  8 Marca,  to  jest w  pierwszy  piątek miesiąca.

Zebrał  się  siarski   Sąd  kompletny  z  potrzeby  sprawy.

Sądowi przewodniczy  uczciwy,  Szymon Mikruta,  wójt   siarski, a  obok  niego, na ławie  przysięgłych, zasiadło  siedmiu   braci  ławecznych,  a  mianowicie: Stanisław  Lenart, Wojciech  Kuczek,  Adam Śliwka (Śliwa),  Tomasz  Glista, Paweł  Perkowicz (Perka),  Stanisław Chowaniec,  Łukasz  Glista.

Na  wokandzie:  sprawa Błażeja  Dupki  i Macieja  Tokarza;  jednanie stron,  przy  pomówieniu o  podpalenie.  

Tedy, przed Sądem  siarskim, w pełnym składzie,  zwołanym z potrzeby,  wobec kodeksu    prawa  magdeburskiego,  pod   rózgą  zieloną   w  Siarach, oraz w  obecności  całej Gromady  siarskiej,  staje  obwiniony-Maciej  Tokarz  wraz z  rodziną  swoją, i  skarży  się na  sąsiada,  Błażeja Dupkę  i  jego rodzinę,  że  został obwiniony  przez  nich, o  podpalenie (zapewne  domu  i  budynków  gospodarczych). 

Sąd  siarski,  sprawę gruntownie  rozpatrzył, zasięgając  opini całej  gromady,  odnośnie Macieja  Tokarza  i jego  rodziny.  Sondaż opinii  publicznej,  wypadł pozytywnie,  na  korzyść Macieja  Tokarza.  Sąd, zażądał  przysięgi  pomówionego i  jego  najbliższych.      

Tak  więc,  przysięgę niewinności,  każde  z osobna,  złożyli:  Maciej Tokarz,  żona  jego  (nie  wymieniona  z imienia) ,  oraz  najmłodszy syn,  Sebastian.

Również,  w  imieniu Gromady  siarskiej  przysięgali, że  Maciej  Tokarz na  pewno,  tego postępku  nie  dokonał: Godek  Grigier,  Wojciech Dobroczyński  i  Jan Liszka.  

Siarski Sąd  wójtowski  ławniczy, przysięgi   przyjął   i uznał, a  obwinionego,  – Macieja Tokarza  uwolnił  od  stawianego  mu zarzutu.  Zaraz  też,  w  obecności sądu,  strony  konfliktu wraz  ze  swymi rodzinami;  żonami  i dziećmi,  poprzepraszały  się wzajemnie,    a przysięgę  i  przeprosiny, podparli  rękojmią  sąsiadów, po  sześć  osób,   dla każdej  strony  konfliktu.                  

Tak  zatem,  za Błażeja  Dupkę  poręczenie złożyli: Tomasz  Glista,  Adam Śliwa,  Jakub  Wojnar,  Szymon Wrzeszcz,  Piotr  Baldo, Lukasz  Glista. 

Zaś,  za  Macieja Tokarza  ręczyli:  Godek Grigier,  Andrzej  Święch, Marcin  Tokarz,  Paweł Baldo,  Kacper  Tokarz, Szymon  Kalęba.   

Siarski  Sąd,  ustanawia zabezpieczenie  prawne,  w  postaci  pręgierza finasowego (swoisty  miecz  Damoklesa), w  zawieszeniu  na  lat  siedem, z  następującymi  warunkami  i  skutkami prawnymi,  w  przypadku złamania  obligacji,  a mianowicie:                                  

gdyby którakolwiek  ze  stron, wznawiała  sprawę;  pomawiała,  odgrażała się,  groziła,  nastawała czynnie  na  osoby i  mienie,  tak  bezpośrednie  strony konfliktu,  jako  też ich  rodziny: żony,  dzieci, czeladź  domowa,  tedy,  podlegać będą  karze  grzywny, którą będą powinni  zapłacić,  według hierarchii  władzy  Gromady Siary,  a  mianowicie: 

panu  Sołtysowi – osadczy  wsi,  – sto grzywien,  całej  Gromadzie  siarskiej (do kasy gromadzkiej), – grzywien dwadzieścia,  Sądowi  siarskiemu, – grzywien  dziesięć.   

Gdyby  jednak,  co  daj Boże,   znalazł  się rzeczywisty  sprawca,  winny tego  podpalenia,  tak za  rok  lub nawet  po  dwudziestu latach,  wówczas,  każda ze  stron  konfliktu; zarówno  Błażej  Dupka jak  też  Maciej Tokarz,  mogą  i mają  prawo,  dochodzić od  tegoż  rzeczywistego sprawcy,   zwrotu  wszelkich, poniesionych  w  tej sprawie  naładów.   

Wszystko to,  zostało  za zgodą  stron  i poręczycieli,  w  niniejszych aktach  sądowych zapisane,  aby stanowiło  przestrogę  dla współczesnych  i  dla potomnych,  po  wszystkie czasy.   …gdyż  złemu,  nigdy końca  nie  masz.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

W  tym  miejscu, korzystając  z  przywileju autorskiego,  przysługuje  uwaga. 

Pracowity,  a uczciwy  Szymon  Mikruta, wójt    Gromady Siary,  w zapisce  powyżej, – 08 marca 1619 r.,  pełni  tę funkcje  po raz  ostatni.  

Nie wiadomo przy tym, czy  sołtyska wsi  Siary, Katarzyna  Olszewska,  chciała obsadzić tę funkcję   swim człowiekiem,  czy  Szymon Mikruta  zmarł  lub poległ  w jakichś nieznanych okolicznościach.

Szymon Mikruta,  rozpoczyna  udzielanie się społeczne, w  Gromadzie Siarskiej,  jako  młody ławnik Sądu  siarskiego, a  zięć  kmiecia, – Wojciecha  Siegły, w roku  1594.

Ławnikiem  jest siedem  lat.    

W roku  1601, we wtorek  po święcie  Trzech  Królów  (d. 9 Ianuarii),  Zostaje wybrany,  lub  mianowany wójtem  wsi  Siary. Zastępuje długoletniego  wójta,  Mateusza Laskosia. Funkcję (urząd),  wójta, sprawuje lat  18.                                      

Łącznie zatem, zaprzestanie działalności  na rzecz  Gromady  siarskiej, następuje, – po  25 latach pełnienia  tych  funkcji.

Nie wiadomo, czy ród  Mikrutów,  wywodzi się ze wsi  królewskiej  Siary od  czasu  relokacji  tej wsi w  1388 r.,  czy dopiero pojawia się w tej wsi,  za sprawą Piotra Gładysza  de  Szymbark, w  roku  1585.  W  Szymbarku,  k. Gorlic,  były rody  Mikrutów.

!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Oryginalna  Zapiska  nr 7115.(52).    Str. 275/276.                                                      (f. 183°).

Anno Domini 1622,  6  Ianuarii. –  Indicium  necessario   emptum –

celebratum   est per  laboriosum  Stanislaum Giemza,  viceadvocatum  in  Sziary,  et  per scabinos  iuratos ,  in actis  supra  notatos .  

Przed timze   tedi  urzędem   naszem  woytowskiem  praczowithi Macziey  Tokarz  stanąwszi, będącz  zdrowy  na cziele  y  umislie swoim,  zeznal  iest przed  urzędem naszem Sziarskiem,  ize  iako był  dal  wynę uccziwemu  Woycziechowy  Kramarczikowy,  miesczaninowy z  Gorlicz,  o strucie  Woycziecha,  szina swego,  a  iż tego  nie  mogl dowiescz  zadną  sprawą, any  zadnem  swiadecztwem, by  namnieisim,   

znowu uznawszi   się,  yąl zalowacz  tego,  yz nieslusznie   pomowyl  uczciwego Woycziecha  Kramarczika,  tedi przi  prawie  naszim  Sziarskiem  przeprosil  iest uccziwego   Woycziecha  Kramarczika, prosącz  dla  Pana Boga,  abi  mu to  odpusczil  tę nieslusną  pomowę,  ktorą go  pomowyl  nieslusnie. A  tak  tedi  przy  obecnosczi nasey  obadwa   przeprosili szie

 y  zastawyl  po  sobie  Matisz Tokarz  rękojmie  tak, iako  nie  ma tego  nigdi   wspominacz , ani  zmieniacz  zona iego  y  dzieczi iego,  a  to pod  wyną  dziesiączi  grziwien   y  pod achtelem  piwa;  reczył ząn  Woycziech  Kuczek y  Wawrziniecz  Grochola; a  to  wsitko nąm  prawu  iest dobrze  wiadomo. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  52 (Do  nr  7115).    Str. 275/276.                                                              (f. 183°).

Roku Pańskiego   1622,   dnia 6  stycznia.Wskutek doniesienia,  zebrał się  Sąd  potrzebny  komplety.  Przewodniczy,  pracowity Stanisław  Giemza,  pełniący urząd  wójta  w Siarach,  obok  niego, przysięgli  ławnicy,  odnotowani  w aktach  poprzedniej  sprawy.

Przed tymże  tedy,   urzędem naszym  wójtowskim,  staje pracowity  Maciej  Tokarz, zupełnie  zdrowy,  na ciele  i  umyśle. Zeznaje  on,  przed urzędem  naszym  siarskim, że obwinił  uczciwego Wojciecha  Kramarczyka,  mieszczanina (mieszkańca)  z Gorlic, o   otrucie  syna  swego, Wojciecha.                

(Przypuszczam, że  Wojciech  Tokarz, był  u  tegoż Kramarczyka,  w  tak  zwanymterminie,  bądź też,  był  przez niego  zatrudniony  w jakimś rzemiośle  Sz. M.).  

Wojciech Tokarz,  pomimo  usiłowań, nie  mógł  żadnym sposobem,  ani  żadną miarą,  znaleźć  najmniejszego dowodu  tej  zbrodni oraz  żadnych  świadków, aby  dowieść  podejrzanemu  winę.   

Tedy  to,  wobec prawa  siarskiego,   uznawszy się  winnym  niesłusznego pomówienia,  przeprosił  uczciwego Wojciecha  Kramarczyka,  z Gorlic,  prosząc  Pana Boga,  o  odpuszczenie mu,  tego  nie słusznego  pomówienia.
Również,  Wojciech Kramarczyk,   dokonał  wzajemnych przeprosin.

Sąd  siarski,  obopólne przeprosiny  uznaje  i  ustanawia  pręgierz karny,  w  zawieszeniu warunkowym,  w  postaci dziesięciu  grzywien  i jednego  achtela  piwa, gdyby  Maciej  Tokarz lub  jego  żona i  dzieci,  miały tę  sprawę  kiedykolwiek wznawiać. 

Za dotrzymanie  zobowiązania  przez Macieja  Tokarza  i jego  rodzinę,  ręczyli:  Wojciech  Kuczek i  Wawrzyniec  Grochola.  Wyrok  jest  prawomocny. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna  Zapiska  nr 7116.(53).         Str. 276                                               (f. 184°).

Anno Domini  1623,  tertia die  Martii,  to iest  w  piątek wstępni.  

Z roskazania   I. M.  paniey Catarzini  Kamienskiey:  roskazala iest  I. M.  pani przes  slugę  swego Matisa,  urzędnika  swego  do prawa  naszego  Siarskiego, aby  byl  zapisz Stanislawowy   Fyorowy,  to iest,  yze  iako Stanislaw   Fyor  kupyl u  I.  Mci placz  ku  zbudowaniu chalupki   szobie  y malzoncze  swoiey  Hannce za  pul  grziwni, to  iest  za  grosy dwadziesczia  y  czteri, 

a ten  przerzeczoni  Fyor zbudowal  sobie  chalupkę  swoim  wlasnim  grosem,  a ten przerzeczoni  Stanisław  Fyor wolno  mu  będzie przedacz  te  chalupkę wespol  y  s timze   placzem  tak,  iako  bedzie mogl,  gdisz  w te  lata  drogie  s trudnosczią  czo  zbudowacz,  

tego mu  wolno  uziwacz do  smierczi  y iego  wlasnei  malzoncze, a  po  ich smierczi  na  przyiaczioly. A  ta chalupka  iest  zbudowana na  placzu  na nawsziu  przed  Woycziechem  Matuszikiem  na konczu  wsi  Sziar podla  samey  wody ku  pagorkowy,  to iest  wiadomo  prawu nasemu .

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  53 (Do  nr  7116).   Str.  276.                                                                 (f. 184°).

Roku Pańskiego  1623,  dnia 3  marca,  to jest  w  pierwszy piątek.  

Z polecenia  jej  mości pani,  Katarzyny  Kamieńskiej, które  to  polecenie, przekazała  przez  posłańca, sługę  swego  i urzędnika,  Macieja  (lub Mateusza),  Sąd  siarski, był  obowiązany  dokonać następującego  zapisu  w aktach:  jej  mość pani  Kamieńska,  sprzedała Stanisławowi  Fiorowi  i małżonce  jego,  wolny plac,  położony  na nawisiu,  za  pół grzywny,  to  jest za  dwadzieścia  cztery grosze.   

Stanisław  Fior, na  zakupionym  placu, zbudował  sobie,  własnym sumptem  i  na własny  koszt,  jakąś chałupkę  dla  siebie i  dla  własnej żony.  Nabywając  plac, Stanisław  Fior,  nabył dziedziczne  prawo  zbywalności, zarówno  do  zakupionego placu,  jak  też  do  zbudowa – nego  domu, przy  czym,  będzie mógł  uzyskać  kwotę, jaką  wytarguje   u  potencjalnego nabywcy,  w  tych ciężkich  latach,  gdy wszystko  jest  drogie, i  trudno  cokolwiek zbudować. 

Ale zarówno  Fior,  jak też  i  jego małżonka  (prawdopodobnie  byli bezdzietni),  mogą  sobie tam  mieszkać  do śmierci,  a  później, nieruchomość  przejdzie  na przyjaciół.

Dom  ten,  zbudowany jest  na  placu, położonym  gdzieś  w środku  wsi,  w pobliżu  rzeki,  pod pagórkiem,   przed  posesją Wojciecha  Matusika.  Zaszłość jest  prawomocna . 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 Oryginalna  Zapiska nr  7117. (54).   Str. 276.                                                     (f. 264°).

 Anno Domini  1623,  Martii 10. – 

Tomasz Glista,  ktori  byl pomowyl  z  Grigierem, strikiem  szwoim,  o zgubiel  pomowyl  Stanislawa, sina  Lukasowego  Glistowego, y  pomowyl  tego Stanislawa,  iako  Tomas Glista,  abi  miał iakiesi   znaki  czinicz, tedi  przes  prawni decret   przes  przisięgę swoią  wlasną  Stanisław, Szin  Lukasow,  oczisczyl szie,  przisiegą  temu dosicz  uczynil,  yze tego  niewinien,  ani zadnich  znakow  nie czinyl,  o  czo mu  winę  dąno. 

W teyze  tez   sprawie Bartos  Glisczik,  iako był  także  powinioni od  Tomasa  Glisti stroni  tei  zgubielei  strikowskiey,  takze  tez przes  przisiegę  swą sumnienie  swe  oczisczyl, ze  tego  niewinien, ani  o  tym  nie wie,  o  tei zgubieli. 

Czisz tedy  mlodzienczy  ocziscziwsi swoie  wlasne  sumnienie y  przes  przisiegę swoie  tego  pomowienia Tomasowi  Glisczie  pojednali się  y  przeprosili ze  wsitkich  stron, iako  Tomas  Glista przeprosil  o  niesłuszne pomowienie  tei  zgubieli tak  rodziczow  tich mlodzienczow, iako  y  tich szamich.

Zakład prawo  międzi   niemi temi  stronamy  zalozilo: ktorabi  strona  kolwiek czo  znawiala,  y odpowiecz  iaką  czinila, a  bilobi  to naimnieisem   przeswiadszono,  tedi takowa  strona  przepadlaby wini  panskiey  grziwien sto  panu,  prawu 10  achteli  piwa, gromadzie  achtel,  takowibi przepadal. 

Na czo  po  sobie rękomia  zalozili,  za Tomasa  Glistę  ręczili:  Marcin  Chelpa, Iąn  Mikruczik,  Andrzey Tokarczik; 

za Łukasza  i szina  iego  Stanislawa: Woycziech  Matusik  y Pawel  Baldo ;  za Bartosa  Glisczika:  Cacper Tokarczik  y  Ian Chaluch;

 quod iuri  nostro  solidatum est.   

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  54 (Do  nr  7117).      Str. 276.                                                                     (f. 264°).

Roku Pańskiego   1623,  dnia 10  marca.

Na wokandzie  siarskiego  Sądu, znów  pojawia  się sprawa  o  czarostwo.

W  czary,  bawią się młodzieńcy  znanych nam już  mieszkańców wsi  królewskiej – Siary.

Mianowicie,  stroną  obwinioną o  jakieś  praktyki tajemne,  są  siarscy młodzieńcy;  Stanisław,  syn Łukasza  Glisty  i Bartosz  Glista,  syn (zapewne) Tomasza  Glisty  (obydwaj, są  synami  siarskich ławników).

Natomiast stroną  obwiniającą,  w tej  sprawie,  są; Tomasz  Glista  i jego  stryj,  Grigier (ongiś  urzędnik pani  Kamieńskiej).  

Z  dosyć  zawiłej treści  tej  zapiski, – wynika,  że  całe to  pomówienie  wyszło, tak  naprawdę,  z ust  owego  stryja  Grigiera, który zaobserwował,  jak  syn Łukasza  Glisty  jakiesi  znaki czyni,  a  towarzyszył mu,  zapewne,  jego krewny,  Bartosz  Glista.

Istotnie, w owym  czasie,  pomówienie kogoś  o  czarostwo mogło  doprowadzić  do  zgubieli,    czyli  do zguby,  ale  nie wskutek  dokonywanych  czarów, lecz  wskutek  pomówienia. Tak więc, jakieś  żarty lub  zabawa młodzieńców,  mogły  skończyć się  dla  nich tragicznie.   

Mądra  i  doświadczona ława  przysięgłych,  wydała dekret,  na  mocy którego,  pomówieni  młodzieńcy, oczyścili  się  z  ciążących na  nich  zarzutów; że  żadnych  znaków (tajemnych)  nie czynili,  ani  też nic  im  na ten  temat  nie wiadomo.

Sąd, przysięgę  przyjął,  wszyscy się  wzajemnie  poprzepraszali,  ale, aby  na  przyszłość, nic  podobnego  się nie  wydarzyło,  sąd ustanawia  pręgierz  finasowy, dla  każdego,  kto chociażby  w  najmniejszym stopniu,  do  tej  sprawy  powracał, a  mianowicie; karę pieniężną  na  rzecz pana  sołtysa,  w wysokości  …stu   grzywien i   dziesięć achteli  piwa  dla  Sądu  siarskiego oraz  jeden  achtel, dla  całej  gromady siarskiej.

Sąd, ustanowił  również  poręczenie społeczne (kuratelę);  za  Tomasza Glistę  ręczyli:  Marcin Chełpa,  Jan  Mikrucik (młody  Mikruta,zapewne  syn Szymona,  ex  wójta Siar),  i  Andrzej Tokarczyk (Tokarz). 

Za  Łukasza  Glistę i  syna  jego, Stanisława:  Wojciech  Matusik i  Paweł  Baldo.  

Za Bartosza  Gliścika (młodego  Glistę): Kacper  Tokarczyk (Tokarz)  i Jan  Chaluch.  

Zapiskę, zakończono  sentencją;  Ponieważ prawo  nasze,  jest mocne  i  sprawiedliwe.  

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna Zapiska  nr 7118.(55).   Str. 276/277                                                  (f.200°)

Anno Domini  1629, 20  Martii.

 

Byl  podsedek  odprawowani przesz  uccziwego   y  praczowitego  Andrzeia  Swięcha,  lentwoyta  Sziarskiego,  y przesz  siedm   przisieznikow  w lawiczi  siedzączich,  mianowiczie: Woycziech  Kuczek,  Adąm Sliwka,  Stanislaw   Kolodziei, Pawel  Wrzescz, Sebestiąn  Haluch,  Woycziech Kowal,  Andrzei   Tokarz.

Przed timze  tedi  prawem y  acti  nasemy stanąwszi   uccziwa   Regina, wdowa  pozostala po męzu  swoim  Blazeiu Dupcze,  spolecznie  z opiekunamy  swemy,  na testamenczie  niebosczika  Blazeia Dupki  podanemy,  iako Woycyiecha   Kuczeka  y Andrzeya  Tokarza,  wyznala iest  przesz  tich wlasnich  opiekunow  swich, yze  przedala  rolą wlasną  legowaną     na szina  szwego  Iaska, splodzonego  od  Blazeia Dupky, 

dla tego,  ze  temu dosicz  sama  uczinicz nie  mogla,  a izebi  tez  pustką  ta rola  krolewska  nie byla,  przedala  iest tedi  te  rolą Andrzeiowi  Iurczikowy  wedlug dawnego  zapiszu  za grzywien  osm  moneti y  liczbi  polskiey, liczącz  w  kazdą grziwne  po  gr.  48,  która to  rola  liezi z  iedne  strone z  dolu  Matusa, kmiecia  plebanskiego,  tak długo  y  seroko, iako z dawnosczi  iest  sama w  sobie  wymierzona, do  ktorey  roley iest  czwiercz  na  dzielniczach.   

A ten  przerzeczoni  kupyecz zaraz  polozyl  pod rózgę  grzywien  trzy, a  to  takiem sposobem:  polozyl  pultori grziwni  a  pultori grziwni  na  oddawkę wypustu,  którego  ta uboga  wdowa  nie miala,  to  iest  pulkorcza bobu,  pulkorcza  ieczmięnia, trzi  korcze  owssa .

Nad tho  taz  uccziwa  wdowa  Regina,  pozostala po  męzu  swim  Blazeiu  Dupcze,  puszcza wypust  kupczowi  swemu, y  z  wlasnemy opiekunami  swemy,  wyszey mianowanemy:  kony  dwoie, kon  za  zlo. 2  y  klacza, krowa  iedna,  woz bossy,  dwie  bronie, kopacz ,  siekiera ,  motika lanczuch  y  wsistek skrzęt  do  wozu nalezączi. 

To ta  wdowa  Regina Dupczina,  wdowa,  to oddala  Andrzeiowi   Iurczikowy ten  wlasny  wypust i  tez  rolą wlasną  podaie  i podala  przes  swoie wlasne  opiekuni  Andrzeiowy Iurczikowy,  y  iego malzoncze  y  potomkom iego,  przi  naszim prawie  sziedzączim  y przi  gromadzie  wsitkiei, na  ten  czas będączey. 

Do ktorei  sprawi  lentwoyt  nasz ,  iako Andrzei   Swiech,  prziwoliwal raz ,  drugi,  trzeczi  y  czwarti, ktobi  byl  mial  iaką  bliskoscz ku  tey  roley, zaden się  nie  ozwal nad  tegoz  Iaska, dziedzicza  po nieboscziku  Blazeiu  Dupcze. 

Ta tedi  uccziwa  wdowa Dupczina  spolecznie  y sswoiemy  opiekunamy  podala te  rolą  Andrzeiowy Iurczikowy  y  iego malzocze  czassi  wiecznemy,  nicz tam  iuz  ssobie, ani  potomkowi  swemu nie  zostawuiącz ,  telko wsitko  puscza  y podaie  Andrzeiowy  Iurczikowy, malzocze  iego  y iego  dziatkom,  czego sobie  litkupem  podpili y  pod  rozgą zieloną  zdali  opiekunowie y  taz  wdowa uccziwa.   

Ozimina, ktora  na  ten czas  bela  siana, na  poly  s kupczem,  to  iest po  trzech  korczach,    ale ta  wdowa  wymowila sobie  zagonow  sescz zboza,  a  gdziebi on  nie  mogl otrzimacz  tey  roley, tedi  napotim  ten dziedzicz  blissi  będzie otrzimacz. 

Rękomia za  Andrzeia  tak,  iako ma  bicz  dobrim gospodarzem,  ząn  ręczyl Matisz  Mychalik  y Iąn  Mykruczik.    

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  55 (Do  nr  7118). (55).    Str.  276/277.                                                (f. 200°).

Roku Pańskiego  1629,  dnia 20  marca.

Odbyło  się   posiedzenie  Sądu (nazwane  podsędkiem?), sprawowane  przez  uczciwego

(? Sz. M.), i  pracowitego  Andrzeja Święcha,  landwójta  siarskiego  i  przez  siedmiu przysięgłych  ławników,  na ławie  przysięgłych  siedzących, a  mianowicie:  Wojciech Kuczek,  Adam  Śliwka (Śliwa),  Stanisław Kołodziej,  Paweł  Wrzeszcz, Sebastian  Haluch,  Wojciech Kowal,  Andrzej  Tokarz.

Przed tymże  tedy  sądem i  aktami  sądowymi, staje  uczciwa  Regina, wdowa  po  zmarłym mężu  swoim,  Błażeju Dupce,  wespół,  z opiekunami – pełnomocnikami  swymi,  wyznaczonymi In agone  mortis   w testamencie  zmarłego  męża Błażeja,  a  mianowicie, z Wojciechem  Kuczkiem  i Andrzejem  Tokarzem.

Pełnomocnicy wdowy  Reginy  Dupkowej, złożyli  w  jej imieniu,  następujące  oświadczenie jej  osobistej  woli:  wdowa  Regina, wbrew  postanowieniom  testamentu męża, – Błażeja  Dupki,  długoletniego ławnika  Sądu  siarskiego, który  legował  swoje nieruchomości i ruchomości,  na  rzecz swego  syna  Jana  (być  możliwe, małoletniego  lub  w jakiś  sposób  ograniczonego  społecznie);  

spłodzonego  przez niego  samego,  postanowiła sprzedać  przypadającą  na Jana  rolę,  uzasadniając decyzję  tym,  że sama  tej  roli nie  jest  w stanie  utrzymać,  i  aby  nie dopuścić  do  spustoszenia (opuszczenia  i  nieuprawy), tej  roli  królewskiej,  takie postanowienie  powzięła.

Rolę (Jaśkową), sprzedaje  kupcowi,  Andrzejowi Jurczykowi (nie  wiemy  kto on  i  skąd), za  kwotę  ośmiu grzywien (!),  w  przeliczniku polskim  wynoszącym  48 groszy  za  jedną grzywnę,  według  wartości nabycia  tej  roli,  zapisanej  ongiś w  Księgach  gromady Siary. 

Rola,  jest  położona poniżej  roli  Matusa, kmiecia  plebańskiego (plebania  sękowska, posiadała  tereny  uprawowe również  w Siarach,  na swych  rolach  obsadzała własnych  użytkowników  i czerpała  z  tego korzyści,  przypis  Sz. M.), o obszarze,  z  dawna  wymierzonym.  

Do  tej  roli głównej,  jest  jeszcze ćwierćrola  na  dzielnicach  (rola kościelna  w  Siarach, była na  nawisiu,  środek wsi,  okolice  dzisiejszego Szlabanu,w  miejscowej gwarze,  Szlabantu.  Dzielnice,  to tereny  pozyskane  dodatkowo  i dzielone  pośród  kmieci. W  Siarach, to  ukośny  pas ziemi,  powyżej  Szlabanu  Sz. M.).   

Zapłata  za  nabyte nieruchomości   i  ruchomości budzić  musi  zdziwienie i  zastrzeżenia,  ale, pozwólmy  dziać  się historii.

A  ten,  określony kupiec,  Andrzej  Jurczyk, położył  zaraz  pod  rózgę, czyli  przed  sądem, grzywien  trzy,  ale faktycznie,  położył  tylko półtorej  grzywny ( 1, 5),  a pozostałe  półtorej  grzywny, dołoży  wówczas,  gdy biedna  wdowa,  przekaże mu  tak  zwany wypust  obsiewowy,  czyli: pół korca (miara  pojemności),  bobu, pół  korca  jęczmienia i  trzy  korce owsa,  którego  to zapasu  siewnego  prawdopodobnie  nie posiadała.

Nadto, uczciwa  wdowa  Regina, (bez  sprzeciwu  opiekunów swoich  testamentowych),  przekazuje kupcowi  Jurczukowi,  następujący sprzęt  rolny  oraz inwentarz: dwa  konie  rolne; wałacha lub  ogiera  wartości złotych  dwa,  i klacz,  zapewne  podobnej wartości,  jedną  krowę, wóz drewniany  nie  okuty, brony (włóki) dwie,  kopacz (do  gnoju -nawozu),  siekierę, motykę,  łańcuch  i całe  oprzyrządowanie  do wozu  i  zaprzęgu.

Przekazywanie sprzedanej  roli  wraz,  z  zabudowaniami i  osprzętem,  odbywało się  przed  siarskim Sądem,   przy  udziale opiekunów  testamentowych  wdowy i  na  oczach oraz w  obecności sąsiadów  i  innych mieszkańców,  przybyłych  na tę  (kuriozalną)  transakcję.

Wójt  siarski,  Andrzej Święch,  zgodnie  z prawem,  zapytał  zebranych czterokrotnie,  czy  ktoś ma  jakieś  zastrzeżenia do  tej  transakcji, …żaden  się nie  odezwał,  oprócz tegoż  Jaśka,  dziedzica po  nieboszczyku, – Błażeju  Dupce.

Ignorując sprzeciw,  prawnego  spadkobiercy Błażeja,  jego  prawowitego syna,  – Jaśka  Dupki, uczciwa  wdowa – Dupkowa,  wespół ze  swoimi  opiekunami prawnymi,  przekazała  prawa do  sprzedanej  roli,  na wieczne  czasy,  Andrzejowi Jurczykowi  i  jego małżonce  oraz  ich potomstwu,  nic  tam już  sobie,  ani  swoim  potomnym, nie  zostawiając. 

(Jasiek, mógł  być  synem Błażeja,  z  pierwszego małżeństwa,  Sz. M.).

Przekazanie, zgodnie  z  tradycją, odbyło  się  pod  zieloną rózgą  i  przy litkupie.

Zboże  tej  wiosny marzec),  wysiewane było  na sprzedanej  roli,  na spółkę, – wdowy z  kupcem,  po połowie,  po  trzy korce.   Ze  zbiorów tego  zasiewu,  wdowa ma  wziąć  zboża, z  sześciu  zagonów.

Dla  prawowitego  spadkobiercy, – Jaśka  Dupki,  zapisano możliwość,  pierwszeństwa  nabycia tej  roli,  gdyby nie  mógł  utrzymać jej  Jurczyk.

Rękojmię za  nowego  gospodarza, jako  ma  dobrze gospodarować  na  zakupionej roli,  przyjęli  na siebie,  Maciej  Michalik i   Jan  Mikruta (prawdopodobnie,  syn Szymona).

(Można  by  zapytać, o  różnicę  5 grzywien  pomiędzy  wartością roli, zapisaną  w Księdze gromadzkiej,  a  kwotą uzyskaną  ze  sprzedaży ! Ale,  dajmy temu  pokój. Sz. M.). 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna Zapiska nr  7119.(56).     Str. 277/278.                                              (f. 205°). 

Anno Domini    1629,   nona  die   mensis  Martii. –

Uccziwy a  praczowithy  Simon Ptasnik,  albosz  Czopnik, będącz  zlozoni  chorosczią od  P. Boga, jednak  będącz  umislu i  baczenia  dobrego, swoiey  dobrei  wolei, nie  za  zadnim przimuseniem,  ale  swoiei dobrei  wolei  uziwszi,  posłał sobie  po  częscz prawa  Siarskiego, iako  mianowiczie:

 po  uczciwego  pana Andrzeja  Swięcha,  lentwoita Sziarskiego,  był  Iąn  Mykruczik,  Adam Sliwka,  bracia  laweczni  przisiegli  w  Siarach, a  to  było z  wiadomosczią  wsitkiego prawa  Sziarskiego. 

Tenze praczowithy  Simon  Czopnik  sumnienie  szwe  ocziscziwszi naprzod  Panu  Bogu przes  spowiedz  swietą y  prziieczie  ciala Pańskiego,  gdibi  go  P.  Bog  s  tego swiata  powolacz  raczyl, dussę  swą  oddaie Panu  Bogu  w ręcze,  czialo  swe ku  uccziwemu  pogrzebowy przi  koscziele  Sękowskiem. 

To naprzod  powiedzial  iest przed  nami,  prawem nasem ,  ze  tu naprzod  przi  koscziele Sękowskiem  udal  sie na  ten  chleb bogalni,  y  to wiznal  iest,  ze czokolwiek  teraz  ma ubostwa  swego,  tedi tego  nie  ma  z  zadnego prziiacziela  swoiego,  ani s  czieskiei  praczei swei,  iedno  s prozbi  a  ialmuzni przi  koscziele  Sękowskiem, 

tu tez  zasie  zostawuie przi   tei  farze Sekowskiey:  a  naprzod odkazuie  z  gotowizni, ktorą  mial,  na uccziwy  pogrzeb  swoi zlotich  dwadziesczia,  a to  iuz  na grubarze , na  trunne  y na  wsitkie  inse potrzebi,  a  mianowiczie to  powiedzial,  abi te  dwadziesczia  zlotich gospodarz  Adam  oddal Xiedzu  plebanowi  Sękowskiemu w  ręcze,   

Xziądz pleban  Sękowski  tim niechai  sporządza  na msse  swiete,  na vigilie ,  na  wimienianie duse  mei  ubostwu; z  tegoz  zloti Stanislawowi  rectorowi  od zwonienia,  zloty  od mieiscza     w  koscziele, s  tegoz  babek, czo  mąm  za gr.  8,  to na  ofiarę;  

mlinarka Grliczka,  ta  mi dluzna  byla  zlotych 17,  ta  my wiele  dobrego  czinila w  moiei  doleglosczi y  w  potrzebach moich,  tedi  ten wlasni  dlug  daie i  daruie  czasi wiecznemi  teyze  uccziwei mlynarcze  y  iey malzonkowy  za  ich wielkie  dobrodzieistwa,  nikomu tam  iuz  nicz  nie zostawuiącz ,  ani  sobie,  bo a  to  y teraz  dala  my plotna  lnianego  pieknego lokczi  10.   

Adam Sliwka,  gospodarz  moy y  dobrodziey  moi wielki,  ten,  czo mi  dluzen  zlotych siedm  bez  gr. 8, tedi  mu  przi tim  uczcziwim  prawie to  opusczom,  choczaibim y  zdrow  zostal. 

A gdziebi  mnie  Pan Bog  powolacz  raczyl teraz  z  tego swiata,  tedi  iescze czo  mąm  gotowizni zlotich  dziesiecz,  tedi to  iemu  wlasnie wsitko  daie  y daruie,  nikomu  nicz nie  zostawuiącz   zadnemu prziiacielowi,  za  iego wlasne  wyslugi  i dobrodziestwa  wielkie.

Poduski trzi,  ktorem  sobie teraz  pokupyl,  kostuią mnie  zlotich  piecz, te  nikomu  insemu nie  oddaie,  ani siostrzencowy,  ani  siestrzeniczi,  iedno Adamowy  Sliwcze,  gospodarzowy  swemu,  y iego  malzoncze  y dzieweczkom  iego  te poduski  oddaie  y daruie  za  ich wlasne  uczciwe  poslugi, czo  mi  czinili;

 oddaie y daruię  gospodarzowi  swemu, Adamowi  Sliwcze  suknią swoie,  siwą  y blekitną, y  ubranie biale,  a  ploczienne kowalowy,  dziadowi,  oddacz, a  czobi  zostało ziwnosczi w moiei  skrzincze,  tedi po  mei  smierczi gospodarz  niechai  ubostwu odda  za  dusse mą.

Iąn Pulik  czo  mi winien  zlotich  6, Adąm Sliwka,  gospodarz  moy,  ten ma  się  o to  staracz ,  iakobi to  wiwziąl  ku sobie  na  te tam  summe  zlotich 20,  bo  tez  iescze  s tego  muszi  nakladacz , poki  będę  ziw. 

A czobikolwiek  zostalo  po mei  smierczi,  tedi nikomu  nicz  a nicz  nie  oddaie, telko  Adamowy,  gospodarzowy swemu,  daię  y daruię  czassi  wiecznemy, a  prosse,  abim iescze,  pokim  ziw, u  tegoz  swego gospodarza  mial  uczciwe pochowanie  tak,  iako y  pierwey.   

Adamowa Sliwczina  ku  temu przi  nas  rzekla:  mily Szymonie ,  ia  niczego s  cziebie  nie pragnę,  chocziai  ti nicz  nąm  nie dasz,  przeczie  ia tobie  wyslugowacz  będę, pamiętai  tez  na swe  prziiaciele.  Simon w  tim  przi nas  rzekl:  dla Boga  cie  prose, daize  mi  pokoi, czom  ia  iuz rzekl  y  to mowie,  daie  y daruie  gospodarzowi  swemu to  wsitko,  czom iuz  rzekl. 

A to  wszitko  przi nasem  prawie  Siarskiem dzialo  się  dnia y  roku  wissei opisanego y  z  wiadomosczia  to nassą  wsitko.  Andrzei Swiech,  lentwoyt  Siarski, skoro  się  do niego  prawo  zeslo, upominal  Simona,  abi tez  miał  baczenie na  swe  powinne, razy  kilka  upominal go. 

Simon w  te  slowa rzekl:  Mily  panie woicie,  dla  Boga cie  prose,  tu stoiącz  przed  tim  uccziwim  prawem, nie  czinze  mi gwałtu,  dai  mi w  tim  pokoi,  tocz moi  wielki  prziiacziel, gospodarz  moi,  ten mi  wiele  dobrego  czyni y  wysluguie,  tocz mi  wielki  prziiacziel, temu   to swoie  ubóstwo  oddaie a  nikomu  nicz .  

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  56 (Do  nr  7119.   Str. 277/278.                                                                (f. 205°). Roku  Pańskiego  1629, dziewiąty  dzień  miesiąca marca

Uczciwy,  a  pracowity Szymon  Ptasznik,  albo Czapnik  (dziad – jałmużnik  przykościelny),  mieszkający jako  komornik,  u gospodarza  w  Siarach (dolnych?),   Adama  Śliwy, będąc  złożony  chorobą, z  woli  Pana Boga,  jednak,  będąc przy  zdro ych  zmysłach i  dobrej  pamięci, niczym,  ani  przez nikogo  nie  przymuszony,  ale  z własnej  dobrej  woli, poprosił  do  siebie część  Sądu  siarskiego, a  mianowicie: 

uczciwego  pana, Andrzeja  Święcha,  wójta siarskiego  oraz  Jana  Mikrutę   i  Adama  Śliwę,   braci   ławecznych  przysięgłych  (przysięgłych ławników  Sądu  siarskiego), za  wiedzą,   pozostałego składu  ławy  przysięgłych.

Przed  tymi  przedstawicielami  sądu siarskiego  i  w  obecności rodziny  gospodarza, – córek, wyłożył  swoją  ostatnią wolę  i  dyspozycje co  do  posiadanych oszczędności  pieniężnych, wierzytelności  u dłużników  swoich  i dóbr  osobistych.

Tak  więc  na początek, poinformował  obecnych,  o przystąpieniu  do  spowiedzi świętej i  o przyjęciu  Komunii  świętej. Deklaruje dalej,  że  … gdyby  go pan  Bóg  z  tego świata  powołać   raczył, duszę  swą  oddaje panu  Bogu  w ręce,  a  ciało jego  ma  być uczciwie  pogrzebane,  przy kościele  Sękowskim,    gdyż  to właśnie  tutaj,  przy tym  kościele  sękowskimrozpoczął  żywot błagalnika – jałmużnika. 

Poinformował, że  cały  dorobek swojego  życia,  osiągnął i  zgromadził,  nie od  żadnych  przyjaciół, ani  z  ciężkiej  swojej pracy,  ale  prosząc o  jałmużnę,  przy kościele w  Sękowej, gdzie  nadal  chce pozostać;  pozostawić  swe  ciało,  po swojej  śmierci.

Po  tych  informacjach, przystępuje  do  rozporządzenia  swoimi oszczędnościami  i  swoim dobrem  osobistym,  a mianowicie;  z  gotówki, którą  odłożył  na swój  pogrzeb,  w kwocie  złotych  dwadzieścia, a  którą  to kwotę,  gospodarz,  u którego  mieszka,  – Adam Sliwa,  obowiązany  jest oddać  do  rąk   księdzu proboszczowi  w  Sękowej.

Tenże  ksiądz  proboszcz  sękowski,   niechaj  rozporządza nimi   i  opłaci;  na grabarzy,     na  trumnę, na  msze  święte  w wigilie (nie  określa  jakich świąt),  na  wspominanie duszy  jego ubogiej;  a  z tej  kwoty,  jeden złoty  ma  być wypłacony  Stanisławowi  – rectorowi  (kierownikowi)  od dzwonienia  (dzwonnikowi  kościoła), 

drugą  złotówkę, (przypuszczam),  na  opłacenie miejsca  grobu  przy kościele  i  na  opłacenie kobiet  żałobniczek, – lamętujących  na  pogrzebah, pozostałe  osiem  groszy, przeznacza na  ofiarę.

… Mam również  pieniądze  u dłużników,  co  do których  to  pieniędzy, postanawiam  następująco:  u młynarki  (nie  wymienionej z  imienia  i nazwiska),  z Gorlic,  mam złotych  siedemnaście,  ale, że  ta  młynarka, dużo  mi  dobrego uczyniła  w  moich dolegliwościach (zapewne,  była znachorką – zielarka)  i  w potrzebach  moich,  więc jej  ten  dług odpuszczam  i  daruję po  wieczne  czasy; zarówno  tej  młynarce, jak  też  jej mężowi, za ich  wielkie,  wobec mnie,  dobrodziejstwa. 

Postanawia  …Tego  długu  nie  będę  ani sam  dochodził,  ani nie  pozostawiam  nikomu dyspozycji  do  odebrania tych  pieniędzy,   gdyż jeszcze  niedawno  dała mi  10  łokci pięknego,  lnianego  płótna.

U gospodarza  mojego,  wielkiego mojego  dobrodzieja (dobroczyńcy,  u którego  mam  komorę, u  którego  mieszkam), Adama  Śliwy,  mam siedem  złotych  bez 8  groszy, więc  mu ten  dług  daruję i  odpuszczam,  za jego  osobiste,  wobec mnie  wysługi i  dobrodziejstwa  wielkie. 

… A, gdyby  mnie,  pan Bóg,  teraz  raczył  powołać z  tego  świata, to  10  złotych gotówki,  oszczędności,  które jeszcze  posiadam,  właśnie mojemu  dobroczyńcy,  Adamowi Śliwie  daję  i daruję, a  nikomu więcej.

Jeszcze  (niejaki),  … Jan Pulik,   jest  mi dłużny  złotych  6; więc  tę  kwotę, również  przekazuję  mojemu dobroczyńcy,  ale  musi ją  sobie  wpierw dochodzić  i  odebrać.

… Z rzeczy  osobistych,  które posiadam,  a  to: trzy  poduszki  nowe, które  sobie  teraz kupiłem   za  złotych pięć,  nikomu  innemu nie  oddaję,  ani siostrzenicy  swojej,  ani siostrzeńcowi,  ale tylko  gospodarzowi swojemu,  – Adamowi  Śliwie, jego  małżonce  i jego  córeczkom,  za ich  osobiste  posługi i  starania  które mi  czynili;  również dla  tego  gospodarza przeznaczam,  sukmany  moje, siwą  i  błękitną i  ubranie  białe, a to  ubranie  płócienne,  ma oddać  Kowalowi, – dziadowi. (może, również  żebrakowi).

Z żywności,  którą  mam w  swej  skrzyni,  gdyby coś  zostało  jeszcze po  mojej  śmierci,  to  gospodarz,  ma porozdawać  wśród  ubogich, aby  się  modlili za  moją  duszę.   

Ubogi,  a  sprytny jałmużnik,  tak  to sobie  pięknie  wykombinował, że  wszystkie  te darowizny,  uczynione  na rzecz  swego  gospodarza , Adama  Śliwy,  mają w  sumie, dać  kwotę – 20  złotych,  którą to  kwotę,  przeznacza na  początku  testamentu, dla  księdza  proboszcza w  Sękowej,  na wyprawienie  mu,  uczciwego i  godnego  pogrzebu.

Czyni jeszcze  zastrzeżenie,  że z  pieniędzy  które, z  długów  i darowizn  uzyska,  ma mieć  utrzymanie,  u tegoż  uczciwego  gospodarza, aż  do  samej swojej  śmierci, gdyby jeszcze  przyszło  mu  trochę  pożyć na  tym  świecie.

Praktyczna gospodyni  – Śliwowa,  która zapewne  zorientowała  się  w  tych kruczkach  finansowych  swego lokatora,  wobec  przedstawicieli  siarskiego prawa,  zwróciła  się do żebraka  w  te słowy: …miły  Szymonie, ja  niczego  od  ciebie  nie pragnę,  chociaż  ty nic  nam  nie dasz,  przecież  ja  i  tak tobie  wysługiwać  będę, pamiętaj  również  o przyjaciołach  swoich. 

Również, wójt  siarski,  Andrzej Święch,  zorientowawszy  się w  sytuacji,  upominał Szymona  kilka  razy, że  skoro  ściąga do  siebie  część sądu  siarskiego (ze  skrybą, do  zapisania testamentu  zapewne),  powinien pozostawić  jakąś  część pieniędzy,  na  obowiązkowe opłacenie   czynności  prawnych.

Ale  uwagi  te, zarówno  gospodyni  Śliwowej, jak  też  wójta siarskiego – Andrzeja  Święcha,  żebrak Szymon,  kwituje,  wezwaniem do  pomocy  pana Boga  i  zawołaniem, które  można  sprowadzić do  wspólnego  mianownika  słownego: … Ludzie !  Toż nie  czyńcie  mi gwałtu !  Dajcież  mi  święty  spokój ! 

… Wszystko, co  powiedziałem,  to powiedziałem.   Mój  wielki przyjaciel  i  gospodarz mój,  któremu  oddaję … całe  to  swoje ubóstwo,  wszystko,  wszystkim, wypłaci.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 Oryginalna  Zapiska nr  7120.(57).            Str. 278.                                            (f. 217).

Iudicium   bannitum   Et  expositum  extitit   celebratum   anno  Domini  1633, die  4 Februari,  coram  famato viceadwokato  iurato  Andrea  Swiech,  et  eius  assessores   iuratos: Adamo  Sliwka, Andrea  Tokarz ,  Paulo Wrzescz ,  Alberto  Faber, Andrea  Jurcyk,   Stanislao Sartor  et  Paulo Grochola.

Testamentum   benevole factum.   –   Bedącz przywiedziony  przet  prawo Siarskie  zloczyncza  Iąn, syn  Jedrzeia   Skorki ze  wsi  Zwiazdu,  rodzicz bedącz  dwornikiem  I. M.  pana Pawla  Hrząstowskiego   w Siarach,  bedącz  pytany wedluk  prawa  do czwartego  razu  o spalenie  gumna  w Siarach,  bedącz  o tho  obwiniony, dobrowolnie  zeznal przet  męką,  ze ie  on  spalil,

udaiącz   to ze  go  satąn zawioth. 

A gdy  iuz  widzial  confesora  swego,  zeznal po  dobrei  woli, ze  go  Wegrzyn, których  dwa  iechali  do  Gorlicz,  namowil, aby  dwor  spalil I.  M.  pana Pawla  Hrząstowskiego,  który uczynek  wypelnil,  ze gumno  spalil,  który Węgrzyn  obiecuiącz   mu nagrodę  uczynicz ,  któremu Iąnowi  nie  dal nicz.

A gdy  iuz  byl na  executiei  przyznal się,  ze  on spalil,  ostatni  ogien do  gumna  zalozyl i  spalil gumno,  mowiącz,  ze mnie  Wegrzyn  namowil, których  dwa  iechaly do  Gorlicz na  koniach, ieden  byl  na bialem  koniu,  byl brodaty w  oponczy,  ktoremu sie  siwizna  miotala, a  drugi  tesz brodaty,  przystrzyganą  brodę mial,  na  koniu czisawym,  a  ta namowa  byla  s tem  Iąnem  na scziescze  od  Gorlicz idącz, 

ktoremu obieczal  dacz  zlotych 20,  ktory  ogien wzial  z  dwora z  piecza  w  prohno prze  wieczorem  w niedziele  piersą  po trzech krolach,  ktorym  wlozyl ogien  z  prochnem w  plewy; 

do piersego  y  do drugiego  ognia  nie przyznal  się,  ieno do  trzeciego  do insego  się  nie przyznal. 

Po tyze  executiy  przed prawym  stoiącz  Siarskiem, tos  się  do tego  ognia,  ze on  spalil  gumno, przyznal,  a  wedluk prawa  byl  pytaty (s) y  po  czwarty rasz  y  confirmatią uczynil,  ze  on to  uczynil. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  57 (Do  nr  7120).   Str.  278.                                                                 (f. 217).

Wskutek  doniesienia  o zaistniałym  przestępstwie.

Publiczne, z  udziałem  całej gromady,  i  specjalnego oprawcy  egzekutora,  śledztwo – przesłuchanie,  metodą tortur,  oraz  egzekucja.

Roku  Pańskiego, 1633, dnia  4  lutego, odbyło  się  publiczne posiedzenie,  siarskiego  Sądu ławniczego,  któremu  przewodniczył wójt,  Andrzej  Święch, z  udziałem,  specjalnie dobranego  składu  ławy przysięgłych:  Adam  Śliwa, Andrzej  Tokarz,  Paweł Wrzeszcz,  Wojciech  Kowal, Andrzej  Jurczyk,  Stanisław Sartor  (może  Krawiec), Paweł  Grochola.    

Dobrowolne zeznanie, – wyznanie obwinionego.  – 

Będąc przywiedziony  (doprowadzony)  przed Sąd  siarski,  złoczyńca, – Jan  Skorka, syn Jędrzeja  Skorki,  pochodzący ze  wsi  Zwiazdu (?), a  dworaka (pracownika we dworze),  jego  mości pana,  Pawła  Hrząstowsiego (nowego),  sołtysa i  osadczy   we wsi  Siary,  obwiniony o  spalenie  gumna (budynki  gospodarcze – stodoły),  dworu w  Siarach,  złożył przed  Sądem,  dobrowolne zeznanie.

Po  postawieniu  zarzutu, siarski  Sąd,  przewodzony przez  wójta,   Andrzeja Święcha,  czterokrotnie  zapytał obwinionego, (zgodnie  z  prawem Magdeburskim,  starczyło  razy trzy),  czy  on  to,  podpalił gumno. 

Obwiniony, przyznał  się  do podpalenia,  tłumacząc  się  (udając), że  uczynił  to;  wodzony przez  szatana. Odpowiedź  ta, nie zadowoliła  pana  Hrząstowskiego  ani Sądu siarskiego.

Postanowiono zastosować  tortury.    Gdy obwiniony,   zobaczył  swego oprawcę  i  kata, (zapewne,  przybyłego z  grodu  bieckiego?), dobrowolnie  zeznał,  że do  tego  czynu, namówił  go  Węgrzyn (mieszkaniec  pobliskich Węgier,  granica  węgierska, przebiegała  wówczas,  około  18  km od  wsi  Siary), których  dwu,  jechało do  Gorlic;  obiecując obwinionemu,  Janowi  Skorce, za  spalenie  dworu imci  pana  Hrząstowskiego  nagrodę, której  jednak,  po wykonaniu czynu,  nie  otrzymał.

A  gdy,  dobrał się  już  do niego  oprawca  i był  torturowany,  przyznał się,  że  on  spalił. Przyznał  się  do ostatniego,  z  trzech podpaleń  gumna  dworu, a  wykonał  to następująco: przed wieczorem,  w  pierwszą niedzielę  po  Trzech Królach  (około  9 stycznia),  wziął  ogarek z  dworskiego  pieca, włożył  w  próchno i  zaniósł  go do  stodoły,  gdzie włożył  to  tlące się  próchno,  w plewy  (łuski  ze zboża  i  drobna słoma).

Opisał  również  szczegółowo,  jak, został  namówiony  do podpalenia,  a  mianowicie: na  ścieżce idącej  do  Gorlic, spotkał  dwu  Węgrów, jadących  na  koniach.

Jeden  z  tych Węgrów,  jadący  na  białym koniu,  człowiek  starszy, był  w  opończy (zapewne  z kapturem),  spod  którego, opadała  długa  siwa broda  i  włosy. 

Drugi Węgrzyn,  jechał  na koniu  cisawym,  również był  brodaty,  ale jego  broda  była przystrzyżona.  Ten  to,  przystrzyżony  Węgrzyn, prawdopodobnie,  namówił  Jana Skorkę,  syna  Jędrzeja, do  podpalenia  dworu w  Siarach,  obiecując mu  20  złotych nagrody,  której  to  nagrody,  nigdy mu  nie  wypłacił.

Po wykonaniu  tortur,  znów pytany  czterokrotnie  przez wójta,  przyznaje  się  tylko, do  trzeciego podpalenia;  spalenia  gumna,  a uczyniwszy  skruchę,  zostaje zapewne,  przez  sprowadzonego kapłana  Sękowskiego,  pocieszony i  namaszczony…

Przypuszczać można,  że  wyrok egzekucji,  został  publicznie wykonany,  albowiem siarskie  prawo twarde  jest.    

Wszak pytanie,  komu  naprawdę, zależało  na  spaleniu dworu  imci  pana Hrząstowskiego,  pozostaje  nadal bez  odpowiedzi.   

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna  Zapiska  nr. 7121.  (58).      Str.  279                                                  (f. 227). 

Anno Domini   1636,  die 4  Ianuarii.

Stanąwszi  obecznie Barbara  Piękosiowna  przed prawem  Siarskim,  nie będącz  przymuszona  ani zadnym  blendem   zwiedziona, ale  będącz  zdrowa tak  na  ciele iako  i  na  umysle,  zeznala dobrowolnie,  ze  będąc w  Węgrzech  przy rodzonym  bracie  swoim xiędzu, po  śmierci thego  bratha  swego xiędza  rodzonego  dala była  do  schowania czerwonych  złotych, 24  Woiciechowi, Kowalowi  Siarskiemu, 

sinowi swemu  także  talarow celnych  30,  które pieniądze  prziechawszi   do Polski  zaraz  powziela od  Woiciecha  Kowala szina  szwoiego  na wichowanie  szobie,  ktore talary  Wojciech  Srebni miescanin Gorliczki  odmienil za  monete  czerwone zlothe,  iako  szie obracaią;   

naprzod oddala  do  Gorliczkiego kosciola   parę,  do Sękowskiego  kościoła  parę, prosila  syna swego  thego  Woiciecha, aby  iei  kozuch kupil,  dala  mu parę,  on  kupil kozuch  bialoglowski  w Cięskowicach  za  zlotich  8, zmieniwszy  thę  parę, ostatek  dal  iey, kiedy  była  przi Wojciechu  synu  swoim w  Siarach,  dala mu  ieden  na ziwnoscz,

 ktory  zmienil i  kupil  zboza, czo  do  zywnosczy nalezy,  iako  nie stalo  monety  talarowey, zmienil  Wojciech  Kowal sin  iei  pięnc czerwonych  u  Piotrowica w  Biecu  i oddal  iei  monetę, ktorą  sie  ziwi, parę  lyzek  srebnich dala  mu  do schowania,  w  tim  iedne  u niey  kupil  za kopę,  a  drugą go  darowala,  y srebra  kawalek ,  s którego  srebra  dal  był  ulac tylko  pięc  guzikow, 

w tym  oboie  przedal i  liske  i  guziki  tylko za  zlotych  pięc;  suknią czarną  kaplanską,  thę tho  u  matki Wojciech  Kowal  syn iei  kupil  za zlotach  8,  tcho wszitko  zeznala  dobrowolnie przed  prawem,  ze się  iei  dosic stalo  za  wsytko  od  Woiciecha  szina iei,  kowala  Siarskiego, y  przi  thymze prawie  czyni  go  wolnym  y quituie  ze  wsytkiego, nie  zostawuiącz  przi nim  nic,  ani sobie  ani  powinnym ani  insym  dziatkom. 

Ostatek cokolwiek  zostanie,  iesli nie  strawi,  thedy na  iei   dobrey woley,  czo  od pogrzebu  zostanie,  wolno mi  będzie  oddac komu  będe  chciala y  znowu  obieczuie thego  poprawic, to iest  testamentem  przy smierci; 

 prziczim bilo  prawo  Siarskie, naprzod  Andrzej  Swiech woit  Siarski,  przisiegly Adąm  Sliwka, Pawel  Wrzescz,  Stanislaw Krawiec,  Marcin  Dominik, Andrzei   Tokarz, anno  et  die,  ut  supra..    

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  58 (Do  nr  7121).       Str. 279.                                                           (f. 227).

Roku Pańskiego   1636,  dnia 4  stycznia.

Przed  Sądem  siarskim,  staje  osobiście,  Barbara Piękosiówna  (Piękoś). 

Stając  z  własnej i  nie  przymuszonej woli,  zdrowa  na ciele  i  umyśle, nie  będąc  żadnym błędem  zwiedziona  (przypuszczalnie,  aby  ukrócić ludzkie  gadanie), składa  dobrowolnie,  następujące oświadczenie:  byłam   w Węgrzech,  (zapewne,  w  charakterze  gospodyni – kucharki),  przy  swoim rodzonym  bracie,  – księdzu.  

Po  śmierci  tego brata  swego – księdza,  powróciła do  Polski,  zamieszkała u  syna  swego Wojciecha,  kowala  siarskiego, (który przyjął,  lub  któremu nadano  nazwisko  od zawodu),  u  którego, deponowała  podczas  pobytu na  Węgrzech,  swoje zarobione  pieniądze. 

Powracając, przywiozła  również  pewien spadek,  po  zmarłym bracie,  księdzu.  

Stając przed  siarskim  Sądem,  rozlicza  się  szczegółowo, ze  swojego  majątku; pieniądze,  które  dała Wojciechowi  do  przechowania: czerwonych  złotych   24  (polski  dukat, 3, 5g.), –  talarów celnych  (międzynarodowa  moneta srebrna, w  Polsce  przelicznik 8  zł.,  lub 240  gr.)  kwotę, – 30,  którą to kwotę,  odebrała zaraz  od  Pd syna swego, kowala siarskiego

Ponadto,  parę(nie  wymienia ilości),  łyżek  srebrnych, kawałek (?),  srebra.      

Gdy  już  zamieszkała u  swego  syna, cały  ten  depozyt zaraz  odebrała,  aby mieć  na  swoje utrzymanie  i  potrzeby. Tak  więc,  owe talary  celne,  w ilości  30  sztuk, zamieniła  u  Wojciecha Srebrnego,  mieszczanina  z Gorlic (prowadzącego  kantor  lub jakieś  kupiectwo),  na obiegowe,  – czerwone  złote, według  obowiązującego  przelicznika, (nie  podając przezornie  kwoty). 

Po  tej  zamianie, najpierw  złożyła  na ofiarę,  w  gorlickim  kościele,  parę (?, może dwa),  czerwonych złotych,  a  następnie w  kościele  sękowskim również  parę (?),  czerwonych złotych. 

Następnie,  poprosiła  syna swego,  – Wojciecha,  aby kupił  jej  kożuch i  dała  mu na  ten  zakup, parę  czerwonych  złotych. Wojciech,  kupił  kożuch damski  w  Ciężkawicah, za  złotych 8,  a  resztę jej  zwrócił .  

Na żywność,  dała  Wojciechowi jeden  talar,  który zamienił (na  czerwone  złote),  u  Piotrowicza (w  kantorze)  w Bieczu.   Za  te pieniądze,  zakupił  Wojciech  zboża na  przemiał,  na posiłki,  ale,  że nie  starczyło  tych pieniędzy,  dołożyła  jeszcze pięć  czerwonych  złotych, z  których  Wojciech, zwrócił  jej  jedną  monetę.  

Z  łyżek  srebrnych, które  miała,  jedną zakupił  u  niej syn  Wojciech  za  kopę(nie wiadomo,  czy  za kopę  zboża,  czy za  kopę  jaj, czy,  za  6o groszy?),  a  drugą srebrną  łyżką,  został Wojciech,  przez  matkę, obdarowany.  

Obdarowała go  również,  kawałkiem srebra (kruszcu),  z  którego, po  przetopieniu,  wyszło tylko  5  guzików, które  razem  z   lisią  czapką lub  kołnierzem,  sprzedał za   złotych  pięć. Sutannę  czarną   kapłańską, (którą  zapewne miała  po  zmarłym bracie  księdzu),  zakupił syn  Wojciech (może  na  ofiarę  do kościoła  sękowskiego)  za złotych  czerwonych  8.  

Po  tym  rozliczeniu się  wstępnym,  oczyszcza syna  swego  Wojciecha i  uwalnia od   jakichkol wiek   zobowiązań  finansowych   wobec  niej, i  przed  siarskim  Sądem,  czyni  pokwitowanie przetrzymywanych  u  niego, swoich  pieniędzy depozytowych. 

Jednocześnie oświadcza,  że  nie pozostawia  u  syna Wojciecha,  żadnych  pieniędzy tak  dla  siebie, jak  też  dla (może),  swego  rodzeństwa, lub  potomków  Wojciecha.  

Gdyby pozostały  jeszcze  jakieś pieniądze,  po  odliczeniu kosztów  utrzymania, i  przewidywanych  kosztów pogrzebu,  to  obiecuje, uregulować  to  prawnie,               testamentem  przedśmiertnym,  w którym,  wyznaczy  spadkobiercę pozostałości.

Przy  tym  rozliczeniu, z  Sądu  siarskiego, uczestniczył  Andrzej  Święch, – wójt  siarski, oraz  ławnicy  przysięgli; Adam  Śliwa,  Paweł Wrzeszcz,  Stanisław  Krawiec, Marcin  Dominik  i Andrzej  Tokarz. 

Działo  się  w dniu  i  roku, jak  wyżej  zapisano.    

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna  Zapiska  nr 7122. (59).              Str. 279.                                                (f. 228°) 

Roku  Pańskiego 1636   w  dzień Poczęcia  P. N. M.  (d . 8 Decembris) – 

Stala się  ugoda  strony Stephana  Philaka   z Ropice,  którego  poimano  w dzien S.  Katarzyny  u browaru  Siarskiego,  ktori tho  Stephan  Philak poskodowal  w  browarze karczmarzowi  Siarskiemu,  poddanemu I. M.  pana  Pawla Hrząstowskiego,  a  isz wisedl  dekret  s prawa  wiernego  Siarskiego na  tego  Philaka Stephana,  ktori  był na  garlo  osądzony za  iego  zli uczinek,

 thedi upatruiącz  tho  prawo wiernie  z  I.  M.  panem Pawlem  Hrząstowskiem,  panem i osiaicą  swoim,  za przicziną  sąsiadow  iego  y  wielu ludzi  inszich  darowali go  garlem,  upatruiącz iego  polepsenie  ziwotha, do  thego,  ze instigatora  nie  bilo przeciwko  iemu,     

ktori tho  Stephąn  Philak obligowal  się  ze wsytką  gromadą  Ropiczką i  powinnemi  swemi  takze  i  z insemi  postronnemi  siąsiadi naprzod  winę  grodową odprawie,  takze  I.  M.  pana Pawla  Hrząstowskiego  i mistrza  i  prawo Siarskie. 

Za pokoi  zapisuie  się Helias  soltis  Ropiczki, Fedor  pop  Ropiczki, Lazur  soltys  Bednarski ze  wsytką  gromadą Ropiczką  w  te  slowa,  ze gdiby  się  czokolwiek  kaczmarzowi Siarskiemu  stalo,  albo gromadzie  Siarskiei,  także y  Sękowskiei  tedi obliguią  się  takim sposobem, ze  mi  go widami  prawu  Siarskiemu bez  wselakiei  trudnosci, także  i  za postronnich  obliguią  się, ze  maią  miec Siaranie  i  Sękowianie zewsząd  pokoi, 

przi ktorei  ugodzie  bilo prawo  Siarskie  zupelne, naprzod  Andrzej  Swiech  woit  Siarski  przisiegly, Adam  Sliwka,  Pawel Wrzesc,  Andrzei  Iurek,  Stanislaw Krawiec,  Marcin  Dominik, Woiciech  Kowal,  Andrzei  Tokarz ,  I. M.  pan Pawel  Hrząstowski  osiaica wsi  Siar  I. K. M., na  co  się i  rękomie  podpisuią rękoma  swemy  i prawo  Siarskie  pieczęcią gromaczką  tego  roboruie, anno  et  die, ut  supra.. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  59  (Do nr  7122).     Str. 279.                                                                  (f. 228°).                                                      Roku  pańskiego   1636, w  dzień  Niepokalanego Poczęcia  Najświętszej  Marii Panny,  dnia  8  grudnia.  

Stała  się  ugoda, w  sprawie  Stefana Pilaka  z  Ropicy (Ruskiej),  którego  ujęto w  dniu  świętej Katarzyny (około  25  listopada), w  browarze  (w karczmie)  siarskim. 

Tenże, pojmany  Stefan  Pilak (ze wsi Ropica  Ruska,  lokowanej na  prawie  wołoskim), wyrządził  ówczesnemu karczmarzowi  siarskiemu  (prawdopodobnie  Kwiatoniowskiemu),  poddanemu  jegomości   pana,  Pawła Hrząstowskiego,  jakąś  wielką szkodę  (może  podpalenie). 

Tenże pojmany  (i  uwięziony w  Siarach),  Stefan Pilak,  był  już  przez siarski  Sąd,  sądzony, za  jakieś  ciężkie przewiny,  i  skazany dekretem  tego  sądu, na  karę  śmierci. 

Zapewne, rodzina  tegoż  skazańca, wespół  ze  zwierzchnością  gromady ropickiej,  oraz  jego sąsiadami,  wystąpili  do imci  pana  Hrząstowsiego, – sołtysa  i  osadczy wsi  Siary,  oraz do  Sądu   siarskiego, z  prośbą  o darowanie  kary,  gdyż, zebrał  się  siarski Sąd  kompletny, 

z  udziałem  imci pana  Hrząstowskiego,  również, z  udziałem  zapewne,  poszkodowanego karczmarza,  oraz  z udziałem,  przedstawicieli  zwierzchności   wsi złoczyńcy,  jak również,  zagrożona ludność  wsi;  Siar i  Sękowej.

Sąd siarski,  biorąc  pod uwagę  opinię  o przestępcy,  wystawioną  przez sołtysów  wsi:  Ropicy Ruskiej  i  Bednarki,  oraz  popa  (kapłana prawosławnego),  tych  wsi, – Fedora, jak również  sąsiadów,   że w  życiu  Stefana Pilaka  nastąpiła  znaczna poprawa, że  zobowiązano się  do naprawienia wyrządzonej  szkody  karczmarzowi,

do  uiszczenia wszystkich  opłat i pokrycia  kosztów sądowych; wynajęcia  mistrza (kata), zapewne w  grodzie  w Bieczu…   

Skoro zatem,  nie pojawił  się i  nie  wystąpił żaden  oskarżyciel  publiczny, biorąc pod uwagę  te  wszystkie zobowiązania  i zapewnienia stron  winnego  Pilaka,  sołtys wsi  królewskiej, – Siary,  Paweł Hrząstowski,  darował  złoczyńcy, (ułaskawienie),  czekającą go,  niechybną  karę śmierci.    

Na  okoliczność  zabezpieczenia  i  wyegzekwowania  nałożonych  kar i  zobowiązań   poręczycieli społecznych,  sporządzono  dekret, w  którym  zawarto, następujące  warunki  zawieszenia kary  śmierci   Stefana Pilaka: 

–  uiszczenie  nałożonych kar  pieniężnych

– spokój powszechny  dla  mieszkańców wsi  Siary  i Sękowa,

–  pełne  bezpieczeństwo  dla karczmarza  siarskiego,

–  żadnych  złych czynów  we  wsiach Siary  i  Sękowa,

Ułaskawiając przestępcę,  Sąd  siarski ostrzega,  że  jeżeli którykolwiek  z  tych warunków,  zostanie  w najmniejszym,  chociażby,  stopniu złamany,  kara  będzie natychmiast  odwieszona.

Poręczyciele społeczni,  ze  wsi Ropica  Ruska  i Bednarka,  zobowiązują  się  w  przypadku złamania  tej  ugody przez  Stefana  Pilaka, do  natychmiastowego  wydania tegoż (ektradycji),  Sądowi siarskiemu.  

Ze  strony  przestępcy, podpisują  się (zapewne  przy pomocy znaków – krzyżyków): Helias, – sołtys ropicki  i  Fedor, -pop  ropicki  oraz Lazur, – sołtys  ze  wsi Bednarka.

Stronę poszkodowaną,  reprezentuje  Sąd siarski  wójtowski,  ławniczy,  pod  przewodnictwem  wójta, Andrzeja  Święcha,  oraz ławnicy – przysięgli:  Adam  Śliwa, Paweł  Wrzeszcz,  Andrzej Jurek,  Stanisław  Krawiec, Marcin  Dominik,  Wojciech Kowal,  Andrzej  Tokarz. 

Obecny  był  również, jegomości  pan,  Paweł Hrząstowski,  sołtys  i osadcza  wsi  Siary,  Jego królewskiej  Mości  (Władysława IV).

Przedstawiciele gromady  Siary,  podpisują się  pod  dokumentem osobiście  i  odciskają dla  większego  znaczenia, pieczęć  swą,  Gromady Siary.

Działo  się,  w dniu  i  roku, jak  powyżej  odnotowano.   

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna  Zapiska  nr 7123. (60).               Str.  279/280.                                          (f. 232°)

Roku  1644,  dnia  9 sierpnia.

Stala się  pewna  zgoda w  taki  sposob,  yz podczas  woyny  Węgierskiey kupiono  koni  parę,    s  ktorych  potym  iednego  poznano,  udaiącz , ze  to  kon kradziony  byl,  gdzie byly  w  tym dwa  dekrety,  ieden I. M.  pana  Manieckiego, drugi  z  urzędu ynszego  Gorlickiego,  gdzie iusz  prawo  wynalazło y  uznalo,  iż ten  kon  dobrze kupiony  był  podczas takowey  woyny, 

zaczym nie  kontentuiącz  się temi  dekretami  ten,  ktoby  tego konia  chciał  wywindowacz zloscz  swą  wykonal, ze  gwltownie  konia ynszego,  nagradzaiącz  sobie swoią  szkodę,  sząsiadowy iednemu  w  Szękowey porwal  y  z nim  do  laszu  uciekl, którego  postrzegli  ludzie a  mianowicie  Walek Lesko  puścil  się po  nim,  czhczącz go  poimac  przy tim  koniu, 

ale on  nie  widzącz tego,  ze  iusz raz  tho  uczynil, ze  konia  porwal, ale  iescze  z  większą  złosczią się  otworzyl,  albowiem nie  widzącz  za  tym,  który go  gonil  posiłku zadnego,  chciał  go zamordowacz,  czo  by był  wykonal,  gdyby nie  za  szczczęscciem  Bozym ludzie  byly  rathowali, którzy  przypadszy  na nim  go  poymaly y  do  urzędu oddaly, 

zaczym slusne  karanie  mial wziącz  według  prawa za  swe  zle uczynki,  ale  my zauzywaiącz  milosierdzia  za prozbą  ludzi  godnych y  rękomią  y pewnem  swiadectwem,  ze  się  ten człek  nigdy  nie bawil,  łaskę  pokazalyśmy, ze  takowego  karania, ktore  byl  zasluzyl, nie  dopuścilyśmy, czo  jednak  dla takowego  więzienia,  które podiąl, 

uwazyl to  pilnie  urząd, aby  się  zapiszal tak  szam,  iako za  powinnych  i wssytkiemi  temi  dobremi przyiacielami  iego,  żeby zadnei  zemsty  ani przegrozy  na  wies Szary  y  Szękową nie  było  zadney, tak  przez  go szamego  i  ynsze nastawne  oszoby,  a gdzieby  szie  czo pokazalo,  albo  przygrazal kto  o  tę krzywdę, 

tedy takowy  za  namnieyszym przeswiatczeniem  ma  bycz na  garle  karany, czego  maią  bydz pomoczą  czy,  którzy ząn  ręczą   y tego  maią  przestrzegac y  zabiegac  temu, aby  namnieysza  zła rzecz  się  nie pokazala,  czego  każdy z  nich  wlaszną swą  ręką  y tym  zapisem  potwierdza: 

Daniel Onczowski,  teraznieyszy  szoltis Czyrnienski  ręką  swą u  syna  swego Czyrnienskiego  Stephan,  Daniel, Wasil Swietnicky,  Maciey  Rozdzielsky, Iliasz  Ropicki,  Timko Krzywiansky, Papniansky  Maciey.    

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  60 (Do  nr  7123).  Str.  279/280.                                                         (f. 232°)

W  roku  1644, dnia  9  sierpnia, Sąd  siarski  przeprowadza proces  i  zawiera pewną   ugodę – porozumienie,  z przedstawicielami  pobliskich  wsi, rządzących  się  prawem wołoskim.  

A  rzecz  miała się,  jak  można wydedukować  z  zawiłego tekstu,  następująco:  podczas niedawnej,  minionej  wojny  węgierskiej,  jeden z  mieszkańców  wsi Sękowa,  zakupił  parę (dwa) koni,  na  które, a  przynajmniej  na jednego  z  nich, miał  wielką  ochotę, mieszkaniec  sąsiedniej,  pobliskiej wsi  wołoskiej,  przypuszczalnie  Czyrnej.

Tenże,  zawiedziony  i  zdesperowany  kupiec czyrnieński,  posądził  prawowitego nabywcę,  o  kradzież jednego  z  tych koni,  twierdząc,  że on  tego  konia rozpoznał. 

Sprawa była  więc  rozpatrywana, najpierw  przez  sąd wójtowski  wsi  Sękowa – zapewne, a później  trafiła  do sądu  burgrabskiego  w Gorlicach. 

Obydwa  te  Sądy, po  rozpoznaniu  i rozpatrzeniu  sprawy,  wydały stosowne  dekrety, z których  jeden,  znajdował się  u  imci pana  Manieckiego  (? Może sołtysa  osadczy,  na ten  czas,  wsi Sękowa),  a  drugi, w  urzędzie  Sądu miejskiego  w  Gorlicach, gdzie  uznano,  że koń,  lub  konie, zakupiono  w  sposób legalny  i  prawidłowy.  

Jednak, tenże  niedoszły  kupiec (zapewne  z  obawy, nie  wymieniany  wprost  z nazwiska),  tak  był na  tego  konia  napalony i zdesperowany  przegraną  w dwu sądach, że  nagradzając    sobie swoją  szkodę,  nie  mającemu  związku, z  tą  sprawą, jednemu,  z  sąsiadów sękowskich,  porwał  jego konia,  i  uciekł z  nim  (zapewne na  nim)  do pobliskiego  lasu.

Niecny czyn  koniokrada,  zauważony był  przez  kilku mieszkańców  Sękowej,  z których  najbliższy  sprawcy, lub  najszybszy,  niejaki Walek  Lesko (Leszko),  popędził  za koniokradem  do  lasu. Za  Walkiem,  popędzili inni  sękowianie.  

Walek Lesko,  koniokrada  dopadł, ale  tamten,  widocznie silniejszy  i  gotowy na  wszystko,  nie  domyślając  się   dalszej pogoni  innych,  obalił na  ziemię  swego prześladowcę,  i  byłby go,  niechybnie,  zamordował, gdyby  za  szczęściem  Bożym, nie  byli doń  przypadli,  dalsi goniący  i  Walka uratowali,  a  koniokrada pochwyciwszy,  do  urzędu   sękowskiego  lub  gorlickiego,  ciupasem odstawili.

Koniokrad recydywista  (ciążył  już na  nim  wyrok za  kradzież  konia), byłby  niechybnie  na  gardło skazany,  ale  za sprawą  jakiegoś  mocnego wstawiennictwa  ludzi  godnych, sprawa  trafiła  do sądu  wójtowskiego,  siarskiego, gdzie,  jest  właśnie rozpatrywana.

Podgórskie,  królewskie wsi –  Siary  i Sękowa,  z  prawodawstwem magdeburskim, – niemieckim,   graniczyły bezpośrednio,  ze  wsiami, lokowanymi  od  niedawna, na  prawie  wołoskim, z  mieszaną  ludnością napływową,  zazwyczaj  pasterską, różnego  autoramentu,  obyczajów i  temperamentu.

Wsi,  na  prawie wołoskim,  dawały  zazwyczaj wsparcie  i  często schronienie,  różnym  grupom Beskidników.  Przypuszczalnie,   dlatego  to  właśnie,  z obawy  o  bezpośrednie zagrożenie,  sołtysi wsi  Siary  i Sękowa  oraz  podległe im  Sądy  wójtowskie, obchodzili  się  nader łagodnie,  z  przestępcami wołoskimi,  których czyny,  kwalifikowały  się, według  ówczesnego  prawa, na  karę  śmierci.

Tak  więc,  Sąd siarski  ławniczy  – wójtowski,  mający już przykre  dświadczenie,  z tymi  dalszymi  sąsiadami (sprawa  poszkodowania karczmarza  siarowskiego),  opierając się  na  jakiejś protekcji,  mając  poręczenie sołtysów  wsi  wołoskich,  oraz używając  własnego  autorytetu, porozumiewa  się,  z urzędem  sądowym  w Gorlicach  lub  Bieczu i  uzyskuje  zamianę kary śmierci  grożącej  przestępcy – koniokradowi,  na karę  więzienia,  a może i całkowite  ułaskawienie. 

Oczywiście,  są postawione  warunki: … żadnej zemsty  i  pogróżek na  wsie  Siary i  Sękową,  tak przez  samego  przestępcę, jak  też  przez ludzi  przez  niego, lub  krewnych, –  nasłanych, pod  pręgierzem  odwieszenia pierwszych  wyroków… 

Gwarantami spokoju  i  nie wznawiania  żadnych  czynów przestępczych,  przez obwinionego,  są;  Daniel Onczowski,  teraźniejszy  sołtys  wsi Czyrne,  i  jego synowie:  Stefan  i Daniel  (przypuszczalnie,  jeden z  nich,  jest przestępcą),  Wasyl  Swietnicki (Śnietnicki,  wieś  Śnietnica),  Maciej Rozdzielski  (wieś  Rozdziele), Iliasz  Ropicki  (wieś Ropica Ruska – górna ), Timko Krzywiański  (wieś  Krywa – Krzywa)  oraz Maciej  Papniański. 

(My,  już tych Panów dobrze poznaliśmy,  a niebawem,  poznamy  ich znowu).

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna  Zapiska  nr 7124.(61).   Str. 280.                                                    (f. 233).

Roku 1644,  dnia  9 sierpnia.

Dzialo się  przy  bytnosci wszystkiego  prawa  wsi Siar,  przy  lentwoicie Iędrzey  Iurczyk,  Adam Slywka,  Stanisław  Krawiecz, Woyciech  Wrzescz,  Lukasz Zabięnski, Marczin  Dominik, Woyciech  Kowal,  Iędrzey Tokarz;

 a  yz przy  tei  sprawie tenze  Stanczowski  dał przy  sobie  wszadzic Olexę  Pielaka  ze wsi  Twaroska  zwysniego, tedy  my  nie  uznaiącz w  nim  winy zadnei,  puscząmy  go wolnym, to  sobie tylko  waruiącz,  ysz takowem  sposobem  przegrozek zadnych  y  niebezpieczeństwa  zadnego tak  w  drodze do  Węgier  iadącz,  

iako y  na  dziedzinie Siarskiey  y  Sękowskiey nie  mscil  się, na  czo  czy rekomią  ręczą  mianowicie: Tymko  Krzywianski,  Danko Hanczowski  y  szynem swoim,  na  czo takowym  sposobem  podpiszuią sie   syn  Danielow Stefan,  Oleksa  Pielak.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  61 (Do  nr  7124).  Str.  280.                                                             (f. 233).  

Działo  się  w roku  1644,  dnia 9  sierpnia,  w obecności  Sądu  wójtowskiego siarskiego. 

Zebrany  w  pełnym składzie,  a  mianowicie: landwójt  siarski,  Andrzej Jurczyk;  ława  przysięgłych: Adam  Śliwa,  Stanisław Krawiec,  Wojciech  Wrzeszcz, Lukasz  Zabienski,   Marcin Dominik,  Wojciech  Kowal, Jędrzej  Tokarz.

Sprawa,  ma  niewątpliwy związek;  jakby  ciąg dalszy,  ze  sprawą, odnotowaną  w  zapisce nr  7122. (59),  z dnia  8  grudnia, 1636  roku,  kiedy to,  skazany  na  gardło za  demolkę  siarskiej karczmy,  niejaki  Stefan Pilak,  zostaje,  warunkowo, uwolniony.

W  sprawie  bieżącej, tenże  Stanczowski,  albo Hanczowski,  lub  nawet Onczowski; (nazwiska  tworzone od  nazw  wsi, pisano  dosyć  dowolnie, zazwyczaj,  tak  jak słyszano),  mając  jakąś złość  do  swojego kompana  lub  towarzysza podróży,  a  może, była  to, po  prostu prowokacja  (?),  wydał lub  nie  bronił podczas  jakiejś  burdy,  swojego  kompana,  Oleksę (Oleksego)  Pielaka (Pilaka)  ze wsi  Twarożek  wyżny.  

(W  żadnych  dostępnych źródłach,  o  takiej wsi  w  pobliżu Gorlic,  nie  wzmiankowano, chociaż,  z  treści bieżącej  zapiski  wynika, że  była  ta wieś,  gdzieś  po drodze  do  Węgier, przebiegającej,  jak  powszechnie wiadomo,  przez  wsi: Siary,  Sękową,  Ropicę Ruską,  etc.  

Tak  więc,  wsadzony  do jakiegoś  więzienia,  Oleksy Pielak,  staje  przed siarskim

Sądem wójtowskim,  który  to  Sąd,  nie mogąc  mu  zarzucić żadnej  winy,  puszcza go  wolnym.  

Jakieś podejrzenia  do  zatrzymanego, jednak  były,  skoro Sąd  siarski,  czyni zastrzeżenia  co,  do gwarancji  bezpieczeństwa,  dla mieszkańców  wsi  Siar i  Sękowej,  tak  na  terytoriach  tych wsi,  jako  i w  drodze  do Węgier,  aby  zatrzymany, a  następnie  uwolniony, nie  mścił się (!).  Za  co ?   

Sprawa, była  jednak  poważna, skoro  zażądano  rękojmi, której  udzielili:  Tymko Krzywiański  (ze  wsi Krzywa),  Danko (Daniel)  Hanczowski (ze  wsi  Hanczowa), wraz  ze  swym synem  Stefanem  oraz sam  Oleksa  Pielak.   

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna  Zapiska  nr 7125.(62).    Str. 280.                                                               (f. 234).

Anno Domini  1649,  die 12  Martii. 

Acz niedosycz  stalo  sie temu  pierwszemu  dekretowi wzwyz  opisanemu,  ze nie  dotrzymal  wiary swoiei,  ale  y zawiodl  rękomią  swoie pierwszą  tenze  pomieniony Danko  Czernienski  szoltys z  Musynskiego  Państwa, albowiem  miasto  ukaiania się  naiechal  powtore na  wies  Siary na  poddanego  I.  M.  pana Olszowskiego,  na  ten czas  dzierzawcę,

gdzie tegoz  chlopa  zdespektowal i  bic  chciał, gdzie  potym  za takiemi  postępkami  iego y odpowiedziami  z  przegrazaniem zboicow  y  spaleniem, tedy  wzięty  do więzienia  y  wedlug pierwszego  pisania,  które na  się  dal, mialby  byl  przesz wszelkiego  milosierdzia  na garle  bydz  karany, 

atoli my  pokazuiąc  laskawosc nasze  za  przyrzeczeniem  nizey pomienionym  y  obietnicą iego,  ze  tego wieczey  nie  dopusci się,  przeyzrelismy,  a strzesz   Boze,  żeby na  mniey  kto   go przeswiadczyl,  aby  w  czym  przegrazal, tedy  oto  my rekomie  powinni  bedziemy czinic y  sprawiedliwości  ządac, 

a  na ten  czas  zapissuiemy się  ząn  za pokoy  pospolity:  Danko Czernienski  soltys,  Elias Ropicki,  Dimitr  Rotko z  Pętney.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  62 (Do  nr  7125).     Str. 280.                                                                     (f. 234).

Roku Pańskiego   1649,  dnia 12  marca.

Kłopotów przygranicznych  wołoszańskich,  zbójnickich i  węgierskich  ciąg dalszy.  

Acz,  nie dość  było  awantur, podpaleń  i  najazdów, ze  strony,  stosunkowo nowych,  sąsiadów,  którzy ustawicznie  nękali,  mieszkańców, tych,  już  ponad 3oo – letnich  wsi  królewskich –  Polskich,  by musiało  dojść  do kolejnej  awantury?

Pamiętamy, owego  Dankę (Daniela  lub Daniłkę) Czernieńskiego,  – koniokrada,  który miał  dwukrotną  karę śmierci,  w  zawieszeniu, od  siarskiego  Sądu. Otóż,  tak działało  owo  poręczenie społeczne,  jego  wpływowych pobratymców, że  wkrótce, zostaje  sołtysem  w …  Państwie  Muszyńskim (informacja  dla niewiedzących: Muszyna  koło  Krynicy górskiej). 

Tenże sołtys,  zamiast  pokajania  się,  uszanowania  zobowiązań i  zapewnień  składanych przez  swoich  poręczycieli, oraz  przysięgi  składanej  na  wiarę  swoją, zbiera  gromadę  zbrojną i  gwałtem,  najeżdża powtórnie,  na  wieś Siary,  na  któregoś z  poddanych,  imci pana  Olszowskiego,  sołtysa i  osadczy  wówczas, tej  wsi,  którego to  chłopa,  sponiewierał i  chciał  bić, grożąc  spaleniem  domostwa, a  nawet,  nasłaniem zbójców – Beskidników.  

(Osobiście przypuszczam,  że  ów zdespektowany  chłop   siarski,  to jeden  z  ławników przysięgłych, domagających  się  surowej kary  dla  przestępcy w poprzednich  procesach).  

Sprawca najazdu,  został  przez obrońców  siarskich  (zapewne, musieli  tacy  być), pojmany  i  osadzony w  więzieniu. Wyszukano  mu zapisany  w  Rejestrze  spraw gromadzkich  wyrok  śmierci już,  z  pierwszej rozprawy,  z  pierwszego czynu,  oraz  jego pisemne  zobowiązanie,  bezwzględnego zaniechania  jakichkolwiek  czynów karalnych,  tak  wobec wsi  Siary,  jako też  wobec  jakiegokolwiek  mieszkańca tej  wsi.

Już  to,  zobowiązanie złoczyńcy,  dawało  Sądowi  siarskiemu  podstawę prawną, do  wykonania kary  śmierci,  przez  wszelkiego miłosierdzia.(bez jakiego kolwiek miłosierdzia).

Ale, (nastał dla  Polski  ciężki czas  wojen, zarówno  wewnętrznych, jako  też zewnętrznych),  więc  i tym  razem,  …my  pokazując łaskawość  naszą,  za przyrzeczeniem  niżej  wymienionym…, po  złożeniu  kolejnej obietnicy,  …że  tego  wiecznie nie  dopuści  się…, darując  mu  winę, …zapisujemy  się  za  pokój pospolity(!).

Ale,  strzeż Boże,  aby  ktokolwiek i  kiedy –  kolwiek  miał  tegoż  przestępcę, na  jakimś  złym czynie  przyłapać  lub gdyby  on,  miał czymkolwiek  groźić, – wówczas  siarski Sąd,  będzie  bezwzględnie dochodził  sprawiedliwości.

I  znów,  rękojmi udzielają  i  za pokój  powszechny  się podpisują,  nasi  starzy znajomi:  Danko  Czernieński –  sołtys,  Eliasz Ropicki  (ze  wsi Ropnica  Ruska),  oraz Dymitr  Rotko,   z  Pętnei.  

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Niezbędna  wstawka  autora  Szkicu…

Kolejna,  oryginalna zapiska,  7126. (63),  z posiedzenia  Sądu  siarskiego, będzie  dopiero  za …23 lata.

Co,  mogło dziać  się  we wsi  królewskiej  Siary, w  tak  długim (połowa  przeciętnego, współczesnego  tamtym wydażeniom, –  życia),  okresie?

Otóż,  mogło dziać  się  wszystko,  a nawet  jeszcze  więcej.

Bowiem,  od  1648  do 1668  roku,  wieś Siary  (koło  Gorlic),  należy do  króla  Polski, Jana  II  Kazimierza, młodszego  syna, –  Zygmunta III  Wazy.

Według  Kronikarza, który  napisał Po  zgonie Władysława  obrali  Polacy królem  brata  jego, Jana  Kazimierza.  Panowanie jego  było  dla Polski  najnieszczęśliwsze.  Można powiedzieć,  że  wtenczas było  posiane  ziarno upadku  Polski.  Nie tylko  zagraniczni  wrogowie Polskę  srodze  pustoszyli, ale  i  właśni synowie  na  swą  matkę  zuchwałą rękę  podnieśli.   

A  dalej, pisze  kronikarz  Szwedzi wkrótce  całą  Polskę opanowali, …połączyli  się  z nimi  Niemcy  Brandenburgii i  Siedmiogrodzianie…

Co,  działo się,  w  tych wojennych  czasach,  w Siarach  i  okolicznych miejscowościach,  świadczyć  może wymownie,  owa  23  letnia przerwa  w  Rejestrze spraw  gromady  Siary 

Wieś,  pustoszona była  i  palona, przez  najbliższych  sąsiadów z  południa  i wschodu,  przez  nasyłane gromady  zbójeckie –  owych  beskidników,  plądrowana i  ogałacana  z żywności i paszy,  zarówno  przez oddziały  do  łapania owych  zbójników;  harników i  lisowsczyków,

jak  również, przez  późniejsze  przemarsze Konfederatów  do  Izb i  Koniecznej.  Znana jest  sprawa  odwetowa Beskidników,  w  roku 1649,  którzy  w odwecie  za  zabicie jednego  z  ich hersztów,  niejakiego  Haraszczaka, którzy  paląc  i plądrując  dwory  od Grybowa  po  Duklę, spalili  dwór  i zapewne  całą  wieś Siary  będącą ,  w owym  czasie,  w posiadaniu  znanego  już nam,  Marcina  Olszowskiego.

Sojusz  Szwedów, z  księciem  Siedmiogrodu, Jerzym  II  Rakoczym, zaowocował  pustoszeniem  szeregu miast  i  miejscowości w  Polsce.  Również oberwało  się,  w maju 1657  roku,  Gorlicom, a  po  drodze, wielu  wsiom  podgórskim, między  innymi  Siarom i  Sękowej,  przez które,  musiały  przechodzić wojska  Rakoczego.

Czy  to właśnie  wówczas,  może przy  boku  króla Jana  Kazimierza,  w jakiejś  bitwie  na kozaczczyźnie,  a  może już  przy  boku nowego  króla,  Michała Korybuta  Wiśniowieckiego, w jakiejś  nowej  wojnie z  Kozakami  lub Turkami, zginął ?

(A  może, umarł  śmiercią naturalną ?  A może,  po prostu  przed  kimś, lub przed  czyś  się  ukrywał,  gdyż,  jak  w znanej  piosence,  – pojawia się  i  znika),  jego mości  pan, – Marcin  Olszowski, – sołtys  i osadcza  wsi  królewskiej Siary,  gdyż,  już w  roku  1672, dziedziczną  wieś  Siary, dzierży  i  sprawuje urząd  sołtysa  tej  wsi,  pani Katarzyna  Olszowska.

No  i proszę,  toć  już  23 lata minęłojak  z  bicza strzelił.

Ale  oddajmy pióro (gęsie  oczywiście)  siarskiemu, gromadzkiemu  skrybie.

!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Oryginalna  Zapiska  nr 7126.(63).    Str. 280/281                                                      (f. 241).

Roku Pańskiego  1672,  dnia 24  marca,  to iest  we  czwartek przed  Srodopostną  Niedzielą byl    sąd    wielki   gayny   z  roskazania I.  M.  paniey  Katarziny   Olszowskiey,  osayczyny wsi Siary,  y  za rozkazaniem  I. M.  pana Stephana  Okunia  podstarosciego  Kobylańskiego            

y przesz  uczciwego  Sebastiana Zemly  na  ten czas  lentwoita  Siarskiego y  siedmi  braciey   w  ławicy siedzączych,  naprzod:  Stanislawa Halucha,  Kaspra  Giemzę, Woyciecha  Kanie,  Pawła Rybczyka,  Iąna  Halucha, 

przi timze   prawie  gromada pospolita  obrała,  aby dosadzona  ławica  była: Blazeia  Iurkowica,  Grzegorza Pyrka,  Tomasa  Korzeniowskiego,  Ktorzi   przy  timze   sądzie przysięgę  uczynili  y do  sądu   [stawili].   

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  63 (Do  nr  7126).    Str. 280/281.                                                            (f. 241).

Roku Pańskiego  1672,  dnia 24  marca,  to jest  we  czwartek przed  niedzielą  Wielkanocną.

Zebrał  się  Sąd siarski  kompletny – (poszerzony),   ziemski,

z  udziałem,  całej Gromady  siarskiej,  z polecenia  jej  mości pani,  Katarzyny  Olszowskiej, osadczyni  wsi  Siary i  z  rozkazu, jego  mości  pana, Stefana  Okonia,  podstarościego  kobylańskiego.

(Przypuszczam, że podstarościego  lipińskiego,  gdyż utworzono,  obok  grodowego w Bieczu,  dwa  niegrodowe starostwa  w  Libuszy i  Lipinkach,  do którego,  w  pewnym okresie,  należały  wsie: Siary, Sękowa  i  Sokół, ale  być  możliwe, że  na  początku, istniało Starostwo  kobylańskie  Sz. M.). 

Na  tym,  poszerzonym, o  udział  całej Gromady  siarskiej,  posiedzeniu sądu,  wybrano (dobrano – dokooptowano),  w  celu  uzupełnienia i  skompletowania  ławy przysięgłych,  trzech  nowych ławników,  którzy  po złożeniu  stosownej  przysięgi, zasiedli  na  ławie przysięgłych,  i  tak skompletowany,  siarski  Sąd wójtowski,  zaprezentował  się w następującym,  pełnym  składzie. 

Jako  wójt  i przewodniczący  sądu  zarazem, uczciwy  Sebastian  Zemła; przy  którym,  zasiedli ławnicy:  Stanisław  Haluch, Kacper  Giemza,  Wojciech Kania,  Paweł  Rybczyk, Jan  Haluch,  Błażej Jurkowicz,  Grzegorz  Pyrka, Tomasz  Korzeniowski.

Trzej ostatni,  nowo  wybrani  ławnicy.  

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna Zapiska  nr 7127. (64) .          Str . 281                                                (f. 241).

(Rok  1672,  dnia 24  marca,  to jest  we  czwartek przed  Wielkanocą).

Do tegosz  sądu  niniejszego podany  iest  Stanisław Kuczek  od  uccziwego Sebastiana,  lenthwoita  Siarskiego, któremu  pomieniony  Stanisław Kuczek  iesce  w miescie za upomnieniem  poboru  nastąpiel na  woita  słowy y  mową  nieprzystoiną,  ze y  wsytko   prawo zniewazyl,  za  co iest  sądzony,  ma naznaczony  dekret  taki:   

naprzod panskiey  winy  grziwna, prawu  groszy  40,  do  kosciola dwa  funty  wosku, woyta  zarasz  przeprosic y  prawo  wszystko, takze  y  gromadę pospolną,  a  gdyby na  drugi  raz powazyl  sie  taką zniewagą  następowac,  iako na  urząd,  dwoiaką takąz  winą  będzie sądzony  y  karany, yako  wyzey  napisano.    

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  64  (Do  nr  7127).                             Str.  281.                                         (f. 241).

(Rok  1672,  dnia 24  marca,  czwartek przed  Wielkanocą). 

Skompletowany, z udziałem  całej  gromady, siarski  Sąd  wójtowski, rozpatruje  na  jednym posiedzeniu,  szereg  zadawnionych spraw,  nazwijmy  je,  dyscyplinarnych.                  

(Zakwestionować można,  na  wstępie,  sprawę niniejszą,  gdyż,  nie  można być  sędzią  we własnej  sprawie).  

Przed siarskim  Sądem, (nie  ma pewności  czy  nie przewodniczy  wójt  Zemła, może  imci  pani Olszowska),  stają:  Sebastian Zemła, – wójt  siarski,  i mieszkaniec  Siar,  Stanisław Kuczek  (Kuczkowie,  ongiś byli  kmieciami  i ławnikami),  z  powództwa wójta  siarskiego. 

Stanisław Kuczek,  obwiniony  jest, o  słowne  znieważenie wójta  siarskiego  oraz  całej  ławy przysięgłych,  przy  spotkaniu w  mieście (zapewne  w Gorlicach),  kiedy  to wójt,  Sebastian  Zemła, przypominał  Kuczkowi,  o zaległych  powinnościach  podatkowych.

(Nieznane są  okoliczności  w jakich doszło  do  znieważenia, może  przy  piwie).   

Wyrokiem siarskiego  Sądu,  obwiniony Stanisław  Kuczek,  ma natychmiast  przeprosić  siarskiego wójta,  całą  ławę  przysięgłych  oraz całą,  obecną  tu, gromadę  siarską.     

Ponadto, ma  uiścić  kary; pieniężną,  – w  kwocie jednej  grzywny  pani  sołtysce Olszowskiej,  40  groszy Sądowi  siarskiemu,  oraz rzeczową:  dwa  funty wosku  pszczelego  dla kościoła.  (1 funt =  ok.  0,3 do 0,4kg).

 A,  gdyby na  drugi  raz, poważył  się  na urząd  sądowy  nastawać i  taką  zniewagę uczynić,  znów  sądzony będzie,   a   kara, będzie   podwojona.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna Zapiska  nr  7128.     (65). Str. 281.                                                  (f. 241).

Sub eodem  actu . –  (Rok 1672, dzień  24  marca).

Michal Philipowic  wniosl  skargę na  Malika,  aby z  tey  miary, ze  był  na jednaniu  tym ,  który Malik  pobiel  Sebastyana Alucha,  to  iest, ze  pozywal  go do  I.  M. pana  osaycy, on pozwu nie  przyiąl  za wdzięczne,  ale  zaraz pobiel  tegoż  Sebastiana Alucha  y  poraniel go, 

za rozkazaniem  I. M.  dzierzawców   nakazali aby  sie  poiednali, na  co  ludzi zaciągneli  do  iednanaia y  ziednali  ych pod  zakladem   pewnym, ktoraby  strona  wznawiala to:  naprzod  panski winy  grzywien  3, wosku  do  kosciola funtow  2,  tym ludziom,  ktorzi  jednali, piwa  beczka  y znowu  telesz  summy, iako  ych  ziednali, we dwoie  przepadek;

tedy tenze  Malik  znowiel tosz  y  slowa swego  nie  dotrzimal, ale  iescze  znieważył tych  ludzi, ktorzi  ych  iednali,  do  prawa nie  stanąl,  który zniewagę  sądowi  uczyniel.               

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  65 (Do  nr  7128).        Str. 281.                                                              (f. 241).

Pod tą samą  datą,  sądem i  zapisem.   (Rok 1672,  dzień  24 marca).

Michał Filipowicz,  wniósł  skargę na  niejakiego  Malika, którego  oskarżył  o wznowienie  sporu  i pretensji  do  ludzi (między  innymi  do Filipowicza),  którzy  byli wyznaczeni  przez  pana osadczę,  do  jednania stron  sporu:  Sebastiana Alucha  (Chalucha)  i owego  Malika. 

A  rzecz  się miała  następująco.  Pomiędzy Malikiem (nie  wymieniany  z imienia), a  Sebastianem Chaluchem,  doszło  do jakiegoś  sporu.  Chaluch, pozwał  więc   Malika, bezpośrednio przed  pana Osadczę.  Nie dość,  że Malik  pozwu  nie przyjął,  to,  na domiar  złego,  pobił dotkliwie  i  poranił swego  adwersarza.

Sprawa trafiła  do  dzierżawców wsi (okazuje  się,  że z  jakiejś  przyczyny, lub  z  własnego interesu,  wieś  Siary, dzierżą  oddzielnie,  pan Olszowski  i  pani Olszowska,  obydwoje  wymieniani jako  osadcze  wsi  Siary. Możliwe,  że pani,  jest  wdową i  matką),  którzy zarządzili  jednanie  zwaśnionych stron.

Do przeprowadzenia  jednania,  wyznaczyli  jakichś mieszkańców  wsi,  między innymi  tegoż  Filipowicza. (Wiele  wskazuje  na to,  że  bardzo długo,  Sąd  siarski nie  funkcjonował).

Podczas jednania,  ustanowiono  zakład – pręgierz,  do uiszczenia  przez  stronę wznawiającą  spór,  w formie;  zapłacenia  panu osadczy  grzywien  3, kościołowi  2  funty wosku,  a  jednającym ludziom,  beczkę  piwa. 

Malik, sprawę  wznowił,  danego zobowiązania  nie  dotrzymał, a  na  dodatek, znieważył  ludzi  jednających. Nie  zgłosił  się też,  na  wezwanie nowego  sądu,  przez co,  ten  sąd znieważył. 

Zaoczny werdykt  sądu:  odwiesza się,  poprzednio  ustanowioną karę  dla  wznawiającego sprawę.  Kara  jest podwojona,  i  ma być  wykonana.       

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 

Oryginalna  Zapiska  nr 7129.(66).      Str. 281.                                                  (f. 241).

Sub eodem  actu.  (Rok 1672,  dzień  24  marca). 

Do tegosz  wnieśli  tesz sądu  Wojciech  Orzeszek Pawła  Krawca,  ktorzi mieli  z  sobą jednanie  w  pewney sprawie,  na  tym  jednaniu  byli ludzie  wysadzeni,  to iest  na  posaczkę, jednak  zgodzili  ych cisz  ludzie,  na ktorey  ugodzie  załozyli na  strony  pewny przepadek  winy: 

naprzod panskiey  winy  grziwien 10,  do  kosciola 2  funti  wosku, prawu  groszy 40,  tylesz y  szelągow,  iednaczom piwa  beczka:  a iz  pomieniony  Woyciech Orzesek   poruszyl  to sąm  y  podal do  sądu,  które rzeczy  iusz  pojednane były,  iednak,  ze on  to  wznowiel,  

tedy prawo  na  to nachylilo  się  y nakazuie  Orzeszkowi,  aby  on iako poruszil  tegosz  Krawca, aby  odbywal  tesz winę  tak  panską, iako  i  prawną y  koscielną,  takze y  iednocząm,  a zarasz  sie  przi prawie  przeprosic  y rekomie  po  sobie postawic,  zeby  więczey nie  znawiali  tey niesnaski;   

ktoraby strona  miala  wznowic, tedy  In  duplo takasz  wszystka  wina; stawia  tedy  Woyciech Orzeszek   po sobie  w  rekomie: naprzod  Blazeia  Kolodzieycyka   y Iąna  Kuczczka, a  Krawiec: Woyciecha  Alucha  y Woyciecha  Skibę,  ze  ius sobie  tegosz  dotrzimaią;  

oproc tego,  gdyby  Orzeszek z  pewnem  swiadecztwem stanąl  strony  teyze tam  zgubiele, to iest  masla  y suknie,  tedy  bendzie go  powinien  go Pawel  Krawiec  ze wszystkiemi  nakladami,  ktore utraciel  Orzeszek, musi  mu to  nagradzac  y  odkladac  y z  nim  się iednac,  iako  prawo  y ludzie  wynaydą.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  66 (Do  nr  7129).      Str.  281.                                                                (f. 241°).                                                         (Rok  1672, dzień  24  marca).

Pod  tą  samą datą,  i  przez Sąd  siarski  w tym  samym  składzie  osobowym.  

Do  tegoż  siarskiego Sądu,  wnosi  sprawę Wojciech  Orzeszek,  wznawiając pomówienie (swojego  sąsiada  zapewne), – Pawła  Krawca,  o  zgubiel…, (często, od  pewnego czasu  używane  określenie we  wsi  Siary, czynu,  zasługującego  na potępienie;  czarostwo,  kradzież, czyny  nieprzyzwoite,  itp.), … czyli,  o kradzież  masła  i jakiejś  odzieży.

W  sprawie  tej (już  znanej),  która trafiła  ongiś  do imci  pana  Osadczy, odbyło  się  już jednanie zwaśnionych  stron,  podczas którego,  wyznaczeni  do jednania  ludzie,  oraz   strony konfliktu,  znajdowali  się, w  jakimś  pomieszczeniu dworskim (może  w  rzeźni, jak to miało już  ongiś  miejsce). 

Mediatorzy,  Posadzeni na  posadzkę(i  zamknięci zapewne  czas  jakiś), pomimo  tych  uciążliwości, doprowadzili  jednak  do ugody,  pomiędzy  zwaśnionymi stronami.   

Aby jednak,  mieć  gwarancję, że  strony  konfliktu,  nie będą  znów  na siebie  nastawać,  ustanowiono pewien  pręgierz  karny dla  obydwojga  stron; w  zawieszeniu  warunkowym, a mianowicie.     

Zapłacenie panu  Osadczy,  – grzywien 10,

kościołowi dać  2  funty wosku,

Sądowi siarskiemu,  – groszy  40 i  40  szelągów (drobna  moneta  miedziana o  zmiennej 

wartości ),  ludziom jednającym – mediatorom,  piwa beczkę.

Z  jakiejś  jednak przyczyny,  pomimo  zakazu i  wiszącego  nad  nimi  pręgierza, Orzeszek  sprawę  wznowił i  wnosi  do sądu.  Sąd  uznaje, że  Orzeszek,  naruszył tym  wznowieniem,  ustanowiony spokój  pomiędzy  sąsiadami i  winien  jest ponosić  naznaczoną  karę, na  równi  z rzeczywistym  winowajcą,  sąsiadem Krawcem. 

Aby  jednak  w przyszłości,  nie  dochodziło już  do  konfliktów w  tej  sprawie, Sąd  postanawia,  ustanowiony poprzednio  pręgierz,  zdublować, czyli  podwoić.  Po wzajemnych  przeprosinach  stron, Sąd,  zażądał  też rękojmi  sąsiadów  którzy dopilnować mają przestrzegania  postanowien  i spokoju. 

Za Wojciecha  Orzeszka  ręczyli; Błażej  Kołodziejczyk (Kołodziej),  i Jan  Kuczek.  Natomiast,  za Pawła  Krawca,  poręczyli; Wojciech  Aluch  (Chaluch), i  Wojciech  Skiba.   

Jednak, była  jakaś  wątpliwość, w  stosunku  do Pawła  Krawca,  gdyż sąd,  daje  możliwość Wojciechowi  Orzeszkowi,  jak gdyby  rewizji  procesu, gdyby  znalazł  i postawił  świadka,  tego pierwszego zajścia,  tej zgubieli –kradzieży: masła  i  odzieży. 

Tedy, Paweł  Krawiec,  jako dowiedziony  sprawca  czynu, będzie  zobowiązany  do zwrotu,  Pawłowi  Orzeszkowi, wszystkich  poniesionych  przez niego  kosztów,  z odkładem, (czyli nawiązką)  jakie prawo  i  ludzie określą.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna Zapiska  nr 7130.(67).         Str. 281.                                                      (f. 242).

Sub eodem  actu. (Rok  1672, dzień  24  marca)

  1. M. pąn  Martiąn Olszowski,  osayca  wsi Siar,  podal  do prawa,  widząc  barzo wielkie  spustoszenie  lassu, ze  tak  drzewo, jako  i  tromy, tak  na  łaty wycinaią  y  psuią,   tedy ktorybykolwiek  poważył  się do  zakazanego  lassu, takową  winę  popada, takze  bez  opowiedzi I.  M.  pana osayce,  takze  y bez  opowiedzi  woytowskiey, kto  będzie  w zakazanym  lessie  rąbac, tedy:

naprzod winy  panskiey  grziwna, prawu  grziwna;  ktoryby od  pniaka  drugiemu wziąl  drzewo  jakiekolwiek, tedy  ten  przepada takze  winy  panskiey grziwne,  prawney  grziwne; kto  będzie  wazyl się  rąbac  łaty na  kole,  takze tasz  wina,  tak panska ,  jako  y prawna; 

ktoryby ze  szkodą  przedawal las,  takze  winy panskiey  grziwna,  prawu grziwna;  ktoby  przerąbal, gdzie  lesny  zarąbie, takas  wina,  tak panska,  iako  y prawu  a  lesnemu gr.  6;      a  lesny  tego powinien  dozierac,   

a gdyby  lesny  tego  I.  M. panu  osaycy,  takze y   woytowi  nie opowiedział,  żeby  pustoszenie było  w  lesie, tedy  lesny  będzie karąn  nie  grzywną, ale  trzydziestą  plak, jakby  go  przeświadczono,  żeby to  zataył.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  67 (Do  nr  7130).         Str. 281.                                                                 (f. 242).

Pod  tą  samą datą  i  w tym  samym  siarskim Sądzie.  (Rok  1672, dzień  24  marca).

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

[Pozwolę  sobie  na krótkie  wprowadzenie…

Pamiętamy 23  letnią  przerwę w  zapisach,  w  Rejestrze spraw  gromady  Siary, spowodowaną  różnymi  tragicznymi wydarzeniami.  Otórz,  poniższa zapiska,  dobitnie  potwierdza moje,  autora  Szkicu…,   przypuszczenie,  że wieś  Siary,  a zapewne  również,  inne okoliczne  wsi,  w  tym, część  miasta  Gorlice, zostały  po  kilkakroć, przez  wojska;  szwedzkie, węgierskie,  oraz  bandy beskidników,  palone. 

Po pożarach, po  ustąpieniu  band i  wojsk,  ludność, która  przeżyła,  podejmowała trud  odbudowy  domów i  zabudowań  gospodarczych.  Na tych  terenach,  budowano zazwyczaj  tylko  z drewna.  Wycinano  więc,  należące  do danej  wsi,  lasy. 

Drewno,  sprzedawano  zapewne również,  sąsiednim  miejscowościom,  które lasów  już  nie posiadały.  Sprzedawano  to drewno, tak  samo  jak i  współcześnie, – legalnie,  lub nie  legalnie.  Masowe wycinanie  lasów,  dotknęło też,  bogatą  ongiś w  te  lasy, wieś  Siary.

We wsi Siary,  był  kiedyś las  gromadzki,  należący do współnoty  gromadzkiej,  były też  lasy  prywatne niektórych  kmieci,  posiadających pełną  rolę  ziemi oraz pół  i  ćwierć role.

Był (i  jest  jeszcze  w szczątkowej formie),  las  w przysiółku  Rzemieszka, ongiś,  las  kultowy – Obłazec,  czyli zakazany  las.].

!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Z  tej  to  przyczyny  zapewne, jego  mości  pan, Martian Olszowski,  osadcza  wsi królewskiej  Siary,  widząc  bardzo wielkie  spustoszenie  lasu,  wystąpił  do  Sądu  siarskiego, o  wydanie  dekretu, chroniącego  siarski  las, przed  postępującą  masową i  niszczycielską  wycinką.  

Wszak,  sam  zakaz, bez  groźby  dotkliwej kary,  za  złamanie tego  zakazu,  byłby mało  skuteczny.  Dlatego, ustanowiono  również   kary  za lekceważenie  wydanego  dekretu; 

ktokolwiek bez  wiedzy  i zgody  pana  osadczy oraz  wójta,  poważy się,  do  obłożonego zakazem  lasu,  wejść i  drzewa  rąbać, podlegać  będzie bezwzględnym  karom grzywny, w  następujących wysokościach:

za  wejście,  do  zakazanego lasu  i  wyrąb, zapłaci  panu  osadczy 1  grzywnę  kary, a    Sądowi, drugą  grzywnę,

za zabranie  drugiemu,  wyrąbanego już,  jakiegokolwiek  drzewa, płaci  po  jednej  grzywnie kary,  tak  panu osadczy,  jak  też  Sądowi  siarskiemu,

kto,  ważył  się będzie,  rąbać  w lesie  łaty  na  koła,  zapłaci  po jednej  grzywnie,  dla pana  osadczy  i  Sądu  siarskiego,

ktokolwiek będzie,  wycinał  drewno w lesie  i   sprzedawał, podlega  takiej  samej karze;  po  jednej grzywnie  dla  pana i  Sądu,

ktokolwiek będzie,  wyrąbywał  drzewa w   lesie,  nawet w  miejscach,  gdzie leśniczy

porządkuje i  oczyszcza  las, też  będzie podlegał karze,  po  grzywnie dla  pana

osadczy  i  Sądu siarskiego,  również,  leśnemu –  gr.  6. 

Na  straży  lasu i  przestrzegania  ustawowych  postanowień, ma  stać,  gromadzki leśniczy,  którego  bezwzględnym obowiązkiem,  jest  pilnowanie gromadzkiego  lasu  i każdorazowe  informowanie,  zarówno pana  osadczę, jak też  siarskiego  wójta, o  dokonywanych w lesie,  nielegalnych  wyrębach.   

Gdyby jednak  leśniczy,  zaniechał informowania,  lub  zataił informację  o  pustoszeniu lasu,  a  ktoś, o  tym  fakcie zaświadczy,  – nie  będzie karany  pieniężną   grzywną, lecz  zostanie  mu wymierzonych  (zapewne  publicznie) 30  plag   (czyli, 30  razów  rózgą lub  batogiem ). 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna  Zapiska  nr 7131.(68).         Str.281/282.                                              (f. j. w.).

Sub eodem  actu.

I to  podano  do prawa,  ktoryby  nieposluszny byl,  zeby  lekce sobie  wazyl  rozkazania woytowskie  lekce,  taki dekret  na  tego gr. 6, 

takze ktoby  znamie  odmieniel, gr.  6  winy prawu.   

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr 68  (Do nr  7131)                    Str.  281/282.                                            (f. j. w.).

Jest  to  uzupełnienie do  powyższego  [(7130, – (67)],  dekretu, złożone  do  sądu przez  pana  osadczę.

Ktokolwiek będzie  nieposłuszny  rozkazom wójta  i  będzie lekceważył  jego  polecenia,

podlega karze  pieniężnej,  w wysokości  6  groszy.

Każdy  kto  będzie fałszował  i  podrabiał cechę  leśną,  leśniczego,- podlegać  będzie  karze

pieniężnej, w  wysokości  6 groszy.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna Zapiska  nr 7132.  (69).        Str. 282.                                            (f.242°).

 Anno Domini 1672,  die  vero 7  Octobris,  quae erat  feria  sexta  post  festum Sancti  Francisci. –  Zasiadlo prawo  w  pewney sprawie,  to  iest o  zadanie  złodzieystwa.   

Przed tymze  prawem  y akty  naszęmi  stanęly dwie  stronie,  to jest  Woyciech  Orzeszek a  drugi Pawel   Krawiec,  ktorzi maiąc  niesnaszkę  między sobą,  luboli  sie  przed  czterą  lat ziednali  byli,  iednak tegosz  jednania  nie dotrzymali  sobie,  ale znowu  ieden  przeciw drugiemu  powstali  y  tesz  rzeczy zadane  poruszyli, 

jednak miał  dekrętem  nakazanie Woyciech  Orzeszek,  aby był  przisięgę  uczyniel dnia  ninieyszego,  ale nie  prziszlo  do tego,  bo  ludzie słuszni  w  to wstąpili,  aby  się  przistoynem   sposobem ugodzili,  ktorzi  za perswazyą  tychze  ludzi do  zgody  przistąpili y  zarasz  się przi  prawie  przeprosili y  dali  za uproszeniem  y  pozwoleniem prawa   w  akta zapisac,  ze  ius zadna  strona  tego nie  ma  wznawiac, 

ale poki  zywi  w  miłości  s sobą  mieszkacz  pod  przepadkiem  winy takiey  summy:  naprzod   I. M. panu osaycy  grziwien  dziesięc, prawu  trzi  grziwny,  gromadzie pospolitey  piwa  beczka, kosciolowi  wosku  funtow 6,  a  gdy tesz  mialy  dzieci albo  na  polu  paszący,  albo tesz  kendykolwiek, 

zeby z  ktorey  strony mialy  to  wznawiac, tedy  maiąc  na  to  swiadecztwo tych  dziatek, ociec powinien  będzie  stanąc przed  prawo  y z  temiz  dziadkami y  publice  karac plagą,  iako  prawo  naznacy. 

Rękomie stawia  po  sobie Pawel  Krawiec: uczciwego  Pawla Kręta,  koscielnego  Sękowskiego, drugiego  Michala Philipowica  z  Sękowey, iako  tego  nie ma  wznawiac,  ani wspominac;

a Woyciech  Orzeszek   stawia w  rękomią:  Woyciecha Giemzę  y  drugiego Woyciecha  Ribę,  oboch z  Siar,  który tego  takze  wznawiac, ani  spominac  nie  ma pod przepadkiem  winy  takiey, iaka  iest  naznaczona y  opisana; 

przi ktorey  zgodzie  y zapisaniu  tey  zgody był  sławetny  pąn Woyciech  ……….. ,  miesczanin Grliczki,  Anno  et die,  ut  supra.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  69 (Do  nr  7132).                Str.  282.                                                  (f. 242°).

Roku Pańskiego  1672,  dzień 7  października,  ale zaiste,  na  wypadek pomyłki,  szósta  niedziela po  świętowaniu  św. Franciszka.

(Która  to  niedziela, przypada  na  początek listopada,  mógł  być to  dzień  7).  

Obradował  Sąd  siarski w  pewnej (zadawnionej) sprawie,  a  mianowicie: posądzenie  o  kradzież. 

Niczym  bumerang,  powraca źle  przeprowadzona,  (przez przypadkowych  ludzi),   przed czterema  laty  i powtórzona  pospiesznie (dla  świętego  spokoju), w  marcu, roku  bieżącego,  przez nowo  wybrany  Sąd siarski,  sprawa  Wojciecha Orzeszka  z  Pawłem Krawcem.   

Przed tymże  siarskim   Sądem i  aktami  sądowymi, stają,  znani  nam, niezłomni  adwersarze,  którzy pomimo wiszącej  nad  nimi, zawieszonej  warunkowo,  kary pieniężnej,  co  raz to,  wznawiają  zadawnione waśnie,  których  przyczyną jest,  pomówienie  Pawła Krawca,  przez  Wojciecha Orzecha,  o  kradzież masła  i  jakiejś odzieży.  

Sąd, nakazał  Wojciechowi  Orzechowi, poprzeć  swoje  oskarżenie przysięgą,  co  zapewne by  uczynił  i tym  samym,  pogrążył ostatecznie  swego  adwersarza, ale…  wmieszali  się do  sprawy,  w tym  momencie,  jacyś wpływowi  zapewne,  ludzie (stronnicy  Krawca).

Zaproponowali  oni,  jakieś eleganckie  godzenie  stron,  (które było  już  stosowane przynajmniej  dwa  razy,  – bez  rezultatu),  i przy  pomocy  perswazji, zwaśnionych  adwersarzy,  pojednali i  do  wiecznej zgody  i  miłości wzajemnej  nakłonili.   

Aby jednak,  pojednanie  było trwałe,   Sąd  siarski,  warunki pojednania  zapisuje,  i znów  określa  kary ciążące  na  każdej stronie  zrywającej  rozejm, a  mianowicie:  kara pieniężna  na  rzecz pana  osadczy, – grzywien  10, na  rzecz  sądu,  – grzywien  3,   gromadzie całej, – piwa  beczkę,  a kościołowi,  – 6  funtów wosku pszczelego.

Sąd, przwidział  również  karę dla  dzieci  powaśnionych stron;  gdyby  pasąc bydło, na gromadzkim  pastwisku,  lub gdzie  indziej,  gdyby  cokolwiek  sobie wzajemnie  zarzucały,  wówczas, ich  ojcowie,  mają się  z  nimi stawić  przed  sądem, gdzie  mają  osobiście i  publicznie,  te swoje  pociechy …wychłostać,  w takiej  mierze,  jak sąd  nakaże.

Gwarancją utrzymania  rozejmu,  ma być  również  rękojmia sąsiadów,  Tak  więc,  za  Pawła Krawca,  poręczenie  złożyli mieszkańcy  Sękowej;  (widocznie w  Siarach, nie znalazł  poręczycieli),: Paweł  Kręt (współcześnie  Kret), – kościelny  sękowski i  Michał  Filipowic. 

Za Wojciecha  Orzecha,  ręczyli mieszkańcy  Siar:  Wojciech Giemza  i  Wojciech Riba (Ryba).

W  całej  tej ugodzie  i  zapisie w  aktach  sprawy,  uczestniczył  sławetny  pan Wojciech ……….. , nie wymieniony  z  nazwiska (lub nie  czytelne),  mieszczanin z  Gorlic (może prawnik,  wynajęty przez  którąś  ze stron,  lub  siarski Sąd). 

Działo  się  w roku  i  dniu, jak  powyżej  zapisano. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna  Zapiska  nr 7133.  (70).  Str. 282.                                                       (f. 244).

Anno Domini  1678.

Sprawa Pawła  Szamborczyka  z bratem  swoim  z młodszym,  z  Iąnem , strony  oyczyzny  swoiey, ktora  chalupa  pod Iąnem  Kasprzykiem  y miedzy  Sobestiąnem   Stolarzem przy  wodzie  y  ogrodek,  z drugiey  strony  stodolka, 

ze ten  krawiec Pawel  spłacil oyczyzne  Innowi, bratu  swoiemu, y  na  dzieci swoie  wiecznoscią  za złotych  9,  które oddal  pieniądze  pod rozgą  zieloną.

Przy tym  zapisie  była I. M.  pani  Katarzyna Olszewska,  osayczyna  wsi Siar,  także y  Sobestiąn Zemla,  lentwoyt,  y siedm  braci  lawiczney:  naprzod Stanisław  Aluch,  Blazey Iurkowicz ,  Tomasz  Korzeniowski, Iąn  Aluch,  Wawrzeniec  Mikruta,  Grygel  Pyrek, Paweł  Rybczyk.   

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  70 (Do  nr  7133).    Str.  282.                                                             (f. 244).

Roku Pańskiego  1678.  (Nie odnotowano  którego  dnia), na  wokandzie  Sądu siarskiego,  sprawa  Pawła Samborczyka – krawca  w  Siarach, z  bratem  swoim młodszym,  Janem  Samborczykiem,  o dział  spadku  po ich  ojcu  i odnotowanie  dokonanej spłaty  części ojcowizny.   

Starszy  z  braci, Paweł – krawiec,  dokonuje  przed siarskim  Sądem  i przy  obecności  pani  osadczyni wsi Siary, – Katarzyny Olszewskiej,  spłaty,  przypadającej na  brata  Jana, części  ich  ojcowizny, w  kwocie  9 złotych,  które  to pieniądze,  oddał  w obecności  Sądu, pod  rózgą zieloną, bratu  swemu – Janowi.

Sądowi, przewodniczył  Sebastian  Zemła, – wójt siarski,  przy  którym, na  ławie  przysięgłych zasiedli  ławnicy:  Stanisław Chluch,  Błażej  Jurkowicz, Tomasz  Korzeniowski,  Jan  Chluch,  Wawrzyniec  Mikruta,  Grygel  Pyrek, Paweł  Rybczyk.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna  Zapiska  nr 7134. (71).            Str.  282/283.                                       (f. 260°).

Actum  coram officio  advocatiali  Sęcoviensi, Siarensi,  et  Gorlicensi cum  licentia  generosi Martiani  Olszewski,  osaydcze Siar,  feria  sexta post  festum  SS. Apostolorum Petri et  Pauli,  die vero  prima  Julii A.  D.  1678. 

Przed sąd  woytowski  Siarski, Sękowski  y  Gorlicki obecnie  stanąwszy  Stanisław Chaluch z  Siar, skarząc  się  na Sobestyana  Stolarza  z  Siar w ten  sposób,  iż przyiechawszy  z  drogi, Chaluch  suknią  pokalaną namoczyl  w  rzece, wtym  ta  suknia zginęla,  potym  chcząc dochodzic  tey  suknie, Chaluch  wywiadowal  sie,  kto  tam był  na  tym mieysczu,  kędy  suknia była, 

y doszedł,  ze  tam była  Iadwiga,  siostra zony  Stolarzowey,  z synem  Stolarzowem  idącz za bydłem,  ktore się  gziło,  y tey  Iadwidze  zadal Chaluch,  ze  tę suknię  wzieła,  maiącz świadka  iednego,  jakoby ta  Iadwiga  miala isc  chyłkiem  z tego  mieyscza,  a drugi  raz   tenze swiadek   zeznal,  ze widział  niewiastę  iakąs z  tego  mieyscza idącą,  ale  nie wie  ktora,

y nie  widział  iey w  oczy,  zeby ta  Iadwiga  własnie była,  ktorą  sprawę sąd  wszystek,  tak Siarski,  Sękowski  i  Gorliczki  wyrozumiawszy z  obydwu  stron, ze  Chaluch  naprzod zle  sobie  postąpil,  ze suknie  w  rzece namoczyl,  a  z tym  połozeniem,  by nalepszego,  zepsuie  przypowiesc dawna,  a  dokumentu slusnego  na  to nie  masz , 

bo ieden  swiadek  według prawa:  unus  nullus, a  poniewasz  Stolarz staie  przy  tey siostrze  swoiey  zony, o  co  go prawo  kielka  razy pytało,  iesli  stoi, tedy  zgodnym  dekretem sąd  wszystek  nakazuie, aby  taz  Iadwiga przysiegła  sama  bez  się według  rothy   wypisaney,  takze  y Stolarz  przy  niey ma  przysiądz  według rothy,  a  to maią  wypełnic  w piątek po S .  Bartłomieiu  tego roku.

Przytem sąd  wadium  zaklada na  obiedwie  stronie, gdyby  się  pokazalo przez  swiadestwo,  zeby ieden  drugiego  naruszyl tak  Chaluch  iako y  Stolarz  przed przysięgą  y  po  przysiedze  strony tey  suknie,  tedy kazdy  popadac  będzie sądowi  winy  dac grzywien  10,  na koscioł  Sękowski  wosku po  funcie  wosku..  

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  71 (Do  nr  7134).       Str. 282/283.                                                        (f. 260°).

Publiczna  rozprawa  sądowa, przed  siarskim  Sądem wójtowskim,  z  udziałem, zapewne  przewodniczących  ław sądowych (wójtów  i  może niektórych  przysięgłych  ławników), z  Sękowej i  Gorlic,  oraz  za  zgodą, szlachetnie  urodzonego,  Marcjana  Olszewskiego, osadczy  wsi  Siary. 

Działo się,  w  szóstą niedzielę,  po  święcie, Świętych  Apostołów,  Piotra i  Pawła,  które to święto  wypadło  w  dniu  1 lipca  (współcześnie,  29 czerwca),  czyli,  ok.  5  sierpnia, Roku  Pańskiego,  1678. 

(Przysięgę strony – Stolarzy,  wyznaczono na  piątek  po  S.  Bartłomieju, które  to  święto, przypada  na około  24  sierpnia. Zatem  przysięga, odbędzie  się  w piątek,  około  26 sierpnia.  Sz. M.).  

Przed, wzmocniony  kompetencyjnie,  – Sąd siarski – wójtowski,   staje  Stanisław Chaluch (obserwujemy dowolność  zapisywania  nazwisk), ze  wsi  Siary, i  oskarża,  Sebastiana Stolarza,  zapewne,  jako współwinnego,  oraz  siostrę żony  tegoż  Sebastiana, – Jadwigę, podejrzaną  sprawczynię bezpośrednia,  o  kradzież odzieży.

A,  rzecz  się miała  następująco: Stanisław  Chaluch, powraca  z  jakiejś podróży,  podczas  której, pobrudził  sobie  ubranie na  tyle,  że wymagało  prania. Zapewne,  mieszkając  w  pobliżu rzeki (?),  namoczył  pobrudzone ubranie  w  tej  rzece,  i pozostawił  na  jakiś czas. (Forma  prania  odzieży w  tych  czasach, od  wiosny  do jesieni).  

Po ponownym przybyciu  do  miejsca namoczenia  swojej  odzieży, – stwierdził,  że ubrania  nie  ma.  Rozpytując  sąsiadów, kto  mógł  być  w  tym czasie,  nad  tą rzeką ?,  uzyskał, od jakiegoś  naocznego  świadka informację,  że  byli tam,  goniąc  za uciekającym  bydłem,  Jadwiga, siostra  żony  Sebastiana Stolarza  wraz,  z synem  tegoż  Sebastiana. 

Naoczny Świadek,  poinformował   Stanisława Chalucha,  że  widział, jak  Jadwiga,  odchodzi chyłkiem (schylona) z  tego  miejsca, co  mogło  wskazywać, że coś  ukrywa.

Widocznie, świadek,  był  dla Chalucha  wiarygodny,  a sprawa  pewna  do wygrania, skoro  zaangażował, tak  mocny  sąd.

Sąd, wezwał  strony  oraz świadka  i  rozpoczął procedurę  przesłuchań. Jednak,   jak często  bywa  w takich  przypadkach,  bardzo pewny  i  wiarygodny świadek,  albo  za namową  strony  obwinionej, albo  za  uzyskaniem jakichś  korzyści,  albo wystraszony  składem  sądu, lub  jednak,  z prawdziwej  niepewności; –

 zeznał,  … że  widział niewiastę  jakąś,  z tego  miejsca  idącą, ale  nie  wie jaka  to  niewiasta, gdyż  nie  widział jej  twarzy,  więc nie  może  potwierdzić, że  była  to Jadwiga.  

Wobec takich  zeznań  świadka, Sąd,  nie  mógł orzec  winy,  rodziny, Sebastiana  Stolarza.

Napomniał więc  powoda, – Chalucha, że  gdyby był,  nie  pozostawił  tej odzieży,  nie  stworzyłby warunków  do  jej zaboru,  gdyż  znana starodawna  przypowieść,  że  (to okazja  czyni  złodziejai  nawet, najlepszego  zepsuje 

z  braku  wiarygodnego dowodu,  gdyż  jeden  świadek, żaden  świadek,   nie pozwala  sformułować  aktu oskarżenia  przeciwko  rodzinie Stolarzów.    

Sąd, zapytywał  jednak  kilkakrotnie, Sebastiana  Stolarza,  o opinie, o  tej  pomówionej  Jadwidze, oraz  czy  daje poręczenie  za  jej niewinnością,  a skoro  nie  było  odpowiedzi negatywnej,  Sąd,  zarządził, na  piątek  po święcie  s.  Bartłomieja (koniec  sierpnia), tegoż  roku,  złożenie przysięgi,  według  specjalnie napisanej  roty (nie  zamieszczona),  tak przez  Jadwigę,  jako też  przez  Sebastiana Stolarza,  o  niewinności tychże.   

Sąd ustanawia  również  wadium, warunkowy  pręgierz finansowy,  gwarantujący  nie powracanie,  nie  wznawianie żadnych  niesnasek,  związanych z  pomówieniem,  tak przed  piątkową  przysięgą, jako i po  tym  akcie.

A,  gdyby  któraś, ze  stron  konfliktu, ten  warunek  naruszyła, wówczas,  zobowiązana  będzie zapłacić:  Sądowi,  – grzywien 10,  a  kościołowi sękowskiemu,  po  1 funcie  wosku . 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna  Zapiska  nr 7135.   (72).    Str. 283.                                                 (f. 245).     

Roku Panskiego  1681,  dnia 18   Martii. 

Z rozkazania  I . M.  pana Martiąna  Olszowskiego,  osayce y  dzierzawce  wsi Siar, było  prawo  wielkie gayne   odprawowane   przesz uczciwego  Błazeia  Iurkowica, lentwoyta  Siarskiego,  y przesz  siedmi  braciey na  ten  czasz w  ławicy  siedzączych, to  jest  naprzod: Sebastiana  Zemłę, Iąna  Chalucha,  Tomasza Korzeniowskiego,  Pawła  Rybczyka, Grzegorza  Pyrka,  Wawrzenca Mikruty,  Marcina  Kalębowicza. 

Przed tymze  prawem  y akty  naszemi  stanąwszy Warzeniec  Kołodzieyczyk  przełożył skargę  na  Grzegorza Radłowskiego,  a  to z  tey  miary, ze  tenze  pomieniony Radłowski  kupieł  Koła u  niego  za złotych  trzi  y  gr. 10,  ktore  Koła  w  wodzie  mocył y,  iak  się  zeschły  przesz slonce  y  wiatr, popadaly  się  w niwec,  a  on  poszedszy  do niego  w  tydzien, nie  chcial  ych  prziiąc,   

ale iescze  zlemi  slowy nastąpiel  na  niego, co  uwazaiąc  prawo, tedy  spolnie  wota swe  wydawszy,  taki dekret  wydaią,  żeby pomieniony  Radłowski  według targu  zaplaciel  iemu, a onze  zle  zrobiwszy nie  chciał  nazad  roboty  swey prziiąc,  ale  ieszcze  z gniewem  powstal  na niego, 

tedy powinien  z  dekretu dac  prawu  winy gr.  24  Wawrzeniec Kołodzieyczyk   a  przi prawie  przeprosic   sie  y w  pokoiu  z sobą  mieskac,  iak Pan  Bog  przikazal, a  gdy  do swaru z  ktorego  naprzod prziczina  była,  tedy przepada  wyny  koscielney funt  wosku,  a ta  wina  nie  będzie  odpuszczona,  

co strony  obie  dekret przyiąwszy  y  przi prawie  przeprosili  się, a  na  dalszy czas  zeby w  zgodzie mieszkali,  stawiaią  rękomie po  sobie  Wawrzeniec Kolodzieyczyk  Błazeia  Kołodziejczyka,  a Grzegorz  Radłowski  Wojciecha Halucha

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  72 (Do  nr  7135).     Str.  283.                                                                 (f. 245).

Roku  Pańskiego   1681,  dnia  18  marca.  

Z polecenia  jego  mości pana,  Marcjana  Olszowskiego, osadczy  i  dzierżawcy wsi  królewskiej  Siary, zebrał  się  Sąd kompletny ziemski, któremu  przewodniczył,  uczciwy Błażej  Jurkowicz (Jurek), wójt  siarski.  

Na  ławie  przysięgłych, zasiadło  siedmiu  braci  ławecznych,– przysięgłych   ławników: Sebastian  Zemła,  Jan Haluch,  Tomasz  Korzeniowski, Paweł  Rybczyk,  Grzegorz Pyrka  (Pyrek),  Wawrzyniec Mikruta,  Marcin  Kalembowicz (Kalemba).  

Przed  Sądem  siarskim, i  aktami  sądowymi, staje  Wawrzyniec  Kołodziejczyk (Kołodziej),  rzemieślnik wykonujący  różne  koła  do  wozów rolniczych,  powozów  i innych  pojazdów.       

(W  tym  przypadku, tak  jak  w wielu  innych,  wykonywany zawód,  stał  się nazwiskiem). 

Tenże Wawrzyniec  Kołodziej,   skarży niejakiego  Grzegorza  Radłowskiego, o zniesławienie   jego  umiejętności rzemieślniczych  i  zniewagę słowną.  A,  rzecz się  miała  następująco: obwiniony  Radłowski,  zamówił u  Kołodzieja,  koła (zapewne,  do wozu),  które,  rzemieślnik wykonał,  a  ich cena,  wynosiła  3 złote  i  10 groszy.  Były  to koła  drewniane,  zapewne, nie  okute  obręczami.

Nabywca kół, – Radłowski,  za koła  zapłacił,  wziął koła  (na  próbę), i  poddał  je  okrutnym zabiegom,  a  mianowicie: przez  tydzień,  moczył je  w  wodzie i  wystawiał  na słońce i  wiatr, przez  co,  koła tak  potraktowane,  porozpadały się  w  niwecz. (Tylko  pozornie,  było to  działanie  niszczycielskie.  Wszak koła,  przeważnie  w takich  warunkach  funkcjonują).       

Oczywiście,  nabywca  kół – Radłowski,  rozpadłe  koła,   usiłował  zwrócić niesolidnemu  rzemieślnikowi  i nie  miał  zamiaru, za  partacką   robotę zapłacić,  więc  zarządał, zwrotu  zapłaty.

Kołodziej, reklamacji  nie  uznał, i  jeszcze,  przebiegłego kupca  zwymyślał  i przed  sądem  postawił. 

Siarski sąd,  po  naradzie, znalazł  takie  rozwiązanie: nabywca  Radłowski,  potraktował koła  jednak  nazbyt okrutnie,  więc  musi za  nie  zapłacić, kwotę,  jaką  utarguje. Rzemieślnik  Kołodziej,  nie powinien  odnosić  się do  swego  klienta z  gniewem i obelgami,  dlatego,  ma uiścić  sądowi  karę pieniężną,  w  wysokości 24  groszy. 

Powaśnione strony,  obowiązane  były, przed  siarskim  sądem się  przeprosić  i nakazano  im,  żyć ze  sobą  w zgodzie  i  pokoju, tak,  jak Pan  Bóg  przykazał .

A  gdyby,  powracano do  źródeł  konfliktu, tedy  zobowiązani  są, darować  kościołowi po funcie  wosku,  a ta  kara  nie będzie  im  darowana.

Za  zgodę  między adwersarzami,  rękojmię  czynią; za  Wawrzyńca  Kołodziejczyka,  -Błażej Kołodziejczyk,  a  za Grzegorza  Radłowskiego,  – Wojciech Haluch .

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna  Zapiska  nr 7136. (73).    Str.  283.                                                                (f. 248).

Anno  Domini 1685,  die  6 Aprilis,  que  erat feria  6  post dominikam  Laetare.

Z rozkazania  I.  M.  pana Marcyana  Olszewskiego,  dzierzawce y  osayce  Siar,  odprawowane było  prawo  przesz uczciwego  Blazeia  Iurkowica, lenthwoyta  Siarzkiego,  y przesz  siedmi  braciey  na  ten  czas w  ławiczy  siedzączych, naprzod:  Iąna  Halucha, Wawrzenca  Mikruty,  Thomasza Korzeniowskiego,  Marcina  Kalębowica, Pawła  Rybczyka,  Grzegorza Pyrka,  Marcina  Wendysa…

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  73 (Do  nr  7136).       Str.  283.                                                                   (f. 248).                                        

Roku Pańskiego   1685,  dnia 6  kwietnia,  w rzeczy  samej,  w 6  niedzielę,  po pańskim  święcie  radości  (po  zmartwychwstaniu).  

Z polecenia  jego  mości  pana,  Marcjana Olszewskiego (vel  Olszowskiego),  dzierżawcy i osadczy  wsi  Siary, sprawowany  był  Sąd, przez  uczciwego  Błażeja Jurkowicza,  wójta  siarskiego, i  przez  siedmiu braci  ławecznych, na  ławie przysięgłych, wówczas siedzących,   

a  mianowicie: Jana  Chalucha,  Wawrzyńca Mikrutę, Tomasza  Korzeniowskiego,  Marcina Kalębowicza,  Pawła  Rybczyka, Grzegorza  Pyrka,  Marcina Wendysa.  

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna  Zapiska  nr 7137.  (74).    Str.  283/284.                                                      (f. j. w.). 

Przed tymze  prawem  y akty  naszemi  stanąwszy Woyciech  Rączkowic  przelozył skargę  przeciw  Stanisławowi, synowi  pozostałemu  nieboszczyka Sobestyana  Zemly, który  miał dług,  to  iest za  woly  po  niebozyczce  matce małzonki  iego,  to iest  Pawłowey  Wrzesczowey, a  ze  ten dług  oddala  zieciowi swoiemu  Woyciechowi,  aby to  wybieral  od niebosczyka  Zemły,

ze nie  miał  summy gotowey  Zemła  nieboszczyk oddac,  puścił  Wojciechowi dzielnice do  uzywania y  siania,  azby wytrzymal  tęnze  długi y  wytrączał  mu  na  każdy  rok, a  ze  nieboszczyk Zemła  bliski  będąc smierci,  a  nie mogl  wszytkiego  długu wytrzimac  Woyciech  Rączkowic , a  syn  Stanisław został  w  mieysczu oycowskim,  

 tedy nąn  ociec  nieboszczyk ten  dlug  ostatek spuscil,  aby  mu dal  do  wytrzimania tęsz  dzielnice,  gdysz Woyciech   y  nawoz wozil  z  dozwoleniem ychze,  a  iescze sobie  pretendowal  Woyciech trzymac  rok  y pozytek  brac,  na co  obie  stronie  stanęly i  przyznawali  sobie.  

Co uczciwe  prawo  wysłuchawszy strony  iednostaynie  dekret taki  wynayduią  i wydaią:  poniewasz  Woyciech Rązkowicz  przez  pozwolenia na  zimę  zasiał, a  co  większa, ze  podczas  nocy, tedy  za  to iest  sądzony,  aby połozył  winy  grziwne iedne  prawu  y iesczeby  był  rok  ieden  wytrzimal tesz  dzielnicę,  tyle swawolnie  posial,  

 jednak uczciwe  prawo  zgodnie na  to  dekretuie,  azeby Woyciech,  co  zasial, tosz  zebrał, a Stanisława  Zemłę  kwitował y  rękomie  postawil, iak  się  iusz upominac  nie  ma, ani  nikt  ynszy tegosz  długu  y przeprosic  się  przi prawie,   

gdyby ktora  strona  nie kontentowala  się  dekretem y  nie  przyimowala go,  tedy iest  tak  na to  obwarowane  od prawa,  aby  ta strona  przepadała  winy grziwien  piec  panskiey winy a  prawu grziwien  trzi,  kosciołowi wosku  funtow  dwa, ktora  wina  nie opusczana,  aze  oddana  będzie, ale stroni  dekretem  kontentują sie  obiedwie  y przeprosili  się  zaraz przi  prawie. 

Kwituiesz  tedy Woyciech  Rączkowic  Stanisława Zemłę  z  tegosz długu,  ze  się iusz  wieczey  upominac nie  będzie,  ani malzonka  iegosz,  takze y  swagier  Wzesczyk, gdyby  prziszedl,  nie ma  iusz  się tegosz  długu  upominacz, ani  szwagrowi  swemu Woyciechowi,

 bo on  tęn  dług nie  summą  odbierał, ale  wytrzymaniem  tegosz pola,  nazwanego  dzielnicą, ze  terasz  przi prawie  wiecznemi  czasy kwituie  Stanisława  Zemłę.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  74 (Do  nr  7137).  Str.  283/284.   Rok  1685,  dnia 6  kwietnia.      (f. 248). 

Przed tymże  tedy,  Sądem siarskim  i  aktami sądowymi,  stanął  Wojciech Rączkowic (Rączka  lub  Rączkowski), zięć  Pawłowej   Wrzeszczowej,  na którego  przeszedł, po  śmierci teściowej,  przywilej  odebrania  długu, od  rodziny  nieboszczyka Sebastiana   Zemły,  który to,  miał  dług do  spłacenia,  po zmarłej  swojej  teściowej, to  jest,  Pawłowej Wrzeszczowej. 

(Niezbędne wyjaśnienie:  Wojciech  Rączkowic i  Sebastian  Zemła, pożenili  się,  z córkami  Pawła  Wrzeszcza, a  więc,  byli szwagrami.  W  rodzinie, powstało  zadłużenie,  które  ciągnie  się przez  pokolenia).  

Tak  zatem,  Wojciech Rączkowic,  przedkłada  skargę, przeciwko  Stanisławowi  Zemłowi (Zemła),  synowi   zmarłego Sebastiana  Zemły,  pozostającego na  ojcowiźnie,  a  rzecz        w szczegółach,  miała  się następująco;  Sebastian  Zemła, nabył  lub  otrzymał odpłatnie,  od  swojej teściowej,  Pawłowej  Wrzeszczowej, woły  robocze,  za które,  winien  był zapłacić,  określoną  kwotę.  

Za zakupione  woły,  zapłacił tylko  część  należności, gdyż  nie posiadał  całej gotówki.

Chcąc zatrzymać  te  woły, a  jednocześnie  uzbierać pieniądze  na  spłatę pozostałości  zadłużenia,  zaproponował swemu  szwagrowi  – Wojciechowi Rączkowicowi,  tak zwany  wypust, części  swego  areału ziemi, 

czyli  dzierżawę,  bez opłacania  właścicielowi,  które to  stajanie,  w  przysiółku  Siar dzielnice,  miał uprawiać  wierzyciel  dzierżawca, aż  do  chwili skasowania  pozostałego długu. 

Dłużnik, Wojciech  Zemła,  bliski będąc  śmierci,  swoje gospodarstwo,  przekazał  synowi Stanisławowi,  a  wraz, z  tym  gospodarstwem,  ciążące nań  zobowiązania  i zadłużenie,  między  innymi, wypust  owej  dzielnicy.  

Po  śmierci  swego ojca,  Stanisław  Zemła,  widocznie uznał,  że  dług za  owe  woły, jest  już  spłacony, i  to,  użytkowane przez  Rączkowica  stajanie, chciał  odzyskać.  

O  swojej  decyzji, zapewne  powiadomił  Wojciecha. 

Widocznie jednak,  Wojciech  Rączkowic uważał  inaczej,  i ów  wypust  w  dzielnicach  zamierzał jeszcze  rok  uprawiać. Wywiózł  tedy,  w jesieni,  nawóz  na owo  stajanie,  zaorał i  zasiał  jakieś zborze,  a  wszystkie te  czynności,  wykonywać miał   pod  osłoną nocy. 

Widocznie, chciał  postawić  Stanisława, przed  faktem  dokonanym.     

Przed sądem,  strony,  zgodnie  poprzyznawały sobie  racje. 

Wojciech, miał  prawo  użytkowania tej  dzielnicy,  jeszcze  przez 1  rok,  ale mógł  to  robić legalnie,  za  wiedzą prawowitego  właściciela,  a nie  pod  osłoną nocy.  

Zatem, wyrok  Sądu  jest następujący:  Wojciech,  ma prawo  zebrać  z dzierżawy  plony,  gdyż, pozyska  je,  nakładem siły  i  środków w  to  włożonych, a  tym  samym, będzie  mu  wyrównany dług  Stanisława,  o który,  nie  może  się  już upominać,  ani  on sam,  ani  jego najbliższa  rodzina.   

Jednak,  za  samowolę, i  podstępną  uprawę, jest  ukarany  kwotą jednej  grzywny,  na rzecz  Sądu. 

Stanisław, ma  umożliwić  zbiór plonów  przyszłorocznych  Wojciechowi, a  tym  samym, spłaca  pozostałość  swego zadłużenia  wobec  Wojciecha. 

Sąd, gwarantuje  swoją  powagą i  potwierdza,  zakończenie waśni  rodzinnych, z  przyczyny zadłużenia. 

Dług został  spłacony.  Powinien, o  tym  fakcie, być  również  poinformowany,  nieobecny  w Sądzie,  szwagier  Wrzeszczyk. 

W  celu  zabezpieczenia  stron, przed  nawrotem  i wznawianiem,  jakichkolwiek  pretensji  rodzinnych w  tej  sprawie, Sąd  ustanawia  pręgierz karny,  w  zawieszeniu warunkowym, którą  to  karę pieniężną,  dla  strony wznawiającej  pretensje,  należałoby uiścić, a mianowicie.   

Panu  osadczy wsi  Siary,  – grzywien pięć,  Sądowi  siarskiemu, – grzywien  trzy, a  kościołowi, wosku  funtów  dwa.

Stanisław Zemła,  jest  wolny od zadłużenia  i  odzyskuje dzielnice.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~                                                                                                                                                 

Oryginalna Zapiska  nr 7138.   (75).    Str . 284                                                   (f. 249).

Sub eodem  actu.

Przed tymze  prawem  y akty  naszęmi   podany na  rugu  iest Błazey ,  syn  Wawrzenca Kołodzieia ,  który  nocznem sposobem  wlasł   do komory  w  domu Błazeia  Kolodzieycyka, w ktorey  komorze  była skrzinia  Iadwigi  Kiiąnczonki, w  tey  skrzini  zabrawszy  orzechy,  ktore miała  w  teyrze skrzini  na  wience, iako  ych  kupiła, zeby  zas  powiwszy wience,  poprzedala,   

ktore iusz  gotowe  były z  kołeczkami  orzechy te,  tenze  pomieniony Błazey  Kolodzieyczyk   dawal roznym  ludziom  te orzechy,  co  uczciwe prawo  wyrozumiawszy  s podania  tegosz,  tedy przypozwana  iest  przesz rugownika  tasz  Iadwiga Kiiąnczonka,  która  sub  iuramento  zeznała,  

 zem ia  zamknioną  komorę kłodka  miała,  nie wiem,  iakim  sposobem odemknąl  kłotkę y zabral  mi  tesz orzechy,  ale  się iusz  zgodził  zemnąm;  

jednak uczciwe  prawo  zgodnie wota  swe  wydali, aby  Blazey ,  tenze syn  Kołodzieiow, za  taki uczynek,  ze  wszedł do  zamknioney  komory, gdzie  tam  sprawy zadney  nie  miał, nakazuie  prawo,   

aby połozył  panskiey  winy grziwien  2,  prawu grziwna  1,  nie odchodząc  od  prawa, kosciołowi  funt  wosku, a  Błazeia  Kołodzieyczyka,  iako gospodarza,  a  stryia swego,  przeprosic.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  75 (Do  nr  7138).   Str.  284.                                                            (f. 249).             W roku  i  dniu, jak  powyżej  zapisano. (Czyli,  Roku Pańskiego  1685,  dnia  6  kwietnia). 

Przed siarskim  Sądem, w  składzie, jak  wyżej  opisano, po  doniesieniu  dobrze poinformowanego,   staje  syn  Wawrzyńca  Kołodzieja, – Błażej.   

Nie wymieniony  z  nazwiska rugownik,  czyli  jakiś  oskarżyciel  społeczny, oskarża  Błażeja  Kołodziejczyka  (czyli młodego  człowieka)  o kradzież,  Jadwidze  Kijanczance (Kijanka,  zapewne  była komornicą  i  pracowała u  Błażeja  Kołodzieja), – orzechów  (włoskich), z powbijanymi  już  doń, – patyczkami).  

Tenże oskarżyciel  społeczny,  jest dobrze,  w  tej sprawie  zorientowany  i całą  rzecz  przedstawił Sądowi  następująco:  Jadwiga Kijanczanka (Kijanka),  jest  krewną lub  komornicą (służącą),  mieszkającą u  gospodarza,  Błażeja Kołodzieja  (starszego),  w jakiejś  wydzielonej  jej komorze. 

Ma  ona  tam, swoją  skrzynię  (zastępującą  ongiś  szafę), w  której  to skrzyni,  przechowywała  pod zamknięciem,  zakupione  orzechy, z  powbijanymi  do nich  kołeczkami.                         

Jadwiga, dorabiała  sobie,  wyplataniem jakichś  wieńcy,  w które  wtykała  owe orzechy, a następnie, sprzedawała  (może  takimi wieńcami,  przyozdabiano  wówczas chałupy  podczas  jakichś świąt ?).  

Oskarżony,  – Błażej  Kołodziejczyk,  miał rozdawać  te  orzechy, z  kołeczkami,  różnym znajomym  (zapewne  rówieśnikom). 

Oskarżyciel społeczny,  zapewne  widział osobiście,  owego  młodzieńca, wchodzącego  do  komory Jadwigi,  w  domu Błażeja  Kołodzieja, stryja  oskarżonego, – również  o imieniu  Błażej,  skoro w oskarżeniu,  znalazło  się zdanie: …który  nocnym sposobem…  (w  nocy, lub  skradając  się) … wlazł  do komory 

Oskarżyciel, powołał  przed  sąd, również  Jadwigę,  która, pod  przysięgą  zeznała, że  komora  była zamknięta  na  jakąś kłódkę,  a  ona nie  wie,  jakim sposobem  złodziej  mógł tę  kłódkę  otworzyć i  zabrać  jej te  orzechy.  Dodała przy  tym,  że już  się  z nią  ugodził – (porozumiał, co do rekompensaty poniesionej  szkody). 

Jednak  Sąd  siarski, naradziwszy  się,  orzeka następująco;  skoro  jest sprawca,  jest  udowodniona wina,  musi  być również  kara,  gdyż obwiniony,  nie  miał potrzeby,  wchodzenia  do zamkniętej  komory,  a wszedł  i  kradzieży dokonał. 

Przeto, winien  jest  kary: panu  osadczy wsi  Siary,  zapłaci  2  grzywny,  Sądowi siarskiemu,  1  grzywnę, a  kościołowi,  1 funt  wosku.  Ale, wymierzoną  karę pieniężną,    ma uiścić  natychmiast,  nie odchodząc  sprzed  Sądu, (zapewne,  były  już przypadki  ignorancji wyroków  i nieuiszczania   nałożonych   kar pieniężnych).   

Ma  on  również przeprosić  swojego  stryja, – gospodarza  u  którego dokonał  włamania i kradzieży.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna Zapiska  nr  7139. (76).                Str. 284.                                               (f. 249°).

Sub eodem  actu. 

Przed tymze  naszym  ninieyszym prawem  iest  podany Iąn  Glista,  to jest młynarz, y  z małzonką  iego,  na  rugu o  nieprzystoine  rzeczy, zwłaszcza   o  czudzołostwo w domu  iego  z czeladnikiem,  ktory  czeladnik siadł  na  robotę do  niego, 

a ze  swiadecztwo  wyszło słuszne,  ze  on sąm  sypial  na  gorze,  a zona  iego  z  tymze  pomienionym czeladnikiem,  imieniem  Alexandrem, w  yzdebcze,  na co  uczciwe  prawo z  swiadecztwa wyrozumiawszy  y  opytawsz , tedy  zgodnie  wydawszy wota  swoie,  nakazuie dekretem  takim  Iąnowi, młynarzowi, 

ze on  tegosz  nie przestrzegał  y  zony swoiey  nie  karał, ze  on  sąm popada  winy  panskiey grziwien   polskiey  monety 10,  a  prawney pięc,  kościołowi  wosku funtow   trzi,  a za  taki  excess  do  tego  samemu Iąnowi,  młynarzowi, plak  piętnaście a  zonie  iego plak  20, a  zarasz  przi prawie  tesz  nakazuie rzecy  otrzimac.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  76 (Do  nr  7139).      Str. 284.                                                         (f. 249°)

Pod  tą  samą datą,  przed  tym samym  Sądem  i aktami  sądowymi. (Rok 1685, 6 kwietnia). 

Przed  Sądem  siarskim wójtowskim,  stają,  z doniesienia zgorszonych,  acz  bogobojnych i  usłużnych sąsiadów, (którzy,  jak  świat światem,  zawsze  znają tajemnice  cudzych  sypialni i  dbają,  z poświęceniem,  o  cudze zbawienie), – małżonkowie Glistowie;  Jan  i nie  wymieniona  z imienia,  małżonka  jego.   

Jan Glista,  jest  na ten  czas,  młynarzem w  Siarach  i wziął  na  wyszkolenie (do  terminu),  i do  pomocy,  czeladnika, o  pięknym  imieniu Aleksander, (ale,  to  tylko imię,  tego,  zwanego  Wielkim). 

Sytuacja małżeńska, (wiemy  to  od usłużnych  donosicieli),  jest następująca:  młynarz  Jan, zmorzony  ciężką,  całodzienną pracą  w  młynie, kładzie  się  gdzieś na górze, może  na  strychu młyna,  i  natychmiast zasypia. 

A  co,  dzieje się  na  dole?   Otóż, na  dole, (oprócz  tego,  że  zaczynają buszować, bezkarnie, myszy),  do izdebki  owego  czeladnika, – Aleksandra  (może też  wielkiego  inaczej), wślizguje  się  Młynarzowa, i  … lego z  tymze  pomienionym czeladnikiem…(!)  

Czy  oni  układają klocki, albo  puzle?   Ale, skądże.  Oni,  po prostu  cudzołożą.  (Chociaż, skoro  przyjęliśmy  już taką  konwencję,  to  …gdy cudzego  chłopa,  w swoje,  łoże  włożę, to, nie  cudzołożę. Czyje to ?).  

Sąd siarski,  uważa  inaczej, i  młynarz,  wraz  z małżonką swoją,  po  dokładnym wypytaniu,  oraz  poświadczeniu świadka, świadków,   oskarżeni   zostają,   … o nieprzystojne  rzeczy,  zwłaszcza o  cudzołóstwo i  excesy.

Sąd,  po  przesłuchaniu obwinionych,  po  przesłuchaniu świadków  i  po odbytej  naradzie, uwzględniwszy,  zapewne,  indywidualne  wypowiedzi wszystkich  ławników ,  taki  oto  dekret – wyrok  wydaje, którym  to,  nieomal całą  winą,   obciąża siarskiego  młynarza, – Jana  Glistę,  gdyż ;

Po pierwsze,  nie  sypiał ze  swoją  żoną, a  był  powinien (chociaż  samo  sypianie, to przecież  nie  wszystko). 

Po  drugie,  za to,  że  zezwalał, – dopuszczał,  że z   jego  małżonką, sypiał  czeladnik.

Po  trzecie  wreszcie, (co  wydaje  się być  zasadniczym  powodem winy),  że  młynarz, za  taki  występek, żony  swojej  nie karał,  do  czego, …miał   prawo i  obowiązek  

Zatem, skoro  udowodniona  jest wina,  musi  być również  kara.  Tak więc,  Sąd  siarski, głównemu  winowajcy,  Janowi, młynarzowi,  zasądza następujące  kary. Panu  osadczy wsi  Siary,  zpłacić grzywien  polskich  10 (x 42  grosze),  Sądowi, grzywien  polskich  5, a  kościołowi,  wosku pszczelego  funtów  3.   

Wszak,  na  tych karach  pieniężnych,  nie poprzestano.   Zaraz  też po  rozprawie (która  zapewne, odbywała  się  z udziałem  całej  gromady siarskiej,  a  może również  sękowskiej,  po jakimś  nabożeństwie  w kościele),  oprawca  gromadzki, publicznie…  wybatożył  Jana, młynarza,  wymierzając  mu 15  razów,  zapewne, na  gołe  plecy, 

Natomiast  małżonce  młynarza, gwoli  sprawiedliwości,  wlepił razów  20,  (może, nie  grzeszyła  przy tym,  negliżem,  jak to, w pobliskich  Zagórzanach  klasztornych bywało?.

Oczywiście,  czeladnika  Aleksandra, nie  ukarano (!),  gdyż biedny  ten  chłoptaś, spełniał  tylko  dodatkowe obowiązki,  których  przecież, nie  mógł  odmówić.

(W  tym  miejscu, można  sobie  zadać prywatne  pytanie,  czy po  tej  chłoście, owi  małżonkowie,  zapałali nagle,  wielką  do siebie  miłością,  a ległszy  wespół – zespół,  w  swym prawowitym  łożu  małżeńskim,  spłodzili,   jak  Pan  Bóg przykazał,  nowego, ślicznego  młynarczyka ?   Ale  po  co?, zadawać  takie  pytania).

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna Zapiska  nr  7140.  (77).     Str.  284/285.                                               (f. 261°).

Roku Panskiego  1686,  dnia 15  marca.

Z rozkazania  I. M.  pana Marciana  Olszowskiego,  osayce wsi  Siar,  było  prawo  gayne   odprawowane przesz  uczciwego  Błazeia Iurkowica,  lenthwoyta  Siarskiego,ł y  przesz siedmi  bracie  na  ten  czas w  ławicy  siedzączich, to  iest:  Stanisława Halucha,  Iąna  Halucha, Marcina  Kalębowica,  Wawrzenca  Mikruty,  Marcina  Wędysa, Grzegorza  Pyrka, Pawła  Rybczyka.

Przed tym  prawem  y akty  naszemi  stanął Stanisław  Kuczek  y z  Iagnieszką,  siostrą swoią ,  a  to strony  zgubieli  płotna,  ktore ukradziono  tey  pomienioney Iagniescze,  siostrze,  ze w  domu  tegosz Stanisława  Kuczka  w  domu  pokazało się  na  słuzebnice, o  czym  on nie  wiedział,  ze  iusz gotow  był  na to  odprzisiąc  się, iak  nie  wiedział, tasz  pomieniona  Agnieszka, siostra,  nie  dopusciła mu  przysięgi,  iako bratu,  ale  darowała go  tym.

Co widząc  uczciwe  prawo zgodę  tę,  tedy waruie  dekretem  takim, aby  tak  ta strona,  to  iest Kuczek  Stanisław,  dla  pokoiu  y zgody  miedzy  niemi, takze  y  ta Iagnieska,  siostra,  zeby nie  bywało  na dalszy  czas wznowienia  według uczciwego  prawa,  nakazani sąm  na  wiezienie, a  z  wiezienia rękojmią  po  sobie postawili,  iako  maią dekretowi  zadosic  uczynic:  

naprzod  winy panskiey  grzywien  pięc, kościołowi  takze  grziwien pięc,  z  ktoreyby strony  wywoływania  iakie mogły  bydz,  tasz  strona takąsz  winę  przepada, wyzey  opisaną  a  nie odpuszczoną,  a  terasz przi  ninieyszym  prawie przeprosic  się,  a yz  się  stało teyze  pomienioney  Agnieszce zadosic  teyrze  zgubieli,  ze się  iey  wróciła zgubiel,

takze iey  iuz  się stało  zadosic,  iescze brata  poruszała,  tedy przepada  winy  panskiey grziwien  dwie,  prawu grziwien  także  dwie y  od  dekretu zapłacic. 

Stawiasz tedy  Stanisław  Kuczek rękoymią  Stanisława  Wróbla y  Iozepha  Kołodzieyczyka,  iako zadosic  dekretowi  naznaczonemu wypełnieł,  ze  się z  tym  przeciw siostrze  Iagniescze  nie będzie  wieczey  wznawiał, ale  z  nią wiecznemi  czasy  w zgodzie  zostawał;   

tasz Iagnieszka, siostra,  stawia  rekoymią po  sobie,  iak się  dekretem  kontentuje y  nie  ma tego  na  brata swego  daley  nienawiści mieć,  ani  o  tym  mowic, zeby  niesłusznie  prawo mnie  sądziło,  tedy tesz  winę  wzwisz opisaną  przepada, 

zeby ią  tylko  swiadecztwem ktokolwiek  przeiął,  stawiasz tedy  Iąna  Dominika y  Kazimierza  Korabika, iako  y  ona przeciw  dekretowi  opisanemu będzie  statecznie  dotrzimowac, a  terasz  nie odchodząc od  prawa  zadosic uczynic.    

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  77 (Do  nr  7140).           Str.  284/285.                                                   (f. 261°).             

Roku Pańskiego   1686,  dnia 15  marca.

Z polecenia  jego  mości pana,  Marcjana  Olszowskiego (vel  Olszewskiego),  osadczy wsi  Siary,  zebrał się  Sąd  gajny …

(wyraz  gajny, może  oznaczać;  zarówno ziemski:  w mitologii  gr.  Gaja,  to  Ziemia – Matka,  jak też  gafny,  gafa:  z francuskiego  gaffe,  to,  nietaktowne  odezwanie się,  lub  czyn), 

Gdy jednak,  sięgniemy  do pierwszych zapisek,  to,  w zapisce nr 3  przeczytamy:  … prawo  zagajone, czyli,  posiedzenie Sądu  rozpoczęte (jakimś  odezwaniem  lub informacją.

W  zapisce  nr 7,  …prawo potrzebne, zagajone  przez  wojta…

A  już  w zapisce  nr 8,  …stało  się jest  prawo  gajne… przez  wojta…

… sprawowany przez  uczciwego  Błażeja Jurkowicza,  landwójta  siarskiego, przy  którym,  na ławie  przysięgłych,  zasiadło siedmiu  braci ławecznych,  – przysięgłych  ławników, a  mianowicie: Stanisław  Haluch  ( nazwisko pisane  dwojako:  przez Ha, i  Ch),  Jan Haluch,  Marcin  Kalębowicz  ( Kalęba), Wawrzyniec   Mikruta  (Laurentius Mykrutha),  Marcin  Wędys, Grzegorz  Pyrka,  Paweł Rybczyk.

Przed  tym  siarskim Sądem  i  aktami sądowymi,  staje  rodzeństwo Kuczków, mieszkające  pod  jednym dachem;  Stanisław,  przeciw swej  siostrze, – Agnieszce. 

Stanisław Kuczek,  dziedziczny  gospodarz, zatrudnia  służebnicę (nie  wymienioną  z  imienia i  nazwiska .

Agnieszka  Kuczkówna (nie  wiadomo  czy  zamężna),  oskarża swego  brata  Stanisława, że w  jego  domu, w  którym  ta Agnieszka  zamieszkuje,  ktoś ukradł  jej  płótno.  Sytuacja  stała się  bardzo  konfliktowa. 

Jednak,  w  obliczu Sądu,  gdy  Stanisław chciał  złożyć  przysięgę o  swej  niewinności, jego  siostra  Agnieszka, wstrzymała  ten  akt, zeznając,  że  zna sprawcę  (sprawczynię)  kradzieży, a  złodziejką,  okazała się  owa  służebnica  Stanisława Kuczka,  która,  przyznała się  do  kradzieży i  zwróciła  Agnieszce zabrane  płótno. 

Siostra Stanisława  Kuczka, – Agnieszka,   nie poinformowała  swego  brata,  o tym  fakcie, przed  rozprawą sądową.(przypuszczać  można, że  kością  niezgody  była właśnie  owa  służebnica ).

Sąd  siarski,  zorientowawszy  się  (w  domyśle, dobrze  poinformowany)  w sytuacji  rodzinnej  Kuczków, aby  przerwać  rodzinne spory  i  waśnie, i  aby  w przyszłości,  nie  dochodziło do  podobnych  konfliktów, wydaje  dosyć  enigmatyczny, jak  na  przyczynę, – wyrok,  mianowicie … karę  więzienia, z  możliwością  zamiany na  karę  pieniężną, częściowo  zawieszoną  warunkowo, za  rękojmią  sąsiadów.

Tak  więc,  Sąd określa  karę  pieniężną, w  następującej  wysokości.   Panu osadczy  wsi  Siary,  grzywien  pięć,  kościołowi, także  grzywien  pięć.

Poręczenia za  strony  konfliktu udzielają;  za  Stanisława Kuczka,  Stanisław  Wróbel i Józef  Kołodziejczyk.

Za Agnieszkę  Kuczkównę;  Jan Dominik  i  Kazimierz Korabik.

Rękojmiodawcy, stać  mają  na straży  spokoju  i dobrego  współżycia  w rodzinie  Kuczków. 

Ale,  że  Agnieszka, odzyskując  utracone  płótno, nie  powiadomiła  o tym  swego  brata Stanisława,  lecz  go niesłusznie  pomawiając,  do sądu  zaciągnęłą,  narażając na  szwank  jego  dobrą reputację,  a  na domiar,   pomawiając  sąd, o  … niesłuszne jej  sądzenie,  przeto, nakłada  się  na  nią dodatkową  karę,  w zawieszeniu,  która  odwieszona, zaskutkuje;

Panu  osadczy  Siar,  – grzywien  dwie  i  Sądowi siarskiemu,   grzywien dwie.  Obciąża  się  również  Agnieszkę, kosztami  sądowymi.   

Nałożoną karę  pienieżną  i koszty  sądowe,  ma uiścić  natychmiast,  nie opuszczając  miejsca  procesu.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna Zapiska  nr  7141.  (78).     Str . 285  (Roku 1686,  dnia  15 marca).     (f.262°).

Sub eodem  aktu. 

Stanisław  Kuczek podany  jest  do sądu  od  Iąna Dominika  o  bob  y  przenice kradzionym  sposobem,  ze się  pokazało  w domu  tegosz  Stanisława Kuczka,  tedy  nakazuie uczciwe  prawo  za taki  występek:  winy panskiey  grzywien  piec, prawney  cztery,  kościołowi  wosku funt,  która  wina nie  opuszczona,  a z  Iąnem  dominikiem zgodzić  się. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  78 (Do  nr  7141.      Str. 285.   (Rok  1686, dn.  15  marca).                    (f.262°).

Pod  tą  samą datą,  przed  sądem w  tym  samym składzie.

Również, czego  możemy  się domyślać,  sporów  rodzinnych ciąg  dalszy,  czyli: (jak  nie kijem  go,  to pałą).   

Przed  Sądem  siarskim staje  znów (w  tym samym  dniu ?),  Stanisław Kuczek, z  powództwa Jana  Dominika,  pomówiony o  kradzież  bobu  i  pszenicy, które  to  nasiona, rzekomo,  pokazały  się (ktoś widział ?),  w  domu tego  Stanisława.

Nie wiadomo  dokładnie  (a, może  było  to sądowi  wiadome,  lecz nie  opisane),  czy były to  nasiona  Dominika,  czy  też  Dominik,  oskarżył Kuczka  za  namową Agnieszki  Kuczkównej. 

W  każdym  bądź razie, Sąd,  wydaje  wyrok skazujący  Stanisława  Kuczka, na  karę  pieniężną, bez  zawieszenia,  czyli wykonalną  niezwłocznie,  w następującej  wysokości. 

Panu  osadczy wsi  Siary, – grzywien  pięć, Sądowi  siarskiemu,  – grzywien cztery, a  kościołowi, – jeden  funt  wosku. Natomiast,  z  Janem Dominikiem,  ma  się Stanisław  Kuczek,  przeprosić.  

Oryginalna Zapiska  nr 7142.  (79).  (f. j.w.)   Str. 285.   (Rok  1686, 15 marca).       (f. j.w.).

(Sąd  siarski, w  tym samym dniu, na tym samym  posiedzeniu, seryjne  rozpatruje   sprawy). 

Przed tymze  prawem  ninieyszem podana  iest Iąnowa  Gliscina, alias  młynarka z  gory,  y z  Woyciechowąm  Giemziną, które  się  pokłoptoły z  miasta  idącz, y  nieuczciwą  rzecz sobie  zadały  słowy nieprzystoynemi,  co  uczciwe prawo  wysłuchawszy,  zgodnie wota  wydali y  dekretem takiem  nakazali,  naprzod: 

ze ym  męzowie  dopusczaią po  swey  woley chodzic  po  miesczie,  coby to  sami  mogli sprawic,  a  ząn nie  posyłac,  zeby między  sobą  takie kłotnie  robiły,  a  ze  po woley  daią  zoną swym,  przepadają  winy: 

po dwie  grziwnie  winy tak  panskiey,  iako y  prawney,  nie odchodząc  od prawa,  aby połozyli,  a  zony swoie  zeby  zaraz przi  prawie  karali sami  plagami,  y przeprosic  sie, a  zaręczyc iako  w  pokoiu bendą  mieszkac ,  

azeby w  nocy  więczey nie  chodziły  y na  się  tych  plotek  więczey nie  wywoływały:  gdyby to  ponowienie  było tych  kłopotow,  tedy będą  przepadac  winę tesz  naznaczoną  y plagi  karania  dwieście plak;  a  ktoryby chował  za  czeladnika, tedy  przepada: 

 wyny panskiey  grziwien  pięc, prawney  pięc,  koscielney pięc,  nieodpusczoney,  a z  tych  czeladzi Kłapsze,  Rure  y Olesia ,  albo  brata iego,  Wojciecha. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  79 (Do  nr  7142).  Str.  285.  (Ten  sam rok  1686  i dzień  15. III.)    (f.262°).                      

Odwiecznych kłopotów  babskich,  i nie  tylko  babskich, ciąg  dalszy. 

Czyli;   jedna baba ,  drugiej   babie, … wywaliła  kawę  na ławę. 

Zobaczmy  zatem,  co z  tego  wynikło.

Przed   Sądem  siarskim, w  wyżej  podanym składzie  (zapiska 7140 (77), str.  284), i  podczas  tego samego  posiedzenia,  stają dwie  kobiety  siarskie, zapewne  ze  swymi mężami  i  wplątanymi w  to,  czeladnikami; Janowa  Gliścina,  inaczej młynarka, z  górnego młyna  (znana  nam już żona  siarskiego  młynarza, Jana  Glisty), i  Wojciechowa  Giemzina  (ślubna żona  Wojciecha  Giemzy).

Obydwie panie,  o  wysokim statusie  społecznym,   jak, na  wyzwolone  kobiety przystało,  uczęszczają  do  pobliskiego miasta  Gorlic,  (może miasta  w  Szymbarku), i  przy  okazji załatwiania  jakichś   drobnych sprawunków – zakupów, korzystając  z  całkowitej swobody,  prowadzą  szerokie życie  towarzyskie…

(gdyby  to  było współcześnie,  napisalibyśmy:  zapewne, przesiadują  w  kawiarniach, chodzą  na  dyskoteki,  spotykają  się  w  jakimś towarzyskim  gronie;  ale, to  był  wiek XVII  i  takich wspaniałości,  jeszcze  nie wymyślono).

…przeciągające się  do  godzin nocnych  (było  to w  lutym  lub w  marcu),  po czym,  wracając,  zapewne wesoło,  do  swych domów,  po  drodze, oplotkowują  sąsiadki,  życie rodzinne  sąsiadów,  wywlekają i  wytykają  sobie wzajemnie,  różne  postępki; przy  czym,  dochodzi do  kłótni,  wyzwisk obelżywych,  aż  w  końcu,  trafiają przed  oblicze  Sądu.

Przed  Sądem,  jak to  przed  sądem, wychodzą  na  światło dzienne,  różne  smakołyki, z prywatnego  życia  rodzinnego zwaśnionych  stron. 

Okazuje się  więc,  że mężowie  powaśnionych  kobiet, tolerują  w  swych domach  (może, o tym  nie  wiedząc), wykorzystywanie  przez  ich żony,  szkolonych  w jakimś  fachu i zatrudnianych,   młodych  czeladników; wymienionych:  Rurę,  Olesia i  brata  jego,- Wojciecha,  nazwijmy to,  do  celów poza  programowych.

Tedy  sąd,  po  rozpatrzeniu  sprawy, i  przegłosowaniu  propozycji łaników,  taki  oto wyrok  wydaje.  Za to,  że  mężowie obwinionych  kobiet,  zezwalają im  chodzić  do miasta  i  po mieście,  po  sprawunki, które  sami  mogliby załatwiać,  że  dają  swoim  żonom nadmierną  swobodę,  w tym  chodzenia  nocą…, 

obowiązani są,  do  uiszczenia, w  trybie  natychmiastowym,  kary pieniężnej,  w  wysokości,  po  dwie grzywny, – panu  Osadczy wsi Siary  i  Sądowi siarskiemu.

Ponadto, również  w  trybie natychmiastowym,  w  obliczu tego  Sądu,  mają osobiście,  wychłostać  swoje małżonki  (albo  według uznania  i  zasług, abo  według  nakazu Sądu, w  zapisie nie  określono),  oraz, poprzepraszać  się  wzajemnie.

Natomiast na  przyszłość,  na wypadek  powtarzania  się tych  wybryków  i kłótni,  również  niewłaściwego wykorzystywania  czeladników,  sąd ustanawia  karę,  w zawieszeniu  warunkowym,  a mianowicie;  panu  Osadczy, – grzywien  pięć,  Sądowi siarskiemu, – pięć, kościołowi  – pięć,  oraz: … po dwieście  razów rózgą  lub  batem, natychmiast  wykonalne.  

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna  Zapiska nr 7143. (80).      Str.  285  (Rok 1686, dn.  15  marca)        (f. j. w.). 

Stanął dekret  przeciwko  Antoniemu Puslowskiemu,  garcarzowy,  y małzoncze  iego,  iz prawo  instyguie,  zeby dekret  stanął  według uwagi,  aby  garczarz za  ten  występek zony  swoiey  dał piec fontow  wosku,  grzywien panu  pięc,  prawu piec. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  80 (Do  nr  7143).  Str.  285.  (Rok  1686,  dn. 15  marca).                (f. j. w.).

Sprawa może  mieć   jakiś  związek, i  zapewne  ma,  z  poprzednią rozprawą,  z  kłótliwymi kobietami,  plotkującymi,  w drodze  powrotnej  z miasta.

Może,  owym  ukaranym kobietom,  a  może ich  mężom,  rozwiązały  się języki  i  broniąc swoich  reputacji,  wywołano nowy  babski  temat i  skandal?

Znamienne przy  tym  jest to,  że  sprawa dotyczy  przeważnie,  żon rzemieślników,  którzy  szkolą czeladników,  adeptów  uprawianego rzemiosła. 

Siarski  Sąd,  na całej  serii  posiedzeń, wszystko  wskazuje  na  to,  że w  jednym  dniu,

rozpatruje sprawy,  z  kwestii  obyczajowych,  a  w roli  oskarżyciela  publicznego, występuje  przeważnie,  jakiś anonimowy  instygator,  bądź rugownik ( czyli:  prokurator lub donosiciel).   

W  kwestii   niniejszej, Sąd  wydaje  wyrok (prawdopodobnie  bez udziału  oskarżonych) na małżonków  Pust (ł),owskich,  rzemieślników siarskich – garncarzy, – Antoniego, i małżonkę  jego,  nie wymienioną  z  imienia, która  jest  sprawczynią jakiegoś,  nieujawnionego  występku, sądząc  z  wysokości kary,  poważnego. 

Za  ten  występek żony,  Antoni  Pusłowski, zapłacić  ma,  po pięć grzywien;  panu  Osadczy wsi  Siary  i  Sądowi  siarskiemu oraz  pięć  funtów wosku, –  kościołowi  sękowskiemu.          

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna Zapiska  nr  7144.   (81).   Str. 285.                                                     (f. 251°)

Anno Domini  1686,  die 1  Novembris.

Było  prawo  sadzone  przesz  uczciwego  Błazeia Iurkowica,  na  tęn czasz  lenthwoita  Siarskiego, y  przi  częsczi prawa:   uczciwego Marcina  Kalębowica  y Iąna   Halucha.    

Stanąwszy  obecznie Stanisław  Woynarczyk,  będącz  zdrowy na  umysle  y  ciele,  zeznał dobrowolnie  nie  z przymusu  zadnego,  ale z  swey  dobrey woley,  ze  przedal zagrode  swoie  własną Stanisławowi  Gliscie  za złotych  24  monety polskiey,  licząc  w kazdy  złoty  po  gr. 30,   

ktora zagroda  lezy  na  nawisu,  powyzey drogi,  pod  wdową nieboszczyka  Jana  Glisty, do  ktorey zagrody  iest  ogrodow trzi:   ieden  pod Symonem  Glistą,  drugi gdzie  hałupa  stoi, trzeci  pod  Walentem Liską,  takze  nad drogą,  naprzeciw  garcarza;   

wymawia sobie  Stanisław  Woynarczyk staiąnek  2  na wysniem  ogrodzie,  y zagonow  trzy  przi tych  staiąnkach  y ląki  kawałek  przi gorce,  jabłoni  trzi do  roku  uzywać, ma  nawoz  wywiesc na  te  zagony, robotę  panską  powinien będzie  obywac do  god,  a podatki,  ktoreby  przipadły do  zapustu,  ma  oddawac Stanisław  Woynarcyk,   

ktorą summę  Stanisław  Glista, to  jest  zło. 24 ,  połozył  w dobrey  monecie,  a Stanisław  Woynarcyk  odebrał, y  wyrokę  y z  bratem  młodszym uczyniel,  nic  sobie wiecznemi  czasy  nie zostawując,  ani  na zone,  ani  na  dziadki,  oprocz tego,  zeby  nie  mogł  otrzimac Stanisław  Glista,   

tedy Woynarczykowie  blizsiby  byli do  odkupienia,  na co  sobie  litkupem podpili  y  pod  rozgą zieloną  oddał  a glista  przyiął  y grosem  prawu  załozył, y  pozwala  mu Stanisław  Glista  zagonow na  macę   zyta. Działo  się  to przi  bitnosczi  prawa, roku  y  dnia, ut  supra.   

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  81 (Do  nr  7144).   (81).      Str.  285.                                                    (f. 251°).

Roku Pańskiego  1686,  dnia 1  listopada. 

Posiedzenie  Sądu  siarskiego, w  niepełnym  składzie (trzyosobowo,  wystarczająco do  tego  typu transakcji),  któremu  przewodniczy, uczciwy  Błażej  Jurkowicz, wójt  siarski, z udziałem  dwóch  ławników przysięgłych:  Marcina  Kalębowicza  i   Jana  Halucha.   

W  obliczu  tego  Sądu  siarskiego, będąc  zdrowym  na ciele  i  umyśle, z własnej  i  nie przymuszonej  woli,  staje osobiście  Stanisław  Wojnarczyk, – zagrodnik  siarski, i  oświadcza, że  sprzedał,  za  24  złote polskie,  po  kursie: 3o  groszy  za jeden  złoty, zagrodę  swoją własną  wraz  z gruntami,  położoną  w Siarach,  na  Nawisu.  

Nabywcą zagrody,   jest  również mieszkaniec  Siar,  – Stanisław Glista.

Zagroda, zlokalizowana  jest,  jak już  określono,  na  Nawsiu,  powyżej drogi,  ale,  poniżej zagrody,  wdowy  po zmarłym  Janie  Gliście. 

Do  tej  zagrody, przynależą  trzy  ogrody; jeden  poniżej  zagrody Szymona  Glisty,  drugi, gdzie  stoi  dom, a  trzeci,  także nad  drogą,  poniżej zagrody  Walentego  Liszki, a naprzeciw  zagrody  i  warsztatu, –  garncarza  siarskiego. 

Sprzedający,  – Stanisław  Wojnarczyk, czyni  sobie  następującą wymowę:  wolno  mu będzie  uprawiać  dwa stajanka  (niewielkie  połacie ziemi)  na  wyżnym ogrodzie  (powyżej  drogi), obok  których,  wymawia sobie  jeszcze  trzy zagony (pas  szeroki  na trzy  skiby  pługa), do  tego,  kawałek  łąki  przy  górce, i  trzy  jabłonie, z których  korzystać  będzie przez  jeden  rok. Na  te  zagony, wywiezie  sobie,  naskładany wcześniej,  nawóz.   

Pańszczyznę, będzie  odrabiał  jeszcze do  grudnia,  a podatki,   gdyby  wypadło płacić  przed  zapustami, uiści  jeszcze Wojnarczyk.  

Po odebraniu  24  złotych należności  za  zagrodę, Stanisław  Wojnarczyk,  rozlicza się  ze  swym młodszym  bratem,  z powinności  spłaty,  (naznaczonej zapewne  ostatnią  wolą ich  ojca),  i przekazuje  wszelkie  prawa wieczyście,  nowemu  nabywcy, nic  tam  już sobie,   ani  swej  żonie i  dzieciom,  nie pozostawiając.   

Czyni tylko  zastrzeżenie,  pierwokupu tej  zagrody,  gdyby kiedyś  była  do sprzedania.  Tym  samym, Wojnarczykowie,  stają  się komornikami,  zapewne  u Glistów.    

Opłacona groszem  transakcja,  odbyła się,  zgodnie  z tradycją,  pod  zieloną  rózgą w Siarach  i  przy zwyczajowym  litkupie,  roku i  dnia,  jak wyżej  zapisano.    

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna Zapiska  nr  7145.  (82).       Str . 286.                                              (f. 253°).

Anno Dni  1689,  dnia 17  marca.

Sprawa Krzystofa  Bełdy  z bratem  swoim  młodzim Iąnem. 

Rolą, ktorą  przyiąl  od brata  swego  Krzystofa, iako  młodczy  dziedzic, ktora  lezy  rola wedle   Mikruty  Wawrzynca z  gory,  z  drugi  strony z  dołu  Iąna Sliwy,  która  rola idzie  od  wody az  do  granicze mieysky  tak  długo y  szeroko,  iako zdawna  wymierzona;

puszcza mu  wypust  Krzystow;  woz płuk,  brony  łańcuch; ozymine,  ktorą   posial Krzystowf,  korczy  pultrzecia, zyta  społu  brac powinien  będzie;  nawoz, ktory  iest  zimowy, społu  uprawiac  y brac  na  nim; rzepiskiem  sie  podzielic zagonami  społu;  kapusniska na  markew  dwa  Krzysztofowi;   

nawoz, który  wywios  pod zimę  na  zagonow pięc,  społu;  łąki na  woz  siana Krzystofowi   Iąn  powinien dac,  a  Krzystowf siana  udzielic  y słomy  dwa   mądela, a  Iąn  Baldo obliguie  się  byc dobrym  gospodarzem  y rekomie  po  sobie postawic:  Mikrutę  Wawrzyncza, Marcina  Wyndysza  y Pawła  Rybę.   

Krzystowf  sobie waruie  tego,  zeby nie  mogł  otrzymac abo  dzieci  iego, tedy  bliszy  tego, nizeli  kto  yny, do  otrzymania  Paweł Ryba,  warując  sobie, iezeliby  nie  mogli otrzymac  abo  ich dzieci,  tedy  blisze Rybowe  dzieci,  iako  po  dziadowiznie dostąpic  tego,  nizli kto  yny.   

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  82 (Do  nr  7145.       Str.  286.                                                        (f. 253°).

Roku Pańskiego  1689,  dnia 17  marca. 

Przed siarskim  Sądem (nie  podano składu,  ale  przewodniczył   sądowi zapewne,  Błażej  Jurkowicz, na  ten  czas  wójt  siarski), stanęli  bracia  Bełdowie (Bełda);  starszy z  nich, – Krzysztof  i młodszy,  –  Jan, a  sprawa,  dotyczyła działu  spadku  po ich  ojcu,  – roli ziemi,  którą  do czasu  rozprawy,  dzierżył w  całości,  starszy z  braci,  – pełnoletni Krzysztof.   

Rola  Bełdów,  przebiegająca i  zdawna  wymierzona,  w układzie  łanów  leśnych  (tak, jak  inne  role w  Siarach  dolnych), w  kierunkach;  wschód – zachód,  ma za  najbliższych  sąsiadów; Wawrzyńca  Mikrutę,  z góry,  czyli,  od strony  południowej,  i  Jana Śliwę, z dołu,  czyli,  od strony  północnej. 

Był  to  pas gruntu,  szerokości  około 60 – 100 mb.,  zaczynający  się, (od wschodu),  od  lewego brzegu  rzeki  Siara (płynęła  oddzielnie), i  przebiegał  w kierunku  na  zachód, aż do  granic  Siar z  Ropicą  dolną, a,  na  tym odcinku,  z  pastwiskami miejskimi  Gorlic, (aktualnie przysiółek  Pocieszka).  

Nie  jest  powiedziane, w  jaki  sposób, dzielą  się  tą rolą  bracia  Bełdowie; mają  tę  rolę  uprawiać  po  społu, wymieniając  się wzajemnie uprawami,  czyli  stosując płodozmian; rzepisko  i  kapuścisko, po  połowie  na marchew,  siano  z łąki  i  słomę po  żniwach, – po  dwa  mądela (mądale – kopy)

dzielić się  żytem,  po połowie, wysianym przez  Krzysztofa,  w ilości  2, 5 korca, na  stajaniach,  na które  wywieziono  nawóz przed  zimą,  a,  przyszłoroczne zbiory  z  tej uprawy,  dzielić  po połowie.

Krzysztof, przekazuje  bratu, (udostępnia),  również: wóz,  pług,  brony i  łańcuch.    

Nowy  gospodarz,  Jan Bełda (może  pierwotnie Bełta),  zobowiązuje się  dobrze  gospodarować  na przyjętym  gruncie,  a ręczyli  za  niego sąsiedzi: Wawrzyniec  Mikruta,  Marcin Wędys  i  powinowaty – Paweł  Ryba.   

Tego  to  – Pawła (prawdopodobnie  zięć  ich dziadka), określa  Krzysztof   Bełda, jako  mającego  pierwszeństwo nabycia  ich  ziemi, gdyby  nie  mogli oni,  ani  ich potomkowie, z jakiegoś  powodu,  tej ziemi  – roli,   utrzymać. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna Zapiska  nr  7146.   (83).      Str . 286.                                                  (f. 252)

Anno Domini  1689,  die 24  Martii. 

A poniewasz  ze  ten przerzeczony  Stanisław  Woynarczyk, iako  pierwszemu  terminowi, wzwysz  mianowanemu, y  dekretowi  przeciwko Stanisława  Glisty  zadosic [uczynic],  iako  przeszłych lat,  tak  y teraznieyszego  decretu  naszego contempsit,  przeto  Boga  prawo  uwazywszy szkody  y  nakłady prawne  Stanisława  Glisty,  

podalizmy  takowy dekret,  isz  Stanisław Glista,  gdyby  nie dotrzymał  słowa  Stanisławowi Woynarczykowi, powinien  oddac:  winy panskiey  grzywien  dwie, prawu  takze  grzywien dwie,  kosciołowi  wosku funtów  dwa.   

Co  usłyszawszy Stanisław  Glista,  prawu podziękował  y  pamiętnem załozył,  a  Stanisław Woynarcyk,  nie  kontentuiąc się  Boskiem  prawem, te  wszytkę   winę popada  y  tego Stanisława  Gliste  powinien przeprosic  y  wszytkie szkody  iemu  nagrodzic.  

Actum coram  officio  advocatiali per  me  Blasium Iurkowic,  iudicem  iuratum, nec  non  per septem  scabinos  iuratos, videlicet:  Iohannem  Haluch, Paulum  Rybczyk,  Laurentium Mikruta,  Martinum  Kalembowic, Andream  Perek,  Martinum Wendis,  Thomam  Korzeniowski, et  aliis  multis, qui  fuerunt. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  83 (Do  nr  7146).                      Str.  286.                                            (f. 252).

Roku Pańskiego   1689,  dnia 24  marca. 

Przed siarskim  Sądem,  stają ponownie;  komornik (mieszkający  na  wynajmie),  Stanisław Wojnarczyk  i  zagrodnik (posiadający  zagrodę),  Stanisław Glista. 

Sprawa,  ma  związek,  z transakcją  kupno – sprzedaż,  z zapiski   nr  7144. ( 81 ).

Najwidoczniej, Stanisław  Wojnarczyk,  nie wywiązał  się  terminowo i  należycie  ze swych  zobowiązań,  dotyczących wymowy  użytkowania,  części sprzedanej  roli,  ale, również  Stanisława  Glistę, obciąża  jakaś  powinność wobec  Wojnarczyka,  a  te,  nie uregulowane  zaszłości,  powodują jakieś  wzajemne  animozje. 

Sąd siarski,  nakłada  więc karę  pieniężną,  na  obydwu  przeszłych kontrahentów;  po  dwie grzywny,  dla  pana osadczy wsi  Siary   i dla  Sądu  siarskiego, a  dla  kościoła, wosku  dwa  funty.  

Nałożona kara,  jest  w zawieszeniu  warunkowym,  gdyby nadal,  nie  dotrzymali sobie  zobowiązań,  będzie obowiązywać  natychmiast. 

Stanisław Glista,   kontent  jest z  takiego  wyroku i  uiszcza  opłatę sądową  oraz  funduje zapewne,  tradycyjny  poczęstunek, owe  pamiętne, (czyli  zapis i  litkup). 

Natomiast,  Stanisława  Wojnarczyka,  z jakiegoś  powodu,  taki wyrok  nie  satysfakcjonuje  i znieważywszy,  jakimiś  niestosownymi słowy,  siarski  Sąd, wybrany  z  dopustu Bożego,  wyroki  tego sądu  contempsit  (lekceważy).  

Z  takiego  to powodu,  ma  Stanisław Wojnarczyk,  zapłacić  ustaloną karę,  a  ponadto, zwrócić  Stanisławowi  Gliście, poniesione  nakłady  sądowe, a  dodatkowo  jeszcze, natychmiast  go  przeprosić.  

Była  to  rozprawa publiczna,  w  obecności Urzędu  wójtowskiego,  sprawowanego przeze mnie,  – Błażeja  Jurkowicza, z  doniesienia  o przestępstwie,  a  także przez  siedmiu  ławników przysięgłych,  a mianowicie:   

Jana Halucha,  Pawła  Rybczyka, Wawrzyńca  Mikrutę,  Marcina Kalembowicza,  Andrzeja  Perka, Marcina  Wędysa,  Tomasza Korzeniowskiego,  oraz  innych (z Gromady), którzy  licznie  przybyli. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna Zapiska  nr 7147.   (84).   Str.  286.                                                         (f. 253).

Anno  1689, die  25  Martii, id  est  feria quinta  ante  Dominicam Passionis  proxima.  

Stanąwszy  przed prawo  nasze  woytowskie zupełnie  zasadzone,  pracowity Stanisław  Kwasny  [zeznał], ze  oboiął  pustkę po  niebosczyku  Grzegorzu Bałdzie,  która  to zagroda  lezy  z dolu  wedle  Halucha Iąna, a z  gory  wedle cwierci  Marcina  Wendysza, 

tak długo  y szeroko,  iako zdawna wymierzono  iest,  odewsi asz  do  granice Szembarskiey.  

Tęnze pomieniony  Stanisław  Kwasny obliguie  sie  bydz  dobrem  gospodarzem y  rękomie po  sobie postawic  powinien.  Gdyby tęn  Stanisław  Kwasny nie  mogł  tey zagrody  otrzymac  albo dzieci  iego,  tedy będą  blissze  dzieci Iąna  Halucha, albo  niebosczyka Grzegorza  Bałdy,  od  ktorych  on te  zagrodę  oboiął. 

Tenze pomieniony  Stanisław  Kwasny stawia  po  sobie rekoymow:  Marcina  Wendysa y Grygla  Radłowskiego. 

Co Stanisław  Kwasny  od prawa  zupełnego  podaną rolą  prawu  podziekował y  zapisac  sobie dał .  Quod  solidatum est.  

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  84 (Do  nr  7147).     Str.  286.                                                        (f. 253).

Roku  1689,  dnia 25  marca,  to jest,  blisko  cztery niedziele  przed  ukrzyżowaniem Pana.

Stanąwszy przed  Sądem  naszym wójtowskim,  zebranym  w komplecie  (jak w  notatce powyższej),  pracowity  Stanisław Kwaśny  zeznał,  że objął  pustkę  (zagroda bez  gospodarza),  po zmarłym  Grzegorzu  Bełdzie.

Zagroda, położona  jest  pomiędzy posiadłościami;  od  dołu, czyli  od  północy, – Jana  Halucha, a  z  góry, czyli  od  południa, przylega  do  ćwierć roli  Marcina  Wendysza (położone  były  w dzielnicy  Siar – Ćwiercie).  Natomiast, w  kierunkach  wschód – zachód,  bierze początek  we  wsi i  sięga  granicy z  Szymbarkiem.  Szerokość gruntów  uprawowych  jest taka,  jak  zdawna  wymierzono.   

Nabywca wakującej  zagrody,  Stanisław Kwaśny,  zobowiązał  się być  dobrym  gospodarzem i  wszelakich  praw gromadzkich  przestrzegać.  Na rękojmiodawców   pozyskał   Marcina Wędysza  i  Grygla (?) Radłowskiego.   

Czuwający  nad sprawami  gromadzkimi,  siarski Sąd,  wnosi  do sprawy  zastrzeżenie, że gdyby,  z jakiegoś  powodu, Stanisław  Kwaśny,  nie mógł  tej  zagrody utrzymać, to,  prawo pierwokupu,  przechodzi  w kolejności;  na  dzieci sąsiada, – Jana  Halucha, a  następnie  dopiero (dlaczego  taka kolejność?),  na  dzieci, dotychczasowego  właściciela, – zmarłego  Grzegorza  Bełdy.  

Po  tych  czynnościach prawnych,  za  przekazaną nabywcy  przez   kompletny Sąd,  – rolę,  Stanisław Kwaśny  podziękował,  i  zapisać  sobie tę  rolę  i zagrodę  pozwolił,  (co, może  i  powinno budzić  zdziwienie  i zastrzeżenia,  gdyż,  jak powszechnie  wiadomo, za dziękuję,  kowal  konia nie  okuje.).                  

Pisarczyk sądowy,  kończy  ten zapis zdaniem:  Quod  solidatum  est.   Przekładając:  co można dodać  nadto,  – sprawiedliwie  jest.  Czyżby?  

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna Zapiska  nr  7148.   (85) .  Str.  286/287                                          (f. 254).

Roku Panskiego  1690,  dnia 17  lutego.

Stanąwszy przed  częscią prawa  Siarskiego: Błazeia  Jurkowica, lentwoita  siarskiego, Pawła  Ryby, Marcin  Kalembowic,  będąc  zdrowy  na ciele  y  na umisle, [zeznał], ze  przedał  zagrodę swoie  wiecnemi  czasy za  złotych  25 polskiey  liczby,  rahuiąc w  kazdy  złoty po  gr .  3o.   

Tęnze Bartosz  Glista  oddaie polowe  teyze  szumy przy  zapisie,  teyze drugi  połowy  waruie sobie  Marcin  Kalębowicz, w ktorey  sobie  będzie siedział,  poki  mieyscza   nie będzie  miał  osobliwego, nie  komorą,  ale w  połowie  swoiey zagrody,  która  zagroda lezy  wedle  Błazeia Kołodzieyczika,  z  drugą strone  Stanisława  Zemły tak  długo,  iak insze.  

Tenze pomięniony  Bartoz  Glista stawia  rekomie  po sobie:  Pawła  Rybe, Grigla, Radlowskiego,  takze  y Marcin  Kalembowicz,  iako będą  miedzy  sobą w  zgodzie  mieskali y zadnych  kłopotowf  nie robili  pod  przepatkim teyze  sumy,  teyze   drugi połowy  sumy  powinien będze  oddac,  kiedy będzie  ustępował.  

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  85  (Do  nr  7148).    Str.  286/287.                                                       (f. 254).   Roku Pańskiego  1690,  dnia 17  lutego. 

Przed częścią  Sądu   gromady, – wsi  Siary;  wójtem – Błażejem  Jurkowiczem  oraz  jednym ławnikiem, – Pawłem  Rybą, staje  Marcin  Kalembowicz .  

Oświadcza  on,  że jest  zdrowy  na ciele  i  umyśle,  oraz   zeznaje, że  sprzedał  zagrodę swoją  dziedziczną,  za złotych  polskich  25, z  przelicznikiem:  30 groszy  za  jeden złoty. 

Nabywcą zagrody,  jest  Bartosz Glista,  również  mieszkaniec wsi  Siary. 

Sprzedający, Marcin  Kalembowicz,  czyni i  przeprowadza  prawnie, następujące  zastrzeżenie;   przyjmuje od  nabywcy,  przy zapisie  transakcji,  tylko połowę  należnej  sumy,   a drugą  połowę,  otrzymać powinien,  gdy  będzie opuszczał,  zatrzymaną  połowę zagrody,  gdzie  będzie mieszkał,  aż  do czasu,  poszukania  sobie nowego  lokum.

Na  wypadek  jednak, jakichś  niesnasek,  pomiędzy kontrahentami,  Sąd,  ustanawia stronom  transakcji,  zakład warunkowy; –  przepadek  połowy kwoty  umownej. 

Sprzedana  zagroda  ma, na  całej  długości, za  sąsiadów:  Błażeja Kołodziejczyka i  Stanisława Zemłę.   

Obydwaj kontrahenci,  jako  gwarancję zgody,  pozyskali  rękojmię, Pawła  Ryby,  Grygla  Perka,  Radłowskiego {?}.    

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna Zapiska  nr  7149. (86).       Str.  287.                                                   (f. 263°).

Roku Panskiego   1693,  dnia 13  marca. 

Stanąwszy  uczciwy Stanisław  Zemła  przed prawm  zeznał  dobrowolnie, ze  przedał  dobrowolnie zagrode  swoie  Stanisławowi Woynarczykowi  za  grziwien trzinasczie,  ktory  Stanisław Woynarczyk  obliguje się  bydz  gospodarzem dobrym   y podymowac z  gromady y  złe  y  dobre,   

tenze pomieniony  Zemła  wyroku nie  czyni  zadnego, gdyby  się  krewny ktory  napierał ,  tedy bliszy,  oddawszy  te pieniądze  Stanisławowi  Woynarczykowi.   

Działo się  to  przy prawie,  na  ten czas  będące  przes  ucciwego  lentwoita Siarskiego,  Marcina  Kalembowica, Blazeia  Iurkowicza,  Wawrzynca Mikruty, Wojciecha  Marszałka,  Marcina Wyndisza,  Grygla  Perka, Pawła  Ryby.   

Tenze Stanisław  Woynarczyk  puscza mu  dzielnicze  y ogrodek  na  wsi dozywocie  y  zagonow szesc  rzepiska  na rok  ieden. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  86 (Do  nr  7149).      Str. 287.                                                                  (f. 263°).

Roku  Pańskiego  1693, dnia  13  marca. 

Przed siarskim  Sądem  staje, z  własnej  woli, uczciwy  Stanisław  Zemła  i  oświadcza, że sprzedał  dobrowolnie,  zagrodę swoją,  Stanisławowi  Wojnarczykowi,  za trzynaście  grzywien.  Stanisław Zemła,  oświadcza  również, że  gdyby  pojawił się  jakiś  jego  bliski  krewny, który  miałby  prawo pierwokupu  tej  zagrody,  i tego  usilnie  żądał, to,  po  zapłaceniu kwoty  w  tej  samej wysokości,  mógłby  tę zagrodę,  od  Wojnarczyka odkupić. 

Nabywca zagrody, -Wojnarczyk, zobowiązuje  się,  na tej  zagrodzie  dobrze gospodarować  i  dzielić, z  całą  gromadą siarską,  wszystkie jej  troski i  radości  zarówno złe,  jako  też dobre. 

Stanisław Wojnarczyk,  całą  należną kwotę  za tę  zagrodę, w  obecności  Sądu siarskiego, Stanisławowi  Zemle zapłacił,  przez  co,  nabył do  niej  wszelkie prawa. 

Wszak odnotowano,  że  przekazał Zemle,  w  wieczyste użytkowanie,  jakąś  część posiadłości  własnej,  w  siarskim  przysiółku  dzielnice,  i ogródek  przy  nabytej zagrodzie.  Również  udostępnił, sześć  zagonów  rzepiska, na  jeden  rok, bez  pobrania  zapłaty.    

Działo  się  to, przed  siarskim  Sądem, w  składzie;  Marcin Kalembowicz,  wójt  siarski,  oraz  przysięgli  ławnicy: Błażej  Jurkowicz,  Wawrzyniec Mikruta,  Wojciech  Marszałek, Marcin  Wendysz,  Grygiel Perek,  Paweł  Ryba. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna  Zapiska  nr   7150.    (87).     Str.  287.                                                    (f. 254°).

Roku Panskiego  1695,  dnia 5  kwietnia.

Zasiadło   prawo  kupne  przes siedmi  braci  w ławiczy  siedzączych,  naprzod: lent  Marcin  Kalembowicz, Blazey  Iurek,  Tomas Korzeniowski,  Paweł  Ryba, Grygiel  Perek ,  Marcin Wyndys,  Marcin  Haluk, Wojciech  Marszałek.    

Stanąwszy  uccziwy Wojciech  Skiba,  będącz zdrowym  na  umysle swoim  y  zeznał, yze  przedal  halupę swoię  wiecznemi  czaszy zieciowi  swemu,  pomienionemu Iąnowi  Gliście, za złotych  6o  y  trzy,  ktore pieniądze  oddał  mu przy  prawie. 

Tenze Iąn  Glista  sfundował sobie  młyn  przy tey  halupie  groszem swoim ,  nie  maiąc niskąd  poratunku,  ani od  pana,   ani od  gromady,   y kostuie  go  złotych sto,  ktory  to  młyn  na gorze  iest  za rzeką,  naprzeciw  Korzeniowskiego  Tomasza, y  ogrod  idzie do  iedliny  ku  ropie  ku Szękowskiey  stronie;   

temus Ianowi  Gliscie  wolno  mu  będzie przedac  komu  chcieć, alboli  tez  dzieciom swoim  dac,  iako się  mu  będzie podobało,   

tenze Iąn  Glista  obliguie sie bydz  dobrem  gospodarzem y  zbywac  podatki miedzy  gromadę,  iako z  chałupy  przynalezy, y  gromadzie  wygadzac y  sąsiady  pieknie mieskac.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  87 (Do  nr  7150).   Str.  287.                                                                (f. 254°).  

Roku Pańskiego   1695,  dnia 5  kwietnia. 

Na  ławie  sądowej w  Siarach,  zasiadł Sąd  wójtowski  kompletny,  pod  przewodnictwem  wójta, Marcina  Kalembowicza;  z siedmioma  braćmi  ławecznymi, – przysięgłymi:  Błażejem  Jurkiem, Tomaszem  Korzeniowskim,  Pawłem Rybą,  Gryglem  Perkiem, Marcinem  Wendyszem,  Marcinem Haluchem,  Wojciechem  Marszałkiem (który,  zastąpił  z jakiegoś  powodu,  Wawrzyńca Mikrutę).  

Przed tymże  sądem,  staje uczciwy  Wojciech  Skiba, mieszkaniec  Siar  i będąc  dobrego  zdrowia i  umysłu,  składa następujące  oświadczenie;  że  sprzedał  chałupę swoją  własną, –  dziedziczną  (i  zagrodę),  wraz z  ogrodem,  które sięgają  aż  do lasu  (ku  zagajnikowi jodłowemu),   ku  ropie;  (gdzie, …znajduje  się  studnia ropna  lub  wyciek), przy  granicy,   ze wsią  Sękowa.  (Współcześnie, to  przysiółek  Siar, – Puste  Pole). 

Za sprzedaną  zagrodę,  Wojciech Skiba   otrzymuje, w  obecności  Sądu, od  swego  zięcia, – Jana  Glisty,  kwotę 63  złote.   

Zagroda  Skiby,  aktualnie Jana Glisty,  usytuowana  jest na  górze,  za rzeką  (gdyby  odnosić do  współczesnych  nazw, to  na  prawobrzeżnym nadbrzeżu  potoku  Siara,  tuż  nad,  przysiółkiem koźleńcem,  u podwzgórza Pustego  pola), naprzeciw  roli  lub półroli, Tomasza  Korzeniowskiego  (współcześnie,  prawostronny pas  gruntów,  przy drodze, na  Puste pole).  

Tam  to  właśnie, Jan  Glista,  ufundował sobie,  za  własne pieniądze  i  bez niczyjej  pomocy  finansowej;  ani pana  osadczy  wsi Siary,  ani  funduszu gromadzkiego, nowy  młyn siarski – własny. (Był  to,  zapewne wiatrak).  Młyn  ten, kosztował  go, złotych  polskich sto (100).  

Sprawiedliwe  Prawo siarskie,  zezwala  Janowi Gliście,  dysponować  dowolnie zakupioną  zagrodą  i wybudowanym  młynem.  Może on  sobie,  tę nową  posiadłość,  sprzedać, lub  dzieciom  swoim przekazać,  jak  mu się  żywnie  spodoba.

Jan Glista,  zobowiązuje  się być  dobrym  gospodarzem, gromadzie  świadczyć  usługi młynarskie,  podatki,  jakie przypadają  na  niego, w  czasie  poboru z  gromady,  uiszczać i  z całą  gromadą  siarską, w  spokoju  mieszkać.  

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna  Zapiska  nr 7151.  (88).      Str.  287                                                            (f. 256).

W roku  Panskim   1699, dnia  4  kwietnia. 

Stanąwszy  przed prawo  nasze  woytowskie pracowity  Szymon  Makuhowic, ktory  się  sfundował na  gołem  placu na  zagrodzie,  na  samęm  koncu od  Rzemieski  lezy, tęnze  zwyz.  pomieniony Szymon  Makuhowic  przebudował gotowego  grosza  zło. 50,  ktory  się fundował  wiecnęmi  czasy y  dzieciom  swoim, z  ktorey  to zagrody  powinięn  robic dzien  ieden  Panu y podatki  odbywac  do gromady  gros  trzeci.  

Działo się  to  przy prawie  naszym  Siarskim pomienionym:  lentwoyt  Marcin Kałembowic, s  przysieznych: Błazeia  Iurka,  Grygla Perka,  Marcina  Wyndysa, Woiciecha  Marszałka,  Jakuba Osła,  Marcina  Halucha. Quod  solidatum  est. 

Oryginalna  Zapiska  nr 7152. (89).    Str. 287.  (f. 257°).

Z rozkazania  y   woli I.  M.  pana Stanisława  s  Popław Popławskiego,  pana  i osayce   wsi  Siar natenczas,  aby  woyt  y  prawo zupełne  było  obrane, przy  presentiey  I. Mci  obrany  lentwoyt, to  iest  w roku  17o6,  dnia piątego  marca.  

To iest  woyt  Iedrzey Galaś,  pierwszy  przysieznik Błazey  Iurkowic,  drugi Marcin  Haluch,  trzeci Marcin  Wendysz,  czwarty Iakub   Ryba,  piąty Michał  Gawlik,  Szymon Makuchowic.          

Iurament woyta:

Ia, Iędzrzey  Galaś,  obrany z  woli  Boskiey, y  woli  panskiey, y  cały  gromady woytem   wsi  Siar, przysięgam  Panu  Bogu w  Troycy  Swięty Jedynemu,  y  panu  I.  Mci panu  z  Popław Popławskiemu,  oysaycy  na  ten  czas wsi  Siar,  iż wiernie,  zycliwie   woytowac  Obom stronom  bendę  y porządek  czynie  y sprawiedliwie  sądzic,  nikomu nie  faworowac,  ani tesz  grosza  cały gromady  pragnąc  nie będę,  tak  mi Panie  Boze  dopomosz y  wszyscy  swięci. 

Przez pisarza  mnie  Iedrzeia Iurkowskiego.   

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 

Zapiska  nr  89 (Do  nr  7152).   Str. 287. (f. 257°).

Działo  się  w Roku  Pańskim  1706, dnia  5  marca.

Z  woli  i rozkazu,  jego  mości pana,  Stanisława  z Popław,  Popławskiego,   nowego osadczy  wsi  królewskiej – Siar,  zebrała  się cała  Gromada  siarska, aby w  obecności tegoż  szlachcica,  zaprezentować się  i  dokonać wyboru  nowego  wójta i  sześciu    ławników przysięgłych.

Gromada siarska,  za  zgodą imci  pana  osadczy, dokonała  następującego  wyboru; 

Siarskim wójtem, wybrany został (nie znany dotąd),  Jędrzej Galaś  (vel  Galas). 

Wybrano, tylko sześciu  ławników – przysięgłych, a mianowicie:  Błażeja Jurkowicza, Marcina Halucha, Marcina Wendysza, Jakuba Rybę, Michała Gawkika, Szymona Makuchowicza.

Zarówno nowy wójt siarski, jak też ławnicy, obowiązani byli złożyć przysięgę,  według podyktowanej przez pana osadczę  roty.

Nie jest znana treść przysięgi  ławników, przypuszczać jednak  można, że była  zbliżona w treści, do roty przysięgi wójta.  

Rota przysięgi, nowego wójta, Jędrzeja  Galasia: 

 ja,  Jędrzej Galaś,  obrany  z woli  Boskiej,  i  z woli  pańskiej  i  całej  gromady, wójtem  wsi  Siar, przysięgam  Panu  Bogu, w  Trójcy Świętej  Jedynemu, i  jego  mości panu, z  Popław, Popławskiemu,  osadczy  na ten  czas  wsi Siar,   

iż  wiernie,  życzliwie, wójtować  obydwu  stronom będę  i  porządek czynić (utrzymywać) i sprawiedliwie  sądzić,  nikogo nie  faworyzować  (wyróżniać, pobłażać),  ani  też pieniędzy  gromadzkich  pragnąć nie  będę  (nie przywłaszczę  sobie).  Tak mi  Panie  Boże dopomóż i  wszyscy święci. 

Zapisane w Księdze  Gromadzkiej – Sądowej  wsi  królewskiej Siary,   przes  pisarza gminnego  (na ten  czas), –  Jędrzeja Jurkowskiego.      

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oryginalna  Zapiska  nr 7153.  (90). Str.  288. (f. 258°).

Woyt obrany  Szymon  Glista dnia  10  Martii w  roku  1706 do  swięta  S. Jana  w  roku tym ,  a  do tego  woyta  przybrany przysiezny  Marcin  Mikruta. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 

Zapiska  nr  90 (Do  nr  7153.
Str. 288. (f. 258°).

W  roku  Pańskim 1706,  dnia  10  marca.

W  pięć  dni, po wyborze  nowego  wójta – Jędrzeja  Galasia,  i niepełnej  ławy przysięgłych,  z  jakiegoś, nie  znanego  powodu, następuje  wybór  nowego wójta  wsi  Siary.  

Zostaje nim,  z  woli Pana  Boga,  i woli  pana  osadczy oraz  gromady  siarskiej, –  Szymon  Glista, z  prężnej,  żywotnej i  przedsiębiorczej,   około półtora – wiecznej,  (150 lat), we wsi  Siary,  – rodziny siarskiej  Glistów. 

Zostaje  on  wybrany, na  okres  około 4  miesięcy,  do świętego  Jana  w  czerwcu.

Uzupełniono też,  również   przez wybór,  niepełną  ławę przysięgłych. Na  ławnika, wybrano  Marcina  Mikrutę, zapewne  syna  Wawrzyńca, niegdyś  ławnika.  

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Ostatnia,  oryginalna  zapiska w  Księdze  Gromadzkiej wsi  królewskiej  Siary.  

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Str.  288.  (f. 259°).                                                                                                                

Roku Pańskiego  1714,  dnia 20  marca.-

Stało się  kupno  młyna dolnego  Siarskiego   przy  ludziach  godnych przysięznych, na  to  zgromadzonych,  to jest  przy  ucciwym  Marcinie   Mikrucie,  woycie Siarskim, y  Macieju Zastępie,  Stanisławie  Kuczkowicu, y  sławetnym  panu Antonim  Woyciechowskim,  mieszczaninie Gorliczkim, 

ktory młyn  kupił  sławetny pąn  Tomasz  Przybyłowicz u  pąna  Iąna Bubowica  za  zło. 64, w dobrey  monecie,  rachuiąc na  złotych  po trzy  szostaki  celne. 

Do tegoz  młyna  rzeczy nalezącze  według  inwentarza te  są,  wypusta: oskard  ieden,  pytlow dwa   stare,  koryt dwie,  wrzecion  dwie, czopow  cztery,  paprzycz dwie,  ponewek  dwie, ryf  12  do dwuch  kamieni  nalezyte;

tracz, piła,  korba,  tryb zelazny,  motyczek  dwie, czopow  dwa,  trzeci w  kole  wodnym, ryf  7,  klamerki dwie,  skobli  dwa, pilnik  do  piły. 

Tenze młyn  odbiera  Tomasz Przybyłowicz,  y  z panią  małzonką  swoią, od  Iana  Bubowica, dając  mu  sumę wyzey  opisaną.  

Nad to  tenze  Iąn Bubowic  wysiał  na zimę  zyta  korczy dwa  na  polu młynarskim,  które  zyto powinien  mie  zapłacic Tomasz  Przybyłowicz tak,  iako  natenczas w  targu  było, id  est  po zło.  12  szelągami. 

Wymowa: zagonow  dwa  na kapustę,  dwa  na marchew  y  cztery na  len;  te zagony,  iesliby  ich  nie był  potrzebny,  to ich  mu  trzeba zapłacic,  a  nabliszy ich  iest  młynarz na  tymze  młynie zostający.  

Nawoz , ktory   iest  przy młynie,  to  go wywiezc,  co  potrzeba, na  iarzynę  to  iest  na kapustę  y  na marchew.  Ostatek  niech sobie  wywiezie  przeszły młynarz  y  na nim  raz  siać  będzie… 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapiska  nr  91 (Do  nr  7154).
Str.  288.                                                           (f.  259°).

Roku Pańskiego  1714,  dnia 20  marca.

Nie wiadomo,  dlaczego?,  w  Rejestrze spraw  gromady  Siary, jest  siedmioletnia  dziura – przerwa.  Korzystając,  z  innych dokumentów,  zamieszczonych  w innym  podrozdziale  tego  Szkicu… możemy  się  tego domyślać. 

Tymczasem, jak  przypuszczam,  na świętego  Jana,  w czerwcu  1706  roku, wójtem  gromady  Siary, wybrano  ławnika,  – Marcina   Mikrutę,  syna Wawrzyńca, niegdyś  ławnika w  Siarach.  

Przenosimy się  do  roku 1714,  dzień  20 marca.

Przeprowadzono transakcję,  –  kupna – sprzedaży  młyna  siarskiego,  dolnego …  (w  Siarach dolnych  pozostałość  tego młyna – tartak,  napędzany  kołem wodnym,  zburzony  został podczas  I  wojny światowej  i  już nie  odbudowany.),  … przy  ludziach godnych  – przysiężnych  na to  zgromadzonych…

Transakcję, przeprowadził  ówczesny  wójt wsi  Siary,  Marcin  Mikruta,  z  udziałem dwu  przysięgłych – ławników,  Macieja Zastępy  i  Stanisława Kuczka,   oraz  sławetnego pana,  Antoniego  Wojciechowskiego, – mieszczanina  gorlickiego (którego,   wynajął  sobie zapewne

Nowy nabywca  młyna).

Siarski młyn  dolny,  kupił sławetny  pan,  – Tomasz Przybyłowicz,  a  przy transakcji,  towarzyszyła  mu, jego  małżonka.

Sprzedawał zaś,  młyn  siarski dolny,  dotychczaswy  młynarz, pan  Jan  Bubowic (Bubowicz).

Wartość młyna,  oszacowano  na złotych  polskich  64, w  dobrej  monecie,  przeliczając jednego  złotego,  na trzy  szostaki  celne   (istotnie,  dobry przelicznik,  gdyż  oficjalnie wynosił  on  do 8  zł.),  którą to  kwotę,  nabywca zapłacił. 

Przekazany inwentarz  siarskiego  młyna dolnego: oskard -1, pytlów (sita), stare – 2, koryta – 2,  wrzeciona (kute,  żelazne osie) – 2,  czopy  (okucia  mocujące), – 4,   paprzyce (kute,  żelazne listwy  poprzeczne,  do  otworu  wewnętrz kamieni  obrotowych  górnych) – 2,   panewki  (zastępowały łożyska), – 2,   ryf  (obręczy), do  dwóch kamieni  – 12.

Inwentarz tartaku:  trak (konstrukcja),  – 1, piła  tartaczna  (prosta),  – 1, korba  -1,  tryb żelazny  -1,  motyczki  (do korowania kłód), – 2,  czopy (czpienie   do mocowania), – 2,  trzeci,   w kole  wodnym,  ryf  (obręczy)  -7,  klamerki  -2,  skoble – 2,  pilnik  do piły tracznej – 1.

(Pilnik, zachował  się  w ziemi, – znaleziony  przez  autora Szkicu…).

Dotychczasowy młynarz,  Jan  Bubowicz, zażądał  zwrotu  nakładów za  wysiew  zboża, żyta  ozimego,  w ilości  2  korce, za  które,  nowy młynarz,  powinien  zaplacić po  cenie  rynkowej, to  jest  12 złotych (?) szelągami  ( drobna  moneta  miedziana wartości  1/3  grosza).  

Jan  Bubowicz,  czyni sobie  również  wymowę; możliwość  użytkowania  przez jeden  sezon  uprawowy: po  2  zagony na  kapustę  i na  marchew,  cztery zagony  pod  len.

Pod  te  uprawy, wywiezie  sobie  część nawozu,  który  jest  uskładany  przy młynie,  pozostały,  dla nowego  młynarza. 

Jeśliby jednak,  z  tej  wymowy zrezygnował,  to  nowy młynarz,  winien  mu  równowartość za  tę wymowę  zapłacić.

 

KONIEC.

!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

 

I  tak  oto, dobiegła  kresu  nasza 133 – letnia  wizyta,  we  wsi  królewskiej Siary,  gdzie  wkrótce, po  naszym  tam przybyciu,  czyli  w roku 1581, do  siarskiego dworu,  przeprowadza  się,  z  pogranicznego  Szymbarku (wieś i miasto),  szlachetny  pan, – Piotr Gładysz  i  obejmuje urząd  i  funkcję  sołtysa  i  osadczy wsi  Siary. 

Wkrótce też,  w  styczniu 1594  roku,  pojawia się  ławnik  przysięgły, antecessor  autora  Szkicu…  – Szymon Mikruta,  który  już w  styczniu  1601  roku, zostaje  wybrany  wójtem gromady  Siary,  i sprawuje  ten  urząd, do  1619 r.    Łącznie – 25  lat.

W  roku  1623 do 1629, w  zapiskach,  pojawia się  rękojmio-dawca  sąsiedzki, oraz  ławnik – przysięgły, – Jan  Mikruta

A,  od  roku  1678,  kiedy to  we  dworze w  Siarach,  sołtysują po  społu, – jejmość  pani Katarzyna  Olszowska  i  jej  (prawdopodobnie),  syn, – Marcjan  Olszowski,  ławnikiem przysięgłym  jest, …do  ok. roku  1693, (Laurentius) -Wawrzyniec  Mikruta. Łącznie, 15 lat.

Ale,  już  w roku  1706,  wójtem, obrała  Gromada  siarska, Szymona  Glistę,  a  do tego  wójta,  przybrano  przysiężnego ławnika, –  Marcina  Mikrutę. 

U  kresu,  naszej,  133 letniej  wizyty,  we wsi  królewskiej  jeszcze, – Siary,  w  roku 1714, w  siarskim dworze,  rezyduje  sołtys i  osadcza  wsi, szlachetny  pan,  Stanisław, z  Popław,  Popławski. 

Natomiast, urząd   wójta  gromady siarskiej,  – sprawuje  kontynuator rodu, – dotychczasowy  ławnik  przysięgły, – Marcin  Mikruta, który,  żegna  nas słowami;  …No, to  na  razie. Tymczasem.  Serwus.  Salutatio.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Przekład;  na język  polski – literacki,  z pisowni średniowiecznej,  oraz  łaciny,-  autor  Szkicu do  Monografii   Siar…

                                                                                                         Szczepan  Mikruta. 

Działo  się  w (Siarach  dolnych), – Gorlicach,  w 304  lata  później;  Roku  Pańskiego  2018, w  miesiącu sierpniu…

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Foto. T. Slawski. Kopia Sz. M.  Starożytna stupa Światowid. Stała przy starej, dawnej drodze w Siarach górnych.  Pamiętała czasy spustoszenia wsi Siary przez Tatarów…

W legendzie, opowiedzianej przez ponad 90 letnią panią Cięciwa, została zbudowana na pamiątkę, tamtych krwawych wydarzeń.                         

  

Foto. Sz. Mikruta. „Kapliczka”, rozebrana podczas przebudowy drogi, przeniesiona i przebudowana,  już na zaprawie cementowej, jako kapliczka katolicka.

Na zwieńczeniu ustawiono krzyż, a w jednej   z czterech wnęk, wstawiono figurkę Matki Bożej.

Posadowiona w innym miejcu (obok domu Rozdolskiego, – byłego leśniczego w Siarach).

 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Co  było do opisania, to pod zieloną różgą, ale, bez litkupu, do przeczytania przekazuję. Sz. M.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~